Blog

Komentuję raport Efekty Eventów 2025: gdzie polskie firmy gubią efekt wydarzeń

Najważniejsze tezy: polskie firmy nauczyły się produkować wydarzenia i wciąż uczą się nimi zarządzać, a raport „Efekty Eventów. Polska 2025” pokazuje to na odpowiedziach 800 CEO i CMO. Luka ma konkretne adresy w procesie, a większość z nich da się zamknąć decyzją organizacyjną, bez dodatkowego budżetu.
  • Prawie połowa firm decyduje o evencie ad hoc, a co piąta trzyma wydarzenia całkowicie poza cyklem strategii.
  • Za realizację zawsze ktoś odpowiada, za efekt w co piątej firmie nie odpowiada nikt.
  • Tylko 8 procent rozlicza eventy z decyzji i wdrożeń, a 63 procent przyznaje, że ustalenia często nie są realizowane.
  • Cztery z pięciu barier wskazanych przez respondentów nie wymagają pieniędzy.

Komentuję ten raport z prostego powodu: pierwszy raz od lat diagnozę, że polskie eventy gubią efekt, stawiają sami zamawiający. Event & Intelligence zebrało odpowiedzi 800 prezesów i dyrektorów marketingu średnich i dużych firm i zadało im 24 pytania o to, co dzieje się z wydarzeniem po demontażu sceny. Od czternastu lat siedzę po obu stronach stołu, projektuję doświadczenia biznesowe i sam rozliczam się z ich efektu, więc czytam te liczby jak wyciąg z własnej praktyki, tyle że policzony na próbie, której żaden praktyk nie zbierze sam.

Ważne jest to, kto odpowiadał. Organizator może mieć dziesięć obserwacji z projektów i zwykle usłyszy, że to jego wycinek rynku. Tutaj diagnozę stawiają ludzie, którzy podpisują budżety eventowe i odpowiadają przed radami nadzorczymi. Dlatego traktuję ten materiał jako punkt zwrotny w rozmowie o efektywności wydarzeń: od teraz można spierać się o interpretację, a trudniej o sam stan rzeczy. 20 października rozmawiam o wynikach z Robertem Kazimierskim podczas premiery raportu na Event Biznes 2026 i ten tekst jest moim przygotowaniem do tej rozmowy.

Poniżej rozbieram trzy tezy, na których raport stoi. Przy każdej opisuję, co ona znaczy w codziennej pracy firmy, pokazuję liczby i mówię, jak je czytam. Na końcu zbieram to w jedną całość.

Krótka odpowiedź: według raportu tylko 8 procent polskich firm rozlicza wydarzenia z decyzji i wdrożeń, 12 procent systemowo sprawdza, co dzieje się 30, 60 i 90 dni po evencie, a 63 procent przyznaje, że ustalenia z eventów często nie są realizowane. Rynek dobrze produkuje dzień wydarzenia i słabo zarządza tym, co po nim.

Teza pierwsza: event przestaje być wydarzeniem i staje się narzędziem zarządczym

Co ta teza mówi

Przez lata event był w firmie pozycją reprezentacyjną: konferencja dla klientów, wyjazd dla handlowców, kick off na początek roku. Raport twierdzi, że ta rola się zmieniła. Wydarzenia przejęły funkcje strategiczne, więc powinny podlegać tym samym rygorom co każde inne narzędzie zarządcze: cel, właściciel, budżet, wskaźnik i moment przeglądu. Nikt nie kupuje systemu CRM bez odpowiedzi na pytanie, kto będzie go używał i co ma się dzięki niemu zmienić. Przy evencie za kilkaset tysięcy złotych ta sama rozmowa wciąż bywa pomijana.

Co pokazują liczby

Formalny moment decyzyjny oparty na danych i kryteriach ma 18 procent organizacji, wersję intuicyjną 27 procent, a 45 procent decyduje ad hoc. Przed decyzją zawsze sprawdza, jaki problem biznesowy event ma rozwiązać, 22 procent firm, a 15 procent przyznaje, że wydarzenie bywa celem samym w sobie.

Wpięcie w cykl strategii wygląda podobnie. Dla 14 procent to standard, dla 29 procent zdarza się czasami, dla 37 procent rzadko, a 20 procent trzyma wydarzenia całkowicie poza planowaniem, wdrożeniem i monitoringiem. Koszt alternatywny, czyli czas menedżerów i energię organizacji, pomija w decyzji 34 procent firm, a 30 procent uwzględnia go sporadycznie. Zwrotu z inwestycji w wydarzenia nie analizuje w ogóle 46 procent.

Jak to czytam

Teza raportu jest trafna jako kierunek, a liczby pokazują, że większość rynku jeszcze tam nie doszła. Widzę to na etapie briefu: dostaję termin, budżet, liczbę osób i miejsce, a pytanie o cel biznesowy rozbija się o zdanie „chcemy zintegrować zespół i pokazać kierunek”. Bramka decyzyjna nie musi być procesem na trzy tygodnie. Wystarczą cztery pytania zadane przed rezerwacją hotelu: jaki problem rozwiązujemy, jaki efekt ma nastąpić, kto jest jego właścicielem i jak sprawdzimy go po czasie.

Najbardziej wymowne jest dla mnie to, że dwie najdroższe pozycje wydarzenia leżą poza rachunkiem. Budżet produkcyjny widać w kosztorysie, a dwa dni pracy dwustu osób nie widać nigdzie. Wystarczy policzyć je raz, choćby szacunkowo, żeby zmienić charakter rozmowy o agendzie, bo nagle każda godzina programu ma cenę.

Rynek już reaguje. 21 procent firm redukuje kalendarz eventowy, a 34 procent redukcję planuje. Mniej wydarzeń oznacza wyższą stawkę przy każdym z nich i ostrzejsze pytanie o sens, na które trzeba odpowiedzieć przed produkcją.

Puenta: event staje się narzędziem zarządczym w chwili, w której ktoś odważy się powiedzieć „nie robimy go w tym roku”. Firma bez takiej bramki ma kalendarz.

Teza druga: firmy umieją organizować eventy, gorzej z zarządzaniem nimi

Co ta teza mówi

Przez ostatnie dziesięć lat branża włożyła dużo pracy w produkcję. Nauczyliśmy się budować scenografie, prowadzić rejestrację i obsługiwać tysiąc osób bez kolejki do szatni. Po stronie zarządzania efektem nie wydarzyło się nic porównywalnego. Raport rozdziela dwie rzeczy, które w firmach się zlewają: odpowiedzialność za realizację i odpowiedzialność za efekt. Pierwsza jest przypisana zawsze, bo ktoś musi dowieźć dzień. Druga wisi w powietrzu.

Co pokazują liczby

Na pytanie, kto odpowiada za rezultat po zakończeniu wydarzenia, 24 procent wskazało konkretną osobę lub rolę, 31 procent zespół bez jednego właściciela, 25 procent marketing albo HR, a 20 procent odpowiedziało, że nikt konkretny. Pełny mandat do egzekwowania efektu ma 15 procent osób odpowiedzialnych za eventy, częściowy 34 procent, minimalny 31 procent, a 20 procent nie ma go wcale.

Po stronie programu 70 procent firm projektuje agendę pod prezentowanie treści: 30 procent zdecydowanie, 40 procent raczej. Pod podejmowanie decyzji raczej 22 procent, zdecydowanie 8 procent. Dla 72 procent respondentów agenda jest wynikiem kompromisu wielu interesariuszy, co prowadzi do przeciążenia programu. Precyzyjnie opisać, co ma się zmienić w firmie po wydarzeniu, potrafi 17 procent, a standard briefu efektu deklaruje 13 procent.

Jak to czytam

Liczba o agendach jest dla mnie najciekawsza w całym badaniu, bo pokazuje mechanizm. Firma potrzebuje decyzji i wdrożeń, a projektuje scenę z prezentacjami, po czym dziwi się, że po evencie trudno wskazać zmiany w pracy zespołów. Format sceniczny wygrywa, bo jest bezpieczny i policzalny: wiadomo, kto mówi i co będzie na slajdach. Warsztat decyzyjny jest ryzykowny, bo może z niego wyjść rozmowa, której zarząd nie planował.

Do tego dochodzi obserwacja, której ankieta nie wychwyci: agenda jest tłumaczeniem struktury władzy. Zarząd chce przekazu strategicznego, HR bloku kulturowego, sprzedaż czasu na wyniki, marketing spójnej narracji i zdjęć. Każde oczekiwanie osobno jest zasadne, razem dają dzień, z którego uczestnik wychodzi z pięcioma narracjami i bez jednego priorytetu. W projektach, które prowadzę, stosuję zasadę jednej tezy: wydarzenie ma jedno zdanie, z którym uczestnik wychodzi, a wszystko, co na nie nie pracuje, idzie do maila, na intranet albo na kolejne spotkanie.

Mandat jest drugą stroną tego samego problemu. Połowa rynku rozlicza ludzi z rezultatu, nie dając im narzędzi do jego prowadzenia. Event manager może odpowiadać za to, że decyzje zostały zapisane, przypisane i przekazane. Za to, że dyrektor sprzedaży ich nie wykonał, odpowiadać nie może.

Puenta: trzy nazwiska wpisane przed produkcją, czyli kto zbiera decyzje z sali, kto rozpisuje je na zadania i kto pilnuje ich po trzydziestu dniach, kosztują zero złotych i zmieniają więcej niż połowa pozycji w kosztorysie.

Teza trzecia: największe luki pojawiają się po wydarzeniu

Co ta teza mówi

Dzień wydarzenia jest najlepiej zaplanowanym fragmentem całego procesu. Tygodnie po nim są najgorzej zaplanowanym. Raport nazywa zjawisko, które zna każdy uczestnik firmowych wyjazdów: zmęczenie brakiem konsekwencji. Zmęczenie dotyczy sytuacji, w której firma potrafi zebrać ludzi na dwa dni, zbudować energię i nie zrobić z niej użytku.

Co pokazują liczby

Rozkład wskaźników sukcesu: frekwencja 32 procent, satysfakcja uczestników 28 procent, liczba kontaktów 20 procent, decyzje i wdrożenia po evencie 8 procent, brak wskaźników 12 procent. Pomiar po 30, 60 i 90 dniach prowadzi systemowo 12 procent firm, nieregularnie 28 procent, sporadycznie 30 procent, a 30 procent nie mierzy niczego. Follow-up jako proces z zadaniami, terminami i odpowiedzialnościami prowadzi zawsze 18 procent, czasami 34 procent, rzadko 28 procent, wcale 20 procent.

Skutek widać w odpowiedzi, którą uważam za najodważniejszą w badaniu: 22 procent respondentów mówi, że ustalenia z eventów bardzo często nie są realizowane, 41 procent, że często. Dodatkowo 16 procent wskazuje obawę przed rozliczeniem jako powód, dla którego firma do ustaleń nie wraca.

Jak to czytam

Frekwencja przetrwała jako miara sukcesu, bo ma trzy cechy, których nie ma żaden wskaźnik efektu: jest dostępna od razu, jest jednoznaczna i nikt jej nie podważy na spotkaniu zarządu. Chroni też organizatora. Wskaźnik efektu otwiera dyskusję, w której ktoś musi wyjaśnić, dlaczego cztery z dwunastu decyzji utknęły. Szesnaście procent, które woli nie mierzyć, to najszczersza odpowiedź w całym raporcie.

Niewdrożone ustalenia mają trzy źródła, które widuję w projektach. Pierwsze to brak zapisu: ustalenia żyją w pamięci uczestników i na zdjęciach flipchartów. Drugie to brak terminu, bo zadanie bez daty nie konkuruje z zadaniami, które datę mają. Trzecie to brak reakcji przy pierwszym poślizgu, który ustawia normę dla wszystkich kolejnych. Dołożyłbym do raportu jeszcze jedną rzecz: energia z sali ma bardzo krótki termin ważności. Rytm 30, 60 i 90 dni jest dobry do pomiaru, ale o tym, czy cokolwiek ruszy, decydują pierwsze 72 godziny. Wiadomość z podsumowaniem wysłana w poniedziałek po wyjeździe robi więcej niż raport wysłany po trzech tygodniach.

Rytm przeglądów ma też funkcję, którą uważam za najważniejszą. Uczestnicy, którzy wiedzą, że firma wróci do ustaleń za miesiąc, inaczej pracują na warsztacie, niż ci, których flipcharty trafią do kosza razem z resztkami cateringu. Pierwszy przegląd po trzydziestu dniach powinien służyć diagnozie blokad, a rozmowa o odpowiedzialności przychodzi po dziewięćdziesięciu dniach, kiedy blokady były już nazwane. Cały system pomiaru rozpisałem w tekście o tym, jak mierzyć sukces wydarzenia.

Puenta: osiem procent firm rozlicza eventy z decyzji, a sześćdziesiąt trzy procent widzi, że decyzje nie są realizowane. Te dwie liczby tłumaczą się nawzajem. Proces, którego nikt nie sprawdza, zachowuje się w każdej firmie tak samo.

Gotowość do zmiany i jej bariery

W raporcie jest liczba, która jest jednocześnie najbardziej optymistyczna i najbardziej zobowiązująca dla mojej strony stołu. Na pytanie, czy firma zmieniłaby sposób pracy, gdyby istniał system wspierający projektowanie, mierzenie i kontrolowanie efektu eventów, 46 procent odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 34 procent „raczej tak”.

Deklaracja gotowości zmianą jeszcze nie jest, więc zestawiam ją z barierami: brak wiedzy i metodologii 24 procent, brak narzędzi 22 procent, brak danych 20 procent, brak czasu 19 procent, brak jasnej odpowiedzialności 15 procent. Cztery z tych pięciu barier da się usunąć bez inwestycji. Metodologię można opisać na dwóch stronach, narzędziem bywa arkusz, dane powstają w momencie, w którym ktoś zaczyna je zbierać, a odpowiedzialność przypisuje się nazwiskiem. Brak czasu jest zwykle skutkiem braku priorytetu.

Zmienia się też sama rola osoby odpowiedzialnej za wydarzenia. 12 procent firm deklaruje, że przesunęła się już w stronę partnera zarządczego, 28 procent jest w trakcie tej zmiany, a 36 procent ją planuje. Kompetencje produkcyjne nie tracą na wartości. Dostają ramę, w której pracują na wynik. Chcesz przełożyć te wnioski na najbliższe wydarzenie w twojej firmie? Umów godzinną konsultację, przejdziemy przez bramkę decyzyjną, właściciela efektu i rytm przeglądów na twoim projekcie.

Raport i rozmowa o wynikach na scenie

Pobierz darmowy raport „Efekty Eventów. Polska 2025”

Pełny raport udostępnia zespół Event & Intelligence. Przeczytaj go w całości, bo pytania o właściciela efektu, mandat i rytm przeglądów najlepiej sprawdzają się jako lista kontrolna do własnej firmy. Raport pobierzesz na stronie Event & Intelligence.

Dołącz do dyskusji na Event Biznes 2026

20 października w Warsaw Experience Centre na Stadionie Legii o 11:15 wyniki pokażą Robert i Grażyna Kazimierscy, a o 11:30 razem z Robertem rozbierzemy je na scenie w rozmowie „Od emocji do decyzji: czy eventy naprawdę napędzają biznes?”. Zapraszam na salę i do dyskusji. Przyjdź z liczbami z własnej firmy i z pytaniami, które nie zmieściły się w ankiecie, bo ta rozmowa ma sens wtedy, gdy sala się w nią włącza. Program i bilety znajdziesz na stronie konferencji Event Biznes: Nowe Horyzonty.

Co w tym raporcie widzę

Czytam ten raport jako lustro, w którym branża pierwszy raz widzi się w całości: scenę i to, co dzieje się w firmie, kiedy światła gasną. Słabe wyniki praktyków nie zaskoczą, bo podejrzewaliśmy je od lat. Zaskakuje co innego: luka okazuje się tania. Do jej zamknięcia wystarczy nawyk, który w innych obszarach firmy działa od dawna: ktoś podpisuje się pod celem, ktoś wraca do niego w kalendarzu, ktoś ma prawo powiedzieć, że czegoś nie robimy. Wydarzenia przez lata funkcjonowały obok tego systemu, bo były traktowane jak święto, a świąt się nie rozlicza. Tymczasem ludzie w firmach doskonale czytają sygnał, który wysyła organizacja wracająca albo niewracająca do własnych ustaleń, i przenoszą ten sygnał na wszystko inne, co zarząd im obiecuje. Dlatego stawka jest większa niż budżet jednego eventu: chodzi o wiarygodność sposobu, w jaki firma podejmuje decyzje. Branża eventowa potrafi dziś zrobić prawie każdy dzień. Jej następnym zadaniem jest zadbać o to, żeby z tego dnia coś zostało, i ten raport daje nam wreszcie liczby, które tę rozmowę otwierają. O tym, dlaczego spotkania firmowe tak często nie przekładają się na relacje, pisałem osobno w tekście o tym, dlaczego eventy firmowe nie budują relacji, a podstawy całego procesu opisałem w e-booku Event Management dla początkujących (i nie tylko).

Najczęstsze pytania o raport Efekty Eventów 2025

Czego dotyczy raport „Efekty Eventów. Polska 2025”?

Badania 800 CEO i CMO średnich i dużych firm działających w Polsce na temat tego, jak zarządzają efektem organizowanych przez siebie wydarzeń. Raport przygotował zespół Event & Intelligence i skupił się na procesach decyzyjnych oraz tym, co dzieje się po evencie, bez oceny jakości produkcyjnej.

Jaka jest główna teza raportu?

Polski rynek eventowy jest dojrzały realizacyjnie i nie ma wypracowanych mechanizmów zarządzania efektem. Największe luki pojawiają się po wydarzeniu.

Ile firm mierzy efekt eventu po czasie?

Systemowy pomiar po 30, 60 i 90 dniach deklaruje 12 procent badanych. 30 procent nie mierzy niczego po wydarzeniu, a kolejne 30 procent robi to sporadycznie.

Dlaczego firmy nie rozliczają eventów z ROI?

46 procent nie analizuje zwrotu w ogóle. Raport wskazuje na kilka nakładających się przyczyn: presję bieżących priorytetów, brak jednego właściciela efektu, brak standardu follow-upu oraz obawę przed ujawnieniem, że nie wszystko zostało zrealizowane.

Od czego zacząć porządkowanie efektu eventów?

Od trzech rzeczy: briefu efektu na jedną stronę, imiennego właściciela efektu i wpisanych do kalendarza przeglądów po 30, 60 i 90 dniach. Wszystkie trzy da się wdrożyć bez dodatkowego budżetu.

Kto powinien odpowiadać za efekt wydarzenia?

Osoba z mandatem po stronie biznesu. Raport rozdziela odpowiedzialność za realizację od odpowiedzialności za efekt i pokazuje, że w 20 procentach firm ta druga nie istnieje.

Źródło: raport „Efekty Eventów. Polska 2025. Jak polskie firmy wykorzystują organizowane przez siebie wydarzenia biznesowe?”, Event & Intelligence, 2026, N=800.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak