Blog

Hostessa nie sprzeda produktu, którego nie zna. Kogo wysłać na targi

Najważniejsze tezy: O wyniku targów przesądzają ludzie na stoisku, a zabudowa ma im pomagać w pracy. Kolejność decyzji jest więc odwrotna do zwyczajowej: najpierw kto jedzie i po co, potem projekt przestrzeni.
  • Zespół waży więcej niż zabudowa
  • Skład: ludzie od produktu obok ludzi od sprzedaży
  • Zadania dla hostess i ich granice
  • Dwie godziny przygotowania przed wyjazdem
  • Organizacja trzech dni pracy i koszt zespołu

Na stoisku stoją cztery osoby. Dwie z agencji, wynajęte na trzy dni, przeszkolone jednym mailem z opisem produktu. Jedna z marketingu. Jedna z zarządu, ale tylko rano, bo po południu ma spotkania.

Przez halę przechodzi dziennie kilka tysięcy osób. Pytania techniczne, które padają przy stoisku, zostają bez odpowiedzi albo z obietnicą, że ktoś się odezwie. To najdroższy sposób marnowania budżetu targowego, jaki znam. I najczęstszy.

Dlaczego zespół znaczy więcej niż zabudowa?

Bo stoisko zatrzymuje człowieka na kilka sekund, a rozmowa decyduje o wszystkim, co dzieje się potem. Można mieć najdroższą zabudowę w hali i wyjechać bez jednego kontaktu wartego telefonu, jeśli nikt przy niej nie umiał odpowiedzieć na drugie pytanie.

Proporcje budżetów tego nie odzwierciedlają. Na projekt, zabudowę i transport idą dziesiątki tysięcy złotych, na przygotowanie zespołu: jedno spotkanie na tydzień przed wyjazdem, jeśli w ogóle.

Odwrotna kolejność myślenia jest tańsza: najpierw ustal, kto ma tam być i po co, potem projektuj przestrzeń, która tym ludziom pomoże pracować.

Zabudowa przyciąga uwagę. Sprzedaje albo pali okazję człowiek, który stoi obok. I to on jest największą pozycją w rachunku, także wtedy, gdy nikt jej tak nie liczy.

Kogo wysłać na stoisko targowe z zespołu?

Nie samych handlowców i nie samych ludzi z marketingu. Skład, który się sprawdza, ma cztery warstwy.

  • Ludzie od produktu. Konstruktor, wdrożeniowiec, serwisant. Odpowiadają na pytania, na które handlowiec odpowie „sprawdzę", a to jest różnica między rozmową a odesłaniem.
  • Handlowcy. Kwalifikują, umawiają kolejny krok i pilnują, żeby rozmowa nie skończyła się na miłej wymianie zdań.
  • Osoba decyzyjna, przynajmniej częściowo. Przy poważnym kliencie możliwość powiedzenia „tak, zrobimy to" na miejscu bywa warta więcej niż cała zabudowa.
  • Marketing. Niech zadba o zdjęcia, wideo i treści. Będziecie wtedy mieli materiały po wydarzeniu i materiały na przyszły rok.

Do tego dochodzi rola, o której zwykle nikt nie myśli: ktoś od logistyki stoiska. Kawa, materiały, ładowarki, rezerwacja stolika na rozmowę. Bez tej osoby role sprzedażowe schodzą do obsługi zaplecza.

Wysłanie kilkunastu osób z firmy zamiast czterech wygląda drogo, dopóki nie policzy się kosztu jednej straconej rozmowy z klientem, na którego pracowaliście dwa lata.

Co zrobić z hostessami?

Hostessa jest świetna w tym, do czego jest przygotowana: zatrzymuje ruch, wręcza materiały, kieruje do właściwej osoby, zbiera dane do formularza. Nie jest i nie będzie ekspertem od Waszego produktu po jednym mailu z opisem.

Problem nie leży po ich stronie, tylko w powierzeniu im roli, której nikt im nie przekazał. Osoba wynajęta na trzy dni, która ma odpowiadać na pytania techniczne, oznacza, że ktoś w firmie podjął decyzję, żeby nie wysyłać na targi ludzi, którzy znają produkt.

Ustaw to inaczej: hostessa kwalifikuje wstępnie i przekazuje dalej. Trzy pytania wystarczą, żeby wiedziała, kogo zawołać. Reszta to praca zespołu.

Jak przygotować zespół na stoisko targowe?

Nie prezentacją o firmie. Czterema rzeczami, które da się przećwiczyć w dwie godziny.

  • Jedno zdanie otwierające, które nie brzmi „w czym mogę pomóc". Lepiej działa pytanie o kontekst: co ich sprowadza na te targi.
  • Trzy pytania kwalifikujące, wspólne dla wszystkich, żeby notatki dało się potem porównać.
  • Podział ról i sygnał przekazania. Kto zawołuje kogo i w którym momencie, żeby przekazanie rozmowy nie wyglądało na odsyłanie.
  • Sposób zapisu kontaktu. Ten sam dla wszystkich, cyfrowy, z miejscem na notatkę. Wizytówka bez notatki to za trzy tygodnie papier bez znaczenia.

Ustal też, czego nie obiecujemy: terminów, cen niestandardowych, zakresów, których nie potwierdził nikt decyzyjny. Trzy dni targów potrafią wygenerować obietnice, z których firma tłumaczy się przez kwartał.

Sama mechanika rozmowy i kwalifikacji to osobny temat, rozłożyłem ją w tekście o tym, jak wystawca zdobywa leady.

Jak zorganizować pracę przez trzy dni?

Człowiek stojący siódmą godzinę na betonie nie prowadzi dobrych rozmów. To nie kwestia motywacji, tylko fizjologii, i planuje się to tak samo jak grafik zmianowy.

Zmiany po trzy, cztery godziny, z realną przerwą poza halą. Nadmiarowa obsada pierwszego dnia, bo wtedy ruch jest największy. Jasny sygnał, kto o danej porze odpowiada za stoisko, żeby w każdym momencie ktoś był gospodarzem, a nie żeby wszyscy byli po trochu.

Krótkie podsumowanie każdego wieczoru: co usłyszeliśmy, co się powtarza, kogo trzeba dopisać do listy kontaktów priorytetowych. Piętnaście minut przy stole, zanim wszyscy pójdą na kolację. Bez tego trzeciego dnia nikt nie pamięta pierwszego.

Zaplanuj również, kto obsługuje kontakty po powrocie, bo inaczej rozmowy z hali umrą w folderze ze zdjęciami. O tym, ile realnie kosztuje udział i kiedy się opłaca, pisałem w tekście o opłacalności udziału w targach, a stronę organizacyjną rozłożyłem w poradniku o tym, jak zorganizować targi.

Jak policzyć koszt zespołu na targach?

W większości budżetów targowych ludzie pojawiają się jako „delegacje" i jest to najbardziej mylące pole w całym zestawieniu. Realny koszt to dniówka każdej osoby liczona jak dzień jej pracy, plus dojazd, nocleg i wyżywienie, plus to, czego nie zrobiła w firmie przez te trzy dni.

Policz to raz uczciwie, a dyskusja o obsadzie zmieni charakter. Przestaje chodzić o to, czy stać nas na wysłanie sześciu osób zamiast czterech, a zaczyna o to, ile rozmów musi się wydarzyć, żeby ta obsada się zwróciła.

Z tego wyliczenia wynika też odpowiedź na pytanie o czas. Skoro dzień pracy specjalisty kosztuje tyle co kilka metrów zabudowy, przeznaczenie dwóch godzin na przygotowanie zespołu przestaje wyglądać na luksus, a zaczyna na najtańszy element całego projektu.

Przypisz też każdej osobie cel liczbowy na dzień, żeby wiedziała, czy pracuje we właściwym tempie. Bez tego trzeci dzień schodzi zwykle na rozmowach z sąsiadami ze stoiska obok.

Stoisko obsługuje zespół, nie zabudowa

Największą pozycją w rachunku targowym są ludzie, których tam wysyłacie, nawet jeśli w budżecie widnieją tylko jako delegacje. Zespół, który zna produkt, ma podzielone role i wie, czego nie obiecywać, wyciąga z tych samych trzech dni wielokrotnie więcej niż obsada zebrana na ostatnią chwilę.

Zapamiętaj!

  • Wyślij ludzi od produktu obok ludzi od sprzedaży. Odpowiedź na miejscu bije obietnicę kontaktu.
  • Hostessa kwalifikuje i przekazuje dalej. Rola eksperta należy do kogoś, kto ten produkt zna.
  • Zmiany po trzy, cztery godziny i piętnastominutowe podsumowanie każdego wieczoru.

Projektuję doświadczenia biznesowe, w tym udziały w targach rozliczane rozmowami, a nie liczbą rozdanych ulotek. Jeśli planujecie sezon targowy, odezwij się.

Pytania

FAQ

Ile osób powinno obsługiwać stoisko targowe?

Punktem wyjścia jest liczba równoległych rozmów, które chcecie prowadzić, plus jedna osoba na rotację i przerwy. Przy stoisku do dwunastu metrów kwadratowych są to zwykle trzy osoby na zmianie, a przy produkcie wymagającym demonstracji liczba rośnie szybko. Metraż jest tu wskazówką, nie regułą: liczy się natężenie ruchu i to, czy każda osoba ma przypisaną rolę, od powitania przez rozmowę merytoryczną i kwalifikację kontaktu do umoówienia kolejnego kroku. Jedna zasada operacyjna: stoisko w żadnej godzinie nie zostaje bez osoby zdolnej rozpocząć rozmowę, także w porze lunchu. Przygotowanie zespołu i scenariusze rozmów rozpisałem w ofercie obsługi udziału w targach.

Czy warto wynajmować hostessy na targi?

Tak, do zadań, w których się sprawdzają: zatrzymywanie ruchu, obsługa formularzy, kierowanie do właściwej osoby. Problemem jest powierzanie im roli eksperta produktowego, a nie ich obecność.

Jak przygotować specjalistę do rozmów na targach?

Daj mu trzy pytania kwalifikujące i zgodę na mówienie „nie wiem, sprawdzę". Nie próbuj robić z niego handlowca. Jego przewaga polega na tym, że odpowiada konkretnie, a odwiedzający to natychmiast wyczuwa.

Co z pracownikami, którzy nie chcą jechać na targi?

Nie wysyłaj ich do rozmów. Trzy dni na stoisku to praca, do której oprócz kompetencji trzeba mieć gotowość. Znajdzie się dla nich rola zaplecza albo jednodniowe wsparcie w godzinach największego ruchu.

Jak podzielić kontakty po powrocie?

Jeszcze w drodze powrotnej, na trzy grupy: gotowi do rozmowy, wymagający materiału i do długiego kontaktu. Do każdej przypisz osobę i termin. Podział zrobiony tydzień później opiera się już na pamięci, a nie na notatkach.

Czy zarząd powinien być na targach branżowych?

Przy targach z najważniejszymi klientami tak, choćby przez kilka godzin dziennie. Możliwość podjęcia decyzji na miejscu skraca proces o tygodnie, a dla części odwiedzających sama obecność decydenta jest sygnałem, że traktujecie rynek poważnie.

Co, gdy budżet pozwala tylko na małe stoisko?

Postaw na ludzi i na wcześniej umówione spotkania. Małe stoisko z trzema kompetentnymi osobami i kalendarzem pełnym rozmów wygrywa z dużą zabudową obsadzoną przypadkowo. Zabudowa jest tłem, nie treścią.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak