Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
W artykule znajdziesz: sposób budowania wniosku budżetowego, który przechodzi przez zarząd, oparty na danych z raportu Event marketing 2025/2026 i na tym, co w polskich firmach faktycznie rozstrzyga o zgodzie na większą kwotę.
- Dlaczego argument o oczekiwaniach uczestników przegrywa z argumentem o zwrocie, choć obie liczby w badaniu są blisko siebie.
- Jak rozpisać wniosek na trzy pozycje: utrzymanie, rozwój, ryzyko, i dlaczego zarząd czyta tylko trzecią.
- Co zrobić, gdy nie masz pomiaru z poprzedniego wydarzenia, a wniosek trzeba złożyć teraz.
- Jakie cztery zdania muszą się znaleźć w jednostronicowym podsumowaniu wniosku.
Osiem firm na dziesięć musiało w 2025 roku zwiększyć budżet eventowy, żeby zrealizować to, co miały zaplanowane. Tak wynika z raportu Event marketing 2025/2026 przygotowanego przez IQS i MeetingPlanner.pl na próbie 102 klientów agencji eventowych, badanie z października i listopada 2025 roku. W tej samej próbie 61 procent firm musiało w jakimś punkcie ciąć.
Zestawienie tych dwóch liczb opisuje sytuację, w której zwiększenie budżetu i cięcie budżetu zdarzają się w tej samej firmie, w tym samym roku, często w tym samym projekcie. Wniosek o budżet eventowy nie jest więc rozmową o kwocie. Jest rozmową o tym, która część wydatku jest nieruchoma.
Z mojej praktyki wnioski budżetowe na wydarzenia upadają w trzech miejscach i rzadko upadają na wysokości kwoty.
Pierwsze miejsce: wniosek opisuje wydatek. Zmiany, którą ma kupić, w nim nie ma. Tabela z pozycjami, suma na dole, uzasadnienie w jednym akapicie o budowaniu relacji. Osoba po drugiej stronie stołu czyta to jako prośbę o zgodę na koszt, bo niczym innym ten dokument nie jest.
Drugie: wniosek odwołuje się do oczekiwań odbiorców. W badaniu IQS 42 procent firm wskazało rosnące oczekiwania grupy docelowej jako powód, dla którego podniosłyby budżet. To realna przesłanka operacyjna i bardzo słaby argument na posiedzeniu, bo oczekiwania uczestników nie są pozycją w rachunku wyników.
Trzecie: wniosek przychodzi bez historii. Bez zapisu tego, co zmieniło poprzednie wydarzenie, każda kolejna kwota jest oceniana od zera. Pisałem o tym szerzej w tekście o tym, dlaczego zarząd nie kupuje doświadczenia, a kupuje przewidywalny skutek.
W tej samej próbie 48 procent firm zadeklarowało, że podniosłoby budżet, gdyby wydarzenia dawały wyższy zwrot z inwestycji. To najwyższy wynik na liście powodów, wyżej od oczekiwań grupy docelowej (42) i znacznie wyżej od opłaty za rezygnację z udziału (25).
Różnica sześciu punktów w próbie tej wielkości jest wątła i sama z siebie nie uprawnia do mocnych tez. Ciekawe jest co innego: kolejność. Kupujący sami stawiają zwrot przed oczekiwaniami. Wniosek budżetowy, który zaczyna się od oczekiwań uczestników, rozmawia więc językiem, który sami kupujący uznają za drugorzędny.
Konstrukcja, która u mnie przechodzi najczęściej, dzieli kwotę na trzy części i opisuje każdą inną miarą.
To kwota potrzebna, żeby wydarzenie odbyło się na poziomie zeszłorocznym. Tutaj nie ma miejsca na opowieść o rozwoju. Jest miejsce na jedną liczbę i jej uzasadnienie: o ile podrożały te same pozycje. W strukturze wydatków z raportu IQS obsługa projektowa agencji stanowi 62 procent, lokalizacja 41, catering 41, atrakcje 37 (odpowiedzi wielokrotne, n = 73). Pokażesz, jak zmieniły się ceny w dwóch z tych czterech pozycji, i utrzymanie budżetu jest obronione.
To kwota na element, którego w zeszłym roku nie było. W badaniu firmy najczęściej dokładały na nowe technologie (31 procent wskazań, n = 58). Tę pozycję trzeba opisać przez zachowanie uczestnika, które ma się zmienić. Samo narzędzie niczego nie uzasadni. Aplikacja do agendy nie jest wydatkiem rozwojowym. Skrócenie czasu, w którym uczestnik znajduje właściwą sesję, z czterech minut do trzydziestu sekund, jest wydatkiem rozwojowym, jeżeli wcześniej ktoś ten czas zmierzył.
Tę część zarządy czytają najuważniej i prawie nikt jej nie pisze. Chodzi o kwotę, która zabezpiecza przed stratą większą od niej samej: rezerwa na zmianę liczby uczestników, na opóźnienie dostawy, na odwołanie prelegenta, na indeksację ceny w umowie z obiektem. Umowa z hotelem, która przewiduje rozliczenie według gwarancji lub stanu faktycznego, w zależności od tego, która liczba jest wyższa, daje konkretną pozycję ryzyka z konkretną kwotą.
Trzy części, trzy różne języki. Utrzymanie broni się cenami, rozwój zachowaniem, ryzyko kwotą straty. Wniosek, który miesza te trzy rzeczy w jednej tabeli, zmusza zarząd do ich rozdzielenia za ciebie, a wtedy rozdziela je po swojemu.
Większa część firm, z którymi pracuję, nie ma zapisu efektu poprzedniego wydarzenia. Wniosek trzeba jednak złożyć w terminie budżetowym, nawet jeśli pomiar nie będzie jeszcze gotowy.
Postępuję wtedy tak. Biorę jedną rzecz, którą da się odtworzyć z dokumentów, które już istnieją. Lista obecności wobec listy zapisanych daje poziom niewykorzystanych miejsc. Zestawienie uczestników z bazą CRM daje liczbę osób z kont docelowych. Raport z rejestracji daje rozkład działów. Żadna z tych liczb nie jest pomiarem efektu, każda jest jednak punktem odniesienia, od którego można mierzyć w przyszłym roku.
Dalej robię rzecz, która wygląda na drobną i działa: do wniosku dopisuję, co zmierzę w kolejnej edycji i kiedy podam wynik. Zarząd, który dostaje termin raportu razem z wnioskiem, ocenia inne ryzyko. Ocenia ryzyko wydatku, który zostanie rozliczony, w odróżnieniu od tego, który zniknie w kosztach ogólnych marketingu. Mechanikę samego rozliczenia opisałem w materiale o różnicy między outputem, outcome i impactem.
Do każdego wniosku dołączam jedną stronę, którą czyta się w dwie minuty. Reszta materiału jest załącznikiem i zwykle nikt do niej nie zagląda.
Zdanie pierwsze: po co to wydarzenie, wyrażone przez zachowanie konkretnej grupy po wydarzeniu. „Chcemy, żeby czterdziestu dealerów z regionu południowego złożyło zamówienie przedsezonowe do 15 lutego” jest celem. „Chcemy wzmocnić relacje z siecią dealerską” celem nie jest, bo nie da się tego sprawdzić w marcu.
Drugie zdanie: kwota rozbita na utrzymanie, rozwój i ryzyko, z trzema liczbami.
Zdanie trzecie: co się stanie, jeżeli kwota zostanie obniżona o dziesięć procent. Tutaj wraca test, który opisałem osobno: trzeba wiedzieć, co wylatuje pierwsze, i powiedzieć to przed posiedzeniem, nie w jego trakcie. Sam mechanizm rozpisałem w tekście o planowaniu budżetu imprezy firmowej.
Czwarte: kiedy i czym rozliczysz efekt. Data i miara, dwie konkretne rzeczy.
Cztery zdania, jedna strona. Wniosek, który nie mieści się w tej formie, zwykle nie ma ustalonego celu, a brak celu widać szybciej w skrócie niż w czterdziestostronicowej prezentacji.
Trzy sytuacje, w których żadna konstrukcja nie pomoże, i lepiej je rozpoznać wcześnie.
Firma tnie wszystko poza sprzedażą bezpośrednią. W badaniu IQS cięcia trafiły najczęściej w obsługę projektową agencji (52 procent wskazań, n = 44), czyli w największą pozycję kosztową. Przy decyzji o takim charakterze wniosek budżetowy nie jest przedmiotem rozmowy, bo rozmowa dotyczy całej linii wydatków.
Druga sytuacja: wydarzenie było w ubiegłym roku oceniane przez osobę, która odeszła z firmy. Nowa osoba nie ma zapisu, więc ocenia projekt od zera i naturalnie stawia niższy pułap.
Trzecia: budżet jest zaplanowany rocznie i zamknięty. W badaniu 88 procent firm planuje budżet z wyprzedzeniem, z czego 73 procent w cyklu rocznym (n = 73). Wniosek złożony w połowie roku przegrywa więc z kalendarzem, zanim ktoś oceni projekt. Przy takim cyklu rozmowa o przyszłorocznej kwocie zaczyna się dziewięć miesięcy przed wydarzeniem, nie trzy.
Rynek deklaruje, że zapłaci za wyższy zwrot, i jednocześnie w większości nie mierzy zwrotu z tego, za co już zapłacił. Ta luka jest miejscem, w którym wniosek budżetowy wygrywa albo przegrywa, i nie zależy od wysokości kwoty.
Praktyczne następstwo jest nieprzyjemne: żeby obronić budżet na 2027 rok, trzeba zmierzyć wydarzenie z 2026 roku, a więc zdecydować o miarach przed jego realizacją. Firmy, które zaczynają od wniosku, zaczynają o rok za późno.
Raport IQS nie podaje skali wzrostu, podaje udział firm, które musiały budżet zwiększyć (80 procent, n = 58). Z mojej praktyki wniosek o kilka procent przechodzi na poziomie dyrektora działu, a skok rzędu kilkudziesięciu procent wymaga nowego celu biznesowego przypisanego do wydarzenia, najczęściej sprzedażowego lub rekrutacyjnego. Bez takiego celu wniosek o duży skok trafia na kolejny cykl budżetowy.
Tak, i podawać go razem z informacją, czego ten wariant nie dowozi. Wariant tańszy bez tej informacji jest odczytywany jako cena właściwa, a droższy jako nadwyżka. Ten sam wariant z opisem utraconego celu zmienia rozmowę w wybór między dwoma skutkami.
Własne dane, choćby słabe. Benchmark z raportu brytyjskiego albo amerykańskiego da się podważyć jednym zdaniem o innym rynku. Liczba z poprzedniej edycji własnego wydarzenia, nawet policzona z listy obecności, jest nie do podważenia, bo dotyczy tej samej firmy.
W badaniu IQS 25 procent firm wskazało ją jako powód, dla którego podniosłyby budżet, co jest najniższym wynikiem z trzech badanych przesłanek. Przy wydarzeniach zamkniętych dla pracowników opłata jest trudna do wprowadzenia. Dla klientów i partnerów działa raczej kaucja zwrotna niż kara, bo zmienia rachunek uczestnika bez psucia relacji.
Osoba, która odpowiada za cel wpisany w zdanie pierwsze. Przy celu w postaci zamówienia przedsezonowego wniosek jest mocniejszy, gdy składa go dyrektor sprzedaży, a marketing występuje jako wykonawca. W próbie IQS wydarzeniami zajmuje się najczęściej marketing (53 osoby), administracja (19) i HR (9), co pokazuje, gdzie siedzi wykonanie. Cel bywa gdzie indziej.
Masz złożyć wniosek w tym kwartale i brakuje ci liczby odniesienia? W godzinę ustalimy, co da się odtworzyć z dokumentów, które już masz, i jak rozpisać kwotę na trzy części.
IQS i MeetingPlanner.pl, Event marketing 2025/2026. Wielopokoleniowość uczestników wydarzeń, badanie CAWI, próba 102 osób z bazy MeetingPlanner.pl, październik i listopad 2025, publikacja styczeń 2026, piąta edycja. Wykorzystane liczby: konieczność zwiększenia budżetu u 80 procent firm, najczęściej na nowe technologie (31), n = 58; cięcia u 61 procent firm, najczęściej na obsłudze projektowej agencji (52), n = 44; powody podniesienia budżetu: wyższy zwrot z inwestycji 48, rosnące oczekiwania grupy docelowej 42, opłata za rezygnację 25 (N = 102); planowanie budżetu z wyprzedzeniem 88 procent, w cyklu rocznym 73 procent (n = 73); struktura wydatków: agencja i obsługa projektowa 62, lokalizacja 41, catering 41, atrakcje 37 (n = 73); struktura próby według działów: marketing 53, administracja 19, HR 9. Raport nie jest próbą reprezentatywną polskich firm i został współtworzony przez osiem agencji eventowych.
Piotr Kalewski, projektant doświadczeń biznesowych i CEO Event Marketing Institute. Projektuje wydarzenia firmowe jako proces, który zaczyna się tygodnie przed datą, zostawia ślad długo po niej i ma wywołać jedną konkretną zmianę: w sprzedaży, postawach, kulturze organizacji albo wizerunku marki. Od 12 lat pracuje przy wydarzeniach B2B z trzech stron stołu: jako event manager w agencji, Head of Marketing po stronie klienta i szef własnej firmy. Ma za sobą ponad 700 wydarzeń i ponad 400 wystąpień na scenie. Autor książki „Event Management dla początkujących (i nie tylko)” (2025), wykładowca WSB Merito Poznań, twórca kanału „Wejście od zaplecza” o kulisach branży.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.