Blog

Program lojalnościowy w B2B: kiedy lojalny klient przestaje być rentowny

Klient, który jest z wami od siedmiu lat, przychodzi na każde wydarzenie i zna z imienia pół zespołu, bywa najdroższym klientem w portfelu. Werner Reinartz i V. Kumar policzyli to na danych czterech firm śledzonych przez cztery lata, obejmujących ponad 16 tysięcy klientów indywidualnych i korporacyjnych. Korelacja między lojalnością a rentownością wyniosła od 0,20 do 0,45, a około połowa klientów o długim stażu była ledwie rentowna.

Paweł Tkaczyk w jednym z tekstów na swoim blogu stawia bliską tezę: projektowanie programu wokół powtarzalnych transakcji mija się z celem, bo zadowolony klient z dobrą relacją często po prostu nie ma jak kupić więcej, a jego wartość realizuje się przez rekomendacje. Przenoszę to na grunt, który znam od podszewki: wydarzenia dla klientów, kolacje, wyjazdy i cały arsenał utrzymaniowy, który w budżecie marketingu B2B potrafi przewyższyć koszt pozyskania.

Najważniejsze tezy: lojalność klienta jest zachowaniem, a rentowność wynikiem finansowym, i te dwie rzeczy rozjeżdżają się częściej, niż zakłada branżowy pewnik o taniej obsłudze stałych klientów.
  • Popularna liczba o wzroście zysku od 25 do 95 procent przy poprawie retencji o 5 punktów nie pochodzi z artykułu, do którego bywa przypisywana.
  • Reinartz i Kumar opisali cztery typy klientów, z których jeden, lojalny i nierentowny, jest w B2B najczęściej obsługiwany najintensywniej.
  • Programy lojalnościowe w badaniach z lat dziewięćdziesiątych wypadały słabo, a dzisiejsze dane o ich zwrocie pochodzą głównie od dostawców technologii.
  • Polskie dane pokazują wzrost uczestnictwa w programach przy spadku przywiązania do konkretnego programu.
  • Decydent B2B wybiera dwa do trzech wydarzeń rocznie, więc kolacja podtrzymująca relację konkuruje o miejsce z wydarzeniem, które daje mu konkretną wiedzę handlową.

Skąd wzięło się przekonanie o rentowności lojalnych klientów

Frederick Reichheld i W. Earl Sasser opublikowali w Harvard Business Review we wrześniu 1990 roku artykuł „Zero Defections: Quality Comes to Services". Podali w nim, że ograniczenie odejść klientów o 5 procent podniosło zyski o 85 procent w sieci oddziałów pewnego banku, o 50 procent w brokerstwie ubezpieczeniowym i o 30 procent w sieci serwisów samochodowych. Autorzy zaznaczyli, że badali ponad sto firm z dwudziestu kilku branż.

Zwróć uwagę na trzy rzeczy. Po pierwsze, oryginał podaje przedział od 25 do 85 procent i są to wyniki pojedynczych firm, a nie średnia z próby. Druga sprawa: wersja z górną granicą 95 procent, cytowana dziś w prezentacjach, pochodzi z późniejszych publikacji Bain and Company, więc najczęściej powtarzana liczba nie stoi w tekście, do którego się ją przypisuje. Trzecia sprawa: sama metoda obliczeń została zakwestionowana już w 1992 roku jako analiza przekrojowa, porównująca różnych klientów w jednym momencie zamiast tych samych klientów w czasie.

Do tego dochodzi problem przyczynowości. Klienci zostają, bo produkt do nich pasuje, a nie są rentowni dlatego, że zostają. Rachunek pomija też rosnący koszt obsługi stałego klienta: rabaty za staż, dedykowanego opiekuna, zaproszenia, wyjazdy i czas zespołu, który idzie na podtrzymywanie relacji zamiast na sprzedaż.

Cztery typy klientów według Reinartza i Kumara

Artykuł „The Mismanagement of Customer Loyalty" z lipca 2002 roku ułożył klientów w macierz rentowności i przewidywanego czasu relacji. Autorzy napisali wprost, że związek lojalności z rentownością jest znacznie słabszy i subtelniejszy, niż twierdzą zwolennicy programów lojalnościowych.

  • Motyle: rentowni i nielojalni. Relacja krótka i intensywna. Decyzja: zarobić w oknie aktywności i nie wydawać pieniędzy na nawracanie ich na wierność.
  • Prawdziwi przyjaciele: rentowni i lojalni. Tu inwestycja w relację się zwraca, pod warunkiem umiarkowanej częstotliwości kontaktu.
  • Pąkle: lojalni i nierentowni. Najtrudniejsza grupa, bo wygląda jak sukces działu obsługi. Decyzja zależy od tego, czy klient ma mały portfel zakupowy, czy tylko mały udział u was.
  • Obcy: ani rentowni, ani lojalni. Zero inwestycji, także zaproszeń.

W praktyce eventowej pąkle są rozpoznawalne od pierwszego rzutu oka na listę gości. Mówię o firmach, które przyjeżdżają na każde spotkanie, zabierają po trzy osoby, korzystają z noclegu i od dwóch lat nie zwiększyły zamówienia. Zapraszasz je, bo potwierdzają obecność, czyli robią dokładnie to, czego potrzebuje organizator, i nic, czego potrzebuje sprzedaż.

Czy programy lojalnościowe działają

Grahame Dowling i Mark Uncles w Sloan Management Review z 1997 roku postawili pytanie, czy programy budują lojalność wykraczającą poza wartość samego produktu, czy tylko przekupują klienta, żeby kupił ponownie. Ich wniosek był ostrożny: programy okazywały się zaskakująco nieefektywne, nie zmieniały struktury rynku i najczęściej podnosiły wydatki marketingowe bez proporcjonalnej zmiany zachowań, działając raczej defensywnie, jako ochrona pozycji lidera.

Dane nowsze pochodzą w większości od dostawców technologii lojalnościowej i trzeba je czytać z tą świadomością. Antavo w raporcie z 2026 roku, opartym na 3 tysiącach odpowiedzi od marketerów, panelu 10 tysięcy konsumentów i 500 milionach akcji członków programów, podaje, że dziewięciu na dziesięciu właścicieli programów, którzy mierzą zwrot, deklaruje wynik dodatni, przy średniej 5,3 raza. Ten sam raport podaje, że 27 procent zdobytych punktów pozostało niewykorzystanych, a 49,1 procent rozczarowanych klientów wskazuje, że zdobycie nagrody trwa za długo.

Zestawienie tych dwóch liczb jest ciekawsze od każdej z osobna. Zwrot deklarują ci, którzy mierzą, a więc grupa z góry wyselekcjonowana. Jednocześnie ponad jedna czwarta zobowiązania wobec klientów leży niewykorzystana, co dla klienta oznacza obietnicę bez pokrycia, a dla firmy rezerwę w księgach.

Polskie dane dokładają obraz nasycenia. ARC Rynek i Opinia w badaniu z sierpnia 2025 roku, zrealizowanym metodami CATI i CAWI na próbach 804 i 1317 osób, odnotowało, że dwie trzecie Polaków należy do co najmniej jednego programu, a przeciętny uczestnik ma ich 3,3. Odsetek osób deklarujących ulubiony program spadł z 76 procent w 2022 roku do 66 procent w 2025. Uczestnictwo rośnie, przywiązanie maleje.

Macie program dla klientów i wydarzenie, które go obsługuje, a nie wiecie, co z tego wynika dla marży? Umów konsultację 1:1 i rozłóżmy wasz portfel na cztery typy klientów.

Pięć decyzji przed uruchomieniem programu w B2B

1. Segment przed mechaniką

Zacznij od podziału portfela według rentowności i przewidywanego czasu relacji, bo to on decyduje, komu program się należy. Segmentacja zrobiona po uruchomieniu programu służy już tylko tłumaczeniu wyników.

Zakaz: nie uruchamiaj programu dla wszystkich klientów naraz. Otwarcie programu dla całego portfela najmocniej nagradza tych, którzy i tak kupują, czyli obniża marżę tam, gdzie była najwyższa.

2. Koszt obsługi po stronie kosztów

Policz, ile kosztuje utrzymanie klienta: opiekun, rabat za staż, zaproszenia, wyjazdy, próbki, czas techniczny. Rentowność liczona bez tych pozycji zawyża wartość stałych klientów i zaniża wartość nowych.

Zakaz: nie licz wartości klienta wyłącznie po przychodzie. Przychód rośnie razem z kosztem obsługi, a decyzje podejmujesz na marży.

3. Nagroda za zachowanie, nie za staż

Program ma nagradzać działanie, które chcesz powtarzać: rekomendację, wspólne case study, wcześniejsze zamówienie, dłuższą umowę. Staż sam w sobie nie jest zachowaniem, tylko upływem czasu.

Zakaz: nie dawaj rabatu za wierność bez warunku po stronie klienta. Rabat bezwarunkowy wchodzi na stałe do cennika i wraca w każdej kolejnej negocjacji.

4. Termin ważności obietnicy

Punkty, poziomy i przywileje potrzebują jasnego okresu ważności oraz komunikatu o nim. Niewykorzystana pula na poziomie jednej czwartej, jak w danych Antavo, oznacza, że obietnica jest martwa dla obu stron.

Zakaz: nie zmieniaj zasad programu w trakcie sezonu. Bond Brand Loyalty w raporcie z 2024 roku odnotował dwucyfrowe spadki satysfakcji u marek, które obcięły benefity członkom wyższych poziomów.

5. Wyjście z programu

Zaplanuj, jak wygaszasz relację z segmentem, który nie rokuje. Wygaszanie bez komunikatu wygląda jak lekceważenie, a z komunikatem jest uczciwą zmianą warunków.

Zakaz: nie utrzymuj zaproszeń dla klientów, których od dwóch lat nie ma w sprzedaży. Koszt takiego miejsca przy stole płaci klient, który rośnie.

Gdzie w tym wszystkim są wydarzenia

Freeman w raporcie Commercial Trends z kwietnia 2025 roku, opartym na badaniu 1022 uczestników i 969 wystawców przy marginesie błędu 3,1 punktu, podał liczbę, która porządkuje myślenie o kalendarzu: 52 procent uczestników planuje udział w dwóch lub trzech wydarzeniach w ciągu roku, a 7 procent w sześciu lub większej liczbie. Twoje wydarzenie nie konkuruje więc z waszym newsletterem, tylko o jedno z dwóch lub trzech miejsc w roku decydenta.

Ten sam raport podaje, że 74 procent uczestników woli wydarzenia stacjonarne od kanałów online przy poznawaniu nowych produktów, a 96 procent zgadza się, że kontakt z produktem na żywo sprzyja późniejszemu polecaniu go innym. Jednocześnie 24 procent badanych nie miało żadnej interakcji z produktem na najważniejszym dla siebie wydarzeniu. Kolacja bez treści handlowej przegrywa ten wybór z wydarzeniem, po którym klient wie coś, czego wcześniej nie wiedział.

Danych łączących wprost udział klienta w wydarzeniu ze wskaźnikiem odnowienia umowy nie znalazłem, mimo że krąży ich po branży sporo. Najbliżej prawdy są dane o retencji przychodu: SaaS Capital w badaniu z 2025 roku na ponad tysiącu prywatnych firm B2B podał medianę utrzymania przychodu brutto na poziomie 91 procent, przy 95 procentach dla kontraktów powyżej 250 tysięcy dolarów rocznie. Duże kontrakty utrzymują się lepiej, co jest argumentem za selektywnością zaproszeń, a nie za ich rozdawaniem.

Jak zaprojektować spotkanie dla klientów, żeby pracowało na decyzję zakupową, a nie na sympatię, rozpisałem w tekście o ścieżce klienta B2B wokół wydarzenia, a sposób liczenia efektu po spotkaniu opisałem przy okazji NPS po evencie. O tym, czym różni się obsługa premium od podnoszenia standardu wszystkim po równo, pisałem przy okazji doświadczenia klienta na wydarzeniu premium.

Sygnał, że program kupuje obecność zamiast rentowności

Zrób proste zestawienie: lista stałych gości waszych wydarzeń obok listy klientów o najwyższej marży z ostatnich dwóch lat. Gdy części wspólnej jest mniej niż połowa, program obsługuje inną grupę niż ta, która finansuje firmę.

Drugi test dotyczy kierunku rozmowy. Klient, który przy kolejnym zaproszeniu pyta o warunki cenowe, a nie o temat spotkania, traktuje wasze wydarzenie jako element rabatu. To wciąż może być racjonalne, pod warunkiem że ktoś policzył ten rabat i wpisał go do kosztu utrzymania.

Zanim zatwierdzisz listę gości na następne spotkanie, sprawdź przy każdej firmie jedną liczbę: marżę z ostatnich dwunastu miesięcy. Reszta listy ułoży się sama.

Najczęstsze pytania o programy lojalnościowe w B2B

Czy lojalny klient jest tańszy w obsłudze?

Nie w każdym przypadku, i to jest główny wniosek z badania Reinartza i Kumara z 2002 roku, gdzie korelacja lojalności z rentownością wyniosła od 0,20 do 0,45. Stały klient potrafi kosztować więcej przez rabaty za staż, indywidualną obsługę i zaproszenia, których nie ma w kalkulacji przychodu.

Skąd pochodzi liczba o wzroście zysku o 25 do 95 procent?

Z artykułu Reichhelda i Sassera w Harvard Business Review z 1990 roku pochodzą wyniki pojedynczych firm w przedziale od 25 do 85 procent. Wersja z górną granicą 95 procent pojawiła się w późniejszych publikacjach Bain and Company, a sama metoda obliczeń została zakwestionowana w 1992 roku.

Czy program lojalnościowy ma sens w B2B?

Ma, gdy nagradza konkretne zachowanie klienta i obejmuje wybrany segment portfela. Otwarcie programu dla wszystkich klientów zwykle obniża marżę tam, gdzie była najwyższa, bo najmocniej premiuje tych, którzy kupowali i tak.

Ile programów lojalnościowych ma przeciętny konsument?

Według badania ARC Rynek i Opinia z sierpnia 2025 roku przeciętny polski uczestnik należy do 3,3 programu, a dwie trzecie dorosłych jest w co najmniej jednym. Odsetek osób mających ulubiony program spadł w tym czasie z 76 procent w 2022 roku do 66 procent.

Czy wydarzenia dla klientów zwiększają retencję?

Publicznych danych łączących udział w wydarzeniu ze wskaźnikiem odnowienia umowy brakuje. Wiadomo natomiast, że decydent B2B wybiera dwa do trzech wydarzeń rocznie, więc o wartości spotkania decyduje to, czy daje mu coś, czego nie dostanie zdalnie.

Źródła: Werner Reinartz, V. Kumar, „The Mismanagement of Customer Loyalty", Harvard Business Review, lipiec 2002 (cztery firmy, cztery lata, ponad 16 000 klientów); Frederick F. Reichheld, W. Earl Sasser Jr., „Zero Defections: Quality Comes to Services", Harvard Business Review, wrzesień 1990; korekta metodologiczna Carroll i Reichheld, 1992; Grahame R. Dowling, Mark Uncles, „Do Customer Loyalty Programs Really Work?", Sloan Management Review, 1997; Antavo, Global Customer Loyalty Report 2026 (3000 odpowiedzi ekspertów, panel 10 000 konsumentów, 500 mln akcji członków); Bond Brand Loyalty i Visa, The Loyalty Report 2024; ARC Rynek i Opinia, „Monitor programów lojalnościowych", sierpień 2025 (CATI i CAWI, próby 804 i 1317 osób) oraz edycje 2023 i 2024; Freeman, Commercial Trends Report, kwiecień 2025 (1022 uczestników i 969 wystawców); SaaS Capital, 2025 B2B SaaS Retention Benchmarks (ponad 1000 firm); Paweł Tkaczyk, tekst „Czy na pewno chodzi o transakcje?" na blogu autora.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak