Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Panel dyskusyjny to najczęściej marnowany punkt programu na polskich konferencjach. Czterech ekspertów, jedno pytanie, dwadzieścia minut monologów i sala patrząca w telefony.
Nie dzieje się tak dlatego, że paneliści są słabi. Dzieje się tak dlatego, że nikt nie zaprojektował rozmowy, a moderator dostał listę pytań na godzinę przed wyjściem na scenę.
Z tego artykułu dowiesz się:
Z trzech powodów, które powtarzają się niezależnie od branży.
Skład zbudowany z samych zgadzających się. Cztery osoby o tym samym poglądzie nie prowadzą dyskusji, tylko wygłaszają wariacje na ten sam temat. Panel bez różnicy zdań jest prezentacją rozłożoną na cztery głosy.
Pytania zamiast tematu. Lista pytań to nie jest scenariusz. Bez jednej osi sporu rozmowa rozjeżdża się po pierwszej odpowiedzi i moderator resztę czasu spędza na sklejaniu jej z powrotem.
Za dużo osób. Przy pięciu panelistach i czterdziestu minutach każdy dostaje osiem minut. To nie wystarcza na rozmowę, wystarcza na cztery wystąpienia z siedzącej pozycji.
Panel nie jest formatem, w którym każdy ma coś powiedzieć. Jest formatem, w którym ktoś się z kimś nie zgadza, a sala patrzy, jak to się rozstrzyga.
Trzy osoby to optimum, cztery to maksimum. Przy pięciu rozmowa przestaje istnieć bez względu na to, jak dobry jest moderator.
Skład buduj wokół napięcia, nie wokół nazwisk. Praktyczny sposób: wypisz jedno zdanie, o które toczy się spór, a potem znajdź osoby, które zajmują w tej sprawie różne stanowiska. Klient i wykonawca, duża organizacja i mała firma, ktoś, kto ten model wdrożył, i ktoś, kto się z niego wycofał.
Sprawdź też, czy dana osoba potrafi rozmawiać na scenie. Świetny ekspert bywa fatalnym panelistą, jeśli odpowiada trzyminutowymi wykładami. Krótka rozmowa telefoniczna przed decyzją wystarcza, żeby to wychwycić.
Unikaj kompletowania panelu z samych sponsorów. Sala rozpoznaje to w dwie minuty, a wtedy każde zdanie z tej sceny traci wiarygodność, również te sensowne.
Większość pracy moderatora dzieje się przed wejściem na scenę. Cztery rzeczy, bez których panel jest loterią.
Zbierz też jedną rzecz, której nie da się wygooglować: konkretną historię z praktyki każdego z panelistów. To one ratują rozmowę, gdy zaczyna dryfować w stronę deklaracji.
Zacznij od przedstawienia sporu, nie od przedstawiania panelistów. Trzydzieści sekund o tym, o co idzie gra, ustawia całą salę. Przedstawienie uczestników skróć do jednego zdania na osobę, stanowiska i tytuły są w programie.
Pierwsze pytanie skieruj do konkretnej osoby, nie „do wszystkich po kolei". Rundka od lewej do prawej to najprostszy sposób zabicia dynamiki w pierwszych pięciu minutach.
Pilnuj czasu bez pardonu. „Dziękuję, chcę usłyszeć, co na to Anna" jest uprzejme i skuteczne. Sala nigdy nie ma pretensji do moderatora, który przerywa, ma pretensje do tego, który nie przerywa.
Reaguj na to, co realnie padło, nie na kolejny punkt z kartki. Panel, w którym moderator zadaje pytania z listy niezależnie od odpowiedzi, brzmi jak przesłuchanie. Najlepsze momenty biorą się z dopytania: „powiedziałeś, że to nie działa, dlaczego nie zadziałało u was".
Jeśli chcesz oddać głos sali, zrób to w połowie, nie na końcu. Pytania z publiczności rzucone w ostatnich trzech minutach zwykle zamieniają się w wystąpienia bez pytajnika.
Trzy scenariusze, które zdarzają się najczęściej.
Ktoś wygłasza prelekcję. Przerwij po drugiej minucie i zadaj wąskie pytanie zamykające: „a konkretnie, ile to trwało w waszym przypadku". Wąskie pytanie skraca odpowiedź skuteczniej niż prośba o skrócenie.
Ktoś sprzedaje. Nazwij to spokojnie i wróć do tematu: „to jest wasze rozwiązanie, a wracając do pytania o koszty". Sala jest po Twojej stronie.
Wszyscy się zgadzają. Wtedy Twoim zadaniem jest zbudować spór: „powiem coś, z czym pewnie się nie zgodzicie" i postawić tezę wprost. Moderator ma prawo być adwokatem diabła, jeśli inaczej rozmowy nie ma.
Zamknięcie zrób konkretnie: poproś każdego o jedno zdanie z konkluzją, nie o podsumowanie. Panel bez klamry rozmywa się w podziękowaniach i sala wychodzi bez niczego.
Nie na końcu dnia. Panel wymaga od sali uwagi i gotowości do zadawania pytań, a o siedemnastej ma jedno i drugie na wyczerpaniu. Najlepiej pracuje przed przerwą albo zaraz po niej, kiedy ludzie są jeszcze świeży i mają o czym rozmawiać przy kawie.
Dobrze działa też jako klamra po bloku prelekcji na ten sam temat. Sala ma wtedy kontekst i konkretne pytania, a paneliści mogą odnieść się do tego, co przed chwilą padło ze sceny, zamiast zaczynać rozmowę od zera.
Nie stawiaj dwóch paneli obok siebie. Format jest bardziej męczący dla widowni niż prelekcja, bo wymaga śledzenia kilku głosów naraz. Jeśli program ma dwa panele, rozdziel je warsztatem albo blokiem wystąpień.
Cała reszta układania programu rządzi się podobną logiką, rozpisałem ją w tekście o tym, jak zorganizować konferencję. O tym, kto powinien spinać całość ze sceny, pisałem natomiast przy okazji tekstu o konferansjerze na wydarzeniu firmowym.
Dobry panel wymaga tych samych rzeczy co dobre wydarzenie: jednej tezy, właściwych ludzi i kogoś, kto pilnuje, żeby to się nie rozjechało. Formatu nie ratuje się w trakcie, ratuje się go tydzień wcześniej, w rozmowach z panelistami.
Prowadzę i moderuję wydarzenia biznesowe, a na co dzień projektuję doświadczenia biznesowe, łącznie z programem, który ma coś zmienić w głowach uczestników. Jeśli szukasz kogoś do poprowadzenia panelu albo całego wydarzenia, odezwij się.
Trzech przy rozmowie do czterdziestu minut, maksymalnie czterech przy dłuższym formacie. Każda kolejna osoba odbiera czas pozostałym i zamienia dyskusję w rundkę wypowiedzi.
Trzydzieści do czterdziestu pięciu minut. Krótszy nie zdąży się rozkręcić, dłuższy męczy salę, chyba że temat jest wyjątkowo gorący, a rozmowa realnie się iskrzy.
Powinien znać ich stanowiska, nie odpowiedzi. Wysłanie pełnej listy pytań z wyprzedzeniem sprawia, że na scenie słychać przygotowane formułki zamiast myślenia na żywo.
Może i czasem musi, jeśli inaczej nie ma sporu. Nie powinien natomiast zamieniać się w piątego panelistę, jego rolą jest prowadzić rozmowę, nie wygrywać jej.
Zorganizuj krótkie wspólne spotkanie online przed wydarzeniem albo choćby wymianę wiadomości. Ludzie, którzy zamienili wcześniej kilka zdań, szybciej wchodzą sobie w słowo na scenie, a o to w panelu chodzi.
Jednego, jeśli ma realną wiedzę i zgodzi się nie sprzedawać. Panel złożony z samych partnerów traci wiarygodność, a przy okazji zniechęca salę do kolejnych punktów programu.
Miej przygotowaną wersję na jedną osobę mniej i nie próbuj zapełniać luki przypadkowym zastępstwem z sali. Trzyosobowy panel z jasnym sporem jest lepszy niż czteroosobowy z kimś, kto nie wie, po co tam siedzi.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.