Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Najważniejsze tezy: Dobra umowa eventowa nie jest dokumentem prawnym dołączonym do projektu. Jest zapisem wpadek, które już się komuś przytrafiły, przełożonym na zdania wiążące strony. Każdy niestandardowy paragraf w czyjejś umowie ma za sobą konkretną historię, a czytanie cudzych umów jest najszybszym sposobem uczenia się na cudzych porażkach.
- Badania nad uczeniem się organizacji pokazują, że z własnych sukcesów uczymy się lepiej niż z własnych porażek, a z cudzych porażek lepiej niż z cudzych sukcesów.
- Lista kontrolna działa tam, gdzie porządkuje komunikację, i zawodzi tam, gdzie wdraża się ją jako obowiązek sprawozdawczy.
- Polski wyrok z 2023 roku pokazuje, jak sąd czyta klauzulę o odwołaniu wydarzenia i dlaczego jej nazwa w umowie ma znaczenie.
- Przegląd po projekcie, wykonany na podstawie zapisu zdarzeń, daje efekt mierzalny w badaniach nad pracą zespołową. Pamięć uczestników tego nie zapewnia.
Trzydziestego października 1935 roku na lotnisku Wright Field rozbił się prototyp bombowca Boeinga. Zginęli major Ployer Hill i Leslie Tower. Przyczyną było nieodblokowanie nowego mechanizmu blokady steru, którego w poprzednich maszynach nie było. Samolot był sprawny, pilot był doświadczony, zawiodła pamięć o jednej czynności.
Piloci testowi nie zażądali dodatkowego kursu ani niczyjego zwolnienia. Napisali listę kontrolną, czyli zapisanie na kartce czynności, których nie wolno pominąć. Atul Gawande opisuje, że maszyna w tej konfiguracji przeleciała potem blisko dwa miliony kilometrów bez wypadku, a inne źródła podają wartość wyższą, więc podaję wersję z przypisem, nie samą liczbę.
Umowa eventowa jest tym samym rodzajem dokumentu, tylko rozpisanym na dwie strony i obwarowanym skutkami finansowymi. Każdy jej paragraf, który odbiega od wzoru, pochodzi z czyjejś wpadki.
To nie jest przypuszczenie, to wynik badania. KC, Staats i Gino przeanalizowali w 2013 roku w Management Science pracę siedemdziesięciu jeden kardiochirurgów i ponad sześciu tysięcy pięciuset procedur z dziesięciu lat. Wniosek, który z tego wyszedł, brzmi nieintuicyjnie: ludzie uczą się więcej z własnych sukcesów niż z własnych porażek, a jednocześnie więcej z porażek innych niż z sukcesów innych.
Mechanizm stojący za tym wynikiem jest ludzki. Własna porażka uruchamia obronę, więc wnioski z niej są wyparte albo spłycone do „trafił się trudny klient”. Cudza porażka obrony nie uruchamia, więc wniosek wchodzi.
Madsen i Desai pokazali w 2010 roku w Academy of Management Journal, na danych z branży pojazdów nośnych, że organizacje uczą się z porażek szybciej niż z sukcesów, a wiedza z porażek dłużej się utrzymuje. Zestawienie tych dwóch prac daje praktyczne wskazanie dla naszej branży: najtańsza nauka to czytanie umów, regulaminów i scenariuszy awaryjnych napisanych przez kogoś, kto już dostał po rękach.
Podaję te, które w polskich umowach eventowych widzę najczęściej, i zdarzenie, z którego każdy wynika.
Zapis mówi, że obiekt rozlicza według gwarancji albo stanu faktycznego, w zależności od tego, która liczba jest wyższa, a obniżenie liczby po terminie gwarancji nie podlega zwrotowi. Historia za tym stoi oczywista: zamawiający zgłaszał mniejsze liczby w ostatniej chwili, a kuchnia produkowała według wcześniejszej. Przy twojej stronie stołu ten paragraf oznacza, że nieobecność zapisanych uczestników jest twoim kosztem i warto ją policzyć przed podpisem.
Kodeks cywilny w artykule 474 przypisuje dłużnikowi odpowiedzialność za działania i zaniechania osób, którym powierza wykonanie zobowiązania, tak jak za własne. W umowach eventowych ten przepis bywa powtarzany wprost, czasem razem z wykazem podwykonawców i zakazem ich zmiany bez zgody. Powód jest praktyczny: po nieudanym wydarzeniu zamawiający słyszy, że zawiniła firma techniczna, z którą nie ma umowy. Rozkład odpowiedzialności w takim łańcuchu rozpisałem w materiale o podwykonawcach na evencie.
Przepisy o karze umownej są zawarte w artykułach 483 i 484 Kodeksu cywilnego, a artykuł 484 w części drugiej przewiduje możliwość jej zmniejszenia, gdy zobowiązanie wykonano w znacznej części albo gdy kara jest rażąco wygórowana. Zapis o karze bez przemyślenia tego mechanizmu bywa więc słabszy, niż wygląda. Z drugiej strony sposób nazwania świadczenia ma znaczenie, co pokazuje wyrok, do którego przechodzę niżej.
Klauzula odwołująca się do wskaźnika publikowanego przez Główny Urząd Statystyczny pojawiła się w polskich ofertach gastronomicznych dopiero po skoku kosztów w ostatnich latach. Jeszcze w ofertach z 2023 roku jej nie spotykałem, dziś bywa standardem razem z opłatą serwisową i zaliczką. To zapis z pamięci strat poniesionych przez obiekty, nie przez zamawiających.
Artykuł 394 Kodeksu cywilnego opisuje skutki zadatku, w tym jego zatrzymanie albo zwrot w podwójnej wysokości, zależnie od tego, która strona odstąpiła. Zaliczka nie ma w Kodeksie własnej definicji i co do zasady podlega zwrotowi. Nazwa na fakturze nie rozstrzyga, rozstrzyga treść umowy, więc skutek trzeba opisać pełnym zdaniem.
Najbardziej pouczający polski materiał, jaki znalazłem na ten temat, to wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 15 czerwca 2023 roku w sprawie o sygnaturze I ACa 537/22.
Stan faktyczny w skrócie. Stowarzyszenie odwołało kongres zaplanowany na wrzesień 2020 roku, powołując się na zalecenia Ministerstwa Zdrowia, i zgłosiło odwołanie dziesiątego września. Umowa przewidywała, że odwołanie w terminie krótszym niż czternaście dni jest płatne w pełnej wysokości. Sąd potraktował to świadczenie jako sztywne, zryczałtowane odszkodowanie, a nie jako karę umowną, co ma znaczenie, bo do kary umownej stosuje się mechanizm zmniejszenia, a do zryczałtowanego odszkodowania nie w tym samym trybie. Powoływanie się na siłę wyższą sąd odrzucił, wskazując, że aneks podpisano w końcu sierpnia 2020 roku, gdy sytuacja epidemiczna była powszechnie znana. Zasądzono ponad sto dwadzieścia tysięcy złotych z odsetkami i koszty procesu.
Trzy wnioski praktyczne, które z tego wyciągam.
Pierwszy: nazwa świadczenia w umowie wpływa na to, jak sąd je oceni, więc warto wiedzieć, co się podpisuje, obok tego, ile.
Drugi: siła wyższa nie działa wtedy, gdy ryzyko było znane w momencie zawierania umowy. Podpisanie aneksu w trakcie trwania znanego zagrożenia jest przyjęciem tego ryzyka.
Trzeci: żadna ze stron nie podniosła w tej sprawie wniosku o zmniejszenie świadczenia. Nie wiem, jak sąd by go rozpatrzył, i dlatego go nie komentuję. Zapisuję jednak, że takie pytanie w tej sprawie nie padło, bo pokazuje to, jak wiele zależy od prowadzenia sprawy, nie tylko od samego zapisu.
Nie jestem prawnikiem i nie podaję tutaj porady prawnej. Opisuję wyrok jako materiał do rozmowy z prawnikiem, który będzie czytał twoją umowę.
W branży eventowej lista kontrolna ma status oczywistego dobra. Dowody są bardziej złożone i warto je znać, zanim wdrożysz w zespole kolejny formularz.
Haynes i współautorzy opublikowali w 2009 roku w New England Journal of Medicine wyniki wdrożenia dziewiętnastopunktowej listy w ośmiu szpitalach. Śmiertelność spadła z półtora procenta do ośmiu dziesiątych, powikłania z jedenastu procent do siedmiu. Badanie miało konstrukcję przed i po, bez grupy kontrolnej.
Pięć lat później Urbach i współautorzy opublikowali w tym samym czasopiśmie wyniki z Ontario: sto jeden szpitali, ponad sto dziewięć tysięcy operacji przed wdrożeniem i ponad sto sześć tysięcy po. Śmiertelność zmieniła się z siedemdziesięciu jednej setnych procenta na sześćdziesiąt pięć setnych, powikłania z trzech i osiemdziesięciu sześciu setnych na trzy i osiemdziesiąt dwie setne. Żadna z tych różnic nie była istotna statystycznie. Zgodność z procedurą raportowano w tym wdrożeniu niemal na sto procent, przy czym raportowali ją sami wykonawcy.
Autorzy drugiego badania wskazali, że listy kontrolne mogą mieć wartość w postaci lepszej komunikacji i pracy zespołowej, a te korzyści nie przełożyły się na wyniki, które analizowali.
Dla nas wniosek jest konkretny. Lista kontrolna wdrożona jako rozmowa przed startem działa. Ta sama lista wdrożona jako formularz do odhaczenia daje stuprocentową zgodność w raportach i zero zmiany na miejscu. Różnica nie siedzi w liście, siedzi w tym, czy ktoś przy niej rozmawia.
Drugi mechanizm zapisywania doświadczenia ma mocniejsze dowody od listy kontrolnej.
Tannenbaum i Cerasoli opublikowali w 2013 roku w Human Factors metaanalizę czterdziestu sześciu próbek i ponad dwóch tysięcy uczestników. Przeglądy po zadaniu podniosły wynik względem grupy kontrolnej o około dwadzieścia pięć procent. Keiser i Arthur w 2021 roku w Journal of Applied Psychology, na sześćdziesięciu jednym badaniach i ponad dziewięciuset zespołach, podali ogólny efekt o wielkości uznawanej za dużą. Efekt był wyższy, gdy przegląd opierał się na obiektywnym zapisie przebiegu zadania.
To ostatnie zdanie jest całą instrukcją wdrożenia. Przegląd po wydarzeniu prowadzony z pamięci zespołu zamienia się w opowieść o tym, co było trudne. Ten sam przegląd z harmonogramem w ręku, zapisem godzin, listą zgłoszeń od obiektu i zestawieniem zmian w zakresie daje materiał, z którego powstaje nowy paragraf w umowie. Jak takie zmiany zakresu narastają w trakcie projektu, opisałem w tekście o rozpełzaniu się zakresu na evencie.
Godziny, w których coś nie poszło według harmonogramu, z podaniem opóźnienia w minutach. Każda zmiana zakresu z informacją, kto o nią poprosił i kiedy. Każde zgłoszenie od obiektu albo podwykonawcy, które wymagało decyzji. Każda rzecz, którą zespół załatwił poza umową, bo szybciej było zrobić niż wyjaśniać.
Czwarta pozycja jest najcenniejsza i najrzadziej zapisywana. To tam siedzą przyszłoroczne paragrafy.
Umowa, regulamin i scenariusz awaryjny są trzema formami tej samej rzeczy: pamięci organizacyjnej zapisanej tak, żeby działała bez obecności osoby, która pamięta. Zespół, który po każdym projekcie dopisuje do swojego wzoru jedno zdanie wynikające z tego, co się zdarzyło, po trzech latach ma dokument lepszy od każdego wzoru kupionego z zewnątrz.
Praktyczny następny krok jest tani. Weź umowę z ostatniego projektu, wypisz z niej trzy paragrafy, których nie rozumiesz, i zapytaj drugą stronę, skąd się wzięły. Odpowiedź będzie historią wpadki, a ta historia jest dla ciebie darmowa.
Tak, i dotyczą różnych ryzyk. Umowa z obiektem reguluje przede wszystkim liczbę osób, terminy gwarancji, indeksację ceny i warunki odwołania. Po stronie agencji przedmiotem zapisów są zakres, zmiany zakresu, odpowiedzialność za podwykonawców, prawa do materiałów i sposób rozliczenia dodatkowych prac. Przepisanie zapisów z jednej do drugiej zwykle daje dokument, który nie pokrywa głównego ryzyka żadnej ze stron.
Rynek stosuje różne poziomy i nie znalazłem polskiego badania podającego rozkład. Z mojej praktyki obiekty oczekują kilkudziesięciu procent przy dużych zamówieniach w sezonie, agencje częściej dzielą płatność na transze powiązane z etapami. Istotniejsza od wysokości jest nazwa i opisany skutek, bo zadatek i zaliczka mają w prawie różne konsekwencje.
Zależy od tego, kiedy umowa została zawarta i czy zagrożenie było wtedy znane. W wyroku krakowskim z 2023 roku sąd odrzucił powołanie się na siłę wyższą, wskazując na podpisanie aneksu w czasie, gdy sytuacja epidemiczna była powszechnie znana. To jedna sprawa i jeden stan faktyczny, więc traktuj ją jako sygnał, że data podpisu ma znaczenie.
Warto, pod warunkiem że będzie podstawą krótkiej rozmowy przed startem. Formularz do odhaczenia nic nie da. Badania nad listami kontrolnymi w chirurgii dają wyniki rozbieżne: pierwsze wdrożenie pokazało istotną poprawę, późniejsze badanie na dużo większej próbie nie wykazało różnicy, przy niemal stuprocentowej zgłaszanej zgodności z procedurą. Sama obecność dokumentu niczego nie zmienia.
Osoba, która nie podejmowała decyzji w trakcie, bo będzie zadawać pytania zamiast ich broniąc. W mniejszych zespołach wystarczy zamiana rolami: kierownik projektu prowadzi przegląd projektu kolegi, a kolega jego. Badania nad przeglądami po zadaniu nie wykazały różnicy między przeglądem na podstawie nagrania i na podstawie pamięci, wykazały natomiast wyższy efekt przy oparciu się na obiektywnym zapisie przebiegu.
Masz na biurku umowę od obiektu albo od agencji? W godzinę wskażemy zapisy przenoszące ryzyko na twoją stronę i ustalimy, o co zapytać przed podpisem. Od strony prawnej dokument i tak powinien przeczytać prawnik.
Haynes A. i inni, A Surgical Safety Checklist to Reduce Morbidity and Mortality in a Global Population, New England Journal of Medicine 2009: osiem szpitali, 3733 pacjentów przed i 3955 po wdrożeniu dziewiętnastopunktowej listy, śmiertelność 1,5 procent wobec 0,8 procent, powikłania 11,0 procent wobec 7,0 procent, konstrukcja przed i po bez grupy kontrolnej. Urbach D. i inni, New England Journal of Medicine 2014, Ontario: 101 szpitali, 109 341 operacji przed i 106 370 po, śmiertelność 0,71 wobec 0,65 procent, powikłania chirurgiczne 3,86 wobec 3,82 procent, obie różnice nieistotne statystycznie, zgodność z procedurą raportowana przez wykonawców blisko stu procent. Pronovost P. i inni, New England Journal of Medicine 2006: oddziały intensywnej terapii w Michigan, pakiet pięciu interwencji, mediana zakażeń na tysiąc dni cewnikowania spadła do zera po trzech miesiącach. Boeing Model 299, katastrofa na lotnisku Wright Field 30 października 1935 roku, śmierć majora Ployera Hilla i Leslie Towera, nieodblokowana nowa blokada steru; liczba przelotu bez wypadku podawana przez Atula Gawande jako około 1,8 miliona mil, w innych opracowaniach wyżej. KC D., Staats B., Gino F., Management Science 2013: 71 kardiochirurgów, ponad 6500 procedur, dziesięć lat. Madsen P., Desai V., Academy of Management Journal 2010, branża pojazdów nośnych. Tannenbaum S., Cerasoli C., Human Factors 2013: metaanaliza 46 próbek, 2136 uczestników, poprawa wyniku około 25 procent względem grupy kontrolnej. Keiser N., Arthur W., Journal of Applied Psychology 2021: 61 badań, 107 wielkości efektu, 915 zespołów, 3499 osób. Villado A., Arthur W., Journal of Applied Psychology 2013: 188 osób w 47 czteroosobowych zespołach. Kodeks cywilny, artykuły 394, 474, 483 i 484. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 15 czerwca 2023 roku, sygnatura I ACa 537/22. Materiał nie stanowi porady prawnej.
Piotr Kalewski, projektant doświadczeń biznesowych i CEO Event Marketing Institute. Projektuje wydarzenia firmowe jako proces, który zaczyna się tygodnie przed datą, zostawia ślad długo po niej i ma wywołać jedną konkretną zmianę: w sprzedaży, postawach, kulturze organizacji albo wizerunku marki. Od 12 lat pracuje przy wydarzeniach B2B z trzech stron stołu: jako event manager w agencji, Head of Marketing po stronie klienta i szef własnej firmy. Ma za sobą ponad 700 wydarzeń i ponad 400 wystąpień na scenie. Autor książki „Event Management dla początkujących (i nie tylko)” (2025), wykładowca WSB Merito Poznań, twórca kanału „Wejście od zaplecza” o kulisach branży.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.