Blog

Follow-up po targach: co zrobić z leadami w pierwszej godzinie

Z tego artykułu dowiesz się: co badania nad czasem reakcji na leada mówią o pierwszej godzinie po rozmowie, skąd wzięła się popularna liczba o osiemdziesięciu procentach zmarnowanych kontaktów targowych i dlaczego nie da się jej potwierdzić, jak zaprojektować follow-up przed targami zamiast po nich, kto konkretnie odpowiada za który kontakt i co policzyć po trzydziestu i dziewięćdziesięciu dniach.

W skrócie: Wartość targów rozstrzyga się nie na stoisku, tylko w kilkudziesięciu godzinach po nim. Badanie opublikowane przez Harvard Business Review pokazało, że firmy odpowiadające na leada w ciągu godziny mają blisko siedmiokrotnie większą szansę na jego zakwalifikowanie niż te, które odpowiadają później. Follow-up trzeba więc zaprojektować przed wyjazdem, z nazwiskami i terminami, a nie ustalać w poniedziałek po powrocie.

Dwie sceny z tego samego tygodnia targowego. W pierwszej handlowiec wraca do hotelu o dwudziestej pierwszej, otwiera laptopa i wysyła trzy maile do osób, z którymi rozmawiał po południu. W drugiej zespół pakuje stoisko, wrzuca plik z kontaktami na dysk współdzielony i umawia się, że „w przyszłym tygodniu to ogarniemy”.

Obie firmy zapłaciły za powierzchnię podobne pieniądze. Tylko jedna z nich kupiła sobie szansę na rozmowę handlową. Ten tekst jest o tym, co dzieje się między demontażem a pierwszym spotkaniem. Przygotowanie samego udziału opisuję osobno, w tekście o tym, jak przygotować udział w targach.

Co mówią badania o pierwszej godzinie?

Najmocniejszy materiał na ten temat pochodzi z artykułu „The Short Life of Online Sales Leads”, opublikowanego w Harvard Business Review w marcu dwa tysiące jedenastego roku przez Jamesa Oldroyda, Kristinę McElheran i Davida Elkingtona. Autorzy przeanalizowali milion dwieście pięćdziesiąt tysięcy leadów obsłużonych przez czterdzieści dwie firmy i osobno zmierzyli czas reakcji w dwóch tysiącach dwustu czterdziestu jeden amerykańskich przedsiębiorstwach.

Trzy liczby z tego badania warto mieć w głowie przed każdymi targami.

Co pokazały dane:

  • Firmy odpowiadające w ciągu godziny miały blisko siedmiokrotnie większą szansę na zakwalifikowanie leada niż te, które odpowiadały choćby godzinę później.
  • W zestawieniu z odpowiedzią po dobie różnica rosła ponad sześćdziesięciokrotnie.
  • Trzydzieści siedem procent firm odpowiadało w ciągu godziny, szesnaście w ciągu doby, dwadzieścia cztery później, a dwadzieścia trzy procent nie odpowiadało w ogóle.

Średni czas odpowiedzi wśród tych, które w ogóle zareagowały w ciągu trzydziestu dni, wyniósł czterdzieści dwie godziny. Czyli mniej więcej tyle, ile trwa podróż powrotna z targów plus jeden dzień na uporządkowanie biurka.

Dane, które się nie zgadzają

W branżowym internecie krąży liczba mówiąca, że osiemdziesiąt procent leadów targowych nigdy nie doczekuje się kontaktu. Widziałem ją w kilkunastu artykułach i prezentacjach. Sprawdziłem, skąd pochodzi, i nie udało mi się dotrzeć do badania, które by ją potwierdzało. Kolejne teksty cytują siebie nawzajem albo nie podają źródła w ogóle.

Nie twierdzę, że jest fałszywa. Twierdzę, że nie ma umocowania, którego można by użyć w rozmowie z zarządem. Jeśli ktoś wstawi ją do prezentacji, a prezes zapyta o źródło, nie będzie czego pokazać.

Druga uczciwa uwaga dotyczy badania z Harvard Business Review. Dotyczyło ono leadów przychodzących z formularzy internetowych, nie kontaktów zebranych przy stoisku. Mechanizm jest podobny, bo w obu przypadkach chodzi o świeżość intencji po stronie kupującego, ale nie jest to ten sam materiał. Traktuję te liczby jako mocną wskazówkę, nie jako dowód dotyczący wprost targów.

Trzecia rzecz to skala rynku, na którym o tym mówimy. Polska Izba Przemysłu Targowego w raporcie „Targi w Polsce w 2024 roku” podaje sto dwadzieścia dziewięć imprez targowych, siedemnaście tysięcy siedemset wystawców i milion trzysta osiemdziesiąt tysięcy zwiedzających. To jest realna liczba rozmów, które każdego roku kończą się albo kontaktem, albo plikiem na dysku.

Dlaczego follow-up projektuje się przed targami, a nie po?

Bo po targach nie ma na to czasu ani energii. Zespół wraca zmęczony, ma tydzień zaległości w skrzynce, a osoba, która rozmawiała z konkretnym człowiekiem, następnego dnia jedzie do klienta.

Z mojego doświadczenia to jest ten sam mechanizm, który psuje większość wydarzeń firmowych. Wszyscy projektują to, co widać, i nikt nie projektuje tego, co dzieje się potem. Przy targach konsekwencja jest jednak twardsza, bo tu da się policzyć pieniądze.

Pięć rzeczy do ustalenia przed wyjazdem:

  • Kto pisze do kogo. Imiennie, nie „handlowcy”. Osoba, która rozmawiała, albo osoba wyznaczona do przejęcia kontaktu.
  • W jakim czasie. Deklaracja liczona w godzinach od rozmowy, nie w dniach od zakończenia targów.
  • Czym. Trzy różne wiadomości przygotowane wcześniej, dopasowane do trzech typów rozmów.
  • Gdzie trafia kontakt. Do systemu, tego samego dnia, z notatką z rozmowy, a nie do arkusza na dysku.
  • Kto pilnuje. Jedna osoba, która w środę po targach sprawdza, czy wszystkie kontakty mają właściciela i datę następnego kroku.

Ostatni punkt bywa traktowany jak biurokracja i jest najważniejszy. Bez niego zadanie rozmywa się między ludźmi, którzy wszyscy uważają, że ktoś inny się tym zajął.

Jak podzielić kontakty, żeby follow-up miał sens?

Wysyłanie tej samej wiadomości do wszystkich jest tańsze i daje wyniki proporcjonalne do włożonej pracy. Przy targach warto rozdzielić kontakty na trzy koszyki jeszcze na miejscu, na stoisku, a nie po powrocie.

Trzy koszyki i co z nimi robić:

  • Rozmowa z konkretną potrzebą. Ktoś opisał problem, podał skalę, zapytał o termin. Kontakt tego samego dnia, od osoby, która rozmawiała, z odniesieniem do tego, co zostało powiedziane.
  • Rozmowa rozpoznawcza. Zainteresowanie bez konkretu. Kontakt w ciągu dwóch dni, z materiałem, który pomaga rozpoznać, czy problem w ogóle występuje.
  • Wymiana wizytówek. Grzeczność albo zbieranie gadżetów. Jeden mail, zapis do bazy, brak dalszego nakładu pracy.

Podział na trzy koszyki ma jedną zaletę, której nie ma żadna automatyzacja: zmusza handlowca do zapisania notatki w momencie, w którym jeszcze pamięta rozmowę. Dwa dni później zostaje samo nazwisko.

Jak wygląda pierwsza wiadomość, która nie jest szablonem?

Różnica między kontaktem, na który ktoś odpowiada, a kontaktem ignorowanym rzadko wynika z długości czy grzeczności. Wynika z tego, czy odbiorca poznaje w wiadomości swoją własną rozmowę.

Pierwsze zdanie ma odtworzyć konkret: co zostało powiedziane, przy jakiej okazji, czego dotyczyło pytanie. Drugie ma zaproponować następny krok, który jest mniejszy niż spotkanie handlowe. Trzecie ma podać termin. Tyle wystarczy.

Czego nie robić: nie wysyłać katalogu, nie zaczynać od historii firmy, nie pisać, że „było nam miło gościć Państwa na stoisku”. Odbiorca był na dziesięciu stoiskach i dostał dziesięć takich maili.

Co policzyć po targach i po jakim czasie?

Frekwencja na stoisku i liczba zebranych wizytówek to metryki operacyjne. Mówią, że stoisko działało, nie że targi się opłaciły.

Cztery wskaźniki ustalone przed wyjazdem:

  • Czas pierwszej reakcji. Mediana godzin od rozmowy do pierwszego kontaktu. Jedyny wskaźnik, który zespół może poprawić natychmiast.
  • Pokrycie kontaktów. Odsetek zebranych kontaktów, które po tygodniu mają właściciela i datę następnego kroku.
  • Konwersja na rozmowę. Liczba umówionych spotkań po trzydziestu dniach.
  • Szanse sprzedażowe. Liczba i wartość szans otwartych po dziewięćdziesięciu dniach, porównana z kosztem udziału.

Ostatni wskaźnik jest jedynym, który pozwala rozmawiać o zwrocie. Wymaga jednak, żeby koszt udziału był policzony uczciwie, razem z czasem zespołu. Jak to zrobić, rozpisuję w tekście o tym, ile realnie kosztuje udział w targach.

Moja prognoza, oparta na danych i na tym, co widzę u klientów

Spodziewam się, że w najbliższych latach różnica między wystawcami będzie się przesuwać z jakości stoiska na jakość procesu po targach. Dwa argumenty za. Pierwszy: stoiska wyrównały się wizualnie, bo wszyscy korzystają z podobnych wykonawców i podobnych materiałów. Drugi: narzędzia do skanowania i zapisu kontaktu potaniały na tyle, że nie są już barierą, więc przewagę daje to, co firma z tym kontaktem robi w ciągu doby.

Argument przeciw jest równie poważny. Proces po targach wymaga dyscypliny zespołu sprzedaży, a ta jest trudniejsza do kupienia niż ładna zabudowa. Część firm będzie dalej wybierać to, co widać na zdjęciach z hali, bo to łatwiej obronić w rozmowie o budżecie.

Zapamiętaj!

  • Firmy reagujące na leada w ciągu godziny mają blisko siedmiokrotnie większą szansę na jego zakwalifikowanie niż te, które odpowiadają później.
  • Follow-up trzeba rozpisać przed wyjazdem, z nazwiskami i godzinami, bo po powrocie nikt nie ma na to energii.
  • Kontakty dzielcie na trzy koszyki jeszcze na stoisku, kiedy pamiętacie rozmowy.
  • Popularna liczba o osiemdziesięciu procentach zmarnowanych leadów targowych nie ma umocowania w żadnym badaniu, do którego udało mi się dotrzeć.
  • Jedyny wskaźnik pozwalający rozmawiać o zwrocie to szanse sprzedażowe po dziewięćdziesięciu dniach zestawione z pełnym kosztem udziału.

FAQ: follow-up po targach

Kiedy wysłać pierwszą wiadomość po rozmowie na targach?

Przy rozmowach z konkretną potrzebą tego samego dnia, najlepiej w ciągu kilku godzin. Badanie opublikowane przez Harvard Business Review dotyczyło wprawdzie leadów z formularzy internetowych, a nie kontaktów targowych, ale mechanizm jest ten sam: intencja kupującego jest najświeższa zaraz po rozmowie. Przy kontaktach rozpoznawczych wystarczą dwa dni. Przy zwykłej wymianie wizytówek jeden mail i zapis do bazy.

Czy wysyłać maile jeszcze w trakcie targów?

Tak, jeśli macie kogo do tego wyznaczyć. Najlepiej działa podział: osoba na stoisku rozmawia i zapisuje notatki, osoba w biurze wysyła wiadomości tego samego dnia po południu. Wysyłanie maili przez handlowca, który za dziesięć minut ma kolejną rozmowę, kończy się zwykle tym, że nie robi ani jednego, ani drugiego dobrze.

Ile kontaktów z targów to dobry wynik?

Sama liczba nic nie mówi, dopóki nie wiadomo, ile z nich miało realną potrzebę. Dwadzieścia rozmów z konkretem jest warte więcej niż trzysta zeskanowanych identyfikatorów. Dlatego sensowniejszym celem przed targami jest liczba rozmów kwalifikowanych, a nie liczba zebranych kontaktów. Zmienia to też zachowanie zespołu na stoisku, bo przestaje się opłacać zatrzymywanie każdego przechodnia.

Co zrobić, kiedy kontakty zbiera kilka osób z różnych działów?

Ustalić przed wyjazdem, kto jest właścicielem którego typu kontaktu, i zapisać to na kartce powieszonej na zapleczu stoiska. Najczęstszy błąd polega na tym, że marketing zbiera kontakty, sprzedaż uważa je za swoje, a nikt nie ma obowiązku odezwania się pierwszy. Osoba pilnująca procesu w środę po targach rozwiązuje ten problem taniej niż jakikolwiek system.

Czy automatyzacja rozwiązuje problem follow-upu?

Rozwiązuje problem szybkości i zapisu, nie rozwiązuje problemu treści. Automatyczna wiadomość wysłana w ciągu godziny jest lepsza niż brak wiadomości, ale gorsza niż trzy zdania odnoszące się do konkretnej rozmowy. Rozsądny układ to automatyczne potwierdzenie kontaktu plus wiadomość osobista od człowieka, który rozmawiał, w ciągu tej samej doby.

Jak przekonać zarząd, że targi się opłaciły?

Liczbami z dwóch momentów: trzydziestu i dziewięćdziesięciu dni po wydarzeniu. Frekwencja i liczba wizytówek nie są argumentem, bo nie przekładają się na nic, co widać w wyniku. Sposób budowania takiego raportu opisuję w tekście o ewaluacji eventu firmowego, a logikę całego procesu sprzedażowego wokół wydarzenia w materiale o tym, jak zamienić event w leady.

Co zrobić z kontaktami, które nie odpowiadają?

Trzy próby w ciągu miesiąca, każda z inną treścią i inną propozycją następnego kroku, potem przeniesienie do bazy do kampanii długoterminowej. Dalsze dopisywanie się co tydzień nie zwiększa szans, a psuje markę w oczach kogoś, kto po prostu nie ma teraz potrzeby. Brak odpowiedzi bywa informacją, że kwalifikacja na stoisku była zbyt optymistyczna.

Źródła

  • James B. Oldroyd, Kristina McElheran, David Elkington, „The Short Life of Online Sales Leads”, Harvard Business Review, marzec 2011. Analiza miliona dwustu pięćdziesięciu tysięcy leadów w czterdziestu dwóch firmach oraz pomiar czasu reakcji w dwóch tysiącach dwustu czterdziestu jeden przedsiębiorstwach. Mnożniki szans na kwalifikację leada, rozkład czasów odpowiedzi i średni czas reakcji.
  • Polska Izba Przemysłu Targowego, „Targi w Polsce w 2024 roku”, 2025. Liczba imprez targowych, liczba wystawców i liczba zwiedzających w Polsce.
  • Praktyka projektowa autora. Przeprojektowanie obsługi stoiska targowego i procesu sprzedażowego wokół wydarzenia.

Świadomie nie podaję popularnej liczby o osiemdziesięciu procentach niewykorzystanych leadów targowych. Nie znalazłem badania, które by ją potwierdzało, a powtarzanie jej bez źródła osłabiałoby argument, zamiast go wzmacniać.

Zanim podpiszecie umowę na powierzchnię

Wypiszcie na jednej kartce dwie rzeczy: kto pisze do kogo i w jakim czasie. Jeśli tej kartki nie ma, targi kończą się w momencie demontażu, a to, co zostaje, jest plikiem, nie procesem.

Planujecie udział w targach i chcecie, żeby proces po wydarzeniu był rozpisany razem ze stoiskiem? Napiszcie, jaka to branża i ilu ludzi jedzie, a powiem, jak rozłożyć role i co policzyć po trzydziestu dniach. Jeśli dopiero rozstrzygacie sens samego udziału, zacznijcie od tekstu o tym, dlaczego obecność konkurencji jest najdroższym powodem wyjazdu, a potem sprawdźcie, kogo wysłać na stoisko.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak