Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Z tego artykułu dowiesz się: dlaczego jedno spotkanie w piątkowy wieczór wyklucza połowę załogi, które formaty realnie obejmują wszystkie zmiany, co zrobić z alkoholem i BHP na terenie zakładu, jak rozwiązać prezenty przy pracy ciągłej i ile to kosztuje w porównaniu z klasyczną kolacją.
W skrócie: W zakładzie pracującym na zmiany wigilia w piątek o dziewiętnastej jest wigilią dla biura. Załoga hali dostaje paczkę i wiadomość na tablicy. Jeżeli chcecie to zmienić, musicie zmienić format, nie zaproszenie: spotkanie dzienne na terenie zakładu, powtórzone dla każdej zmiany, działa lepiej niż jedna elegancka kolacja, na którą połowa ludzi nie może przyjść.
Pierwsza scena: sala w hotelu, sto dwadzieścia osób na liście, sześćdziesiąt na miejscu. Brakuje zmiany popołudniowej, bo pracuje, i nocnej, bo śpi. Zarząd mówi o „naszym wspólnym roku" do sali, w której nie ma połowy ludzi, którzy ten rok przepracowali przy maszynach.
Druga scena: stołówka zakładowa, trzy tury po czterdzieści minut, w przerwach między zmianami. Barszcz, pierogi, opłatek, krótkie wystąpienie dyrektora powtórzone trzy razy. Wszyscy są.
Druga wersja jest tańsza i trudniejsza logistycznie. Jest też jedyną, która nie dzieli załogi na tych zaproszonych i tych poinformowanych.
Krótka odpowiedź: bo w pracy ciągłej nie ma godziny, o której wszyscy są wolni. Każdy wybór terminu jest wyborem, która zmiana zostaje poza salą.
Do tego dochodzi grudzień. W produkcji, logistyce, handlu i magazynach to najbardziej obciążony miesiąc w roku. Część zakładów włącza wtedy dodatkowe zmiany albo pracuje w soboty. Zaproszenie na uroczystą kolację w szczycie wysyłek brzmi w hali inaczej niż w biurze.
Jest też warstwa, o której rzadko się mówi wprost. W wielu firmach wigilia w restauracji jest faktycznie wydarzeniem dla biura, a hala dostaje bon i paczkę. Nikt tego tak nie nazywa, ale wszyscy to widzą, i to jest ten rodzaj sygnału, który pracuje na zaangażowanie mocniej niż dowolna kampania wewnętrzna.
Nie ma jednego dobrego rozwiązania. Są cztery, które widziałem w działaniu, każde z innym kosztem i innym kompromisem.
Najgorszy wariant to jedna kolacja i zapewnienie, że „kto może, ten przyjdzie". To nie jest zaproszenie, to jest przerzucenie problemu na ludzi, którzy nie mają wpływu na grafik.
To jest pytanie, które zatrzymuje najwięcej dobrych pomysłów, i słusznie, bo odpowiedź nie jest oczywista.
Na terenie produkcyjnym, w środku zmiany, alkoholu nie ma i nie będzie. To upraszcza sprawę: spotkanie dzienne jest bezalkoholowe z definicji i nikt nie musi tego tłumaczyć. Doświadczenie pokazuje, że to nie jest strata. Ludzie przychodzą na opłatek, na rozmowę i na ciepły posiłek, a nie na kieliszek.
Kilka rzeczy, które trzeba ustalić zanim wejdziecie z cateringiem na halę albo do stołówki:
Ostatni punkt jest ważniejszy, niż wygląda. Jeżeli spotkanie odbywa się poza czasem pracy i nie jest za nie żadnej rekompensaty, część załogi odbierze je jako obowiązek, nie jako gest.
Jeden szczegół działa w zakładach produkcyjnych mocniej niż cała reszta programu: kto stoi za bufetem.
Kiedy posiłek wydaje zarząd i kadra kierownicza, a nie obsługa cateringu, znaczenie spotkania zmienia się całkowicie. To nie jest nowy pomysł i nie jest szczególnie wyrafinowany. Jest natomiast jednym z niewielu gestów, które w hali czyta się jednoznacznie.
Drugi szczegół: wystąpienie. Krótkie, konkretne, o tym, co załoga zrobiła w tym roku, z liczbami, które dotyczą ich pracy, a nie wyniku spółki. Pięć minut wystarczy. Powtórzone trzy razy, dla każdej zmiany, w tej samej wersji.
Paczka do odbioru w biurze w godzinach od dziewiątej do szesnastej jest paczką dla tych, którzy pracują od dziewiątej do szesnastej. To brzmi banalnie i jest jednym z najczęstszych potknięć w firmach produkcyjnych.
Szerzej o tym, co się sprawdza i o co zapytać księgowość, pisałem w tekście o prezentach na wigilię firmową.
Punktem odniesienia dla budżetu są dane Briefly za 2023 rok: średnia krajowa wyniosła 214 złotych od osoby, a niemal wszystkie spotkania świąteczne odbywają się w grudniu. Ta średnia opisuje jednak spotkanie wieczorne w lokalu, a nie wydanie posiłku na stołówce między zmianami.
Spotkanie dzienne na terenie zakładu kosztuje w przeliczeniu na osobę wyraźnie mniej, bo odpada wynajem sali, część obsługi i alkohol. Rośnie za to koszt organizacyjny po stronie firmy: koordynacja, przerwy w pracy i sprzątanie między turami.
Nie mam danych o tym, jaka część polskich zakładów robi osobne spotkania dla każdej zmiany, i nie będę ich zmyślał. Z rozmów z działami HR wynika, że to wciąż mniejszość, i że najczęstszym powodem nie jest budżet, tylko założenie, że „to się nie da pogodzić z produkcją".
Pięć pytań, które trzeba zadać stronie produkcyjnej, zanim zapytacie catering o cokolwiek.
Wigilia w firmie pracującej na zmiany sprowadza się do trzech decyzji: format dzienny zamiast wieczornego, ten sam standard dla każdej zmiany i współodpowiedzialność po stronie produkcji. Reszta, łącznie z menu, ustawia się wokół tych trzech.
Metodykę organizacji spotkania świątecznego rozpisałem w poradniku w pięciu krokach, a dobór menu i formatu wydawania w tekście o menu i cateringu na wigilię firmową.
Tylko w postoju albo w dniu, w którym produkcja jest wyłączona. Jeżeli taki dzień istnieje w grudniowym grafiku, to jest najlepszy termin, jaki możecie dostać. Jeżeli nie istnieje, lepiej zaplanować kilka odsłon niż udawać, że wszyscy przyjdą.
Czterdzieści do sześćdziesięciu minut. Krócej nie ma sensu, bo nie zostaje czas na rozmowę. Dłużej zaczyna kolidować z grafikiem i traci akceptację strony produkcyjnej.
Wygląda inaczej i wszystko zależy od przygotowania przestrzeni. Stołówka z obrusami, światłem i porządnym cateringiem robi lepsze wrażenie niż przeciętna sala bankietowa, do której połowa załogi nie dojechała.
Najlepiej działa śniadanie wigilijne na styku zmiany nocnej i rannej, czyli okolice szóstej rano. To nietypowa pora i właśnie dlatego działa: ludzie widzą, że ktoś policzył ich godziny, a nie tylko swoje.
Na terenie produkcyjnym w środku zmiany nie. Jeżeli chcecie format z alkoholem, musi się odbyć poza zakładem i poza czasem pracy, co wraca do problemu wykluczenia części załogi. W praktyce spotkania bezalkoholowe sprawdzają się tu lepiej, niż większość organizatorów zakłada.
Warto, jeżeli to realne logistycznie. Osobne spotkania dla biura i dla produkcji utrwalają podział, który w większości zakładów i tak jest wystarczająco głęboki.
W przeliczeniu na osobę wyraźnie mniej, bo odpada wynajem, część obsługi i alkohol. Rośnie natomiast koszt organizacyjny po stronie firmy i to jest realna cena tego rozwiązania.
Prowadzisz zakład pracujący na zmiany i chcesz, żeby spotkanie świąteczne objęło całą załogę, a nie tylko biuro? Napisz, ile osób jest na każdej zmianie i jak wygląda grudniowy grafik, a powiem, który format ma szansę zadziałać. Więcej o projektowaniu doświadczeń biznesowych.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.