Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Z tego artykułu dowiesz się: jaką część rachunku stanowi sama powierzchnia, jakie pozycje wypadają z pierwszej kalkulacji, dlaczego czas zespołu jest największym ukrytym kosztem, jak liczyć zwrot z targów i kiedy lepiej w ogóle nie jechać.
W skrócie: Powierzchnia to zwykle jedna czwarta do jednej trzeciej całkowitego kosztu udziału. Reszta to zabudowa, media, logistyka, ludzie i to, co dzieje się po targach. Największą pozycją, której prawie nikt nie liczy, jest czas handlowców. A najczęstszym powodem, dla którego targi się nie zwracają, jest brak follow-upu, nie złe stoisko.
Rozmowa, którą słyszałem wielokrotnie: „wynajęliśmy dwadzieścia metrów, zmieściliśmy się w budżecie". Trzy miesiące później faktura końcowa jest dwa i pół raza wyższa i nikt nie umie wskazać jednej pozycji, która to spowodowała. Bo nie było jednej. Było czternaście.
Ten tekst jest listą tych czternastu.
Krótka odpowiedź: z mojej praktyki zwykle między dwadzieścia a trzydzieści procent, i to przy założeniu, że liczycie tylko koszty zewnętrzne. Po doliczeniu czasu własnego zespołu udział powierzchni spada jeszcze niżej.
Metr kwadratowy jest jedyną pozycją, którą widać od razu, bo jest w cenniku organizatora. Wszystko inne trzeba wyliczyć samemu i właśnie dlatego pierwsza kalkulacja jest zawsze za niska.
Podzielona na pięć grup, żeby dawało się z niej zrobić arkusz.
Trzy pozycje z tej listy wypadają najczęściej: magazynowanie opakowań, moc przyłącza i spedycja targowa. Każda z nich jest niewielka z osobna i łącznie potrafi zrobić wyrwę w rezerwie.
Pięć osób na trzy dni to piętnaście osobodni. Doliczcie dzień dojazdu i powrotu, dzień montażu, przygotowanie materiałów i briefing: realnie wychodzi ponad dwadzieścia osobodni. Jeżeli to są handlowcy, to są dwadzieścia dni, w których nie prowadzili swoich normalnych rozmów.
To jest koszt i powinien być w kalkulacji, nawet jeżeli nie ma faktury. Bez niego porównanie targów z innymi kanałami pozyskania klienta jest nieuczciwe wobec tych innych kanałów.
Prosta metoda: przemnóżcie liczbę osobodni przez średni dzienny koszt pracy tej roli w Waszej firmie i dopiszcie jako osobną linię z adnotacją, że to koszt wewnętrzny. Zarządy reagują na tę linię mocniej niż na cenę zabudowy.
Nie ma dobrych, publicznych benchmarków kosztu udziału w targach w Polsce, które dałoby się porównywać między branżami. Zestawienia, które krążą, pochodzą zwykle od organizatorów albo od firm zabudowujących stoiska, czyli od stron zainteresowanych wynikiem. Dlatego podaję proporcje z własnych realizacji, a nie średnie rynkowe.
Druga rzecz, która się nie zgadza: liczba kontaktów zebranych na targach prawie nigdy nie odpowiada liczbie realnych szans sprzedażowych. Wizytówka wrzucona do miski przy losowaniu nagrody nie jest szansą sprzedażową. Jeżeli rozliczacie targi liczbą zebranych kontaktów, rozliczacie swój konkurs, a nie swoją obecność.
Nie liczcie kontaktami. Liczcie wartością szans, które trafiły do lejka i przetrwały pierwszą kwalifikację.
W większości przypadków nie z powodu stoiska. Z powodu tego, co dzieje się po.
Kontakt z targów ma bardzo krótki okres przydatności. Jeżeli pierwszy telefon albo mail wychodzi po dwóch tygodniach, rozmawiacie już z kimś, kto był na trzydziestu innych stoiskach i nie pamięta Waszego. Follow-up zaplanowany przed targami, z gotowymi treściami i przypisaną odpowiedzialnością, jest tańszy niż dodatkowe dziesięć metrów powierzchni i zmienia wynik mocniej.
Drugi powód: za duże stoisko obsługiwane przez za mało osób. Puste stoisko odpycha skuteczniej, niż przyciąga zabudowa. O tym, ilu ludzi realnie potrzeba i jak ich przygotować, pisałem w tekście o zespole na stoisku targowym.
Rezygnacja z targów i przeznaczenie tego budżetu na sześć własnych spotkań z klientami bywa decyzją lepszą biznesowo i trudniejszą politycznie. Warto ją jednak policzyć, zanim się ją odrzuci.
Udział w targach sprowadza się do trzech decyzji: cel nazwany przed rezerwacją powierzchni, budżet liczony razem z czasem zespołu i follow-up zaplanowany zanim ktoś wsiądzie do samochodu. Zabudowa jest ważna, ale jest czwarta na tej liście.
Jak ułożyć pełny budżet wydarzenia, z rezerwą i podziałem na kategorie, rozpisałem w tekście o planowaniu budżetu imprezy firmowej.
Weźcie cenę powierzchni z cennika organizatora i przemnóżcie przez trzy do czterech. To zgrubne, ale bliższe prawdy niż pierwsza kalkulacja oparta na samej powierzchni i cenie zabudowy.
Przy jednych targach w roku wynajem jest zwykle tańszy. Własna zabudowa ma sens od trzech do czterech wydarzeń rocznie, przy założeniu, że doliczycie magazynowanie i transport między miastami.
Zależy od metrażu i od ruchu, ale reguła jest prosta: lepiej mniejsze stoisko z pełną obsługą niż duże z dwiema osobami, z których jedna zawsze jest na obiedzie.
Mają, jeżeli są powiązane z tym, co sprzedajecie, i jeżeli nie są głównym powodem, dla którego ktoś podchodzi do stoiska. Kolejka po długopis nie jest ruchem na stoisku.
Przy średniej wielkości stoisku realnie trzy do czterech miesięcy. Rezerwacja powierzchni często nawet wcześniej, bo najlepsze lokalizacje w hali znikają rok przed wydarzeniem.
Pierwszy kontakt w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, najlepiej jeszcze z targów. Po tygodniu skuteczność wyraźnie spada, po dwóch rozmawiacie już z kimś, kto Was nie pamięta.
Częściowo: liczbą rozmów z mediami, wzmiankami branżowymi i ruchem na stronie w dniach targowych. To są wskaźniki pośrednie i warto je zbierać, ale nie zastępują rozliczenia sprzedażowego.
Planujesz udział w targach i chcesz wiedzieć, czego brakuje w Twoim kosztorysie? Napisz, jakie targi, ile metrów i ilu ludzi zabierasz, a przejdę przez listę i powiem, gdzie jest luka. Więcej o projektowaniu doświadczeń biznesowych.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.