Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Najważniejsze tezy: późne zapisy na wydarzenie przestały być odstępstwem i stały się normalnym wzorcem zachowania, pod który trzeba projektować sprzedaż, komunikację i operacje wydarzenia. Branża wciąż planuje tak, jakby krzywa zapisów była równomierna, i karze rabatem zachowanie, które przynosi więcej pieniędzy.
- Maritz na ponad trzystu sześćdziesięciu tysiącach rejestracji z 30 targów: 45 procent zapisów spływa w ostatnich czterech tygodniach, 22 procent w tygodniu wydarzenia.
- PheedLoop na 216 282 rejestracjach z 467 wydarzeń: po kontroli wydarzenia różnica we frekwencji między wczesnymi a późnymi wynosi 0,6 punktu procentowego.
- Maritz: najpóźniej rejestrujący się wydają na dodatki wyższe kwoty niż zapisujący się ponad trzy miesiące wcześniej.
- Bizzabo: 59 procent organizatorów konferencji stacjonarnych raportuje wzrost liczby późnych rejestracji rok do roku.
Znam ten telefon na pamięć. Dwadzieścia dni do wydarzenia, sprzedaż stoi na czterdziestu procentach celu, ktoś w zarządzie zaczyna rozmawiać o przesunięciu terminu albo o cięciu zakresu. Potem przychodzi ostatni tydzień i sala się zapełnia. Co roku to samo, co roku ten sam stres, co roku ta sama konkluzja, że ludzie są nieodpowiedzialni. Dane mówią coś innego. Ludzie zachowują się przewidywalnie. To nasze modele planowania pochodzą z innej epoki.
Maritz opublikował raport oparty na ponad trzystu sześćdziesięciu tysiącach rejestracji z 30 targów i 90 edycji, dane z lat 2019 do 2023, rynek amerykański. Rozkład wygląda tak: 55 procent zapisuje się wcześniej niż cztery tygodnie przed wydarzeniem, 9 procent na cztery tygodnie, 7 procent na trzy, 7 procent na dwa, 13 procent w ostatnim tygodniu i 9 procent na miejscu. Po zsumowaniu: 45 procent wolumenu przypada na ostatnie cztery tygodnie, 29 procent na ostatnie dwa, 22 procent na tydzień wydarzenia.
Niezależny zbiór danych potwierdza kształt. PheedLoop w raporcie Event Data Lab z września 2026 roku przeanalizował 216 282 ukończone rejestracje z 467 wydarzeń stacjonarnych z danymi check-in. W ostatnich 30 dniach spływa 44,2 procent rejestracji, mediana wyprzedzenia wynosi 35 dni. Dwa niezależne źródła, dwa różne zbiory, ten sam obraz.
Bizzabo w badaniu na 1558 odpowiedziach z listopada 2024 podaje, że 59 procent organizatorów konferencji stacjonarnych raportuje wzrost liczby późnych rejestracji rok do roku, 17 procent brak zmian, 24 procent spadek. Czyli organizatorzy to widzą. Pytanie brzmi, co z tym robią w planie mediowym i w harmonogramie produkcji.
Maritz podaje profil i jest on istotny dla każdego, kto chce rosnąć. Debiutanci: 47 procent późnych rejestracji wobec 25 procent wśród powracających. Dojeżdżający samochodem do około 400 kilometrów: 62 procent późno. Przylatujący samolotem: 39 procent. Wystawcy rejestrują się jeszcze później niż uczestnicy, 48 procent w ostatnich czterech tygodniach. Branżowo rozpiętość jest duża: targi spożywcze i gastronomiczne 54 procent późno, medyczne 29 procent.
Późno zapisuje się więc ten, kogo najbardziej chcesz na sali, czyli nowy uczestnik, i ten, kto ma najniższy koszt dotarcia, czyli lokalny. Obie grupy decydują szybko, bo mogą. Nie muszą kupować biletu lotniczego z trzymiesięcznym wyprzedzeniem ani przekonywać przełożonego do delegacji.
Tu zaczyna się najciekawsza część i to ona powinna zmienić sposób, w jaki traktujemy ostatni tydzień sprzedaży. Bo przekonanie, które nią rządzi, nie wytrzymuje kontaktu z danymi.
Intuicja organizatora brzmi: kto zapisuje się trzy dni przed, ten nie przyjdzie. Dane zbiorcze zdają się to potwierdzać. PheedLoop podaje no-show 42,4 procent przy rejestracji w tym samym tygodniu i 18,4 procent przy rejestracji ponad pół roku wcześniej, czyli rozpiętość 24 punktów procentowych. Wygląda to na dowód, dopóki nie skontroluje się wydarzenia.
Po kontroli wydarzenia mediana różnicy między wczesnymi a późnymi rejestrującymi wewnątrz jednego wydarzenia wynosi 0,6 punktu procentowego. W 44 procentach wydarzeń późni przychodzą częściej niż wcześni. Mechanizm jest prosty: późne rejestracje kumulują się na wydarzeniach bezpłatnych, a wydarzenia bezpłatne mają problem z frekwencją niezależny od momentu zapisu. Mediana wyprzedzenia przy bezpłatnych to 16 dni, przy płatnych 41. Na bezpłatne 69 procent rejestracji spływa w ostatnich 30 dniach, przy płatnych 38.
Autorzy raportu ujmują to jednym zdaniem: przekonanie wygląda na słuszne, dopóki nie skontroluje się wydarzenia. Z mojej perspektywy to jedna z ważniejszych korekt w myśleniu o sprzedaży wydarzeń z ostatnich lat. To, co bierzemy za brak zobowiązania u człowieka, jest w rzeczywistości cechą samego wydarzenia.
Maritz podaje wydatki dodatkowe poza opłatą rejestracyjną w zależności od momentu zapisu. Rejestracja od 31 do 60 dni przed wydarzeniem: 370 dolarów, czyli szczyt całego rozkładu. Do 30 dni: 338 dolarów. W przedziale od 61 do 90 dni: 301. Przy zapisie od 91 do 120 dni: 281. Powyżej 120 dni: 278. Różnica między najpóźniejszymi a najwcześniejszymi sięga około 59 dolarów na osobę.
Emily Laufgraben z Maritz komentuje to zdaniem, które powinno kończyć dyskusję: późni uczestnicy nie są złymi uczestnikami, są zmotywowani, żeby zmaksymalizować swoją inwestycję. I drugim, ostrzejszym: wydaje się, że istnieje realny rozdźwięk między zestawem reguł, pod którymi działa branża, a tym, jak uczestnicy faktycznie się zachowują.
Miejsce na planszę: krzywa rejestracji według Maritz w podziale na tygodnie przed wydarzeniem. Druga oś pokazuje wydatki dodatkowe w zależności od momentu zapisu.
Maritz formułuje tu tezę, która kosztuje organizatorów realne pieniądze. Najwcześniej rejestrujący się to w przeważającej części weterani wydarzenia, czyli ludzie, którzy przyjechaliby bez żadnej zniżki. Rabat obniża więc przychód, zamiast przyspieszać decyzję. Laufgraben nazywa ten model przestarzałym.
Do tego dochodzi błąd operacyjny, który widuję regularnie. Rejestracja otwiera się, zanim strona ma pełny program, bo zespół chce „zacząć zbierać". Raz zarejestrowany uczestnik rzadko wraca po resztę oferty. Czyli sprzedajemy w najgorszym możliwym momencie: wtedy, gdy mamy najmniej do pokazania, i dajemy za to największy rabat.
Sensowne użycie early bird wygląda inaczej. Zniżka ma nagradzać ryzyko podjęcia decyzji przy niepełnej informacji i segmentować, a nie ratować słabą sprzedaż. Dla grupy z jednej firmy, dla organizacji pozarządowej, dla osób, które zapisały się na poprzedniej edycji. Rabat dostępny dla każdego, kto napisze mejla, jest komunikatem, że cena wyjściowa była wymyślona.
David Laibson opisał w Quarterly Journal of Economics w 1997 roku dyskontowanie quasi-hiperboliczne. Krótko: dyskonto między dziś a jutro jest dużo ostrzejsze niż między odległymi terminami, więc preferencje odwracają się, gdy data się przybliża. Z perspektywy dzisiejszego uczestnika decyzja „zapiszę się później" jest racjonalna, a nie niedbała. Udział nabiera wagi dopiero wtedy, gdy wydarzenie wchodzi w horyzont najbliższych dni.
Organizator odpowiada na to terminami. Zapisy do końca miesiąca, cena rośnie od poniedziałku, ostatnie miejsca. I tu jest druga niespodzianka. Susan Knowles z zespołem przeprowadziła eksperyment terenowy na 3276 osobach z rejestru wyborczego Nowej Zelandii, wysyłając listowne zaproszenia do ankiety z darowizną na cel charytatywny w trzech wariantach terminu. Przy terminie tygodniowym odpowiedziało 6,59 procent, przy miesięcznym 5,53 procent, a przy braku terminu 8,32 procent.
Zależność jest niemonotoniczna. Najgorzej wypadł termin średniej długości, bo daje pozwolenie na odłożenie i prowadzi do zapomnienia. Przeniesienie tego na wydarzenia daje konkretną hipotezę do sprawdzenia: komunikat „zapisy do końca października" przy wydarzeniu w grudniu może działać gorzej niż brak terminu w ogóle.
Zobowiązanie, które coś kosztuje. Jason Fried z 37signals opisał we wrześniu 2026 roku prosty test: to samo wydarzenie raz bezpłatnie, raz z kaucją 100 dolarów zwracaną gotówką przy wejściu. Bezpłatnie: 84 rejestracje, 38 osób, frekwencja 45 procent. Z kaucją: 55 rejestracji, 50 osób, frekwencja 90 procent. Fried podsumowuje to zdaniem, że nieobecność kosztuje pieniądze.
Sam dodaje zastrzeżenie, które dla rynku B2B jest istotniejsze niż cały wynik: gdy za udział płaci pracodawca, a nie uczestnik, mechanizm słabnie. W wydarzeniach firmowych to reguła. Zobowiązanie trzeba więc budować inaczej: imiennym miejscem, zadaniem do przygotowania, potwierdzeniem udziału na 48 godzin przed, rolą przypisaną uczestnikowi w programie.
Po pierwsze, odwróć rozkład budżetu mediowego. Jeżeli 45 procent wolumenu przypada na ostatnie cztery tygodnie, a ty wydajesz 70 procent budżetu na start sprzedaży, finansujesz najmniej produktywny odcinek. Przesunięcie ciężaru na ostatnie trzy tygodnie jest najtańszą zmianą, jaką możesz zrobić w tym sezonie.
Po drugie, przygotuj operacje na skok. Druk identyfikatorów, catering, układ sali, obsada rejestracji. Jeżeli 22 procent ludzi zapisze się w tygodniu wydarzenia, a 9 procent na miejscu, umowa z obiektem i z cateringiem musi mieć to wpisane w terminy, a nie być renegocjowana w panice w czwartek.
Po trzecie, zbuduj osobną komunikację na ostatnie 28, 14 i 7 dni, opartą na innych argumentach niż ta początkowa. Na starcie sprzedajesz temat i prelegentów. W ostatnim tygodniu sprzedajesz konkret: kto już będzie, jak wygląda dzień co do godziny, co uczestnik zabierze ze sobą, jak dojechać i gdzie zaparkować. Dla osoby decydującej w ostatniej chwili bariery są logistyczne, nie merytoryczne.
Po czwarte, przestań mierzyć sprzedaż wobec zeszłorocznego tempa i zacznij mierzyć ją wobec zeszłorocznej krzywej. Jeżeli w zeszłym roku na 20 dni przed miałeś 48 procent, a dziś masz 46, nie masz problemu. Masz normę. Panika na 20 dni przed wydarzeniem generuje rabaty, które psują wynik finansowy i nic nie zmieniają w decyzji uczestnika.
Nie istnieje publiczne polskie badanie mierzące krzywą rejestracji. Poland Convention Bureau przy Polskiej Organizacji Turystycznej publikuje skalę rynku: raport o przemyśle spotkań i wydarzeń podaje 19 807 spotkań i wydarzeń biznesowych w 2024 roku, w tym 9201 korporacyjnych i motywacyjnych oraz 8784 konferencji i kongresów. To mówi o wielkości rynku i nic o tym, kiedy Polacy się zapisują.
Jedyna polska liczba, która ma tu jakikolwiek związek, dotyczy zachowań zakupowych online. Izba Gospodarki Elektronicznej z Mobile Institute w badaniu na 2418 internautach podaje, że 82 procent kupujących online deklaruje porzucanie koszyków, o 7 punktów procentowych więcej rok do roku. Globalny benchmark Baymard Institute, oparty na metaanalizie 50 badań z lat 2006 do 2025, wynosi 70,22 procent. Formularz rejestracyjny na wydarzenie jest koszykiem i rządzi się podobnymi prawami, choć nikt tego dla polskich eventów nie zmierzył.
Nie twierdzę, że wczesna sprzedaż jest bez wartości. Pieniądze w kasie na sto dni przed wydarzeniem finansują produkcję i obniżają ryzyko. Twierdzę, że cena tego finansowania, czyli rabat dla ludzi, którzy przyjechaliby i tak, bywa wyższa, niż się ją liczy.
Nie twierdzę też, że dane amerykańskie opisują polski rynek. Opisują zachowanie ludzi w sytuacji zakupu wydarzenia i w tym zakresie są najmocniejszym materiałem, jaki publicznie istnieje. Jeżeli ktoś w Polsce zbierze dane z kilkudziesięciu wydarzeń i policzy naszą krzywą, chętnie skoryguję połowę tego tekstu.
Według raportu Maritz, opartego na ponad trzystu sześćdziesięciu tysiącach rejestracji z 30 targów, 13 procent przypada na ostatni tydzień przed wydarzeniem, a dodatkowe 9 procent na rejestrację na miejscu, co daje 22 procent w tygodniu wydarzenia. Niezależne dane PheedLoop z 467 wydarzeń wskazują 14,4 procent w tym samym tygodniu. Obie liczby pochodzą z rynków zagranicznych, polskiego odpowiednika nie ma.
W danych zbiorczych tak to wygląda, ale efekt znika po kontroli wydarzenia. PheedLoop na 216 282 rejestracjach podaje medianę różnicy wewnątrz jednego wydarzenia na poziomie 0,6 punktu procentowego, a w 44 procentach wydarzeń późni przychodzą częściej. Późne zapisy kumulują się na wydarzeniach bezpłatnych, które mają problem z frekwencją niezależny od momentu rejestracji.
Jako narzędzie segmentacji i nagrody za decyzję przy niepełnej informacji tak. Do przyspieszenia sprzedaży raczej nie, ponieważ według Maritz najwcześniej rejestrujący się to głównie powracający uczestnicy, którzy przyjechaliby bez zniżki. Rabat obniża wtedy przychód, nie zmieniając decyzji.
Proporcjonalnie do krzywej rejestracji, a nie równomiernie. Skoro 45 procent zapisów przypada na ostatnie cztery tygodnie, ciężar budżetu i intensywność komunikacji powinny rosnąć w tym okresie, z osobnym zestawem argumentów logistycznych. Start sprzedaży ma budować świadomość i zbierać powracających, nie wyczerpywać budżet.
Nie w każdym przypadku, a eksperyment Knowles i współautorów na 3276 osobach pokazał zależność niemonotoniczną: termin tygodniowy dał 6,59 procent odpowiedzi, miesięczny 5,53 procent, a brak terminu 8,32 procent. Termin średniej długości wypadł najgorzej, ponieważ daje przyzwolenie na odłożenie decyzji. Lepiej działa realny koszt rezygnacji niż sztuczna data.
Krzywa rejestracji i profil późnych uczestników: Maritz, Registration Insights Report, ponad trzysta sześćdziesiąt tysięcy rejestracji z 30 targów i 90 edycji, dane 2019 do 2023, rynek amerykański. Cytaty Emily Laufgraben pochodzą z materiałów o tym raporcie opublikowanych przez Smart Meetings oraz Skift Meetings. Drugi zbiór: PheedLoop Event Data Lab, raport z września 2026, 216 282 rejestracje z 467 wydarzeń stacjonarnych z danymi check-in, oraz wcześniejszy raport tej samej serii o frekwencji na ponad 1070 wydarzeniach.
Deklaracje organizatorów: Bizzabo, State of Events and Industry Benchmarks 2025, 1558 odpowiedzi, badanie online z listopada 2024. Eksperyment z kaucją: Jason Fried z 37signals, relacja Skift Meetings z września 2026. Podstawa teoretyczna odkładania decyzji: David Laibson, Quarterly Journal of Economics 1997. Eksperyment terenowy nad terminami: Susan Knowles, Maroš Servátka, Trudy Sullivan i Murat Genç, Economic Inquiry 2022, próba 3276 osób z rejestru wyborczego Nowej Zelandii.
Dane o porzucaniu koszyków: Baymard Institute, metaanaliza 50 badań z lat 2006 do 2025, oraz Izba Gospodarki Elektronicznej z Mobile Institute, badanie na 2418 internautach. Skala rynku spotkań w Polsce: Polska Organizacja Turystyczna i Poland Convention Bureau, raport o przemyśle spotkań i wydarzeń z sierpnia 2025, dane za 2024 rok. Rekomendacje operacyjne i obserwacje z projektów są moje.
Wyciągnij dane rejestracyjne z dwóch ostatnich edycji swojego wydarzenia i narysuj krzywą w podziale na tygodnie przed terminem. Potem nałóż na nią rozkład wydatków mediowych. Jeżeli te dwa wykresy nie są do siebie podobne, masz gotową listę rzeczy do zmiany na najbliższy sezon i nie potrzebujesz do tego żadnego nowego narzędzia.
Chcesz przejść przez własną krzywą, plan komunikacji na ostatnie 28 dni i scenariusz na rejestrację na miejscu, umów godzinę konsultacji i przynieś surowe dane z rejestracji. Przydadzą się też teksty o projektowaniu rejestracji na wydarzenie, o przedsprzedaży jako teście popytu, o poleceniach uczestników i frekwencji oraz o atrybucji frekwencji.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.