Blog

Marketing doświadczeń bez eventu: przeprojektuj moment, który już masz

Najważniejsze tezy: marketing doświadczeń zaczyna się od pytania, który istniejący moment kontaktu z klientem da się przeprojektować. Wydarzenie jest jednym z nośników doświadczenia, obok przestrzeni, opakowania i ludzi obsługujących klienta.
  • Definicja Pine'a i Gilmore'a z 1998 roku mówi o używaniu istniejących usług jako sceny, a produktów jako rekwizytów.
  • Badanie Baxendale, Macdonald i Wilsona z 2015 roku na próbie 13 962 osób daje komunikacji w sklepie silniejszy wpływ na rozważanie marki od reklamy marki.
  • Trzy zagraniczne przykłady pokazują warstwę doświadczenia doklejoną do kasy, stolika i dostawy, bez budowania nowej sceny.
  • Badań porównujących bezpośrednio codzienny punkt styku z jednorazowym wydarzeniem nie ma i trzeba to powiedzieć wprost.
  • Reguła szczytu i końca opisuje zwarte epizody, więc broni przeprojektowanego touchpointu z innego powodu, niż podpowiada branżowy skrót myślowy.

We wrześniu 2026 roku Lagardère Travel Retail Polska razem z Kino Świat uruchomił w kawiarniach Costa Coffee i So Coffee kampanię wokół kinowej premiery „Lalki”. Nie powstała scena, nie było namiotu ani strefy aktywacji. Pojawiły się cztery rzeczy: dedykowana herbata „Różane Marzenie” z kwiatem róży, owocami i miodem, materiały w lokalach, treści filmowe na ekranach oraz konkursy z zaproszeniami do kina. Magdalena Charczuk, dyrektorka do spraw marketingu i innowacji w Lagardère Travel Retail Polska, powiedziała przy tej okazji, że premiery filmowe dają możliwość tworzenia niestandardowych doświadczeń dla gości.

Branża spiera się o to, czym jest taka akcja. Jedni powiedzą, że to zwykła promocja produktowa, bo brakuje jej wydarzenia, scenariusza i uczestnika. Drudzy, w tym redakcja Wiadomości Handlowych, nazwali ją wprost marketingiem doświadczeń. Spór wygląda na akademicki do momentu, w którym trzeba ułożyć budżet.

Krótka odpowiedź: doświadczenie powstaje wtedy, gdy marka świadomie przeprojektuje moment kontaktu z klientem tak, żeby ten moment coś znaczył i został zapamiętany. Wydarzenie jest najbardziej widocznym sposobem, żeby to zrobić, oraz jednym z najdroższych. Istniejący punkt styku bywa tańszy i działa przez cały rok.

Stanowisko pierwsze: doświadczenie wymaga wydarzenia

Argument brzmi mocno i ma pokrycie w praktyce. Wydarzenie daje kontrolę nad czasem, przestrzenią i kolejnością bodźców, a bez tej kontroli trudno zaprojektować przeżycie, które ma początek, przebieg i punkt kulminacyjny. Uczestnik przychodzi z intencją, poświęca kilka godzin i zawiesza zwykłe zajęcia, więc marka dostaje uwagę, której w sklepie czy w aplikacji nie kupi za żadne pieniądze.

Za tym stanowiskiem stoi też struktura rynku. Agencje eventowe sprzedają produkcję, więc doradzą format, który potrafią dowieźć i rozliczyć. Zamawiający po stronie firmy ma podobny interes, bo wydarzenie da się pokazać zarządowi na zdjęciach, a przeprojektowaną kasę już nie. Mechanizm opisałem osobno w tekście o tym, dlaczego zarząd nie kupuje doświadczenia.

Stanowisko drugie: doświadczenie mieszka w punkcie styku

Drugie stanowisko opiera się na definicji, od której cała ta dziedzina się zaczęła. Joseph Pine i James Gilmore w Harvard Business Review z lipca i sierpnia 1998 roku napisali, że doświadczenie powstaje wtedy, gdy firma świadomie używa usług jako sceny, a produktów jako rekwizytów, żeby zaangażować klienta w sposób tworzący zapamiętywalne wydarzenie. Sceną jest tam usługa, którą firma już świadczy.

Bernd Schmitt w tym samym 1999 roku rozpisał to na pięć modułów strategicznych: sense, feel, think, act i relate. Nośnikami tych modułów są u niego komunikacja, tożsamość wizualna, opakowanie, przestrzeń oraz ludzie obsługujący klienta. Wydarzenie nie ma w tej ramie osobnej kategorii, co dziś brzmi zaskakująco.

Trzy przykłady pokazują, jak to wygląda bez sceny. Holenderska sieć Jumbo uruchomiła w 2019 roku w sklepie w Vlijmen pierwszą kasę o nazwie Kletskassa, przy której klient może się nie spieszyć i porozmawiać z kasjerem. W 2021 roku sieć ogłosiła rozszerzenie programu do około dwustu takich stanowisk, a serwis Grocery Dive podawał w marcu 2023 roku liczbę ponad stu dwudziestu pięciu, więc skalę trzeba czytać ostrożnie.

Brytyjski Chatty Café Scheme, założony przez Alex Hoskyn w Oldham w 2017 roku, oznacza w kawiarni jeden stolik jako miejsce, przy którym rozmowa z nieznajomym jest mile widziana. Do programu przystąpiła między innymi Costa Coffee z ponad czterystoma lokalami w Wielkiej Brytanii.

Japoński Yakult od 1981 roku dostarcza napoje przez sieć kobiet zwanych Yakult Lady, a według danych firmy z 2020 roku trzy tysiące z nich odwiedzało regularnie ponad trzydzieści siedem tysięcy starszych osób na prośbę około stu trzydziestu jeden samorządów.

Żaden z tych programów nie ma opublikowanych wyników sprzedażowych. Sprawdziłem to przed napisaniem tekstu w materiałach firm, w mediach branżowych i w ewaluacjach rządowych, i takich liczb po prostu nie ma. Traktuj je jako ilustracje mechanizmu.

Co mówią dane

Najmocniejszy dostępny pomiar pochodzi z handlu. Lucy Baxendale, Emma Macdonald i Hugh Wilson opublikowali w Journal of Retailing w 2015 roku badanie na prawie 14 tysiącach osób w Ameryce Północnej i Europie. Uczestnicy na bieżąco, SMS-em, zgłaszali każdy kontakt z marką. Wynik: dobre wrażenie z kontaktu w sklepie najmocniej ze wszystkich punktów styku przesuwało markę na listę rozważanych. Wyprzedzało to, co ludzie widzieli u innych klientów, i reklamę samej marki.

Autorzy sami zaznaczyli, że przeczy to założeniu o dominacji reklamy w budowaniu rozważania zakupowego. Badanie w ogóle nie obejmowało wydarzeń, więc nie dowodzi, że touchpoint bije event. Dowodzi czegoś węższego i pożyteczniejszego: jakość przeżycia w zwykłym, codziennym punkcie kontaktu przekłada się na decyzję zakupową mocniej niż komunikat reklamowy o tej samej marce.

Porównania codziennego punktu styku z jednorazowym wydarzeniem pod kątem zapamiętywalności marki nikt nie przeprowadził. Szukałem w literaturze anglojęzycznej i polskiej, w raportach branżowych i w bazach akademickich. Liczby krążące po blogach agencji, w rodzaju odsetka uczestników kupujących po evencie, nie mają opisanej metody ani próby.

Ostrożności wymaga też reguła szczytu i końca, po którą branża sięga w takich rozmowach odruchowo. Daniel Kahneman z zespołem opisał ją w Psychological Science w 1993 roku na próbie trzydziestu dwóch mężczyzn zanurzających rękę w zimnej wodzie. Sześćdziesiąt dziewięć procent badanych wolało powtórzyć próbę dłuższą, czyli obiektywnie bardziej bolesną, bo kończyła się łagodniej.

Eay Mah i Daniel Bernstein sprawdzili w 2019 roku tę samą regułę dla prostych przyjemnych doświadczeń na próbie dziewięciuset osiemdziesięciu ośmiu osób w wieku od dwóch do dziewięćdziesięciu siedmiu lat i jej nie potwierdzili. Talya Miron-Shatz pokazała z kolei w 2009 roku, że dla doświadczeń rozłożonych na cały dzień ocenę trafniej przewidywała średnia ważona czasem niż epizod końcowy.

Moje stanowisko

Pytanie „jaki event zrobić” zadaje się w polskich firmach za wcześnie, bo odpowiedź na nie zamyka budżet, zanim ktokolwiek sprawdzi, gdzie klient realnie styka się z marką. Zaczynam od inwentaryzacji momentów kontaktu i dopiero potem pytam, który z nich da się przeprojektować w tym roku. Wydarzenie zostaje w zestawie narzędzi i bywa właściwym wyborem, choć rzadziej, niż wynika to z kalendarzy marketingowych.

Reguła szczytu i końca broni tego podejścia z innego powodu, niż podpowiada branżowy skrót. Przeprojektowany moment kontaktu, czyli podanie kawy, rozmowa przy kasie albo pierwsze pięć minut wizyty, jest zwartym epizodem z własnym szczytem i własnym zakończeniem, więc podlega tej regule dokładnie tak jak wydarzenie. Kumulacja wielu takich epizodów w czasie rządzi się już inną logiką i tu pracuje raczej uśrednianie wrażeń, które opisała Miron-Shatz.

Praktyczna konsekwencja jest prosta w zapisie i trudna w firmie. Budżet marketingu doświadczeń dzielę na dwie części: jedną na przeprojektowanie dwóch lub trzech momentów, które zdarzają się codziennie, i drugą na wydarzenie, które ma do wykonania zadanie, jakiego touchpoint nie wykona. Jak zinwentaryzować te momenty, opisałem we wpisie o mapie punktów styku marki, a wersję dla samego wydarzenia w tekście o mapie doświadczeń uczestnika eventu.

Kiedy to się odwraca

Przeprojektowanie touchpointu przegrywa w trzech sytuacjach. Pierwsza to premiera kategorii, w której produkt trzeba pokazać w działaniu i dać ludziom go dotknąć, bo sam opis niczego nie załatwi. Druga to budowanie relacji między ludźmi, którzy inaczej się nie spotkają, czyli networking branżowy i społeczność wokół marki.

Trzecia sytuacja dotyczy skali kontaktu. Marka mająca z klientem dwa kontakty rocznie nie ma czego przeprojektowywać i potrzebuje momentu, który sama stworzy. Kawiarnia z tym samym klientem widuje się dwieście razy w roku i jest w odwrotnej sytuacji, bo ma dwieście okazji i zwykle zero projektu.

Chcesz sprawdzić, które momenty kontaktu z twoim klientem da się przeprojektować w najbliższych miesiącach? Umów godzinną konsultację, przejdziemy twoją ścieżkę klienta i wybierzemy dwa punkty do zmiany.

Źródła

  • Pine J., Gilmore J., Welcome to the Experience Economy, Harvard Business Review, 1998; Schmitt B., Experiential Marketing, Journal of Marketing Management, 1999.
  • Brakus J., Schmitt B., Zarantonello L., Brand Experience, Journal of Marketing, 2009; Baxendale L., Macdonald E., Wilson H., The Impact of Different Touchpoints on Brand Consideration, Journal of Retailing, 2015.
  • Kahneman D., Fredrickson B., Schreiber C., Redelmeier D., When More Pain Is Preferred to Less, Psychological Science, 1993; Mah E., Bernstein D., Journal of Applied Research in Memory and Cognition, 2019; Miron-Shatz T., Emotion, 2009.
  • Jumbo, informacja prasowa z 2021, oraz Grocery Dive, 2023.
  • Chatty Café Scheme; Yakult Europe, materiał o Yakult Ladies, dane za 2020 rok.
  • Materiały dlahandlu.pl, wiadomoscihandlowe.pl, horecatrends.pl i aboutmarketing.pl, wrzesień 2026.

Przeczytaj też

Pytania

FAQ

Czym marketing doświadczeń różni się od event marketingu?

Marketing doświadczeń opisuje poziom oferty: doświadczenie jest odrębną wartością nadbudowaną nad usługą, co Pine i Gilmore opisali w 1998 roku. Event marketing opisuje poziom narzędzia, czyli wydarzenie jako nośnik komunikacji wydzielony w czasie i przestrzeni. Pierwsze pojęcie zawiera drugie.

Czy da się zmierzyć efekt przeprojektowanego punktu styku?

Da się, pod warunkiem że mierzysz w tym samym punkcie, w którym zmieniasz. Sensowne mierniki to udział klientów wybierających zmieniony wariant obsługi, czas kontaktu, powtórna wizyta w zadanym oknie oraz ocena wystawiona od razu, w tym samym momencie. Badanie Brakusa, Schmitta i Zarantonello z 2009 roku pokazuje, że doświadczenie marki mierzy się jako wypadkową wszystkich kontaktów.

Ile kosztuje taka zmiana w porównaniu z wydarzeniem?

Publicznych porównań kosztowych nie ma, bo firmy nie ujawniają kosztów redesignu obsługi. Z mojej praktyki wynika, że pilotaż na jednym punkcie sprzedaży mieści się w kosztach szkolenia zespołu i oznaczenia miejsca, a więc w rzędach wielkości nieporównywalnych z produkcją wydarzenia. Skalowanie na całą sieć jest już inną rozmową i tam koszt rośnie liniowo z liczbą lokalizacji.

Od czego zacząć, gdy nie mamy sklepu ani lokalu?

Zacznij od momentów, w których klient i tak z tobą rozmawia: pierwszej odpowiedzi na zapytanie, przekazania oferty, startu współpracy i zakończenia projektu. Każdy z nich ma dziś swój przebieg, tylko nikt go nie zaprojektował. Wybierz ten, który powtarza się najczęściej i kończy się decyzją klienta.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak