Blog
Event Marketing

Atrakcje na imprezę integracyjną: co naprawdę integruje, a co tylko wypełnia czas

Z tego artykułu dowiesz się: dlaczego lista atrakcji jest złym punktem wyjścia, komu naprawdę służą konkursy sceniczne, jakie cztery mechaniki realnie łączą ludzi, po czym poznać dobrą ofertę i co zmierzyć, żeby obronić budżet przed zarządem.

Masz termin, salę i budżet. Teraz ktoś przysyła ci listę: karaoke, kalambury, konkurs na najlepszy taniec, gra terenowa, DJ. Wybierasz trzy pozycje, bo trzy mieszczą się w wycenie, i wydarzenie jest gotowe. Tak wygląda większość rozmów o imprezie integracyjnej, przy których byłem, zarówno jako event manager w agencji, jak i po drugiej stronie stołu, gdy sam zamawiałem takie wydarzenia. Problem polega na tym, że lista atrakcji odpowiada na pytanie, czym wypełnić wieczór, a ty potrzebujesz odpowiedzi na pytanie, co ma się zmienić w poniedziałek.

Krótka odpowiedź: atrakcje na imprezę integracyjną działają wtedy, gdy uczestnicy razem coś osiągają, a nie razem oglądają. Konkursy i karaoke angażują zwykle tę samą grupę osób, która i tak rozmawia ze sobą na co dzień. Integrację buduje wspólne zadanie z widocznym efektem, dobrowolność udziału i rozmowa, która ma szansę się zacząć.

Uczestnicy imprezy integracyjnej podczas wspólnego zadania zespołowego

Dlaczego lista atrakcji jest złym punktem wyjścia?

Katalog atrakcji jest wygodny dla wszystkich. Dostawca ma gotowe wyceny, ty masz gotowy program, zarząd widzi konkret w tabelce. Tylko że katalog został ułożony pod logistykę, nie pod twój zespół. Ta sama gra terenowa jedzie do firmy produkcyjnej z trzyzmianowym systemem pracy i do trzydziestoosobowego software house'u, w którym połowa ludzi widzi się raz w miesiącu.

Widzę to regularnie: firma potrafi przez trzy tygodnie porównywać oferty na animacje i ani razu nie zadać pytania, kto z kim w tej organizacji nie rozmawia. A to jest jedyna informacja, która powinna decydować o programie. Jeśli problemem jest ściana między produkcją a biurem, żadna ilość kalamburów jej nie zdejmie. Jeśli problemem jest nowa grupa po przejęciu innej spółki, wieczór z DJ-em zostawi te dwie grupy przy osobnych stolikach, tylko głośniej.

Zanim zaczniesz wybierać atrakcje, odpowiedz sobie na jedno pytanie: które dwie grupy w twojej firmie mają po tym wydarzeniu zacząć ze sobą rozmawiać. Reszta decyzji wynika z odpowiedzi. Jeśli dopiero układasz całość od zera, zacznij od tego, jak zorganizować imprezę integracyjną, a potem wróć tutaj po program.

Komu naprawdę służą karaoke i konkursy?

Nie jestem zwolennikiem konkursów scenicznych na imprezach firmowych i zaraz powiem dlaczego. Mechanika konkursu wymaga ochotnika. Ochotnikiem zostaje osoba, która czuje się bezpiecznie na oczach dwustu współpracowników i przełożonych. W większości firm to ta sama garstka, która prowadzi spotkania, zabiera głos na callach i jest widoczna bez żadnej imprezy.

Reszta sali dostaje rolę widowni. Z mojego doświadczenia to jest moment, w którym integracja przestaje się dziać, choć wszystko wygląda dobrze: jest śmiech, są zdjęcia, jest energia. Tylko że dokładnie ci ludzie, dla których organizowałeś to wydarzenie, przez trzy godziny nie zamienili słowa z nikim spoza swojego działu.

Ukryty koszt wymuszonego udziału

W wycenie tego nie zobaczysz, a płacisz za to najwięcej:

  • osoba wyciągnięta na scenę wbrew sobie zapamiętuje wstyd, nie wieczór
  • w poniedziałek nie opowiada o firmie nic dobrego
  • przy kolejnej edycji ta sama osoba znajdzie powód, żeby nie przyjść
  • frekwencja spada rok do roku, a nikt nie wie dlaczego

Jeden taki przypadek na dwustu uczestników jest do zaakceptowania. Kilkanaście oznacza, że zaprojektowałeś wydarzenie przeciwko własnemu celowi. To nie znaczy, że dobra zabawa jest problemem. Bawić się będziecie tak samo. Różnica pojawia się dzień później.

Czym różni się atrakcja od wspólnego dokonania?

Atrakcja zajmuje czas i kończy się razem z ostatnim taktem muzyki. Wspólne dokonanie zostawia coś, co można pokazać.

Pracowałem przy grze terenowej dla producenta narzędzi, w której zespoły przez kilka godzin budowały budy dla psów ze schroniska. Mechanika była prosta: zadania terenowe dawały materiały i narzędzia, a finał polegał na złożeniu bud. Następnego dnia budy pojechały do schroniska. Uczestnicy nie dostali punktów w rankingu, dostali zdjęcie psa w rzeczy, którą zbudowali własnymi rękami.

Trzy elementy, które o tym zdecydowały

  • zadanie wyrastało z branży klienta, więc ludzie używali kompetencji, które mają
  • efekt był fizyczny i trafił poza firmę, więc historia miała ciąg dalszy
  • nie było widowni, każdy miał co robić niezależnie od tego, czy lubi występować

Nie mam twardych danych, które pokazywałyby wpływ tego wydarzenia na rotację czy zaangażowanie w tej firmie. Wiem natomiast, że o takim wieczorze ludzie mówią tygodniami, a o konkursie tanecznym mówią do poniedziałku.

Zespół pracujący nad wspólnym zadaniem podczas wydarzenia firmowego

Jakie mechaniki realnie integrują zespół?

Poniżej cztery schematy, które sprawdzają się niezależnie od branży. To nie są atrakcje, tylko sposoby organizowania czasu uczestników.

Cztery sprawdzone mechaniki

  • Wspólny efekt materialny. Zespoły budują coś, co po wydarzeniu istnieje dalej: sprzęt dla organizacji społecznej, mural w hali, zestaw dla lokalnej szkoły. Warunek: efekt musi wyjechać z sali.
  • Zadanie na kompetencjach z pracy. Handlowcy negocjują w scenariuszu fabularnym, technicy rozwiązują zagadkę konstrukcyjną, obsługa klienta projektuje przebieg zdarzeń.
  • Wymiana ról między działami. Ktoś z produkcji przez godzinę pokazuje biuru swoją część procesu, i odwrotnie. Najtańsza mechanika, która realnie zdejmuje ścianę między grupami.
  • Formaty pasji. Program, w którym pracownicy pokazują to, co robią poza pracą. Prowadziłem taki konkurs talentów: sześć tygodni zgłoszeń, występy przed całą organizacją, nagrody rozwijające pasje.

Przy konkursie talentów najciekawsze działo się przed wydarzeniem. Rozmowy o tym, kto się zgłosił, ruszyły na hali produkcyjnej, zanim ktokolwiek wszedł na scenę. Wspólny mianownik tych czterech mechanik jest jeden: każda daje uczestnikowi rolę, a nie miejsce na widowni.

Jak wybrać atrakcje na imprezę integracyjną pod cel?

Kiedy masz już oferty na stole, przełóż je przez pięć pytań. Odpowiedź „nie wiem" przy którymkolwiek oznacza, że oferta jest niedopracowana, a nie że ty czegoś nie rozumiesz.

Pięć kryteriów oceny oferty

  • Ilu uczestników ma rolę, a ilu ogląda? Jeśli aktywnych jest dziesięć osób ze stu, kupujesz spektakl.
  • Czy da się nie brać udziału bez tłumaczenia się? Musi istnieć alternatywna ścieżka: strefa rozmowy, zadanie zakulisowe, rola obserwatora z sensem.
  • Czy zadanie łączy grupy, które na co dzień się mijają? Jeśli dostawca dzieli ludzi według stolików, mechanika wzmacnia istniejące podziały.
  • Co zostaje po zakończeniu? Przedmiot, decyzja, lista pomysłów, materiał do komunikacji wewnętrznej.
  • Czy element wynika z tego, czym firma się zajmuje? Atrakcja bez związku z organizacją bywa poprawnie zrealizowana i nie buduje niczego.

Te pytania zadaj dostawcy przed podpisaniem umowy, nie po. Agencja, która ma przemyślany program, odpowie na nie od ręki. Agencja, która sprzedaje katalog, zacznie mówić o standardzie obsługi.

Jak rozłożyć wieczór, żeby mechanika zadziałała?

Kolejność ma większe znaczenie niż sam wybór formatu. Najczęstszy błąd polega na tym, że zadanie zespołowe wypada na koniec, po kolacji i pierwszych kieliszkach, kiedy część sali już wyszła zapalić, a reszta straciła ochotę na cokolwiek wymagającego uwagi.

Odwróć to. Aktywność, która ma połączyć ludzi, powinna wypaść przed kolacją, w pierwszej godzinie, kiedy wszyscy są jeszcze razem i trzeźwo zaangażowani. Kolacja przychodzi po niej i wtedy pracuje najmocniej, bo ludzie mają o czym rozmawiać: właśnie coś razem zrobili. Muzyka i swobodna część wieczoru zamykają program, a nie go stanowią.

Drugi element to skład zespołów. Ustal go wcześniej i nie zostawiaj samodzielnemu dobieraniu się, bo ludzie usiądą z tymi, z którymi siedzą na co dzień. Miksuj działy, lokalizacje i szczeble. To jedna decyzja przy arkuszu, która robi więcej dla integracji niż trzy dodatkowe pozycje w programie.

Gdzie tracisz pieniądze na integracji?

Nie podam ci widełek cenowych, bo rozrzut na polskim rynku jest tak duży, że każda liczba wyrwana z kontekstu wprowadzi cię w błąd. Podam za to trzy miejsca, w których budżet ucieka niezależnie od skali.

Proporcja między oprawą a programem. Scena, światło i dekoracja potrafią zjeść większość budżetu i nie mają żadnego wpływu na to, czy ludzie ze sobą porozmawiają. Program, który realnie integruje, kosztuje zwykle mniej niż technika, którą do niego dokładasz. Szerzej rozpisałem to przy okazji planowania budżetu na imprezę firmową.

Brak komunikacji przed wydarzeniem. Jeśli ludzie dowiadują się o programie na miejscu, tracisz kilka tygodni, w których to wydarzenie mogłoby już pracować. Zapowiedź, zadanie przed imprezą, wybór tematu przez pracowników. To są rzeczy bez kosztu, które podnoszą frekwencję mocniej niż dodatkowa atrakcja.

Zerowy ślad po wydarzeniu. Firma wydaje pieniądze na jeden wieczór i nie zbiera z niego ani zdjęć nadających się do rekrutacji, ani wniosków, ani listy inicjatyw, które ludzie zgłosili przy stole. To najdroższa oszczędność w tej kategorii, bo dotyczy materiału, który już powstał i tylko czekał, żeby go zebrać.

Rozmowa uczestników wydarzenia firmowego poza własnym zespołem

Co mierzyć, żeby obronić tę decyzję przed zarządem?

Frekwencja i zadowolenie z ankiety to metryki operacyjne. Pokazują, że wydarzenie się odbyło i nikomu nie było źle. Nie pokazują, czy zadziałało. Jeśli chcesz obronić budżet na kolejny rok, potrzebujesz czegoś, co dotyczy zachowań.

Cztery wskaźniki, które mają sens

  • liczba osób, które wzięły aktywny udział, a nie tylko przyszły, policzona na miejscu
  • liczba inicjatyw i pomysłów zgłoszonych w ciągu miesiąca po wydarzeniu
  • udział grup wcześniej rozłącznych: z iloma osobami spoza działu rozmawiałeś dłużej niż pięć minut
  • ilu ludzi zgłosi się na kolejną edycję z własnej woli

Ustal te wskaźniki przed wydarzeniem i wyznacz osobę, która je zbierze. Pomiar zaplanowany po fakcie zwykle nie powstaje wcale. Mechanizm, który za tym stoi, opisałem osobno przy okazji tego, dlaczego firmowe eventy nie budują relacji.

Podsumowanie

Jedno wydarzenie nie zmieni kultury organizacji i nie zatrzyma rotacji. Zmieni natomiast to, ile osób w poniedziałek ma z kim porozmawiać poza własnym zespołem. To jest realny efekt, który da się pokazać, i na nim buduje się argument na kolejny budżet.

Zapamiętaj!

  • program wybieraj po tym, kogo ma połączyć, nie po tym, co jest w katalogu
  • większość sali ma mieć rolę, nie miejsce na widowni
  • dobrowolność udziału jest warunkiem, nie ustępstwem
  • aktywność integracyjna wypada przed kolacją, nie po niej
  • wskaźniki ustalasz przed wydarzeniem i wyznaczasz osobę, która je zbierze

Weź ofertę, którą masz na stole, i zaznacz w niej wszystkie momenty, w których uczestnik ma coś do zrobienia. Jeśli zaznaczone fragmenty zajmują mniej niż połowę czasu, program jest do przebudowy, choćby wycena była atrakcyjna.

FAQ: atrakcje na imprezę integracyjną

Czy udział w imprezie integracyjnej może być obowiązkowy?

Formalnie firmy różnie to rozwiązują i to pytanie do działu prawnego. Z perspektywy efektu odpowiedź jest jednoznaczna: przymus psuje mechanikę. Osoba, która przyszła, bo musiała, wraca do pracy z gorszym nastawieniem niż przed wydarzeniem.

Co zamiast karaoke i konkursów scenicznych?

Zadanie zespołowe z materialnym efektem, format oparty na kompetencjach uczestników albo program pasji, w którym ludzie sami decydują, czy wychodzą na scenę. Różnica polega na tym, że w tych formatach większość sali ma co robić.

Czy alkohol pomaga w integracji?

Rozluźnia i skraca dystans na kilka godzin, ale nie buduje relacji, bo rozmowa przy barze rzadko dotyczy czegokolwiek, co przetrwa do rana. Wieczory, w których open bar był jedyną mechaniką, wyglądają zawsze tak samo: te same grupy, ten sam podział.

Ile powinna kosztować impreza integracyjna?

Tyle, ile wynika z celu i liczby osób, a rozrzut ofert na rynku jest ogromny. Ważniejsze od kwoty jest to, jak ją dzielisz. Jeśli program kosztuje mniej niż oprawa, kupujesz wygląd wydarzenia zamiast jego efektu.

Jak często organizować integrację?

Jedno duże wydarzenie w roku plus kilka mniejszych, cyklicznych okazji działa lepiej niż jedna kosztowna impreza. Relacje budują się przez powtarzalność, nie przez skalę pojedynczego wieczoru.

Lepszy wyjazd czy impreza na miejscu?

Wyjazd daje więcej czasu i wyrywa ludzi z kontekstu pracy, ale kosztuje wielokrotnie więcej i wyklucza część załogi. Wybierz go dlatego, że potrzebujesz dwóch dni na wspólną pracę, a nie dlatego, że tak wypada.

Chcesz przejrzeć konkretny plan z kimś, kto liczył takie wieczory z obu stron stołu? Umów konsultację 1:1: sześćdziesiąt minut kosztuje 250 zł netto, pakiet 850 zł. Przynieś ofertę, listę grup w firmie i termin, a wyjdziesz z decyzją, co zostaje w programie. Więcej o projektowaniu doświadczeń biznesowych i eventów firmowych.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak