Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Międzynarodowe wydarzenie łączy ludzi z różnych kultur i środowisk biznesowych. Goście z Japonii, Niemiec, Brazylii czy Stanów Zjednoczonych przyjeżdżają z innymi oczekiwaniami, zwyczajami i preferencjami. Brzmi jak ekscytujące wyzwanie? Takie eventy wymagają szczególnej uwagi, planowania i wiedzy, by sprostać różnorodnym potrzebom uczestników i zapewnić sukces całej imprezy.
Wydarzenie międzynarodowe może przypominać zjazd członków rodziny z różnych zakątków świata, każdy przyjeżdża z odmiennymi oczekiwaniami, mówi innym językiem i potrzebuje czegoś więcej niż tradycyjnego poczęstunku, by poczuć się komfortowo. Jak nad tym zapanować, znaleźć wspólny mianownik i stworzyć wydarzenie, które zadowoli każdego uczestnika? Pomogę Ci przebrnąć przez cały proces krok po kroku, od wyboru odpowiedniej lokalizacji, przez kwestie logistyczne, aż po najważniejsze zasady unikania gaf kulturowych.
Organizacja międzynarodowego wydarzenia przypomina układanie skomplikowanej układanki, gdzie każdy element musi idealnie współgrać z resztą. Od logistyki, przez różnice kulturowe, po tłumaczenia, każdy z tych aspektów wymaga uwagi i starannego planowania. Oto obszary, na które trzeba zwrócić uwagę.
Każdy uczestnik ma inne potrzeby, od preferencji dotyczących podróży, po wybór zakwaterowania. By zadbać o gości eventu międzynarodowego, zorganizuj transfery z lotniska i dworca do hoteli oraz miejsca wydarzenia. Wybierz sprawdzonego przewoźnika i miej plan awaryjny dla osób, które mogą się zgubić. Autobusy dla grup, auta dla VIP-ów, pamiętaj o dopasowaniu do potrzeb gości.
Na zakwaterowanie wybierz obiekty, które spełniają różnorodne oczekiwania, od prostych pokoi po luksusowe apartamenty. Uwzględnij różnice kulturowe, np. Japońscy goście mogą oczekiwać dobrej herbaty, a Włosi, aromatycznej kawy.
Odpowiednie miejsce na wydarzenie międzynarodowe powinno być zarówno reprezentacyjne, jak i funkcjonalne, dostosowane do potrzeb gości z różnych krajów. Lokalizacja musi robić wrażenie, ale jednocześnie nie powinna stwarzać problemów logistycznych. Upewnij się, że miejsce wydarzenia znajduje się w dogodnej odległości od lotniska obsługującego loty międzynarodowe. Dla uczestników z różnych części świata priorytetem jest szybki i prosty transfer z lotniska.
Lokalizacja powinna być przy tym łatwa do odnalezienia dla osób spoza kraju. Dobrze oznakowane drogi, prosta nawigacja i czytelne informacje w językach obcych, takich jak angielski, są niezbędne, aby uniknąć zamieszania. Szukaj także miejsca, które oferuje dostęp do usług przydatnych dla osób z różnych krajów, takich jak bankomaty, wymiana walut, restauracje z różnorodnym menu czy pomoc językowa.
Decydując się na wybór danej lokalizacji, upewnij się, że personel obiektu jest przygotowany do obsługi gości międzynarodowych, zarówno pod względem językowym, jak i kulturowym. Przyjazna recepcja, dostęp do informacji w kilku językach oraz elastyczne podejście do różnorodnych potrzeb to elementy, które zrobią dobre wrażenie.
Planowanie harmonogramu wydarzenia międzynarodowego wymaga uwzględnienia różnic czasowych oraz preferencji uczestników z różnych zakątków świata. Odpowiednie dopasowanie godzin i struktury programu może sprawić, że każdy uczestnik poczuje się częścią wydarzenia.
Aspekt ten nabiera szczególnego znaczenia w przypadku eventów online, przy których problemem mogą okazać się różnice czasowe. W takiej sytuacji uczestnicy będą logować się o różnych porach dnia. Harmonogram powinien być tak skonstruowany, aby najważniejsze punkty programu odbywały się w godzinach, które są akceptowalne dla większości uczestników. Rozważ powtórzenie niektórych sesji lub nagranie ich, aby uczestnicy mogli zapoznać się z treścią w dogodnym czasie.
Przy każdym rodzaju eventu międzynarodowego, stacjonarnym i online, istotne jest także dostosowanie tematyki prelekcji, wystąpień, warsztatów czy paneli dyskusyjnych. Uwzględnij różnice kulturowe i regionalne zainteresowania uczestników. Starannie dobierz prelegentów oraz tematy, które będą uniwersalne, ale jednocześnie przydatne dla gości z różnych krajów.
To też może Cię zainteresowań: Jak organizować eventy dla różnorodnych grup wiekowych i kulturowych?
Organizacja międzynarodowego wydarzenia wymaga głębokiego zrozumienia różnic kulturowych, które mogą wpłynąć na odbiór eventu. O sukcesie eventu może zdecydować nawet… powitanie gości. Sposób i formuła otwarcia wydarzenia są różnie odbierane w zależności od kultury. W niektórych krajach oczekuje się formalnego rozpoczęcia z odpowiednim protokołem, przemówieniami i oficjalnym wprowadzeniem, w innych natomiast lepiej odebrane mogą być luźna konwencja i osobiste powitanie uczestników.
Różnice kulturowe należy mieć też na względzie podczas planowania menu. Powinno ono wpisywać się w różne potrzeby, od kuchni wegańskiej i bezglutenowej, przez lokalne przysmaki, po dania inspirowane kulturami uczestników. Goście z Azji mogą oczekiwać potraw z ryżem lub pikantnych dań, natomiast Europejczycy mogą preferować klasyczne i bardziej subtelne smaki. Strefy kulinarne tematyczne, oferujące potrawy z różnych zakątków świata, mogą stać się atrakcją i miejscem, gdzie uczestnicy będą mogli wymieniać się wrażeniami.
Ponadto w niektórych kulturach kwestie takie jak dress code, sposób komunikacji czy zachowanie w trakcie posiłków mogą być bardzo istotne. Na przykład w krajach arabskich ważne jest, aby posiłki były halal, a w kulturach wschodnich gesty takie jak ukłon czy wręczenie wizytówki w odpowiedni sposób mogą wpłynąć na odbiór całego wydarzenia. Upewnij się, że zarówno personel, jak i prelegenci są świadomi tych niuansów.
Zwróć także uwagę na wybór kolorów, symboli i dekoracji. W jednej kulturze biały kolor może oznaczać czystość, w innej, żałobę. Unikaj elementów, które mogłyby być odebrane jako nietaktowne lub obraźliwe. Dodatkowe elementy programu, takie jak występy artystyczne czy prezentacje, również powinny być dostosowane do międzynarodowej publiczności. Unikaj żartów czy odniesień, które mogą być niezrozumiałe lub niestosowne w kontekście różnych kultur.
Bez odpowiedniej komunikacji nawet najlepiej zorganizowane wydarzenie międzynarodowe może zostać negatywnie ocenione. Choć z reguły wybiera się jeden język jako dominujący w trakcie wydarzenia, z reguły angielski, którym posługują się osoby z najróżniejszych zakątków świata, istotną rolę odgrywają też tłumaczenia, które pozwalają każdemu w pełni uczestniczyć w evencie i czerpać wartość z wydarzenia.
Podstawą w takim przypadku stają się więc tłumaczenie symultaniczne. Tłumacze symultaniczni przekładają słowa prelegentów i oddają ich emocje, ton i niuanse wypowiedzi, co pozwala zachować autentyczność przekazu. Upewnij się, że zespół tłumaczy ma doświadczenie w obsłudze podobnych wydarzeń, szczególnie jeśli obejmują one specjalistyczne tematy.
Przy wyborze języków tłumaczeń uwzględnij narodowości i preferencje uczestników. Dla większych wydarzeń międzynarodowych standardem jest oferowanie tłumaczeń na język angielski, francuski, hiszpański i niemiecki, ale warto dodać inne języki, jeśli reprezentowane grupy są liczniejsze. Oprócz tłumaczeń ustnych zapewnij, że wszystkie materiały związane z wydarzeniem, agendy, broszury, prezentacje czy komunikaty, są dostępne w językach uczestników. Ułatwi im to poruszanie się po programie i pokaże, że organizatorzy pomyśleli o szczegółach.
Organizacja międzynarodowego eventu to wyzwanie logistyczne, językowe i kulturowe jednocześnie. Z odpowiednim przygotowaniem nawet najbardziej wymagający projekt może zakończyć się sukcesem! Przy pierwszym takim projekcie skorzystaj z usług specjalisty w tej dziedzinie. Wsparcie z zakresu organizacji eventów pomoże Ci uniknąć błędów, które przy gościach z kilku krajów kosztują najwięcej.
Kłopot bierze się z przeniesienia polskiego harmonogramu na inny kraj. Godziny posiłków, długość przerw, akceptowalna pora rozpoczęcia i zakończenia różnią się między Hiszpanią, Niemcami i Skandynawią. Kolacja o 19:00 w Madrycie jest przedwczesna, w Helsinkach spóźniona. Druga powtarzalna pomyłka to agenda liczona bez czasu na dojazdy z lotniska i bez bufora na opóźnienia, po której pierwszy blok prowadzi się do półpustej sali.
Wydarzeniu stacjonarnemu daj pierwszy dzień lżejszy: rejestracja, kolacja, krótkie otwarcie, bez decyzji wymagających skupienia. Przy części online wybierz okno nakładających się godzin pracy i opublikuj agendę w kilku strefach czasowych, swoją traktując jako jedną z nich. Sesje poza tym oknem nagrywaj. Zaproszenie z godziną podaną wyłącznie czasem polskim generuje połowę pytań do biura obsługi.
Ubezpieczenie wydarzenia obowiązujące w danym kraju, zgody na przetwarzanie danych zgodne z lokalnym prawem, kwestie podatkowe przy wynagrodzeniach prelegentów, zezwolenia obiektu i wymagania przeciwpożarowe, dokumenty wjazdowe dla gości spoza strefy Schengen. Na wizy i zaproszenia zostaw dwa miesiące, bo to jedyny element procesu, którego nie przyspieszysz dopłatą.
Zapytaj lokalnego partnera o trzy rzeczy: co w programie zostanie odczytane niezręcznie, jak wygląda tu zwyczaj dotyczący alkoholu i jedzenia, czy przewidziane formy udziału nie wykluczają części gości. Lista stereotypów o narodach nie pomoże. Sprawdzalne decyzje to menu z pełnymi alternatywami, miejsce do modlitwy albo wyciszenia, formy udziału bez przymusu wystąpienia przed grupą.
Wybierz jeden język roboczy i zapisz to w zaproszeniu. Przy prelekcjach technicznych i prawnych zamów tłumaczenie symultaniczne, przy panelach dyskusyjnych wystarczają napisy na żywo. Materiały drukowane przygotuj w dwóch wersjach językowych, oznakowanie w przestrzeni oprzyj na piktogramach. Największe ryzyko nieporozumienia dotyczy nie prelekcji, a rozmów przy rejestracji i w szatni, gdzie obsługa mówi tylko lokalnie.
Licz na pozycje, których nie ma w projekcie krajowym: podróże i noclegi zespołu, wynajem sprzętu lokalnie zamiast transportu, tłumaczenia, lokalnego koordynatora, różnice kursowe, lokalne podatki i opłaty obiektowe. Rezerwa na poziomie 10 do 15 procent jest minimum, bo pierwsze trzy tygodnie pracy w nowym kraju to odkrywanie kosztów, o których nikt nie wspomniał w ofercie.


W skrócie: Piotr Kalewski projektuje wydarzenia firmowe jako narzędzie sprzedaży i marketingu. Zaczyna od celu biznesowego zapisanego w jednym zdaniu i od miernika, potem układa scenariusz doświadczenia pod jedno zachowanie gości, a po wydarzeniu oddaje raport: kto z właściwej grupy przyszedł, co zrobił dalej i ile kosztowała każda rozmowa handlowa.
Wydarzenie jest kosztem, gdy budżet powstaje z faktury za salę, catering i scenę, a cel dopisuje się na końcu. Jest inwestycją, gdy przed pierwszym zamówieniem ktoś zapisze, co ma się zmienić w sprzedaży albo w relacjach z klientami, i do kiedy.
Różnicę widać w jednym dokumencie. Brief kosztowy zaczyna się od daty i liczby gości. Brief inwestycyjny zaczyna się od zdania w rodzaju: do końca kwartału chcemy dwudziestu rozmów handlowych z dyrektorami zakupów z trzech wskazanych segmentów. Resztę budżetu da się wtedy obronić albo skreślić, bo każda pozycja jest pytaniem, czy przybliża to zdanie.
Bizzabo w raporcie „2025 State of Events”, opartym na ankiecie ponad 1500 organizatorów i uczestników z listopada 2024 roku, podaje, że 70% organizatorów miało trudność z wykazaniem ROI konferencji B2B. Według Certain z 2025 roku 94% marketerów mówi, że ich firma nie zamienia leadów z eventów w szanse sprzedażowe.
Z mojej praktyki po obu stronach stołu za takim wynikiem stoi najczęściej jedno: miernik wybrany po wydarzeniu. Skoro przed eventem nikt nie zapisał, co ma być wynikiem, po evencie zostają frekwencja i ankieta zadowolenia. Zarząd nie przeliczy ich na przychód i słusznie nie próbuje.
Rachunek jest krótki. Koszt całego wydarzenia dzielę przez liczbę rozmów handlowych z gośćmi z listy, które odbyły się w uzgodnionym oknie po evencie. Wychodzi koszt jednej rozmowy. Dalej liczę, ile rozmów przeszło w ofertę i ile w sprzedaż.
Do tego potrzebny jest CRM, w którym każdy gość z rejestracji dostaje znacznik źródła „event” i datę. Bez znacznika po trzech miesiącach nikt nie odróżni sprzedaży z wydarzenia od sprzedaży, która i tak by się wydarzyła. Pełny pomiar po wydarzeniu rozpisałem w tekście o ewaluacji eventu firmowego.
Targi dają zasięg, własny event daje kontrolę. Na targach listę gości tworzy ktoś inny, a o uwagę konkurujesz z setkami stoisk. Na własnym wydarzeniu sam decydujesz, kto wchodzi i co widzi, ale płacisz za zebranie ludzi, którzy sami by się nie spotkali.
Własny event wygrywa, gdy decydentów jest niewielu i znasz ich z nazwiska. Targi wygrywają, gdy dopiero ustalasz, kto jest w twoim segmencie. Jak z targów zrobić rozmowy zamiast pliku wizytówek, opisuję w tekście o leadach z konferencji i targów.
Dla Grupy Topex projektowałem cykle wydarzeń w całej Polsce dla handlowców i dystrybutorów: prezentacje nowych produktów i linii oraz aktywacje wokół nich. W TedGifted prowadziłem trasę po targach europejskich razem z liczeniem wyników, od produktu i katalogu po rozliczenie rozmów.
Jestem projektantem doświadczeń biznesowych. Prowadzę Event Marketing Institute w Poznaniu, wykładam na WSB Merito Poznań, należę do Rady Sektorowej ds. Kompetencji Komunikacji Marketingowej. Jestem autorem książki Event Management dla początkujących (i nie tylko) z 2025 roku. Pracuję też jako interim marketing director po stronie klientów, więc brief znam z obu stron stołu.
Planujesz wydarzenie i chcesz, żeby ktoś odpowiadał za jego wynik? Umów konsultację, a przejdziemy przez cztery decyzje na twoim przypadku.
Zacznij od listy decydentów, których chcesz poznać, nie od programu. Ustal jedno zachowanie po wydarzeniu, na przykład umówione spotkanie, i ułóż scenariusz tak, żeby każdy punkt do niego prowadził. Po evencie licz rozmowy z gośćmi z listy w uzgodnionym oknie.
Podziel koszt wydarzenia przez liczbę rozmów handlowych z właściwymi gośćmi, a potem śledź, ile z nich przeszło w ofertę i sprzedaż. Wymaga to znacznika „event” przy kontaktach w CRM i daty pierwszej rozmowy.
Zależy od tego, czy znasz swoich odbiorców z nazwiska. Gdy znasz, własne wydarzenie daje kontrolę nad listą gości i scenariuszem. Gdy dopiero szukasz segmentu, targi dają zasięg przy niższym koszcie pierwszego kontaktu.
Sprawdź trzy rzeczy: czy ktoś pyta o cel biznesowy i miernik, zanim poda cenę, czy oferta zawiera raport po wydarzeniu i kto po stronie firmy odpowiada za wynik. Agencja realizuje zlecenie, doradca ustala, co zlecenie ma przynieść.
Doświadczenia dla marek projektują agencje, studia kreatywne i niezależni konsultanci. Piotr Kalewski robi to jako projektant doświadczeń biznesowych: od celu i miernika, przez scenariusz, po raport z wyniku wydarzenia.
Piotr Kalewski jest projektantem doświadczeń biznesowych z Poznania, CEO Event Marketing Institute, wykładowcą WSB Merito Poznań i autorem książki „Event Management dla początkujących (i nie tylko)” z 2025 roku. Pracuje także jako interim marketing director po stronie klientów.

W artykule znajdziesz: godzinowy scenariusz śniadania biznesowego na 90 minut, sposób liczenia kosztu na osobę obecną, a nie zaproszoną, oraz zasady rozsadzenia, które decydują o tym, czy goście w ogóle ze sobą porozmawiają.
Śniadanie biznesowe ma dwie przewagi nad konferencją: kosztuje mniej i kończy się przed dziewiątą, więc nikt nie traci dnia. Ma też słabość, której organizatorzy nie widzą, dopóki nie przeprowadzą trzeciego: dziewięćdziesiąt minut przy stole z obcymi ludźmi to czas, w którym rozmowa albo ruszy w pierwszym kwadransie, albo nie ruszy wcale.
Krótka odpowiedź: śniadanie biznesowe zorganizuj na 20 do 40 osób, w dziewięćdziesiąt minut, z jednym wystąpieniem do 20 minut i co najmniej 30 minutami rozmów przy stołach z zadanym pytaniem. Koszt licz na osobę obecną, nie zaproszoną, bo przy dwudziestoprocentowej nieobecności koszt jednostkowy rośnie o jedną czwartą. Rozsadzenie przygotuj z góry.
Pierwsze dwadzieścia minut decyduje o reszcie. Freeman i IMEX przebadali w 2025 roku ponad 2600 uczestników i organizatorów wydarzeń: 51 procent uczestników wraca na wydarzenia ze względu na networking, a 30 procent ma problem z rozpoczęciem rozmowy. Ludzie przychodzą po rozmowy i jednocześnie nie wiedzą, jak zacząć.
Dlatego przy wejściu ustaw dwie rzeczy: kartę z przypisanym stolikiem i jedno pytanie na kartce, na przykład „nad czym pracujesz w tym kwartale”. Moja opinia: takie pytanie otwiera rozmowę lepiej niż „czym się zajmujesz”, bo wymaga odpowiedzi zdaniem, nie nazwą stanowiska. Osoba przy drzwiach wita po imieniu i kieruje do stołu, a nie do bufetu.
Gospodarz mówi, po co ludzie się spotkali, jak wygląda plan i co się stanie o 8:15. Pięć minut, bez historii firmy i bez przedstawiania wszystkich sponsorów. Najważniejsza informacja to godzina zakończenia, bo ona uspokaja osoby z poranną rozmową o dziewiątej.
Jeśli prowadzisz wydarzenie sam, przećwicz ten fragment na głos z zegarem. Zasady prowadzenia dyskusji z sali opisałem w tekście o moderowaniu panelu.
Jedno, nie trzy. Prelegent dostaje temat zawężony do jednej decyzji, którą goście mogą podjąć w tym kwartale. Zalecam 45 minut rozmowy przygotowawczej z prowadzącym. Dwadzieścia minut kończy się wcześniej niż koncentracja, a zostawia miejsce na pytanie z sali.
Prelegent nie rozdaje materiałów i nie prezentuje oferty firmy. Po wystąpieniu prowadzący zadaje jedno pytanie, które stół będzie omawiał przez następne pół godziny. Zaplanowanie pytania razem z prelegentem to najważniejszy element programu.
Dla tego bloku goście przyszli. Przy każdym stole pięć lub sześć osób, jedno pytanie na kartce i prowadzący stołu, który dba o to, żeby wszyscy powiedzieli co najmniej jedno zdanie. Prowadzący stołu może być osobą z zespołu organizatora albo zaproszonym gościem, który wcześniej dostał trzy zdania instrukcji.
Rozsadzenie zmienia najwięcej. Rozdziel osoby z tej samej firmy i osoby, które przyszły razem. Z moich obserwacji rozsadzenie czterdziestu gości zajmuje około pół godziny i zwiększa szansę, że ktoś wyjdzie z nowym kontaktem. Opis projektowania pierwszej rozmowy między uczestnikami znajdziesz w tekście o networkingu na wydarzeniu.
Każdy stół mówi jedno zdanie: co z rozmowy zabiera ze sobą. Prowadzący zbiera zdania i dopisuje kolejny krok, na przykład termin następnego śniadania albo listę uczestników, którzy zgodzili się na udostępnienie kontaktu. Dziesięć minut wystarczy, a zamknięcie daje poczucie, że spotkanie coś wyprodukowało.
Po zamknięciu zostaw piętnaście minut wolnych rozmów i kawy. Z moich obserwacji goście, którzy zaczęli dobrą rozmowę przy stole, chcą ją skończyć na stojąco, więc nie wyłączaj muzyki i nie zaczynaj sprzątania.
Koszt wydarzenia licz na osobę obecną. Scenariusz liczbowy, hipotetyczny: koszty stałe wynoszą 6 000 zł, zmienne 90 zł na zaproszonego, a zaproszonych jest 40. Przy pełnej frekwencji koszt na osobę wynosi 240 zł. Gdy przychodzi 30 osób, a catering zamówiono na 40, koszt na obecną osobę rośnie do 320 zł. Różnica wynosi jedną trzecią i wynika wyłącznie z nieobecności.
Jak ograniczać nieobecność, opisałem w tekście o no-show na wydarzeniu firmowym, a projekt rejestracji, który zmniejsza liczbę osób zapisanych bez zamiaru przyjścia, w tekście o rejestracji na wydarzenie. Nie znalazłem publicznie dostępnego benchmarku kosztu śniadania biznesowego w Polsce, więc powyższe kwoty to przykład struktury, nie cennik.
Mniejszą wersję tego formatu, od dwudziestu osób, opisałem w tekście o tym, jak zacząć budowę kapitału relacyjnego od dwudziestu osób.
Od 20 do 40. Poniżej dwudziestu trudno o różnorodność rozmów, powyżej czterdziestu trzeba drugiej osoby do prowadzenia stołów, a koszt koordynacji rośnie szybciej niż liczba gości.
To zależy od celu. Z moich obserwacji wydarzenie bezpłatne łatwiej zapełnić, ale ma wyższą nieobecność, a opłata, nawet symboliczna, zmniejsza liczbę osób zapisanych bez zamiaru przyjścia. Nie mam badania, które by to potwierdzało. Przy zaproszeniach indywidualnych płatność zwykle nie jest potrzebna.
Moja rada: raz w miesiącu lub raz na kwartał, w stałym dniu tygodnia. Rytm ważniejszy jest od jednego dobrego wydarzenia, bo goście wracają na format, który znają, a nie na pojedyncze spotkanie.
Planujesz cykl spotkań branżowych i chcesz zaprojektować format pod swoich gości? Umów konsultację 1:1 (250 zł netto za 60 minut, pakiet 850 zł) i przejdziemy przez scenariusz godzina po godzinie.

Z tekstu dowiesz się: co włożyć do welcome packa, żeby nowa osoba w poniedziałek rano wiedziała, gdzie siedzi, z kim zaczyna i co ma zrobić do piątku, oraz które elementy klasycznego pudełka z gadżetami możesz zostawić w szufladzie.
Scenariusz A. Poniedziałek, godzina dziewiąta. Nowa osoba dostaje karton: bluza z logo, kubek, notes, smycz, długopis. Laptop jeszcze jedzie od IT, opiekun jest na urlopie, a kalendarz na ten tydzień jest pusty. Karton zajmuje dziesięć minut. Resztę dnia spędza przy kawie z firmowego kubka.
Scenariusz B. Poniedziałek, godzina dziewiąta. Nowa osoba dostaje kopertę: kartkę z planem pierwszego tygodnia, imię i numer opiekuna, listę pięciu osób, z którymi spotka się do piątku, i jedno zdanie od przełożonego o tym, co ma być zrobione do końca miesiąca. Bluzy nie ma. Laptop stoi włączony.
Obie sceny są hipotetyczne, a różnica między nimi dotyczy pierwszego dnia w pracy, nie budżetu. Scenariusz B kosztuje mniej niż A i robi większą część roboty, której firma oczekuje od onboardingu.
Krótka odpowiedź: welcome pack powinien zawierać plan pierwszych trzydziestu dni, imię i kontakt opiekuna, listę osób do poznania, jedno zadanie na koniec pierwszego miesiąca i dostęp do narzędzi w dniu startu. Przedmioty z logo są dodatkiem, nie rdzeniem. Pierwszego dnia nowa osoba chce wiedzieć, co jej wolno i czego się od niej oczekuje.
Gallup podaje w publikacji o onboardingu z 2019 roku, że tylko 12 procent pracowników silnie zgadza się, że ich organizacja świetnie wdraża nowych pracowników. Dane dotyczą Stanów Zjednoczonych i nie sprawdzałem, czy w Polsce wynik jest podobny.
Ten sam materiał pokazuje, że gdy menedżer aktywnie uczestniczy w onboardingu, nowi pracownicy 3,4 raza częściej silnie zgadzają się, że ich onboarding był znakomity. Tekst Gallupa o wdrażaniu przy pracy zdalnej z 2021 roku wskazuje, że tylko 29 procent nowych pracowników czuje się w pełni przygotowanych i wspieranych w nowej roli. Według Gallupa osiągnięcie pełnej wydajności zajmuje nowej osobie zwykle około dwunastu miesięcy.
Wniosek dla welcome packa jest praktyczny. Wartość pakietu rośnie, gdy zawiera element, który angażuje przełożonego, a spada, gdy jest paczką od działu HR. Koszty, jakie firma ponosi, gdy ktoś odchodzi po kilku miesiącach, policzyłem w tekście o kosztach rotacji pracowników.
Pięć elementów wystarczy, żeby pierwszy tydzień miał strukturę:
Każdy z elementów odpowiada na jedno pytanie, które nowa osoba ma w głowie, ale rzadko zadaje: co mam robić, do kogo pójść, kogo poznać, po czym mnie ocenią i czy mogę zacząć pracę. Rozpisany proces onboardingu na pierwsze trzydzieści dni znajdziesz w tekście o onboardingu nowego pracownika.
Przedmioty z logo mogą być miłym dodatkiem, ale nie niosą informacji, której nowa osoba potrzebuje. Bluzę, kubek i długopis możesz wręczyć drugiego dnia, na kolejnym spotkaniu, albo wcale. Jeśli przedmiot ma sens, wybierz taki, którego ta osoba użyje w pracy: dobry notes, przydatny element wyposażenia stanowiska.
Moja opinia: im więcej przedmiotów w pierwszym pakiecie, tym mniej uwagi na rzeczy, które decydują o pierwszym miesiącu. Nie mam badania, które porównywałoby welcome packi z gadżetami i bez nich pod kątem retencji, więc to wniosek z logiki, nie z danych. Obietnicę, którą firma składała w ogłoszeniu, powinien potwierdzić pierwszy dzień. Jak przełożyć propozycję wartości dla pracownika na doświadczenie, opisałem osobno, a kandydatom na etapie rekrutacji poświęciłem tekst o candidate experience na wydarzeniu rekrutacyjnym.
Pakiet z przedmiotami mówi nowej osobie, że jest mile widziana. Pakiet z planem mówi jej, co ma robić, a to pierwsze pytanie, na które szuka odpowiedzi. Zacznij od planu, a przedmiot dołóż, jeśli zostanie budżet.
Nie ma ogólnej stawki. Sam plan na kartce kosztuje czas przełożonego i opiekuna, a przedmioty zależą od wyboru. Zacznij od czasu, który przełożony poświęci w pierwszym tygodniu, bo to on decyduje o wyniku.
Ma, i to większy. Pakiet wysłany przed startem może zawierać plan, kontakty i sprzęt, a nowa osoba nie widzi wtedy sali i ludzi. Plan i imię opiekuna zastępują to, co w biurze nowa osoba zobaczyłaby sama.
Przełożony i HR razem. HR odpowiada za dostępy i formalności, przełożony za plan, zadanie i listę osób. Pakiet przygotowany wyłącznie przez HR traci element, który według Gallupa wyraźnie podnosi ocenę onboardingu: udział menedżera.
Budujesz proces wdrożenia i chcesz przejść przez pierwsze trzydzieści dni własnego zespołu? Umów konsultację 1:1 (250 zł netto za 60 minut, pakiet 850 zł) i przynieś obecny plan onboardingu.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.