Blog

Zrobiliście rebranding i nic się nie zmieniło? Wiem dlaczego.

Nowe logo. Nowa paleta. Księga znaku na sto stron, prezentacja dla zarządu, post na LinkedInie o „nowym rozdziale”. Sześć miesięcy później sprzedaż wygląda tak samo, rekrutacja idzie tak samo ciężko, a klienci opisują Was dokładnie tymi samymi słowami co przed zmianą.

Zwykle słyszę wtedy, że rebranding był nietrafiony. Z mojego doświadczenia rzadko o to chodzi. Wymieniono warstwę, która była najłatwiejsza do wymiany, a tę, która decyduje o marce, zostawiono w spokoju.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego rebranding zatrzymuje się na identyfikacji wizualnej;
  • co realnie zmienia markę w oczach klienta i kandydata i co mówią o tym dane;
  • jak wdrożyć zmianę wewnątrz firmy, zanim ogłosisz ją na zewnątrz;
  • po czym poznać, że rebranding jest naprawdę potrzebny. I kiedy nie jest.

Dlaczego rebranding kończy się na logo?

Bo logo da się skończyć. Ma datę oddania, plik do zatwierdzenia i widoczny efekt, który można pokazać na zarządzie. Zmiana sposobu, w jaki firma odbiera telefon, nie ma żadnej z tych cech.

Do tego dochodzi wygodne przekonanie, że skoro wygląda inaczej, to jest inaczej. Tymczasem klient nie ocenia marki po spójności kolorów w stopce maila. Ocenia ją po tym, ile czekał na odpowiedź, czy dostał to, co obiecano, i czy ktoś przyznał się do błędu, gdy coś poszło nie tak.

Marty Neumeier ujął to w książce „The Brand Gap” (2003) jednym zdaniem: „A brand is not what you say it is. It's what they say it is”. Marka jest tym, co mówią o Was inni, a nie tym, co o sobie mówicie. Rebranding zmienia zwykle tę drugą część. Pierwsza zmienia się dopiero wtedy, gdy ludzie doświadczą czegoś innego niż wcześniej.

Jest jeszcze jeden powód, o którym w projektach rebrandingowych mówi się najrzadziej. Załoga często sama nie wie, co firma obiecuje. Gallup w badaniu opisanym w Gallup Business Journal (2012) sprawdził, ilu pracowników zdecydowanie zgadza się ze zdaniem, że wiedzą, za czym stoi ich firma i czym jej marka różni się od konkurencji. Odpowiedziało tak czterdzieści jeden procent badanych. Wśród członków zarządów było to sześćdziesiąt procent, wśród szeregowych pracowników trzydzieści siedem. Im dalej od gabinetu, tym mniej marki. A klient rozmawia właśnie z tymi najdalej.

Identyfikacja wizualna jest opakowaniem obietnicy. Gdy obietnica się nie zmieniła, zmieniło się opakowanie. I tyle.

Rebranding, po którym pracownicy pracują tak samo, jest kosztem graficznym. Zmianą marki staje się dopiero wtedy, gdy zmienia się to, czego doświadcza druga strona.

Co zmienia markę, jeśli nie identyfikacja?

Trzy rzeczy, wszystkie trudniejsze niż projekt graficzny.

  • Obietnica. Zdanie, które mówi, dla kogo jesteście i czym się różnicie. Gdy po rebrandingu brzmi tak samo ogólnie jak wcześniej („jakość, partnerstwo, indywidualne podejście”), zmieniliście czcionkę, a marka została stara.
  • Zachowania. To, co ludzie w firmie robią inaczej niż przed zmianą. Czas reakcji, sposób prowadzenia rozmowy handlowej, to, co obiecuje się na spotkaniu.
  • Doświadczenie w punktach styku. Recepcja, oferta, faktura, reklamacja, rozmowa rekrutacyjna. Marka mieszka tam, a nie w księdze znaku. Jak te miejsca policzyć i uporządkować, opisałem w tekście o mapie punktów styku marki.

Dane potwierdzają, że trzeci punkt waży najwięcej. PwC w raporcie „Experience is everything: Here's how to get it right” (2018), opartym na ankiecie wśród piętnastu tysięcy osób z dwunastu krajów, podaje, że siedemdziesiąt trzy procent badanych wskazuje doświadczenie z marką jako ważny czynnik decyzji zakupowej. Jedna trzecia, dokładnie trzydzieści dwa procent, deklaruje, że odejdzie od marki, którą lubi, po jednym złym doświadczeniu. W Stanach Zjednoczonych po kilku złych doświadczeniach odchodzi pięćdziesiąt dziewięć procent.

Przełóż to na rebranding. Klient, który po premierze nowej marki dostał tę samą spóźnioną ofertę co wcześniej, właśnie zaliczył złe doświadczenie z nową marką. Logo nie miało szansy nic zmienić, bo ocena zapadła w miejscu, którego rebranding nie dotknął.

Kolejność ma znaczenie. Nowa identyfikacja nałożona na stare zachowania powiększa lukę między tym, co mówicie, a tym, czego ludzie doświadczają. Ta luka jest bardziej szkodliwa niż przestarzałe logo, bo stare logo nikogo nie okłamuje.

Jak wdrożyć rebranding wewnątrz firmy?

Robiłem kiedyś premierę produktu bez ani jednego slajdu. Zamiast prezentacji uczestnicy dostali role, budżet i zadanie rozwoju własnego produktu, więc przez kilka godzin sami sprawdzali, gdzie nowa obietnica marki trzyma, a gdzie pęka. Wyszli z tego z argumentami, których żadna prezentacja by im nie dała, bo doszli do nich sami. Przy rebrandingu działa to identycznie: załoga, która przełożyła nową markę na własne sytuacje, broni jej później przed klientem.

Pracownicy dowiadujący się o nowej marce z posta na LinkedInie to najczęstszy błąd wdrożeniowy. Są największym kanałem komunikacji marki i jednocześnie jedynym, którego nikt nie pyta o zdanie. Zacznij od nich, na kilka tygodni przed premierą. Zamiast prezentacji z nowym logo pokaż im odpowiedź na pytanie, co zmienia się w ich pracy: co teraz obiecujemy klientom, czego przestajemy robić, jak rozmawiamy o cenie, co robimy, gdy klient jest niezadowolony.

Jak wygląda wdrożenie krok po kroku?

Kolejność, którą rekomenduję, ma pięć ruchów. Liczba tygodni zależy od wielkości firmy, kolejność nie.

  1. Obietnica w jednym zdaniu. Zarząd i szefowie sprzedaży, obsługi oraz HR podpisują się pod jednym zdaniem o tym, co firma obiecuje i z czego rezygnuje. Bez tego zdania każdy dział wdroży inną markę.
  2. Lista zachowań do zmiany. Dla każdego działu trzy rzeczy, które od dnia premiery robi inaczej. Konkret na poziomie „ofertę wysyłamy w dwadzieścia cztery godziny”, a nie „jesteśmy bliżej klienta”.
  3. Dzień premiery wewnętrznej. Zaprojektowany jak wydarzenie z rolami, nie jak prezentacja. Ludzie ćwiczą nową obietnicę na własnych sytuacjach: trudna reklamacja, negocjacja ceny, rozmowa rekrutacyjna.
  4. Premiera zewnętrzna. Dopiero teraz logo, strona, komunikat prasowy. Klient, który zadzwoni po ogłoszeniu, trafia na ludzi, którzy wiedzą, co się zmieniło.
  5. Pomiar po kwartale. Te same pytania, które zadaliście przed zmianą: jak opisują Was klienci, kandydaci i handlowcy. Porównanie odpowiedzi jest jedynym uczciwym raportem z rebrandingu.

Sprawdź po drodze, czy da się tę obietnicę wypowiedzieć własnymi słowami. Gdy pięć osób z różnych działów opisze markę pięcioma różnymi zdaniami, komunikacja zewnętrzna i tak tego nie posklei. Ten sam mechanizm opisałem przy okazji tekstu o wdrażaniu wartości w firmie. Wartości i marka rozbijają się dokładnie w tym samym miejscu.

Osobny wątek to obietnica składana kandydatom. Gdy rebranding zmienia sposób mówienia o firmie na rynku pracy, musi za tym pójść realne doświadczenie kandydata i pracownika, o czym więcej w tekście o tym, jak zamienić EVP w doświadczenie.

Jak sprawdzić, czy nowa marka dotarła do ludzi?

Badanie rozpoznawalności logo powie Wam, czy ludzie widzieli nowy znak. O tym, czy marka się zmieniła, mówią cztery pytania, które można zadać w każdej firmie bez budżetu na badania:

  • Jak opisują Was klienci, kiedy polecają Was dalej? Te słowa są Waszą prawdziwą marką.
  • Co mówią kandydaci na rozmowach o tym, czego się spodziewali?
  • Jak przedstawia firmę handlowiec w pierwszej minucie rozmowy?
  • Co się zmieniło w tych odpowiedziach w porównaniu z okresem sprzed zmiany?

Gdy odpowiedzi są takie same jak rok wcześniej, rebranding nie dotarł dalej niż do materiałów firmowych.

Uczciwa nota o danych. Chętnie napisałbym, jaki odsetek rebrandingów w Polsce nie przynosi zmiany w wynikach. Nie znam badania, które mierzyłoby to rzetelnie, a liczby krążące po prezentacjach agencji zwykle nie mają podanego źródła. Dlatego w tym tekście opieram się na danych o doświadczeniu klienta i o wiedzy pracowników o marce, a to, co piszę o samych rebrandingach, jest obserwacją z projektów, przy których pracowałem po stronie agencji i po stronie klienta.

Kiedy rebranding jest potrzebny?

Wtedy, gdy zmieniła się rzeczywistość, a marka za nią nie nadążyła. Zmieniliście grupę klientów, weszliście w nowy segment, połączyliście się z inną firmą, wyszliście poza pierwotną kategorię albo nazwa zaczęła Was ograniczać.

Nie jest potrzebny wtedy, gdy spadła sprzedaż, a nikt nie wie dlaczego. To najdroższy sposób odwlekania rozmowy o produkcie, cenie i procesie sprzedaży.

Prosty test przed decyzją: wypisz trzy problemy, które rebranding ma rozwiązać. Gdy którykolwiek z nich da się rozwiązać zmianą oferty, procesu albo obsługi, zacznij od tego. Nowa identyfikacja będzie wtedy podsumowaniem zmiany, a nie jej substytutem.

Gdy zmiana marki ma zostać ogłoszona wydarzeniem, zaprojektuj je tak, żeby uczestnik przeżył nową obietnicę, a nie obejrzał slajd z logo. O tym jest tekst o event brandingu.

Jakie sygnały mówią, że rebranding się nie udał?

Widać to wcześnie, zwykle jeszcze przed premierą. Cztery objawy powtarzają się w projektach, które kończą się rozczarowaniem.

  • Cały projekt toczy się w dziale marketingu. Sprzedaż i obsługa dowiadują się na końcu, więc obietnica powstaje bez ludzi, którzy mają jej dotrzymać.
  • Nikt nie potrafi powiedzieć, z czego rezygnujecie. Marka definiuje się przez wybór, a wybór oznacza stratę części rynku. Gdy nowa strategia nikogo nie odpycha, prawdopodobnie nikogo mocno nie przyciągnie.
  • Harmonogram kończy się na dniu premiery. Brak zaplanowanych działań na kolejne kwartały oznacza, że nikt nie przewidział wdrożenia. A to w nim mieszka cała zmiana.
  • Sukces mierzycie reakcjami na ogłoszenie. Komentarze pod postem premierowym pochodzą głównie od branży i znajomych. Klienci odezwą się dopiero wtedy, gdy zetkną się z Wami w praktyce.

Każdy z tych objawów da się jeszcze cofnąć, dopóki logo nie wisi na budynku. Po premierze koszt poprawki rośnie, bo poprawiacie już markę, którą rynek zdążył ocenić.

Dlaczego nowa marka potrzebuje wydarzenia?

Rebranding ogłoszony mailem i prezentacją na spotkaniu kwartalnym zostaje w kategorii komunikatu. Pracownik dowiaduje się, że firma ma nowe logo, i wraca do pracy. Marka zmienia się w jego głowie dopiero wtedy, gdy czegoś doświadczy: zobaczy, jak nowa obietnica działa w praktyce, albo weźmie udział w czymś, co bez tej zmiany by się nie wydarzyło.

Dlatego dzień premiery nowej marki wewnątrz firmy zaprojektuj jak wydarzenie, w którym załoga ma rolę, a nie miejsce na widowni. Zespół, który sam przełożył nową obietnicę na swoje codzienne sytuacje, wychodzi z takiego dnia z gotowymi odpowiedziami dla klientów. Ten, który obejrzał czterdzieści slajdów, wychodzi z ulotką.

Wróć do liczby Gallupa: sześćdziesiąt procent zarządu i trzydzieści siedem procent szeregowych pracowników wie, za czym stoi firma. Wydarzenie wewnętrzne jest jedynym formatem, w którym te dwie grupy pracują nad tą samą obietnicą w tym samym czasie i w tym samym pomieszczeniu. Prezentacja tej luki nie zamknie, bo w prezentacji mówi ta grupa, która i tak wiedziała.

Co się zmieni w rebrandingach w najbliższych latach?

Moja prognoza, oparta na danych i na tym, co widzę u klientów: warstwa wizualna będzie taniała i przyspieszała, a warstwa doświadczenia stanie się jedyną, na której da się zbudować różnicę.

Argument za: narzędzia do projektowania identyfikacji są dziś tańsze i szybsze niż jeszcze kilka lat temu, więc „ładne logo” przestaje być przewagą. Zostaje to, czego nie da się wygenerować w tydzień, czyli zachowanie ludzi w punktach styku. Dane PwC o jednej trzeciej klientów odchodzących po jednym złym doświadczeniu pokazują, gdzie ta różnica jest najbardziej odczuwalna.

Argument przeciw: rebranding wizualny nadal daje zarządowi coś, co da się pokazać w raporcie rocznym, a wdrożenie w zachowaniach nie ma tak ładnego zdjęcia. Dopóki firmy będą rozliczać marketing z premiery, a nie z tego, co dzieje się kwartał po niej, logo będzie wygrywać z procesem. Nie zakładam, że ta praktyka zniknie. Zakładam, że firmy, które ją utrzymają, będą coraz łatwiej rozpoznawalne po tym, że nic się u nich nie zmienia.

Od czego zacząć wdrożenie event marketingu?

Rebranding zmienia markę tylko wtedy, gdy zmienia obietnicę i zachowania, które za nią stoją. Reszta jest projektem graficznym. Czasem potrzebnym, rzadko wystarczającym.

Zapamiętaj!

  • Zacznij od obietnicy i zachowań, skończ na identyfikacji. Odwrotna kolejność powiększa lukę między słowami a doświadczeniem.
  • Pracownicy dowiadują się pierwsi i wiedzą, co zmienia się w ich pracy. Inaczej nowa marka nie ma nośnika.
  • Jedna trzecia klientów odchodzi po jednym złym doświadczeniu. Rebranding, który nie dotknął punktów styku, nie ma szansy tego zmienić.
  • Dzień premiery wewnętrznej projektuj jak wydarzenie z rolami, nie jak prezentację.
  • Efekt mierz słowami klientów i kandydatów, nie rozpoznawalnością logo. Te same pytania przed zmianą i kwartał po niej.

Źródła

  • PwC, „Experience is everything: Here's how to get it right”, Consumer Intelligence Series, 2018.
  • Gallup, „Your Employees Don't ‘Get’ Your Brand”, Gallup Business Journal, 2012.
  • Marty Neumeier, „The Brand Gap”, 2003.
Pytania

FAQ

Ile trwa dobrze zrobiony rebranding?

Warstwa wizualna to zwykle kilka miesięcy. Wdrożenie w zachowaniach i punktach styku trwa od kilku kwartałów w górę, bo dotyczy sposobu pracy ludzi. Firmy, które ogłaszają koniec rebrandingu w dniu premiery logo, mylą start z metą.

Czy trzeba zmieniać nazwę?

Rzadko. Nazwę zmienia się, gdy ogranicza (mówi o kategorii, z której wyszliście), gdy jest obciążona reputacyjnie albo gdy wymusza to fuzja. W pozostałych przypadkach koszt utraty rozpoznawalności zwykle przewyższa korzyść.

Od czego zacząć, jeśli budżet jest mały?

Zacznij od obietnicy i od dwóch, trzech punktów styku, które klient przechodzi najczęściej. Poprawiony proces ofertowy zmienia markę mocniej niż nowa paleta kolorów, a kosztuje wyłącznie czas.

Jak przekonać zarząd, że samo nowe logo to za mało?

Pokaż lukę: zestaw to, co firma o sobie mówi, z tym, co mówią klienci w ankietach, opiniach i rozmowach handlowych. Dołóż dane PwC z 2018 roku o 32% klientów odchodzących po jednym złym doświadczeniu. Ta różnica jest argumentem, którego nie da się podważyć slajdem.

Czy rebranding pomoże w rekrutacji?

Pomoże przyciągnąć uwagę, ale nie zatrzyma ludzi. Gdy doświadczenie pracownika nie zmienia się razem z komunikacją, nowa marka pracodawcy skróci tylko czas do rozczarowania.

Kto powinien prowadzić rebranding po stronie firmy?

Osoba z realnym mandatem decyzyjnym, a nie zespół projektowy bez sprawczości. Rebranding dotyka oferty, sprzedaży i obsługi, więc bez kogoś, kto może zmieniać procesy, kończy się na tym, na czym może. Na grafice.

Jak ogłosić zmianę na zewnątrz?

Powiedz, co się zmienia dla odbiorcy, a nie co się zmienia u Was. Komunikat „mamy nowe logo” nie interesuje nikogo poza firmą, a „od teraz robimy X inaczej, oto co to dla Ciebie znaczy” już tak.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak