Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Najważniejsze tezy: Większość eventów sypie się na etapie, którego nikt nie traktuje jako części wydarzenia: na tygodniach przed nim i tygodniach po nim. Metoda pięciu ruchów rozkłada projekt na pięć decyzji w ustalonej kolejności, od startu dziewięć do dwunastu tygodni przed datą do pomiaru po dziewięćdziesięciu dniach.
Najczęściej słyszę to zdanie w poniedziałek po dużym wydarzeniu firmowym: „Było świetnie, tylko nie wiem, co teraz”. Uczestnicy wrócili do biurek, agencja wysłała galerię zdjęć, a dział, który zamawiał event, zaczyna przygotowywać raport. W raporcie będzie frekwencja, ocena z ankiety i kilka cytatów. Nie będzie odpowiedzi na pytanie, co się zmieniło.
Problem nie zaczął się w poniedziałek. Zaczął się jakieś dwa miesiące wcześniej, kiedy pierwsza decyzja dotyczyła hotelu, a nie tego, co uczestnicy mają zrobić po powrocie. Pięć ruchów powstało po to, żeby tę kolejność odwrócić.
Krótka odpowiedź: metoda pięciu ruchów to autorski proces projektowania wydarzeń biznesowych Piotra Kalewskiego. Składa się z pięciu kroków: start procesu dziewięć do dwunastu tygodni przed eventem, sprawczość uczestnika, koncepcja wyprowadzona z tożsamości marki, zaplanowany ślad po evencie oraz pomiar ustalony przed realizacją i sprawdzany po trzydziestu i dziewięćdziesięciu dniach.
Mapa pięciu ruchów:
Kolejność ma znaczenie, choć ruch piąty planuje się równolegle z pierwszym. To jedyny wyjątek i za chwilę wyjaśnię, skąd się bierze.
Bo uczestnik, który przychodzi na wydarzenie bez przygotowania, zużywa pierwszą połowę dnia na zorientowanie się, po co tu jest. Zaproszenie, komunikacja wewnętrzna, zadanie przed wydarzeniem i przygotowanie zespołu sprzedaży albo menedżerów to pierwsza część eventu.
Najczytelniej pokazuje to program talentów, który realizowaliśmy w firmie produkcyjnej. Zanim ktokolwiek wyszedł na scenę, pracownicy przez sześć tygodni zgłaszali swoje pasje. Potem przyszły występy przed całą organizacją i nagrody rozwijające te pasje. Wieczór finałowy zamykał proces, który działał w firmie od półtora miesiąca.
Co ustalasz w ruchu pierwszym:
Ostatni punkt najczęściej zostaje pusty. A bez osoby wewnątrz firmy ruch pierwszy kończy się na mailu z agendą.
Termin: od dwunastu do dziewięciu tygodni przed datą. Przy krótszym oknie część ruchu da się zrobić, ale zadanie przed wydarzeniem traci sens, gdy ludzie dostają je w tygodniu poprzedzającym event.
Sprawczość oznacza, że uczestnik ma wpływ na przebieg albo wynik wydarzenia: podejmuje decyzję, dostaje rolę, rozwiązuje realny problem firmy, prezentuje własną pracę. Głosowanie w aplikacji na ulubiony kolor gadżetu jest interakcją bez żadnego wpływu na wynik.
Ten ruch ma podstawę w badaniach. Michael Norton, Daniel Mochon i Dan Ariely opisali w 2012 roku w „Journal of Consumer Psychology” zjawisko nazwane efektem IKEA: ludzie przypisują wyraźnie wyższą wartość rzeczom, które sami złożyli, niż identycznym rzeczom gotowym. Tak samo działa to przy pomysłach, decyzjach i rozwiązaniach wypracowanych na warsztacie. Ustalenie, nad którym uczestnik pracował, broni on potem w zespole jak swojego.
Przykład z praktyki: premierę produktu zaprojektowaliśmy jako grę menedżerską, bez ani jednego slajdu. Zespoły dostały role, budżet i zadanie rozwoju własnego produktu, więc nowość poznawały, pracując nad tym samym problemem, który ten produkt rozwiązuje.
Pytanie kontrolne do ruchu drugiego: co uczestnik zrobi na wydarzeniu takiego, czego nie mógłby zrobić, oglądając nagranie? Gdy odpowiedź brzmi „nic”, projektujesz transmisję z cateringiem.
Termin: od dziewiątego do szóstego tygodnia. Mechanika sprawczości wymaga testu na małej grupie, a na test potrzeba czasu.
Koncepcja ma wynikać z tego, czym firma się zajmuje, jakie ma wartości, jaki produkt sprzedaje i jakie ma dziś wyzwanie. Atrakcja wybrana z katalogu może być poprawnie zrealizowana i nie budować nic, bo równie dobrze pasowałaby do banku, piekarni i producenta opon.
Dla producenta narzędzi zaprojektowaliśmy grę terenową, której finałem była budowa bud dla psów. Zamiast zestawu stacji z katalogu zespoły pracowały nad rzeczą wprost związaną z branżą klienta. Motyw wynikał z tego, czym firma się zajmuje, więc nie dałoby się go przenieść do banku ani do piekarni.
Trzy pytania, które filtrują koncepcję:
Pomysł, który bez zmian pasuje do każdej firmy, odpada. Szerzej o tym, jak przełożyć cel na format, pisałem w tekście o event canvas.
Termin: od szóstego do czwartego tygodnia. Później zostaje już tylko produkcja.
Ślad to rzecz, która istnieje po wydarzeniu i dalej pracuje: kompetencja, inicjatywa pracowników, proces sprzedażowy, gotowy projekt, zmieniona procedura, sieć relacji, content. Ma właściciela z nazwiska i termin, bo bez tego znika szybciej, niż ktokolwiek zdąży go policzyć.
Hermann Ebbinghaus opisał to jeszcze w 1885 roku: bez powtórzenia większość świeżo poznanego materiału ulatuje z pamięci w ciągu kilku dni. Ustalenia z warsztatu wyjazdowego zachowują się dokładnie tak samo, o czym pisałem w tekście o tym, że wiedza nie jest rezultatem eventu.
W przypadku gry terenowej śladem były same budy. Następnego dnia pojechały do schroniska dla zwierząt. Po zwykłej grze terenowej zostają zdjęcia, a tu została rzecz, która dalej komuś służy.
Jak zaplanować ślad:
Termin: decyzje zapadają w ostatnich tygodniach przed eventem, a wykonanie zaczyna się w dniu wydarzenia.
Bo pomiar wymyślony po evencie znajduje głównie to, co da się zmierzyć, czyli frekwencję i nastrój. Dane o zmianie zachowania trzeba zbierać od początku, a część z nich ma sens wyłącznie w porównaniu ze stanem sprzed wydarzenia.
Pomocna jest tu rama, którą trenerzy znają od lat. Donald Kirkpatrick opisał pod koniec lat pięćdziesiątych cztery poziomy oceny szkoleń: reakcję, uczenie się, zachowanie i wyniki. Branża eventowa w większości zatrzymuje się na pierwszym poziomie, czyli ankiecie po wydarzeniu. Metoda pięciu ruchów wymaga ustalenia z góry, co będzie sprawdzane na poziomie trzecim i czwartym.
Cztery grupy metryk, od najsłabszej do najmocniejszej:
Dwie pierwsze grupy są potrzebne, ale podawane jako dowód wyniku stają się metrykami ego. Jak czytać samą ocenę zadowolenia, rozpisałem w tekście o NPS po evencie.
Termin: ustalasz na starcie, równolegle z ruchem pierwszym. Sprawdzasz po trzydziestu i po dziewięćdziesięciu dniach. Uczciwie zaznaczam też, czego jeden event nie udowodni: przy długim cyklu sprzedaży B2B dziewięćdziesiąt dni pokaże ruch w lejku, a nie podpisane umowy.
W tekstach o szkoleniach i eventach rozwojowych często pada liczba dziesięciu procent: tyle wiedzy ma rzekomo trafiać do codziennej pracy. Jej źródłem jest artykuł Davida Georgensona z 1982 roku, w którym ta wartość pojawiła się jako szacunek, a nie wynik badania. J. Kevin Ford, Stephen Yelon i Abigail Billington w 2011 roku prześledzili jej drogę w literaturze i pokazali, że nie ma pod nią danych empirycznych.
Przegląd badań Timothy'ego Baldwina i Kevina Forda z 1988 roku mówi coś mniej efektownego i bardziej użytecznego: transfer zależy od cech uczestnika, od projektu samego szkolenia i od środowiska pracy po powrocie. Ten trzeci czynnik jest dokładnie tym, co w metodzie pięciu ruchów nazywam śladem.
Wniosek dla ciebie: nie podawaj zarządowi okrągłej liczby. Pokaż, co zaplanowałeś w środowisku pracy po evencie, bo to jest zmienna, na którą masz wpływ.
Argument za: działy finansowe pytają dziś o każdą pozycję w budżecie, a pięć ruchów daje język, w którym event rozmawia z finansami.
Argument przeciw: dziewięć do dwunastu tygodni to dla wielu działów luksus. Część zamówień wpada sześć tygodni przed datą i w takim oknie ruch pierwszy i drugi trzeba skracać. Metoda działa wtedy połowicznie i trzeba to powiedzieć wprost, zamiast obiecywać pełen efekt.
Spodziewam się, że ruch piąty upowszechni się najszybciej, bo to on daje argument w rozmowie o budżecie. Ruch pierwszy zostanie najtrudniejszy, bo wymaga decyzji wcześniej, niż firmy są przyzwyczajone.
Tak, przy spotkaniu na trzydzieści osób skala każdego ruchu jest mniejsza, ale kolejność zostaje ta sama. Zadaniem przed wydarzeniem może być jedno pytanie wysłane tydzień wcześniej, a śladem jedna decyzja z właścicielem. Najczęściej pomijany przy małych eventach jest pomiar, a on akurat kosztuje najmniej.
Skup się na ruchach czwartym i piątym, bo da się je zaplanować w każdym oknie. Ruch drugi uprość do jednej mechaniki sprawczości zamiast całego programu. Powiedz zamawiającemu wprost, że efekt będzie słabszy niż przy pełnym procesie, i zapisz to w briefie.
Nie. Opisuje, co ma powstać i po co, a produkcja dalej wymaga ludzi od logistyki, techniki i obsługi. Metoda zmienia brief, z którym idziesz do agencji: zamiast listy atrakcji agencja dostaje opis zmiany, mechaniki i sposobu pomiaru.
Pokaż, że kosztuje kilka godzin pracy i jedną rozmowę, a daje argument do decyzji o budżecie na kolejny rok. Zaproponuj trzy liczby do sprawdzenia, ustalone przed eventem razem z osobą, która za nie odpowiada. Zarząd rzadko odrzuca pomiar, częściej nikt go nie proponuje.
Działa, zmieniają się tylko metryki. Przy evencie dla klientów zmianą bywa rozmowa handlowa, demo albo zapytanie ofertowe, a śladem proces follow-upu w CRM. Stoisko targowe przeprojektowane z dwóch hostess na piętnastoosobowy zespół z rolami pokazuje pięć ruchów w wersji sprzedażowej.
Chcesz przejść pięć ruchów na swoim najbliższym wydarzeniu? Weź datę, liczbę uczestników i jedno zdanie o zmianie, której oczekujesz. Na konsultacji 1:1 rozpiszemy harmonogram ruchów pod twoje okno czasowe. Kontekst całej dyscypliny znajdziesz w tekście o projektowaniu doświadczeń biznesowych.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.