Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Wybór zwykle sprowadza się do dwóch opcji. Albo zlecacie wszystko agencji i płacicie za pakiet z marżą doliczoną do każdego podwykonawcy, albo robicie to sami i uczycie się na własnych błędach w projekcie, w którym błąd kosztuje realne pieniądze. Obie drogi mają sens w określonych sytuacjach i obie bywają wybierane w sytuacjach, w których sensu nie mają. Istnieje trzecia opcja, o której rzadko się mówi, bo nikt jej nie sprzedaje w formie gotowego pakietu.
Organizacja imprez firmowych ma trzy modele: pełne zlecenie agencji, realizacja własnym zespołem oraz wynajęcie doświadczonego event managera na określoną liczbę godzin, który pracuje po stronie firmy i prowadzi projekt razem z jej ludźmi. Wybór zależy od skali wydarzenia, liczby projektów w roku i tego, czy w firmie jest osoba z czasem na prowadzenie projektu.
Rozmowa o kosztach organizacji imprez firmowych rozjeżdża się zwykle dlatego, że porównuje się rzeczy nieporównywalne: fakturę od agencji z kosztem podwykonawców, pomijając czas własnych ludzi.
Agencja pełnym pakietem. Płacisz za koncepcję, koordynację, zabezpieczenie ryzyka i za marżę doliczaną do każdego elementu, który agencja kupuje w twoim imieniu. Ta marża jest normalna, bo agencja bierze na siebie odpowiedzialność za dowiezienie całości. Dostajesz jednego rozmówcę, jedną umowę i sytuację, w której nie musisz wiedzieć, ile kosztuje wynajem sceny.
Własny zespół. Nie płacisz marży pośrednika, płacisz czasem ludzi, którzy mają inne obowiązki, i ryzykiem błędów, których nie widać do dnia wydarzenia. Ten model wygląda najtaniej w arkuszu i najczęściej okazuje się najdroższy przy pierwszym projekcie, bo koszt pomyłki w umowie z obiektem albo w harmonogramie montażu przewyższa oszczędność na marży.
Event manager na godziny. Płacisz za czas jednej osoby, która prowadzi projekt po twojej stronie stołu: pisze brief, robi rozeznanie rynku, negocjuje z podwykonawcami w twoim imieniu i pilnuje harmonogramu. Podwykonawców płacisz bezpośrednio, bez marży pośrednika. Zostaje ci decyzyjność i przejrzystość kosztów, a ktoś inny wie, gdzie szukać problemów.
Żaden z tych modeli nie jest z natury lepszy. Różnią się tym, co bierzesz na siebie, a co oddajesz.
Są cztery sytuacje, w których pełne zlecenie agencji ma przewagę, której nie da się odtworzyć w innym modelu.
Interpretacja jest prosta: agencję kupujesz wtedy, gdy potrzebujesz mocy produkcyjnej i przejęcia ryzyka, a nie wtedy, gdy nie wiesz, od czego zacząć. Na to drugie pytanie agencja odpowie, ale zapłacisz za tę odpowiedź w cenie całego projektu.
Wewnętrzna realizacja ma jedną przewagę, której żadna agencja nie kupi: znajomość organizacji. Wasi ludzie wiedzą, kto z kim nie rozmawia, który dział poczuje się pominięty i o czym nie mówi się przy zarządzie. W wydarzeniach wewnętrznych, employer brandingowych i integracyjnych ta wiedza bywa ważniejsza niż jakość produkcji.
Model wewnętrzny działa, kiedy spełnione są trzy warunki naraz. Jest osoba z formalnie odblokowanym czasem, a nie z dodatkiem do etatu. Jest mandat do podejmowania decyzji, w tym budżetowych, bez czekania tygodnia na akceptację. Jest skala, przy której błąd nie jest katastrofą, czyli zwykle wydarzenie do stu osób bez skomplikowanej techniki.
Najczęstszy błąd wygląda tak: firma powierza organizację osobie, która ma to robić przy okazji. Projekt eventowy składa się z kilkuset drobnych decyzji rozłożonych na kilka miesięcy, a każda odłożona decyzja przesuwa kolejne. Data jest nieprzesuwalna, więc opóźnienia nie rozkładają się w czasie, tylko kumulują w ostatnich dwóch tygodniach.
Model, o którym mowa, jest prosty. Wynajmujesz doświadczonego event managera na określoną liczbę godzin w projekcie. Nie jest podwykonawcą, który sprzedaje ci swoje usługi produkcyjne. Siedzi po twojej stronie stołu i pomaga wydać twoje pieniądze lepiej.
W praktyce zakres wygląda tak: doprecyzowanie celu i briefu, rozeznanie rynku i wybór dostawców, negocjacje w twoim imieniu, harmonogram i pilnowanie kamieni milowych, obecność w dniu wydarzenia, podsumowanie z wnioskami na następny raz. Umowy z podwykonawcami podpisujesz ty i płacisz im bezpośrednio.
Dwie rzeczy odróżniają ten model od agencyjnego. Pierwsza to przejrzystość kosztów: widzisz każdą fakturę od dostawcy, bez warstwy pośredniej. Druga to konflikt interesów, a właściwie jego brak. Agencja, która sprzedaje ci produkcję, ma naturalny interes w tym, żeby produkcja była większa. Osoba rozliczana za godziny nie ma powodu, żeby doradzać ci droższą scenę.
Ten model ma też ograniczenia i warto je znać przed decyzją. Nie zastąpi zespołu produkcyjnego przy dużym wydarzeniu. Nie zdejmuje z ciebie odpowiedzialności kontraktowej, bo umowy są twoje. Wymaga od firmy zaangażowania, bo ktoś po twojej stronie musi te umowy podpisywać i decyzje podejmować.
Orientacyjne zakresy z projektów, które prowadziłem w tym trybie, wyglądają następująco. Konsultacja koncepcyjna i przegląd briefu to kilka godzin. Prowadzenie średniej wielkości wydarzenia firmowego od koncepcji do podsumowania to zwykle kilkadziesiąt godzin rozłożonych na dwa do czterech miesięcy. Wsparcie punktowe, na przykład przy wyborze dostawcy albo negocjacjach, mieści się zwykle w kilkunastu godzinach.
Nie podam stawki godzinowej jako liczby uniwersalnej, bo zależy ona od zakresu odpowiedzialności i od tego, czy w grę wchodzi obecność na miejscu. Podam za to sposób liczenia, który warto zastosować przy porównaniu: policz marżę, którą agencja doliczyłaby do podwykonawców w twoim budżecie, i porównaj ją z kosztem godzin. Przy wydarzeniach średniej wielkości ta prosta arytmetyka zwykle rozstrzyga sprawę bez dalszej dyskusji.
| Sytuacja | Agencja | Własny zespół | Event manager na godziny |
|---|---|---|---|
| Duża produkcja, ponad 300 osób, technika i zabudowa | tak | ryzykowne | jako wsparcie zespołu |
| Wydarzenie wewnętrzne do 100 osób | zwykle za drogo | tak | tak, przy pierwszym projekcie |
| Brak osoby z czasem po stronie firmy | tak | nie | ograniczone |
| Potrzeba przejrzystości kosztów | ograniczona | pełna | pełna |
| Kilkanaście wydarzeń rocznie | tak, stała współpraca | tak, z własnym etatem | jako wsparcie strategiczne |
Tabela nie rozstrzyga za ciebie. Pokazuje, że pytanie agencja czy sami jest źle postawione, dopóki nie odpowiesz na dwa wcześniejsze: jaka jest skala produkcji i ile masz w firmie realnie odblokowanego czasu. Warto przy tym porównać modele od strony kosztu, bo intuicja myli się tu najczęściej.
Cztery miejsca, w których budżet ucieka tak samo przy agencji, jak przy własnych siłach.
Brief, który opisuje wydarzenie zamiast celu. Zamawiający pisze chcemy imprezę integracyjną dla dwustu osób z kolacją i zespołem. Dostaje dokładnie to, o co poprosił, i dopiero po fakcie okazuje się, że problemem była komunikacja między dwoma działami, a nie brak wspólnego wieczoru.
Decyzje podejmowane za późno. Każdy tydzień zwłoki przy wyborze obiektu zawęża wybór i podnosi cenę. W sezonie jesiennym i przedświątecznym ten mechanizm działa najostrzej.
Zmiany zakresu w trakcie. Dołożony punkt programu, zmieniona liczba uczestników, przesunięta godzina rozpoczęcia. Każda z tych zmian osobno wygląda niewinnie, a razem odpowiadają za większość przekroczeń budżetu, jakie widziałem.
Brak budżetu na to, co dzieje się po wydarzeniu. Follow-up, materiały, komunikacja wewnętrzna, wnioski. Ta pozycja jest wycinana pierwsza i to ona decyduje, czy po wydarzeniu cokolwiek zostanie.
Nie da się kupić modelu współpracy, który naprawi te cztery rzeczy za ciebie. Można natomiast wybrać taki, w którym ktoś powie ci o nich na czas.
Niezależnie od wybranego modelu, pięć pytań oszczędza najwięcej pieniędzy.
Ostatnie pytanie warto zadać także samemu sobie. Jeśli odpowiedź brzmi zdjęcia i dobre wspomnienia, model współpracy jest najmniejszym z problemów tego projektu.
Premiera produktu, przy której pracowałem, miała klasyczny scenariusz: prezentacja zarządu, film, bankiet. Zamiast tego zrobiliśmy grę menedżerską, w której uczestnicy dostali role, budżet i zadanie rozwinięcia własnej wersji produktu. Bez slajdów. Koszt produkcji był niższy niż w pierwotnym pomyśle, bo pieniądze poszły w mechanikę zamiast w scenografię.
To jest argument, który przemawia za trzecim modelem najmocniej. Największe oszczędności w wydarzeniach firmowych nie biorą się z negocjowania stawek, tylko z lepszego pomysłu na to samo. A dobry pomysł powstaje w rozmowie z kimś, kto zna wasz problem i jednocześnie widział kilkaset innych wydarzeń.
Weź ostatnią ofertę, którą dostałeś od agencji, i spróbuj rozdzielić ją na koszty zewnętrzne i wynagrodzenie za koordynację. Jeśli nie da się tego zrobić, to jest pierwsza informacja. Jeśli da się, porównaj tę drugą część z kosztem kilkudziesięciu godzin pracy doświadczonej osoby po twojej stronie. Wynik tego porównania powie ci więcej niż wszystkie prezentacje ofertowe razem wzięte.
Jeśli chcesz przegadać konkretny projekt i sprawdzić, który model do niego pasuje, umów konsultację 1:1. Sześćdziesiąt minut kosztuje 250 zł netto, pakiet trzech spotkań 850 zł. Zwykle to wystarcza, żeby ustalić zakres i uniknąć zapytania ofertowego wysłanego w złą stronę.## FAQ: organizacja imprez firmowych
Zależy od trzech rzeczy: liczby uczestników, standardu gastronomii i skali produkcji technicznej. Największym pojedynczym kosztem jest zwykle gastronomia razem z obiektem, a nie atrakcje, którymi zaczyna się rozmowa. Zamiast pytać o cenę wydarzenia, ustal budżet na osobę i zapytaj dostawców, co realnie da się w nim zrobić. To skraca rozmowę o kilka tygodni.
Na fakturze tak, w całkowitym rachunku niekoniecznie. Do kosztu własnego trzeba doliczyć czas ludzi, którzy w tym czasie nie robią swojej pracy, oraz koszt błędów pierwszego projektu. Przy pojedynczym dużym wydarzeniu agencja bywa tańsza, przy serii mniejszych spotkań rzadko.
Przy wydarzeniu firmowym średniej wielkości realnie trzy do czterech miesięcy. W sezonie przedświątecznym i przy dużych grupach obiekty rezerwuje się z półrocznym wyprzedzeniem, a w niektórych miastach jeszcze wcześniej. Krótsze terminy są wykonalne, kosztują jednak więcej, bo wybór dostawców jest mniejszy, a ich stawki wyższe.
Freelancer produkcyjny wykonuje zadania: koordynuje montaż, pilnuje harmonogramu na miejscu, obsługuje dostawców. Event manager na godziny pracuje wcześniej, na etapie, na którym zapadają decyzje o celu, formacie i budżecie. Można mieć obu, przy czym pierwszego potrzebujesz na kilka dni, drugiego przez cały projekt.
Tak i to jest najczęstsze rozwiązanie przy średnich projektach. Firma zatrudnia event managera do prowadzenia projektu i zleca agencji albo domowi produkcyjnemu wyłącznie realizację techniczną, na podstawie przygotowanego przez siebie zapytania. Dostajesz kontrolę nad koncepcją i kosztami oraz moc produkcyjną tam, gdzie jest naprawdę potrzebna.
W modelu agencyjnym zwykle agencja, ale trzeba to mieć zapisane w umowie, bo zakres bywa węższy, niż zamawiający zakłada. W pozostałych modelach odpowiedzialność zostaje po stronie firmy jako organizatora. Przed podpisaniem czegokolwiek warto sprawdzić, kto odpowiada za zgłoszenia, ubezpieczenie, ochronę i plan ewakuacji, i czy ta osoba wie, że odpowiada.
Projektuję doświadczenia biznesowe i prowadzę organizację eventów firmowych i biznesowych dla firm, które chcą, żeby po wydarzeniu coś zostało.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.