Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Za co naprawdę płaci uczestnik wydarzenia premium? Płaci za rzeczy, których nie zauważa, dopóki działają. Kolejka do szatni na konferencji za darmo jest drobnostką, na gali za 1500 zł od osoby staje się tematem rozmowy przy stoliku.
Badanie MOMCLE „Doświadczenia Klienta i wzorce konsumpcji w segmencie marek premium i luksusowych w Polsce", druga edycja z 2026 roku, pokazało, że 44 procent respondentów w ciągu ostatnich 24 miesięcy doświadczyło gorszego traktowania podczas kontaktu z marką lub usługą luksusową. Spośród tych osób 68 procent unikało potem ponownego zakupu albo zmieniło markę. Próba była niewielka, główna część badania objęła 132 ankiety internetowe, więc traktuję te liczby jako sygnał kierunku, nie pomiar rynku. Kierunek jest jednak jasny: w segmencie premium klient odchodzi przez obsługę, nie przez produkt.
Z tekstu dowiesz się: dlaczego wyższa cena wydarzenia zmienia wagę drobnych potknięć, w których siedmiu miejscach uczestnik premium traci poczucie wartości, ile kosztuje naprawa każdego z nich i co zrobić, kiedy mimo przygotowań coś się posypie.
Najlepiej tłumaczy to model opisany w 1984 roku przez Noriakiego Kano i współpracowników w japońskim czasopiśmie jakościowym Hinshitsu. Kano podzielił cechy produktu na trzy grupy. Cechy obowiązkowe wywołują silne niezadowolenie, gdy ich brakuje, a gdy są dopracowane, klient pozostaje obojętny. Druga grupa, cechy liniowe, daje tym więcej zadowolenia, im lepiej są zrobione. Trzecia grupa, cechy atrakcyjne, cieszy, gdy są, i nikomu nie przeszkadza, gdy ich nie ma.
Na wydarzeniu premium szatnia, rejestracja i toaleta należą do pierwszej grupy. Nikt nie wraca do domu zachwycony sprawną szatnią. Każdy za to zapamięta czterdzieści minut w kolejce po płaszcz w butach na obcasie.
Wyższa cena przesuwa kolejne elementy z grupy atrakcyjnej do obowiązkowej. Na darmowym spotkaniu dobra kawa jest miłym zaskoczeniem. Przy bilecie za kilkaset złotych jest warunkiem wyjściowym, a zła kawa staje się dowodem, że organizator oszczędzał na uczestniku.
Tu leży cała trudność. Budżet premium idzie zwykle w scenografię, gwiazdę wieczoru i catering, czyli w cechy liniowe i atrakcyjne. Tymczasem uczestnik ocenia wydarzenie przez pryzmat cech obowiązkowych, bo to one mogą go rozczarować.
Poniżej siedem miejsc w kolejności, w jakiej uczestnik je spotyka. Przy każdym: co się psuje, ile kosztuje naprawa i kiedy ten punkt przestaje mieć znaczenie.
Formularz na dwanaście pól, faktura dostępna dopiero po mailu do biura, brak informacji o tym, co jest w cenie. Uczestnik premium zaczyna wydarzenie od poczucia, że płaci za utrudnienia. Naprawa kosztuje głównie czas: przepisanie formularza i jedną stronę z odpowiedziami na pytania, które i tak padną. Znaczenie spada przy zaproszeniach imiennych, gdzie nic się nie kupuje. O tym, co cena biletu komunikuje jeszcze przed wydarzeniem, pisałem przy okazji cen biletów early bird.
Zakaz: nie zbieraj przy zakupie danych, których nie użyjesz.
Brak miejsc parkingowych, adres prowadzący do tylnego wejścia, ochrona, która nie wie, że wydarzenie w ogóle się odbywa. Naprawa kosztuje od jednej wiadomości z mapą po rezerwację parkingu u zarządcy obiektu. Punkt przestaje mieć znaczenie, gdy organizator zapewnia transport.
Zakaz: nie pisz „parking w okolicy", jeżeli sam go nie sprawdziłeś.
Dwie osoby przy stanowisku dla trzystu gości, którzy przychodzą w ciągu dwudziestu minut. Stanowiska liczy się od godziny największego napływu, nie od liczby gości podzielonej przez czas otwarcia rejestracji. Naprawa kosztuje jedną lub dwie dodatkowe osoby na pół godziny. Znaczenie spada przy małych, kameralnych kolacjach, gdzie gospodarz wita każdego osobiście.
Zakaz: nie ustawiaj rejestracji w miejscu, gdzie kolejka blokuje wejście do sali.
Wejście rozkłada się na godzinę, wyjście koncentruje w kwadransie. Szatnia, która sprawnie przyjmuje płaszcze o 19:00, dławi się o 23:00. Naprawa kosztuje dodatkową osobę na ostatnią godzinę albo numerki wydawane z informacją o godzinie odbioru. Zimą to punkt obowiązkowy bez wyjątków, latem przestaje istnieć.
Zakaz: nie oceniaj wydolności szatni po tym, jak wyglądała na wejściu.
Przerwa trwa piętnaście minut, a kolejka do jednego ekspresu dwadzieścia. Na salę wraca się wtedy bez kawy albo ze spóźnieniem. Liczba punktów obsługi decyduje tu bardziej niż jakość ziaren. Naprawa kosztuje drugi punkt wydawania i dłuższą przerwę. Przy bankiecie zasiadanym punkt znika, bo obsługa podchodzi do stolików.
Zakaz: nie skracaj przerwy, żeby zmieścić dodatkowe wystąpienie.
W wielu obiektach toalety projektowano pod ruch hotelowy, nie pod trzysta osób wychodzących z sali jednocześnie. Najbardziej prozaiczny punkt z listy i ten, o którym najczęściej rozmawia się w drodze powrotnej. Naprawa kosztuje wynajem dodatkowych kabin albo rozłożenie przerw w czasie, jeżeli wydarzenie ma kilka sal. Znaczenia nie traci w żadnym formacie, zmienia się tylko skala.
Zakaz: nie zakładaj, że hotel to przemyślał.
Ostatni punkt, a waży najwięcej. Donald Redelmeier, Joel Katz i Daniel Kahneman opisali w 2003 roku w czasopiśmie Pain badanie na 682 pacjentach poddanych kolonoskopii. Połowie z nich na końcu zabiegu dodano do trzech minut spokojniejszej fazy. Cały zabieg oceniali potem jako mniej nieprzyjemny, 4,4 wobec 4,9 w dziesięciostopniowej skali, i chętniej zgadzali się na kolejne badanie: 53 procent wobec 48. Obiektywnie dłuższa procedura zapisała się w pamięci lepiej, bo lepiej się kończyła.
Na wydarzeniu premium oznacza to jedno: ostatnie dziesięć minut decyduje o ocenie całego wieczoru. Pusta sala, zgaszone światło, kolejka po płaszcz i brak taksówek przekreślają trzy godziny dobrze zrobionego programu. Naprawa kosztuje zamówione wcześniej taksówki, drobny upominek przy wyjściu i osobę, która żegna gości.
Zakaz: nie kończ wydarzenia tym, że obsługa zaczyna sprzątać przy gościach.
Część potknięć zdarzy się mimo przygotowań. Pytanie brzmi, co z nimi zrobić.
Celso Augusto de Matos, Jorge Luiz Henrique i Carlos Alberto Vargas Rossi opublikowali w 2007 roku w Journal of Service Research metaanalizę 24 badań nad tak zwanym paradoksem naprawy usługi. Wynik jest ciekawszy, niż sugeruje nazwa. Dobrze obsłużony błąd potrafi podnieść zadowolenie klienta powyżej poziomu, jaki miałby bez żadnego błędu. Jednocześnie nie przekłada się ani na chęć ponownego zakupu, ani na polecenia, ani na wizerunek firmy.
Wniosek dla organizatora jest dwuznaczny i trzeba go przyjąć w całości. Szybka, hojna reakcja na wpadkę ratuje ocenę wieczoru, więc warto mieć na nią przygotowany budżet i osobę z decyzyjnością. Nie ratuje jednak tego, czy uczestnik przyjdzie za rok. Tego broni się wyłącznie na etapie przygotowań.
Przejrzyj budżet ostatniego wydarzenia premium i zaznacz pozycje, które dotyczą siedmiu punktów z tej listy. Gdy stanowią mniej niż jedną dziesiątą całości, a scenografia i gwiazda wieczoru połowę, budżet był układany pod zdjęcia, nie pod uczestnika. Więcej o tym, jak sprzedawcy usług premium myślą o całej ścieżce klienta, a nie o jednym momencie, znajdziesz w tekście o lekcjach od wedding plannerów, a o mapowaniu całego doświadczenia w tekście o mapie doświadczeń uczestnika.
Organizujecie wydarzenie premium i chcecie przejść przez te siedem punktów, zanim zrobią to uczestnicy? Umów konsultację 1:1 i sprawdźmy ścieżkę gościa od biletu po wyjście.
Przejdź trasę gościa sam, w godzinach, w których będzie ją pokonywał: od strony zakupu biletu, przez wejście do budynku, rejestrację, szatnię, toaletę w czasie przerwy, aż po wyjście o godzinie zakończenia. Zapisz każde miejsce, w którym czekałeś dłużej niż minutę. Ta lista jest ważniejsza niż kolejna wizualizacja scenografii.
To suma wszystkich kontaktów uczestnika z wydarzeniem, od zakupu biletu po wyjście z budynku. Na wydarzeniach premium decydują o nim przede wszystkim elementy obowiązkowe, takie jak rejestracja, szatnia i toalety, bo to one mogą rozczarować, choć rzadko zachwycają.
Wyższa cena przesuwa kolejne elementy z grupy atrakcyjnej do obowiązkowej w rozumieniu modelu Kano z 1984 roku. Dobra kawa na darmowym spotkaniu jest miłym zaskoczeniem, przy drogim bilecie staje się warunkiem wyjściowym, a jej brak czytany jest jako oszczędzanie na uczestniku.
Szczyt i koniec. Badanie Redelmeiera, Katza i Kahnemana z 2003 roku na 682 pacjentach pokazało, że lepsze zakończenie poprawia ocenę całego doświadczenia, nawet gdy trwa ono dłużej. Ostatnie dziesięć minut wydarzenia ma więc większą wagę od środka programu.
Częściowo. Metaanaliza de Matosa, Henrique i Rossiego z 2007 roku pokazała, że dobra naprawa może podnieść zadowolenie, ale nie wpływa na chęć powrotu ani na polecenia. Reakcja ratuje ocenę wieczoru, lojalność buduje się wcześniej.
Nie ma uniwersalnej proporcji. Dobrą kontrolą jest porównanie wydatków na siedem punktów tarcia z wydatkami na scenografię i gwiazdę wieczoru. Gdy pierwsze stanowią ułamek drugich, budżet był układany pod zdjęcia.
Przejdź trasę gościa samodzielnie w godzinach, w których będzie ją pokonywał, i zapisz każde miejsce, w którym czekasz dłużej niż minutę. Taki przegląd kosztuje godzinę i wychwytuje większość punktów tarcia.
Źródła: MOMCLE, „Doświadczenia Klienta i wzorce konsumpcji w segmencie marek premium i luksusowych w Polsce. Edycja II", 2026, za: Marketing i Biznes, 26 sierpnia 2026; Noriaki Kano i in., „Attractive Quality and Must-Be Quality", Hinshitsu, 1984; Donald A. Redelmeier, Joel Katz, Daniel Kahneman, „Memories of colonoscopy: a randomized trial", Pain, 2003; Celso Augusto de Matos, Jorge Luiz Henrique, Carlos Alberto Vargas Rossi, „Service Recovery Paradox: A Meta-Analysis", Journal of Service Research, 2007.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.