Blog

Trzydzieści slajdów i grzeczne oklaski: jak ekspert marnuje dwadzieścia minut

W artykule znajdziesz:
Opis straty, którą firmy ponoszą, nie wiedząc o tym, pięć powodów, dla których prelekcja eksperta nie zostawia śladu, oraz listę rzeczy do zrobienia na dwa tygodnie przed wydarzeniem. Tekst jest o wystąpieniach firmowych ekspertów, nie o zawodowych mówcach.

Sytuacja, którą zna każdy dział marketingu

Wasz ekspert jedzie na konferencję branżową. Ma dwadzieścia minut przed salą, w której siedzi kilkudziesięciu potencjalnych klientów. Wychodzi, przechodzi przez trzydzieści slajdów z wykresami, dziękuje za uwagę i schodzi. Sala klaszcze z uprzejmości. Nikt nie zapamiętał nazwiska, nikt nie podszedł po wystąpieniu, żadna wizytówka nie zmieniła właściciela.

Miesiąc później ta sama osoba publikuje post na LinkedInie, zbiera osiem reakcji i dziwi się, że budowanie marki eksperta nie działa. Tymczasem największą szansę w całym roku dostała właśnie na tej scenie i przepuściła ją w dwadzieścia minut.

Talent nie ma z tym wiele wspólnego. Zabrakło ustalenia, po co ta osoba tam wychodzi, i jednej próby przed wyjazdem.

Pięć powodów, dla których nic nie zostaje

Brak tezy w wystąpieniu

Prelekcja opisuje zagadnienie, zamiast stawiać zdanie, z którym można się zgodzić albo nie. Opis jest bezpieczny i niezapamiętywalny. Teza daje słuchaczowi coś do zabrania i do powtórzenia koledze w poniedziałek, co jest jedynym realnym miernikiem, czy wystąpienie zadziałało.

Slajdy czytane na głos

Raport „Event marketing 2024/2025” przygotowany przez MeetingPlanner.pl z instytutem IQS pokazuje, czego klienci agencji oczekują od komunikacji wydarzenia na pierwszym miejscu: uniknięcia przebodźcowania. Na tej samej próbie 85 procent firm ocenia doświadczenie uczestnika swoich wydarzeń dobrze. Te dwie odpowiedzi czytają się jako sprzeczność do momentu, w którym policzysz slajdy w typowej prelekcji eksperckiej. Z mojej praktyki po obu stronach stołu wynika prosta zależność: im gęstszy ekran, tym mniej sala wynosi z dwudziestu minut.

Dane zamiast historii

Stephen Reysen i Nicholas Fischer opisali w 2026 roku w „Evolutionary Psychology” cztery eksperymenty na 389 studentach. W pierwszym grupa, która wiązała materiał w opowieść, odtworzyła 86 procent elementów, grupa kontrolna 61 procent. Z tego nie wynika, żeby rezygnować z danych. Wynika kolejność: historia przenosi, liczba potwierdza.

Brak powodu, żeby słuchać

Pierwsze trzydzieści sekund idzie na agendę i slajd z logotypami klientów. Sala w tym czasie decyduje, czy zostaje. Jak otworzyć inaczej, rozpisałem w tekście o wystąpieniu otwierającym.

Zero planu na to, co po zejściu ze sceny

Ekspert pakuje laptopa i jedzie na pociąg. Najcenniejsze minuty całej konferencji to te zaraz po wystąpieniu, kiedy ludzie podchodzą sami. Osoba, która wyjeżdża od razu, płaci za cały wyjazd i zostawia na sali efekt, po który przyjechała.

Ile realnie kosztuje nieudana prelekcja eksperta

Policz: dwa dni pracy osoby na przygotowanie, dzień na wydarzeniu, dojazd, nocleg, bilet, czasem opłata za slot sponsorski. Do tego koszt alternatywny, czyli to, czego ta osoba nie zrobiła w tym czasie. Wynik bywa wyższy od miesięcznego budżetu na kampanię, a jego efekt nikt nie mierzy, bo nikt nie ustalił, co miało się stać.

Problem siedzi w sposobie rozliczania. Kampanie rozlicza się z liczb, a wystąpienia z tego, że się odbyły. Dopóki tak zostanie, prelekcje pozostaną najdroższym nierozliczanym działaniem marketingowym w firmie.

Trzy pytania, które ekspert powinien usłyszeć od marketingu

Rozmowa przed wyjazdem zwykle dotyczy logistyki: o której próba, jaki format slajdów, czy jest rzutnik. Brakuje trzech pytań, które decydują o wyniku.

  • Kto siedzi na sali i po co przyszedł? Prelekcja dla dyrektorów zakupów i dla inżynierów utrzymania ruchu to dwa różne wystąpienia, choćby temat brzmiał identycznie.
  • Z jakim jednym zdaniem mają wyjść? Gdy odpowiedź brzmi „z wiedzą o naszym rozwiązaniu”, wystąpienie jeszcze nie istnieje. Zdanie musi dać się powtórzyć koledze w windzie.
  • Co ma się stać po zejściu ze sceny? Rozmowa, zapytanie, zaproszenie na kolejną scenę. Od tej odpowiedzi zależy, czy w ogóle warto jechać.

Te trzy pytania zajmują dwadzieścia minut i zmieniają całą konstrukcję prelekcji. Zadane po wydarzeniu nie zmieniają już nic.

Co zrobić na dwa tygodnie przed wydarzeniem

  • Ustal cel. Jedno zdanie: co ma się zmienić po tym wystąpieniu. Zaproszenia na kolejne scen, zapytania od konkretnego typu firm, rozpoznawalność nazwiska w wąskiej niszy. Bez tego nie da się ocenić, czy warto było jechać.
  • Postaw tezę. Jedno zdanie, z którym część sali się nie zgodzi. Gdy zgodzą się wszyscy, nie ma tezy, jest opis.
  • Znajdź dwie historie. Z własnych projektów, z konsekwencją na końcu. Anegdota bez puenty biznesowej nie jest historią.
  • Przebuduj slajdy. Zdania z ekranu na hasła, wykresy z trzech na jeden. Czego nie da się powiedzieć bez slajdu, tego zwykle nie trzeba mówić.
  • Przećwiczcie to na głos. W firmie, przed trzema osobami, z kamerą. Raz. Ten element firmy pomijają najczęściej i właśnie on zmienia najwięcej.
  • Zaplanuj trzydzieści minut po. Ekspert zostaje na sali i nie ma umówionego spotkania w tym czasie.

Co z tego wynika dla Twojej firmy

Jeżeli ktoś z Waszego zespołu ma prelekcję w tym kwartale, przećwiczcie ją, zanim wyjdzie na scenę. Jedna próba z kamerą i jedna rozmowa o celu kosztują pół dnia i zmieniają wynik mocniej od kolejnej iteracji slajdów. O tym, dlaczego scena buduje pozycję szybciej od kalendarza publikacji, napisałem w tekście o wystąpieniach publicznych i marce osobistej, a o pracy z tremą w tekście o tremie przed wystąpieniem.

Wasz ekspert ma prelekcję w kalendarzu? Umów rozmowę o przygotowaniu wystąpienia.

Źródła

  • MeetingPlanner.pl, IQS, „Event marketing 2024/2025”, 2025
  • Reysen, Fischer, „Adaptive Memory: Story Processing Improves Recall Performance”, Evolutionary Psychology, 2026
Pytania

FAQ

Po czym poznać, że prelekcja eksperta zadziałała?

Liczą się trzy rzeczy, które da się policzyć: ile osób podeszło po wystąpieniu, ile kontaktów odezwało się w ciągu dwóch tygodni i ile zaproszeń na kolejne wydarzenia przyszło w ciągu kwartału. Liczba osób na sali i oklaski nie są miernikiem. Warunek jest jeden: te trzy liczby trzeba ustalić przed wyjazdem, bo po fakcie nikt ich nie zbierze.

Ile slajdów powinna mieć dwudziestominutowa prelekcja?

Mniej, niż podpowiada odruch. Zasada praktyczna: jeden slajd na jedną myśl, a zdania z ekranu zamienione na hasła. Raport „Event marketing 2024/2025” MeetingPlanner.pl i instytutu IQS stawia uniknięcie przebodźcowania na pierwszym miejscu wśród oczekiwań klientów wobec komunikacji wydarzenia, a gęsty slajd jest najprostszym sposobem, żeby je złamać. Czego nie da się powiedzieć bez slajdu, tego zwykle nie trzeba mówić.

Czy ekspert firmowy powinien mówić o firmie ze sceny?

Tyle, ile wynika z treści, czyli zwykle w przykładach. Prelekcja zbudowana wokół oferty jest odbierana jako reklama i sala wyłącza uwagę w drugiej minucie. Odwrotnie działa wystąpienie, które daje narzędzie albo stawia tezę: nazwa firmy zostaje w głowach jako konsekwencja, a nie jako komunikat.

Co zrobić, gdy ekspert nie chce ćwiczyć wystąpienia?

Najczęściej stoi za tym obawa przed oceną przez kolegów, nie brak czasu. Pomaga zmiana ramy: próba nie jest egzaminem, a testem, czy teza jest zrozumiała dla kogoś z zewnątrz. Wystarczy jedna sesja, trzy osoby i kamera w telefonie. Opór zwykle znika po pierwszym nagraniu, bo widać na nim rzeczy, których nie da się zobaczyć z wnętrza własnej głowy.

Czy warto płacić za slot sponsorski, żeby wyjść na scenę?

Zależy od tego, czy macie przygotowane wystąpienie i plan na to, co po nim. Opłacony slot z prelekcją o firmie to najdroższy sposób zniechęcenia sali. Ten sam budżet z dobrze przygotowaną tezą i trzydziestoma minutami rozmów po zejściu ze sceny pracuje zupełnie inaczej. Kolejność jest taka: najpierw treść warta wysłuchania, potem zakup czasu na scenie.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak