Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Najważniejsze tezy: Pozycje spoza oferty rzadko są ukryte, za to prawie zawsze pomijane na etapie liczenia. Korkowe, tortowe, nadgodziny obsługi i licencje muzyczne ustala się na piśmie przed podpisaniem umowy, bo po wydarzeniu nie ma już o czym negocjować.
Grudniowa kolacja dla stu osób. Oferta z restauracji wygląda czysto: menu, napoje, sala, obsługa, jedna kwota za osobę. Firma dokłada własne wino, bo dostała je od kontrahenta, i cieszy się, że zaoszczędziła. Na fakturze pojawia się pozycja „opłata korkowa", a obok niej druga, o której nikt nie rozmawiał: opłata za podanie tortu przywiezionego z cukierni.
Inna firma, ta sama skala. Osoba odpowiedzialna za event pyta na etapie oferty o cztery rzeczy: korkowe, tortowe, koszt sprzątania po efektach specjalnych i to, kto rozlicza licencje muzyczne. Dostaje odpowiedzi na piśmie, wpisuje je do umowy i po wydarzeniu nie ma żadnej rozmowy o niespodziankach.
Ten tekst jest o tych kilku pozycjach, które rzadko są ukryte, a prawie zawsze pomijane na etapie liczenia.
Krótka odpowiedź: opłata korkowa to koszt, który lokal nalicza za obsługę alkoholu przyniesionego spoza jego oferty. Bywa liczona od osoby, od butelki wniesionej albo otwartej, czasem ryczałtem za całe wydarzenie i pokrywa szkło, chłodzenie, przechowanie i pracę obsługi. Ustala się ją przed podpisaniem umowy, bo po wydarzeniu nie ma już o czym negocjować.
To wynagrodzenie lokalu za to, że obsługuje alkohol, na którym nie zarabia. Restauracja czy hotel zarabia na napojach, więc gdy przynosicie własne, traci marżę i odzyskuje ją w tej pozycji.
Sposoby naliczania są trzy i różnią się konsekwencjami. Stawka od osoby jest przewidywalna i łatwa do wpisania w kosztorys, ale przy grupie, która pije mało, oznacza przepłacenie. Stawka od butelki nagradza umiar, a karze za zapas przywieziony na wszelki wypadek, przy czym trzeba dopytać, czy liczą butelki wniesione, czy otwarte, bo różnica bywa spora. Ryczałt za wydarzenie jest najwygodniejszy przy dużych grupach i najgorszy przy małych.
Na wysokość wpływają: standard obiektu, liczba gości, długość wieczoru i to, czy alkohol ma być serwowany przez kelnerów, czy stoi na stole. W obiektach premium bywa drożej, a część miejsc w ogóle nie dopuszcza alkoholu spoza własnej oferty i to jest informacja, którą lepiej mieć przed wyborem miejsca niż po.
Konkretnych stawek nie podaję, bo rozrzut między Poznaniem a Warszawą, między restauracją a hotelem sieciowym i między czerwcem a grudniem jest tak duży, że pojedyncza liczba byłaby myląca. Podaję zamiast tego pytanie, które trzeba zadać: jak naliczacie korkowe, co ta opłata obejmuje i czy zmienia się przy alkoholu serwowanym przez waszą obsługę.
Pięć pozycji, które pojawiają się najczęściej:
Żadna z tych pozycji nie jest podstępem. Wszystkie wynikają z realnej pracy albo realnego kosztu po stronie obiektu. Problem polega na tym, że w ofercie wstępnej ich nie ma, bo oferta wstępna ma wyglądać atrakcyjnie, a pytania o nie zadaje się na etapie, kiedy decyzja o miejscu już zapadła.
Najbardziej kosztowna z tej piątki bywa ostatnia pozycja przy wieczorach, które się przedłużają. Godzina nadliczbowa dla obsługi, techniki i ochrony przy stu osobach potrafi zjeść więcej niż całe korkowe, a decyzja o przedłużeniu zapada zwykle o pierwszej w nocy, gdy nikt nie liczy.
Bo płacicie za deklarację, nie za obecność. Umowy z hotelem i cateringiem zamraża się zwykle na dwa do czterech tygodni przed wydarzeniem i od tego momentu liczba z formularza staje się liczbą z faktury.
Mechanika jest prosta i bolesna. Zamrażacie sto dwadzieścia osób, przychodzi osiemdziesiąt, płacicie za sto dwadzieścia. Różnica czterdziestu porcji przy kolacji zasiadanej to pozycja, której nie da się wytłumaczyć zarządowi inaczej niż błędem w planowaniu, bo formalnie nim jest.
Trzy rzeczy, które zmniejszają to ryzyko:
Ostatni punkt jest najtańszy i najczęściej pomijany. Firma, która w zeszłym roku miała siedemdziesiąt pięć procent frekwencji, deklaruje sto procent, bo tak wypada, i płaci za tę uprzejmość realnymi pieniędzmi.
Za korzystanie z utworów odpowiada organizator wydarzenia, chyba że umowa przenosi to na obiekt albo na wykonawcę. To pierwsza rzecz do ustalenia i jednocześnie ta, którą najłatwiej przeoczyć, bo wszyscy zakładają, że robi to ktoś inny.
W Polsce działa kilka organizacji zbiorowego zarządzania i reprezentują one różne grupy uprawnionych. ZAiKS reprezentuje twórców, STOART artystów wykonawców. Opłata na rzecz jednej z nich nie zwalnia z obowiązku wobec drugiej i nie jest stałym procentem tej drugiej, bo każda ma własne tabele.
Wysokość zależy od charakteru wydarzenia, liczby uczestników, tego, czy muzyka jest odtwarzana czy grana na żywo, i od tego, czy wstęp jest biletowany. ZAiKS udostępnia na swojej stronie kalkulator, w którym da się sprawdzić rząd wielkości przed podpisaniem umowy. To jest jedyne miejsce, które ma sens, bo tabele się zmieniają, a liczby krążące po branżowych grupach są zwykle sprzed kilku lat.
Praktyczny wniosek: pytanie „kto rozlicza licencje" zadajecie i obiektowi, i didżejowi, i zespołowi, i zapisujecie odpowiedź. Trzy razy zdarzyło mi się widzieć sytuację, w której każda z tych stron była przekonana, że robi to któraś z pozostałych.
Impreza firmowa ma konsekwencje podatkowe i różnią się one w zależności od tego, kto w niej uczestniczy. Inaczej wygląda sytuacja przy pracownikach na umowie o pracę, inaczej przy współpracownikach na własnej działalności, a jeszcze inaczej przy zaproszonych klientach.
Nie jestem doradcą podatkowym i nie będę udawał, że rozstrzygnę to w akapicie. Mówię natomiast wprost dwie rzeczy z praktyki projektowej. Po pierwsze, wyodrębnienie w kosztorysie grup uczestników według formy współpracy zajmuje pięć minut przy planowaniu i oszczędza tygodnie tłumaczeń później. Po drugie, rozmowa z księgowością odbywa się przed podpisaniem pierwszej umowy, nie po wydarzeniu, bo po wydarzeniu zostaje już tylko ustalanie, jak to zaksięgować.
Nie obejmuje kosztów, które wynikają ze zmian wprowadzanych w trakcie projektu, bo to osobny mechanizm i opisałem go gdzie indziej. Nie obejmuje też ubezpieczenia i odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczestników, choć to pytanie powinno paść przy każdym wydarzeniu z aktywnościami o podwyższonym ryzyku.
Uczciwie o danych: nie istnieje polskie badanie pokazujące, jaka część budżetów eventowych wycieka na pozycje spoza oferty. Liczby, które krążą w branży, pochodzą z materiałów sprzedażowych i nie mają ujawnionej metodologii. To, co tu opisuję, pochodzi z kosztorysów, które widziałem, i z rozmów z obiektami, więc jest obserwacją, nie statystyką.
Skalę rynku, na którym te koszty występują, pokazuje raport „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce 2025" przygotowany przez Polską Organizację Turystyczną z Poland Convention Bureau. Za rok dwa tysiące dwudziesty czwarty odnotowano w nim dziewięć tysięcy dwieście jeden spotkań korporacyjnych i motywacyjnych, z czego siedemdziesiąt dwa procent odbyło się w hotelach. Hotel to jednocześnie miejsce, w którym opisane tu pozycje pojawiają się najczęściej, bo ma własną kuchnię, własny bar i własne zasady.
Uważam, że w ciągu kilku lat oferty obiektów eventowych staną się bardziej rozbite na pozycje, a nie bardziej zryczałtowane. Klient, który prosi o kosztorys porównywalny z innym kosztorysem, wymusza wyjęcie korkowego, tortowego i serwisu z jednej kwoty zbiorczej.
Argument za: dokładnie to stało się w hotelarstwie konferencyjnym, gdzie pakiet całodzienny rozpadł się na przerwy kawowe, sale, technikę i wyżywienie liczone osobno.
Argument przeciw: rozbicie oferty działa na niekorzyść obiektu w momencie porównania, bo klient widzi więcej pozycji i ma więcej punktów do negocjacji. Dopóki na rynku jest popyt przewyższający liczbę dobrych sal w grudniu, obiekty nie mają powodu ułatwiać tego porównania.
Da się, zwłaszcza przy większych grupach i przy wydarzeniach poza sezonem. Argument, który działa najczęściej, nie dotyczy samej opłaty, tylko całości zamówienia: obiekt, który sprzedaje salę, catering i noclegi, łatwiej odpuszcza na pozycji pobocznej. Drugi ruch to zamiana formy naliczania, na przykład z opłaty od osoby na ryczałt, jeżeli wiecie, że grupa pije mało.
Obowiązuje, bo dla obiektu liczy się to, że alkohol pochodzi spoza jego oferty, a nie to, skąd go macie. Prezenty od kontrahentów są zresztą częstym źródłem nieporozumień, bo trafiają na wydarzenie w ostatniej chwili, gdy umowa jest już podpisana i nikt nie zgłasza tego obsłudze.
To opłata za przechowanie, pokrojenie i podanie ciasta, które nie pochodzi z kuchni obiektu, zwykle liczona od osoby albo ryczałtem. Nie zawsze jest naliczana, część miejsc traktuje to jako element gościnności przy większych zamówieniach. Jednego cennika nie ma, więc pytanie zadaje się wprost, najlepiej razem z pytaniem o korkowe.
To zależy od charakteru wydarzenia i od tego, czy udział jest elementem obowiązków służbowych. Przy wyjazdach traktowanych jako delegacja odpowiedzialność pracodawcy jest szersza, niż zakłada większość organizatorów. To pytanie zadaje się działowi kadr i ubezpieczycielowi przed podpisaniem umowy, a przy aktywnościach o podwyższonym ryzyku sprawdza się polisę organizatora i zakres ubezpieczenia uczestników.
Tak, i lepiej wpisać ją jawnie niż ukryć w zawyżonych pozycjach głównych. Rezerwa wpisana wprost jest zrozumiała dla osoby akceptującej budżet i daje miejsce na decyzje podejmowane w trakcie, na przykład na przedłużenie wieczoru o godzinę. Jej wysokość zależy od tego, jak dużo elementów wydarzenia jest nowych i nieprzećwiczonych.
Część znika, część zmienia nazwę. Nie ma korkowego, ale pojawia się sprzątanie, ochrona po godzinach, wynajem sprzętu i zastawy, a czasem zgoda administracji budynku z własną opłatą. Do tego dochodzi koszt, którego nikt nie liczy: czas pracowników, którzy przestawiają meble zamiast robić swoją pracę.
Czego świadomie nie podaję: stawek korkowego, tortowego i licencji. Tabele się zmieniają, różnice regionalne są duże, a liczba wpisana w tekst dezaktualizuje się szybciej, niż ktokolwiek ją poprawi. Podaję zamiast tego pytania i miejsce, w którym aktualną stawkę sprawdzicie sami.
Jak naliczacie korkowe i co ta opłata obejmuje. Czy tortowe i serwis są w ofercie, czy dochodzą osobno. Od kiedy liczba osób jest zamrożona i o ile można jeszcze zejść. Kto rozlicza licencje muzyczne. Cztery pytania, pięć minut rozmowy, i cała ta lista przestaje być niespodzianką.
Budżet budowany od zera zacznij od tekstu o tym, jak zaplanować budżet na imprezę firmową. Mechanizm rosnącego zakresu, czyli drugi obszar, w którym uciekają pieniądze, opisałem w materiale o pracy oddawanej klientowi za darmo. Jeżeli planujesz grudzień, praktyczną kolejność działań znajdziesz w tekście o wigilii firmowej w pięciu krokach, a pytanie, czy w ogóle warto robić to samodzielnie, rozbieram w tekście o agencji i event managerze.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.