Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Zapytaj zarządu, gdzie klient styka się z marką. Padnie strona, media społecznościowe, reklama i może handlowiec. Cztery punkty.
Teraz przejdź tę samą drogę jako klient: wyszukiwarka, formularz bez odpowiedzi przez dwa dni, oferta w PDF-ie z cudzą nazwą w stopce, telefon do biura, faktura z błędem, reklamacja, przypadkowa opinia w internecie. Kilkanaście punktów, z których policzone były cztery.
Różnica między tymi listami to najtańszy audyt marki, jaki możecie zrobić.
Z tego artykułu dowiesz się:
Punkt styku to każde miejsce, w którym ktoś zetknął się z Waszą firmą i wyszedł z tego z jakąś opinią. Nie tylko kanały, którymi zarządza marketing.
Listy tworzone na warsztatach są krótkie z dwóch powodów. Po pierwsze, wypisuje się to, co się kontroluje. A spora część styków dzieje się poza kontrolą: opinie, rozmowa z kimś, kto u Was pracował, komentarz w branżowej grupie. Po drugie, pomija się punkty nudne i operacyjne, bo nie wyglądają jak komunikacja.
Tymczasem faktura z błędem albo trzy dni ciszy po zapytaniu mówią o firmie więcej niż kampania. Marka to suma dowodów, nie suma deklaracji.
Klient nie odróżnia działu marketingu od działu obsługi. Dla niego wszystko to jesteście Wy. Łącznie z osobą, która nie odbiera telefonu.
Bez wielkiego procesu badawczego, w cztery kroki.
Ostatni krok bywa najbardziej niewygodny i daje najwięcej. Mapa zbudowana wyłącznie przy stole opisuje firmę taką, jaka miała być, nie taką, jaka jest.
Przeprojektowałem kiedyś obecność targową klienta z dwóch hostess na piętnastoosobowy zespół z przypisanymi rolami i scenariuszami rozmów. Ten sam metraż, ten sam budżet na zabudowę, inny wynik. W kategoriach mapy punktów styku zmieniło się jedno: punkt, który wcześniej dawał trzydziestosekundowy kontakt z ulotką, zaczął dawać dwudziestominutową rozmowę o problemie rozmówcy. Na diagramie oba wyglądają tak samo.
Nie wszystkie są równe. Trzy typy decydują o obrazie całości.
Pierwszy kontakt. Buduje oczekiwania, do których odbiorca porówna wszystko, co przyjdzie potem. Rozdmuchana obietnica na tym etapie pracuje przeciwko Wam już od drugiego spotkania.
Momenty niepewności. Cisza po wysłaniu zapytania, oczekiwanie na wycenę, opóźnienie. Wtedy ludzie sami dopowiadają sobie historię i zwykle jest to gorsza wersja niż prawdziwa.
Sytuacje po błędzie. Reklamacja obsłużona po ludzku buduje więcej lojalności niż bezbłędna współpraca, bo dopiero wtedy widać, co firma robi, kiedy jest trudno.
Warto sprawdzić, ile uwagi i budżetu przypada dziś na te trzy typy w porównaniu z tym, ile idzie na kampanie. W większości firm proporcja jest odwrotna do wagi.
Cztery obszary, które w tabelach marketingowych pojawiają się najrzadziej, a doświadczenie kształtują najmocniej:
Jeśli chcesz uporządkować to metodycznie, przyda się podejście opisane w tekście o wdrażaniu service design. Mapa punktów styku jest jego pierwszym etapem.
Mapa, z której nie wynika lista zadań, jest ładnym plikiem. Żeby coś z niej wynikło, oceń każdy punkt w dwóch wymiarach: jak bardzo waży dla odbiorcy i jak dziś działa.
To daje cztery kategorie i tylko jedna z nich jest pilna: punkty ważne, które działają źle. Zajmij się nimi w pierwszej kolejności, nawet jeśli są nudne, a odpuść dopieszczanie tych, które już są dobre.
Do każdego wybranego punktu przypisz właściciela, standard i termin. Standard to zdanie, które da się sprawdzić: „odpowiadamy na zapytanie z formularza w ciągu jednego dnia roboczego" nadaje się do weryfikacji, „dbamy o kontakt z klientem" nie.
Wracaj do mapy raz na pół roku. Punkty styku zmieniają się razem z ofertą i zespołem, a mapa sprzed dwóch lat opisuje firmę, której już nie ma. Jeśli szykujecie przy okazji zmianę identyfikacji, przeczytaj też, dlaczego rebranding bez zmiany doświadczenia nic nie zmienia.
Najprostsza działająca forma to arkusz z pięcioma kolumnami: etap ścieżki, konkretny punkt styku, właściciel, obecny standard i stan faktyczny. Nic więcej nie jest potrzebne, żeby zobaczyć problem.
Przykład z firmy usługowej. Etap: pierwszy kontakt. Punkt styku: formularz na stronie. Właściciel: biuro. Standard: odpowiedź w jeden dzień roboczy. Stan faktyczny: średnio trzy dni, część zapytań ląduje w spamie. Jedna linia w arkuszu, a wyjaśnia więcej niż kwartalny raport z kampanii.
Druga linia: etap ofertowania, punkt styku. Dokument z wyceną, właściciel. Handlowiec, standard. Brak, stan faktyczny. Każdy wysyła własny szablon. Marka rozjeżdża się dokładnie tutaj, w miejscu, którego nikt nie uznaje za komunikację.
Kiedy takich linii uzbiera się kilkanaście, priorytety układają się same. Nie trzeba do tego warsztatu strategicznego ani zewnętrznej agencji. Trzeba uczciwie wpisać stan faktyczny, także wtedy, gdy odbiega od tego, co obiecywano zarządowi.
W większości map, które widziałem, wydarzenia albo nie występują wcale, albo pojawiają się jako jeden kwadracik z podpisem „targi". Tymczasem spotkanie na żywo jest najbardziej intensywnym punktem styku, jaki marka ma do dyspozycji: trwa godziny zamiast sekund, angażuje wszystkie zmysły i zostawia wspomnienie, które konkuruje z całoroczną komunikacją.
Warto to policzyć uczciwie. Trzydziestominutowa rozmowa przy stoisku albo wieczór spędzony z zespołem klienta waży w decyzji zakupowej więcej niż kilkadziesiąt kontaktów z reklamą, a w mapie zajmuje tyle samo miejsca co newsletter. Kiedy nanosisz wydarzenia na mapę, zaznacz przy nich, kto dokładnie tam był i co się wydarzyło po spotkaniu, bo właśnie to ogniwo najczęściej pęka. Rozpisałem je w tekście o tym, jak przygotować udział w targach, który przyniesie leady.
Marka mieszka w punktach styku, a nie w księdze znaku. Mapa jest tanim narzędziem, które pokazuje, gdzie obietnica rozjeżdża się z rzeczywistością. Pod warunkiem, że powstaje z perspektywy odbiorcy, a nie schematu organizacyjnego.
Projektuję doświadczenia biznesowe. Od mapy punktów styku po wydarzenia, w których marka staje się czymś przeżytym, a nie opowiedzianym. Jeśli chcesz zobaczyć własną ścieżkę oczami klienta, odezwij się.
Mapa punktów styku wylicza miejsca kontaktu, customer journey dokłada do nich emocje, cele i decyzje odbiorcy na każdym etapie. W praktyce zaczyna się od punktów styku, bo są łatwiejsze do zebrania i od razu pokazują luki.
Tyle, ile ich naprawdę jest. W małej firmie usługowej wychodzi zwykle kilkanaście, w większej organizacji kilkadziesiąt. Mapa z czterema pozycjami oznacza, że wypisano kanały marketingowe, a nie ścieżkę odbiorcy.
Osoby, które realnie obsługują poszczególne etapy: sprzedaż, obsługa, produkcja, administracja, HR. Mapa zrobiona wyłącznie przez marketing zawsze pomija te punkty, których marketing nie widzi.
Pierwszą wersję tak, na podstawie własnego przejścia ścieżki i rozmów z zespołem. Rozmowy z pięcioma klientami zmienią jednak zwykle więcej niż kolejne trzy godziny warsztatu wewnętrznego.
Raz na pół roku albo po każdej większej zmianie w ofercie, procesie lub zespole. Mapa jest zdjęciem stanu, a nie dokumentem raz na zawsze.
Od trzech punktów: pierwszej odpowiedzi na zapytanie, momentu przekazania oferty i sytuacji po błędzie. Poprawa tych trzech daje najszybciej widoczną zmianę w tym, jak firma jest oceniana.
Tak, i to jedna z najbardziej pomijanych ścieżek. Ogłoszenie, rozmowa, oferta, pierwszy dzień, ocena roczna, rozstanie. To dokładnie taka sama mapa, tylko dla innej grupy odbiorców.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.