Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Najważniejsze tezy: Pytanie o to, co dołożyłbyś do wydarzenia przy dziesięciu procentach więcej budżetu i co wyciąłbyś przy dziesięciu procentach mniej, mówi o projekcie więcej od całej prezentacji koncepcyjnej. Odpowiedź na te dwa pytania pokazuje, co organizator uważa za rdzeń wydarzenia, a co za dekorację, i w polskich firmach te dwie odpowiedzi regularnie wskazują na ten sam element.
- W raporcie Event marketing 2025/2026 wideo jest jednocześnie pierwszą rzeczą do dołożenia przy większym budżecie i pierwszą do cięcia przy mniejszym.
- Rdzeń wydarzenia to element, bez którego cel biznesowy przestaje być osiągalny. Element, który najdłużej się potem omawia, bywa czymś innym.
- Struktura wydatków pokazuje, gdzie realnie siedzą pieniądze, i rzadko pokrywa się z tym, co organizator nazywa najważniejszym.
- Test dziesięciu procent działa jako narzędzie rozmowy z zarządem, bo zmusza do uszeregowania pozycji przed pierwszym cięciem, nie w jego trakcie.
Pracując nad kosztorysem, zadaję dwa pytania, które brzmią banalnie i rozstrzygają całą rozmowę. Pierwsze: gdybyś dostał dziesięć procent więcej budżetu, co dołożyłbyś pierwsze. Drugie: gdyby ci zabrano dziesięć procent, co wyleciałoby pierwsze.
Te dwa pytania robią coś, czego nie robi żadna prezentacja koncepcyjna. Wymuszają uszeregowanie, a uszeregowanie ujawnia hierarchię, której w briefie zwykle nie ma. Ta sama pozycja w obu odpowiedziach oznacza, że projekt nie ma ustalonego rdzenia.
Raport Event marketing 2025/2026 przygotowany przez IQS i MeetingPlanner.pl, na próbie 102 klientów agencji eventowych, badanie z października i listopada 2025 roku, zadał firmom dokładnie te dwa pytania. Wynik jest wewnętrznie sprzeczny i dlatego ciekawy.
Przy budżecie większym o dziesięć procent wideo jest pierwszą rzeczą do dołożenia, wskazaną przez 26 procent firm. W wariancie z budżetem mniejszym o dziesięć procent wideo jest pierwszą rzeczą do cięcia, wskazaną przez 28 procent. Ta sama pozycja, dwa przeciwne kierunki, jedna próba.
Da się to czytać na dwa sposoby. Pierwszy: rynek jest podzielony i część firm traktuje wideo jako rdzeń, a część jako dodatek. Drugi, bliższy temu, co widzę w projektach: wideo jest pozycją, której nikt nie policzył do celu, więc przy nadwyżce wygląda jak oczywisty bonus, a przy braku jak oczywisty luz.
Kierunek ruchu przy całym budżecie jest przy tym jednoznaczny. Zwiększenia wymagało 80 procent firm, najczęściej na nowe technologie, wskazane przez 31 procent (n = 58). Cięcia dotknęły 61 procent firm, najczęściej obsługi projektowej agencji, wskazanej przez 52 procent (n = 44). Przy obu ruchach naraz oznacza to, że rynek dokłada do narzędzi i odejmuje od ludzi, którzy mają te narzędzia ustawić.
Rdzeniem wydarzenia nazywam element, którego usunięcie powoduje, że cel biznesowy przestaje być osiągalny. Element najbardziej widowiskowy albo ten, o którym ludzie mówią najdłużej, często nim nie jest.
Przykład z konferencji sprzedażowej dla stu pięćdziesięciu dystrybutorów. Celem jest przedstawienie nowego modelu rozliczeń i zebranie zobowiązań do wdrożenia w pierwszym kwartale. Rdzeniem jest warsztat w grupach po dziesięć osób z arkuszem rozliczeniowym i osobą z działu finansów przy każdym stole, bo bez tego nikt nie wyjdzie z policzoną własną marżą. Scena, catering i wieczorna część mogą być lepsze albo gorsze, a cel nadal się domknie.
Przykład z gali jubileuszowej dla czterystu pracowników. Celem jest pokazanie ludziom, że firma rozpoznaje ich wkład po nazwisku. Rdzeniem jest część z wyróżnieniami przygotowana tak, że każda osoba słyszy konkret o sobie, zamiast formuły o zaangażowanym zespole. Przy zawężonym budżecie scenografia schodzi przed tą częścią.
Ten sam raport podaje, na co realnie idą pieniądze w firmach korzystających z event marketingu (n = 73): agencja i obsługa projektowa 62, lokalizacja 41, catering 41, atrakcje 37, działania ESG 11. Przy liczeniu wydarzeń wychodzi średnio 18 realizacji offline, 16 online i 9 hybrydowych na firmę w ciągu roku.
Zestawienie tych dwóch rzeczy daje obraz, który wart jest minuty namysłu. Firma robi w roku kilkadziesiąt wydarzeń, największa pozycja kosztowa to obsługa projektowa, a przy pierwszym cięciu wyleciała właśnie ta pozycja. Cięcie poszło w to, co organizuje resztę, zamiast w dekorację.
Z mojej perspektywy to decyzja o przesunięciu pracy. Obsługa projektowa nie znika z projektu, kiedy wypada z faktury. Przechodzi do działu marketingu, który ma w tym samym kwartale czterdzieści innych rzeczy, i tam nie jest wyceniona, więc wygląda na darmową.
Test zajmuje dwadzieścia minut i wymaga kosztorysu rozbitego na pozycje, nie na kategorie. Poniżej przebieg, którego używam w rozmowach z zespołami marketingu.
Czwarty krok jest tym, który najczęściej odsłania problem. W projektach, przy których pracowałem, powtarzalnie wychodzi, że wszystkie pozycje mają status ważnych, dopóki nie trzeba uszeregować dwóch pierwszych.
Pierwsza: pozycją do dołożenia okazuje się coś, czego nie było w koncepcji. Przy wydarzeniu dla dwustu osób usłyszałem raz, że dziesięć procent poszłoby na drugiego fotografa i na transkrypcję paneli, czyli na materiał do komunikacji po wydarzeniu. To była najtańsza diagnoza w tym projekcie, bo pokazała, że zespół myśli o wydarzeniu jako o źródle treści, a program był zbudowany jak jednorazowe spotkanie.
Druga: pozycją do cięcia okazuje się catering. Brzmi rozsądnie, dopóki nie policzy się, ile osób zostaje po przerwie obiadowej przy menu, które nie działa. W wydarzeniach jednodniowych catering bywa elementem frekwencji, i wtedy cięcie go zabiera drugą połowę agendy.
Trzecia: obie odpowiedzi dotyczą techniki. To zwykle oznacza projekt, w którym forma została ustalona przed celem, bo technika jest jedyną pozycją, o której zespół umie rozmawiać w liczbach. Wtedy test trzeba przerwać i wrócić do zdania z czasownikiem.
Test nie mówi, ile wydarzenie powinno kosztować. Odpowiada na inne pytanie: czy przy danej kwocie wydajesz pieniądze w kolejności zgodnej z celem. Pełną strukturę kosztorysu z rezerwą rozpisałem w tekście o planowaniu budżetu imprezy firmowej.
Nie rozstrzyga też, czy cel jest dobrze postawiony. Cel wydarzenia opisany jako „zbudowanie zaangażowania” robi z testu ćwiczenie bezużyteczne, bo każdą pozycję da się do takiego celu podpiąć. Rozdział na output, outcome i impact opisałem osobno w tekście o tym, co naprawdę mierzysz po evencie.
Trzecia rzecz poza zasięgiem testu to jakość wykonania. Pozycja może być poprawnie uszeregowana jako rdzeń i zostać zrealizowana źle, a test tego nie wychwyci, bo pracuje na kosztorysie, nie na realizacji. Do tego służy wizja lokalna i próba generalna, nie arkusz.
Ograniczenia samych liczb też trzeba nazwać. Próba 102 osób pochodzi z bazy MeetingPlanner.pl, czyli od firm już obecnych na rynku spotkań, a przy podziałach schodzi do kilkudziesięciu odpowiedzi. Różnice kilku punktów procentowych w takiej próbie są szumem, więc sprzeczność 26 wobec 28 traktuję jako sygnał braku konsensusu.
Dziesięć procent to kwota, przy której nikt nie przebudowuje koncepcji, więc odpowiedź pokazuje prawdziwą hierarchię zamiast nowego pomysłu. Przy dwudziestu procentach rozmowa zmienia się w projektowanie od nowa i traci funkcję diagnostyczną. Zejście do pięciu procent daje odpowiedź pustą, bo kwota nie wystarcza na przesunięcie żadnej pozycji.
To zwykle znaczy, że cel jest opisany jako stan, nie jako zachowanie. Przepisz go z czasownikiem i konkretną liczbą osób, a potem powtórz test. Dalej brak odpowiedzi? Problem leży w decyzji biznesowej przed wydarzeniem, kosztorys go nie rozwiąże.
To zależy od tego, do czego wideo zostało policzone. Materiał, który ma pracować w komunikacji przez kolejne kwartały, jest częścią rdzenia i cięcie go oznacza rezygnację z połowy efektu. Materiał w roli pamiątki z wieczoru wyleci bez szkody dla celu, a 28 procent firm z raportu najpewniej właśnie ten wariant ma na myśli.
Przedstaw obie odpowiedzi jednocześnie: co dokładamy przy większym budżecie i co wypada przy mniejszym. Zarząd dostaje wtedy mapę konsekwencji zamiast prośby o pieniądze, i rozmowa przenosi się z kwoty na kolejność. Kryteria oceny projektu przed rozmową o pieniądzach zebrałem w tekście o audycie eventu.
Mam godzinę konsultacji, w której rozbijamy twój kosztorys na pozycje i przechodzimy przez pięć kroków testu. Wychodzisz z uszeregowaną listą i z dwiema odpowiedziami zapisanymi na papierze, zanim ktoś poprosi o cięcie.
IQS i MeetingPlanner.pl, Event marketing 2025/2026. Wielopokoleniowość uczestników wydarzeń, badanie CAWI, próba 102 osób, październik i listopad 2025, publikacja styczeń 2026. Wykorzystane liczby: wideo jako pierwszy element do dołożenia (26) i do cięcia (28) przy zmianie budżetu o dziesięć procent (N = 102); zwiększenie budżetu u 80 procent firm, najczęściej na nowe technologie (31), n = 58; cięcia u 61 procent firm, najczęściej na obsłudze projektowej agencji (52), n = 44; struktura wydatków: agencja i obsługa projektowa 62, lokalizacja 41, catering 41, atrakcje 37, ESG 11, n = 73; średnia liczba wydarzeń na firmę w 2025: 18 offline, 16 online, 9 hybrydowych, n = 73.
Piotr Kalewski, projektant doświadczeń biznesowych i CEO Event Marketing Institute. Projektuje wydarzenia firmowe jako proces, który zaczyna się tygodnie przed datą, zostawia ślad długo po niej i ma wywołać jedną konkretną zmianę: w sprzedaży, postawach, kulturze organizacji albo wizerunku marki. Od 12 lat pracuje przy wydarzeniach B2B z trzech stron stołu: jako event manager w agencji, Head of Marketing po stronie klienta i szef własnej firmy. Ma za sobą ponad 700 wydarzeń i ponad 400 wystąpień na scenie. Autor książki „Event Management dla początkujących (i nie tylko)” (2025), wykładowca WSB Merito Poznań, twórca kanału „Wejście od zaplecza” o kulisach branży.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.