Blog

Organizacja targów: jak zaplanować wydarzenie, po którym wystawcy wracają

Najważniejsze tezy: Wystawca kupuje dostęp do określonego rozmówcy, a metry kwadratowe są tylko nośnikiem tej obietnicy. Organizator, który zaczyna od rezerwacji hali zamiast od opisu tego rozmówcy, sprzeda pierwszą edycję, a drugiej już nie.
  • Skala polskiego rynku targowego i konkurencja o budżet wystawcy
  • Termin i obiekt jako pochodne profilu zwiedzającego
  • Produkt, za który naprawdę płaci wystawca
  • Rola programu i moment startu promocji
  • Miejsca, w których organizatorowi ucieka budżet
  • Pomiar po targach i praca marki między edycjami

Dwie pierwsze edycje, dwie różne rozmowy na starcie. W pierwszej firma zaczyna od tego, że ma dostęp do hali w atrakcyjnym terminie i szuka pomysłu, czym ją zapełnić. W drugiej zaczyna od zdania: chcemy, żeby technolodzy z zakładów produkcyjnych z trzech województw spotkali się z dostawcami automatyki, bo dziś robią to przez katalogi. Pierwsza impreza jakoś się odbywa, druga edycja zbiera połowę wystawców, trzeciej nie ma. Druga wraca co roku.

Krótka odpowiedź brzmi tak: organizacja targów zaczyna się od ustalenia, kto ma się z kim spotkać i po co. Dopiero z tego wynika termin, miejsce, układ hali, program i cena powierzchni. Wystawca kupuje dostęp do konkretnego typu rozmówcy, nie metry kwadratowe. Bez opisu tego rozmówcy w jednym zdaniu masz na razie rezerwację obiektu, a produktu targowego jeszcze nie.

Ile targów odbywa się w Polsce i co z tego wynika?

Zobacz skalę, bo ona tłumaczy, o co konkurujesz przy pierwszej edycji.

Z raportu Polskiej Izby Przemysłu Targowego „Targi w Polsce w 2024 roku" wynika, że w kraju odbyło się sto dwadzieścia dziewięć imprez targowych. Wystawcy wynajęli siedemset dwa tysiące metrów kwadratowych powierzchni netto, wystawiło się siedemnaście tysięcy siedemset firm, a wydarzenia odwiedziło milion trzysta osiemdziesiąt tysięcy osób. Wobec roku poprzedniego wzrosła liczba wydarzeń, liczba wystawców i frekwencja.

Drugą stronę tego obrazu pokazuje raport Polskiej Organizacji Turystycznej „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce 2025", opisujący rok 2024. Targi i wystawy to zaledwie pięć procent wszystkich wydarzeń biznesowych zgłoszonych przez convention bureaux, a odpowiadają za ponad cztery i pół miliona uczestników. Trwają też najdłużej ze wszystkich formatów: średnio trzy i cztery dziesiąte dnia.

Dla organizatora wniosek jest konkretny. Targów jest mało, są długie i przychodzi na nie dużo ludzi, więc każde nowe wydarzenie wchodzi na rynek, na którym wystawca ma już swoje sprawdzone pozycje w kalendarzu. Nie konkurujesz o wolny termin. Konkurujesz o jedną pozycję w rocznym budżecie targowym firmy, która zna wynik z poprzednich lat.

Od czego naprawdę zaczyna się organizacja targów?

Targi są rynkiem, który ktoś tworzy na kilkadziesiąt godzin. Rynek ma sens wtedy, gdy obie strony wiedzą, kogo tam zastaną. Organizator, który zaczyna od pytania, jaką halę wynająć, buduje infrastrukturę dla wymiany, której jeszcze nie zdefiniował.

Kolejność, którą stosuję w projektach

  • Opis kupującego. Stanowisko, wielkość firmy, moment decyzyjny i powód, dla którego miałby poświęcić dzień pracy.
  • Sprawdzenie popytu po stronie wystawców. Czy realnie chcą się z tym kupującym spotkać i ile są gotowi za to zapłacić.
  • Dopiero potem logistyka. Termin, obiekt, układ hali i cennik są konsekwencją dwóch poprzednich punktów.

Ta zmiana kolejności wygląda niewinnie, a przesądza o całej reszcie. Dla kupującego, którym jest technolog z zakładu produkcyjnego, targi nie mogą trwać trzy dni i zaczynać się o dziewiątej w poniedziałek. Dla właściciela małej firmy wejście dla zwiedzających musi być bezpłatne, a parking darmowy. Te decyzje wynikają z człowieka, nie z kalendarza obiektu.

Zapisz sobie jedno zdanie, zanim zadzwonisz do jakiejkolwiek hali: kto przyjedzie, po co i co ma zrobić po powrocie do firmy. Bez tego zdania każda kolejna decyzja będzie zgadywaniem.

Jak wybrać termin, żeby nie licytować się o ten sam budżet?

Termin jest decyzją rynkową, nie kalendarzową. Sprawdzasz trzy rzeczy naraz.

Trzy kalendarze, które muszą się zgodzić

  • Kalendarz branżowy. Wiele sektorów ma ustawione wydarzenia, przy których nowa impreza w tym samym miesiącu wygląda jak konkurencja o ten sam budżet wyjazdowy. Wystawca ma jeden budżet targowy na rok i wyda go tam, gdzie zna wynik.
  • Cykl decyzyjny kupującego. W wielu branżach budżety zamykają się w październiku i listopadzie. Targi w tym okresie łapią ludzi, którzy właśnie planują wydatki. Ta sama impreza przeniesiona na luty trafia w moment, w którym decyzje zapadły trzy miesiące wcześniej.
  • Sezon operacyjny wystawców. Firma budowlana w czerwcu nie zdejmie z budowy ośmiu osób, żeby stały przy stoisku. Producent lodów nie pojedzie na targi w lipcu.

Dopiero po tym patrzysz na dostępność obiektu. W praktyce oznacza to, że termin ustalasz z rocznym wyprzedzeniem, a przy pierwszej edycji zwykle z jeszcze większym.

Co realnie decyduje o wyborze obiektu?

Metraż jest najmniej istotnym kryterium z listy, choć rozmowy zaczynają się właśnie od niego.

Pięć rzeczy ważniejszych niż liczba metrów

  • Dojazd i parking. Wystawca przyjeżdża z materiałami, a zwiedzający decyduje się w ostatniej chwili.
  • Wysokość i nośność hali. One decydują, jakie zabudowy w ogóle wchodzą w grę.
  • Zaplecze techniczne. Moc przyłączy, internet, możliwość powieszenia czegokolwiek pod sufitem.
  • Przestrzeń poza halą wystawienniczą. Tam odbywa się część merytoryczna i tam ludzie rozmawiają dłużej niż pięć minut.
  • Elastyczność układu. To, na ile organizator może zmieniać plan hali w trakcie sprzedaży powierzchni.

Ostatni punkt jest ważniejszy, niż się wydaje. Przy pierwszej edycji nie wiesz, ilu wystawców kupi powierzchnię. Obiekt, który pozwala domknąć układ osiem tygodni przed datą, ratuje cię przed halą wypełnioną w połowie. Obiekt, który wymaga ostatecznego planu pół roku wcześniej, wymusza decyzję na danych, których jeszcze nie masz.

Sprawdź też, co obiekt daje w cenie, a co dolicza. Sprzątanie, ochrona, media, obsługa techniczna i prąd na stoiskach potrafią zmienić kalkulację o kilkanaście procent.

Za co płaci wystawca, jeżeli nie za metry?

To jest miejsce, w którym organizatorzy tracą najwięcej. Sprzedają powierzchnię i traktują to jak transakcję zakończoną w momencie podpisania umowy. Wystawca kupuje coś innego: prawdopodobieństwo, że w ciągu dwóch dni odbędzie kilkadziesiąt rozmów z ludźmi, którzy mogą coś kupić.

Z tego wynikają obowiązki organizatora, których większość nie wykonuje. Wystawca powinien dostać przed targami informację, kto się zarejestrował i z jakich branż. Powinien mieć narzędzie do umawiania spotkań przed wydarzeniem. Powinien wiedzieć, w jakich godzinach ruch jest największy, żeby nie wysłać całego zespołu na obiad w środku szczytu.

Pracowałem po obu stronach tego stołu: sprzedawałem powierzchnię jako agencja i kupowałem ją jako Head of Marketing po stronie klienta. Sprzedający mówi o widoczności i prestiżu. Kupujący liczy koszt jednego kontaktu i pyta, ile z nich da się domknąć w kwartale. Organizator, który umie odpowiedzieć na drugie pytanie, sprzedaje powierzchnię na kolejny rok jeszcze w trakcie trwania obecnej edycji. Sprawdź więc, jak wygląda przygotowanie udziału w targach po stronie wystawcy, bo to opisuje, za co ten wystawca realnie płaci.

Co dać wystawcy przed targami

Pakiet, który realnie podnosi wyniki wystawcy, jest tani w produkcji i rzadko spotykany. Wystarczy profil zarejestrowanych zwiedzających w podziale na branże i stanowiska, mapa ruchu z poprzedniej edycji, lista spotkań merytorycznych z godzinami oraz krótka instrukcja, jak przygotować zespół do rozmów.

Jeden z klientów, z którym przeprojektowywaliśmy obecność targową, wystawił zamiast dwóch hostess piętnastoosobowy zespół z przypisanymi rolami i scenariuszami rozmów. Ten format wrócił u niego w kolejnym roku i w następnym. Z perspektywy organizatora to jest dokładnie ten wystawca, o którego warto walczyć: taki, który potrafi policzyć efekt i dlatego wraca.

Po co komu program, skoro ludzie przyjeżdżają do stoisk?

Zwiedzający, który przyjechał obejrzeć stoiska, spędza na targach około czterdziestu minut. Zwiedzający, który przyjechał na konkretną prelekcję albo pokaz, zostaje na kilka godzin, a przy okazji przechodzi przez halę dwa razy. Program jest narzędziem sterowania ruchem, nie dodatkiem do wystawy.

Cztery decyzje programowe, które robią różnicę

  • Rozdziel sceny tematycznie. Uczestnik ma wiedzieć, gdzie iść, zamiast czytać całą agendę.
  • Rozłóż części merytoryczne w różnych porach dnia. Ruch rozkłada się wtedy równomiernie zamiast kumulować przed południem.
  • Zaproś prelegentów po stronie kupujących. Historia użytkownika bije prezentację producenta, a przy okazji przyciąga jego branżowych kolegów.
  • Zaplanuj przestrzeń do rozmowy. Miejsce, w którym da się usiąść i porozmawiać dłużej niż pięć minut, jest częścią produktu, nie udogodnieniem.

Interpretacja jest prosta: program decyduje o tym, ile czasu kupujący spędzi w hali, a czas w hali przekłada się na liczbę rozmów u wystawców. To jest jedyny argument sprzedażowy, który działa przy negocjowaniu ceny powierzchni na kolejny rok.

Kiedy zacząć promocję targów?

Promocja, która zaczyna się miesiąc przed datą, jest kampanią ratunkową, nie planem. Roboczy rytm, licząc wstecz od daty wydarzenia, wygląda tak.

Dwanaście do dziewięciu miesięcy przed

Termin, obiekt, koncepcja, cennik powierzchni i pierwsi wystawcy-kotwice. To jest jedyny moment, w którym wszystko jeszcze da się zmienić bez kosztów.

Dziewięć do sześciu miesięcy przed

Sprzedaż powierzchni, patronaty branżowe i szkielet programu. Program i sprzedaż idą równolegle, bo jedno jest argumentem dla drugiego.

Sześć do trzech miesięcy przed

Komunikacja do zwiedzających, otwarcie rejestracji, potwierdzeni prelegenci i media branżowe. Rejestracja musi ruszyć, zanim zamkniesz sprzedaż powierzchni.

Trzy miesiące do miesiąca przed

Kampania do już zarejestrowanych, umawianie spotkań i materiały dla wystawców. Największa różnica w wyniku powstaje właśnie tutaj.

Ostatnie dwa tygodnie

Przypomnienia, logistyka dojazdu i agenda w wersji ostatecznej. Żadnych nowych decyzji, wyłącznie domykanie.

Największym błędem w tym harmonogramie jest traktowanie rejestracji jako końca pracy z uczestnikiem. Rejestracja jest początkiem. Człowiek, który zapisał się trzy miesiące wcześniej i nie dostał ani jednej sensownej wiadomości, po prostu nie przyjedzie.

W komunikacji do zwiedzających sprzedajesz jedną rzecz: powód, dla którego warto stracić dzień pracy. Lista wystawców tego nie robi. Konkretne pytanie, na które ktoś znajdzie odpowiedź, robi to znacznie lepiej.

Gdzie organizatorowi ucieka budżet?

Cztery miejsca, w których pieniądze znikają najczęściej

  • Zmiany zakresu w trakcie sprzedaży powierzchni. Każdy dołożony wystawca zmienia układ, media i grafikę. Bez ustalonego terminu zamknięcia planu hali te zmiany rozjeżdżają koszt zabudowy.
  • Media i technika wyceniane według koncepcji. Nie według realnych mocy przyłączeniowych obiektu. Rachunek przychodzi po fakcie.
  • Obsługa liczona tylko na dni targowe. Znika montaż, demontaż i dyżury w godzinach, w których nic się nie dzieje, ale ktoś musi być.
  • Promocja dosypywana w ostatnim miesiącu. Kupujesz wtedy zasięg pod presją czasu, czyli najdrożej, jak się da.

Bufor na poziomie kilkunastu procent nie jest ostrożnością. Jest pozycją budżetową. Sam sposób układania takiego budżetu opisałem w tekście o planowaniu budżetu wydarzenia.

Dane, których nie ma: ile kosztuje zorganizowanie targów

Nie podam widełek i chcę powiedzieć wprost dlaczego. Rozstrzał między wydarzeniem na tysiąc metrów w hali miejskiej a imprezą na dziesięć tysięcy metrów w centrum wystawienniczym jest tak duży, że każda liczba wprowadzałaby w błąd.

Jest też drugi powód, o którym warto wiedzieć, korzystając z danych rynkowych. Statystyki targowe w Polsce opisują wydarzenia raportowane przez organizatorów zrzeszonych w izbie, więc cały rynek jest większy niż sto dwadzieścia dziewięć imprez. Mniejsze targi regionalne i wydarzenia branżowe organizowane przez stowarzyszenia w tych liczbach się nie mieszczą. Uczciwa odpowiedź brzmi więc tak: znasz kierunek i rząd wielkości, nie znasz pełnej mapy. Do porównań to wystarczy, do wyceny konkretnego projektu nie.

Zamiast widełek policz dwie rzeczy: próg rentowności wyrażony w metrach sprzedanej powierzchni oraz koszt pozyskania jednego zarejestrowanego zwiedzającego. Obie liczby są twoje, obie da się porównać rok do roku i żadna nie wymaga branżowego benchmarku.

Co mierzyć po targach, żeby druga edycja nie zaczynała od zera?

Frekwencja i liczba wystawców to metryki operacyjne. Mówią, że wydarzenie się odbyło. Nie mówią, czy warto robić kolejne.

Cztery poziomy pomiaru, zaplanowane przed wydarzeniem

  • Operacyjny. Liczba zwiedzających, liczba wystawców, wypełnienie hali, ruch w strefach i godzinach.
  • Doświadczenia. Ocena wystawców, ocena zwiedzających, wykorzystanie stref merytorycznych.
  • Zachowań. Liczba umówionych spotkań, czas spędzony w hali, udział w programie, deklaracja powrotu.
  • Biznesowy. Liczba wystawców, którzy zarezerwowali powierzchnię na następny rok, i przychód z powierzchni wobec edycji poprzedniej.

Ostatni poziom jest najważniejszy i najczęściej pomijany. Rezerwacja na kolejny rok złożona w trakcie trwania targów jest najtwardszym dowodem, że wydarzenie zadziałało. Wystawca głosuje portfelem, zanim policzy leady.

Zaplanuj też badanie po trzech miesiącach. Zapytaj wystawców, ile kontaktów z targów przeszło do etapu oferty. Ta liczba jest twoim argumentem cenowym na kolejny rok.

Dlaczego marka targów pracuje między edycjami?

Wydarzenie bez własnej marki co roku zaczyna od zera: od nowa tłumaczy, po co istnieje, od nowa przekonuje wystawców, od nowa buduje ruch. Wydarzenie z marką ma rozpoznawalną obietnicę, powtarzalną mechanikę i grupę ludzi, która wpisuje datę do kalendarza, zanim zobaczy program.

Marka targów składa się z trzech rzeczy: nazwy, która mówi, dla kogo to jest, obietnicy, którą da się sprawdzić, i wyróżnika, którego nie ma sąsiednie wydarzenie w tej samej branży. Targi, które da się opisać tym samym zdaniem co dwie inne imprezy w kraju, mają problem z pozycjonowaniem, a promocja go nie rozwiąże.

Między edycjami marka pracuje przez treści: relacje, materiały z prelekcji, dane z badania po targach, zapowiedzi kolejnej edycji. To jest tani sposób na utrzymanie kontaktu z bazą, która i tak zarejestrowała się raz.

Czy warto dziś zakładać nowe targi?

Moja prognoza, oparta na danych z rynku i na tym, co widzę u klientów: tak, ale wyłącznie wąsko.

Argument za jest w liczbach. Rok dwa tysiące dwudziesty czwarty przyniósł wzrost liczby wydarzeń, wystawców i zwiedzających wobec roku poprzedniego. Ponad cztery i pół miliona uczestników przy zaledwie pięciu procentach udziału w liczbie wydarzeń oznacza, że jest to najgęstsze skupisko ludzi z branży, jakie da się kupić za pieniądze. Popyt na spotkanie twarzą w twarz nie spada.

Argument za wąskością jest równie mocny. Duże, uniwersalne targi branżowe są już zajęte przez organizatorów z historią i bazą. Nowe wydarzenie ma szansę tam, gdzie istniejąca impreza obsługuje kupującego przy okazji: wąska specjalizacja, konkretny region, konkretne stanowisko. Przewiduję, że przez najbliższe lata przybywać będzie właśnie takich wydarzeń, mniejszych i ściślej zdefiniowanych, a nie kolejnych ogólnobranżowych.

Zanim zarezerwujesz halę, odpowiedz na jedno pytanie

Napisz jednym zdaniem, kto ma przyjechać na twoje targi i co ma zrobić po powrocie do firmy. Zdanie, które brzmi ogólnie, popraw, zanim podpiszesz umowę z obiektem. Wszystkie kolejne decyzje, od terminu po cennik powierzchni, są konsekwencją tej jednej odpowiedzi.

Zapamiętaj

  • Nie konkurujesz o wolny termin, tylko o jedną pozycję w rocznym budżecie targowym wystawcy.
  • Wystawca kupuje prawdopodobieństwo rozmów z konkretnym typem kupującego, nie metry kwadratowe.
  • Program steruje ruchem w hali, a ruch w hali jest jedynym argumentem cenowym na kolejny rok.
  • Rejestracja zwiedzającego jest początkiem pracy z nim, nie końcem.
  • Rezerwacja powierzchni na następny rok złożona w trakcie targów jest najtwardszą miarą sukcesu edycji.

FAQ: organizacja targów

Ile trwa przygotowanie pierwszej edycji targów?

Realnie od dwunastu do osiemnastu miesięcy. Pierwsze pół roku zajmuje ustalenie koncepcji, terminu i obiektu oraz pozyskanie pierwszych wystawców-kotwic, czyli marek, których obecność przekonuje kolejnych. Sprzedaż powierzchni idzie równolegle z budową programu i wymaga co najmniej sześciu miesięcy. Kolejne edycje da się przygotować w rok, bo część decyzji jest już podjęta, a baza kontaktów istnieje.

Czy targi da się zorganizować bez zewnętrznej agencji?

Da się, jeżeli w firmie jest osoba, która przez cały rok ma to jako główne zadanie, a nie dodatek do etatu. Największym ryzykiem nie jest brak kompetencji, tylko brak czasu: organizacja targów to kilkaset decyzji rozłożonych na kilkanaście miesięcy. Częstym rozwiązaniem pośrednim jest własny zespół do sprzedaży powierzchni i programu oraz zewnętrzny podmiot do produkcji i logistyki.

Ile powinna kosztować powierzchnia wystawiennicza na nowych targach?

Cena wynika z tego, ile kontaktów wystawca może realnie zdobyć, i z porównania z konkurencyjnymi wydarzeniami w branży. Przy pierwszej edycji nie masz danych, więc cena bywa niższa, a różnicę nadrabiasz zobowiązaniem: gwarancją minimalnej frekwencji, zwrotem części opłaty przy jej niedowiezieniu albo rabatem na kolejną edycję. Ukrywanie braku danych za wysokim cennikiem kończy się jednorazową transakcją.

Jak przekonać wystawców do pierwszej edycji, skoro nie ma historii?

Zacznij od kilku marek-kotwic, którym zaproponujesz warunki specjalne w zamian za zgodę na wykorzystanie ich nazwy w komunikacji. Potem sprzedawaj nie halę, tylko listę zarejestrowanych zwiedzających w podziale na branże. Wystawca podejmuje decyzję na podstawie tego, kogo spotka, więc rejestracja zwiedzających powinna ruszyć przed zamknięciem sprzedaży powierzchni, nie po niej.

Czym różni się organizacja targów od organizacji konferencji?

Konferencja sprzedaje treść uczestnikowi. Targi sprzedają uczestnika wystawcy. To odwraca cały model finansowy i całą logikę pracy: przy organizacji konferencji największy wysiłek idzie w program, na targach w budowę ruchu i w jakość bazy zwiedzających. Wydarzenia łączące halę wystawienniczą z rozbudowaną częścią merytoryczną wymagają obu kompetencji naraz i dlatego są trudniejsze, niż wyglądają.

Ile dni powinny trwać targi?

Średnia dla polskich targów to nieco ponad trzy dni, ale to średnia dla wydarzeń z ustaloną pozycją. Przy pierwszej edycji bezpieczniej zaplanować krócej: jeden albo dwa dni wypełnione ruchem wyglądają znacznie lepiej niż trzy dni, z których ostatni świeci pustkami. Długość łatwiej dodać przy kolejnej edycji niż odjąć.

Czy nowe targi mają sens, skoro w branży jest już duża impreza?

Mają, jeżeli obsługujesz kupującego, którego tamta impreza obsługuje przy okazji. Wąska specjalizacja, konkretny region albo konkretne stanowisko dają przewagę, której duże wydarzenie nie odtworzy bez rozmycia własnej obietnicy. Wchodzenie na wprost w konkurencję z wydarzeniem mającym dziesięć lat historii i bazę wystawców kończy się zwykle jedną edycją.

Kto w firmie powinien odpowiadać za własne targi?

Osoba, która odpowiada za produkcję i za wynik sprzedażowy powierzchni. Gdy projekt prowadzi ktoś, kto nie rozlicza później przychodu z wystawców ani rezerwacji na kolejny rok, presja na policzenie efektu naturalnie znika i wydarzenie zaczyna żyć własnym życiem.

Źródła

  • Polska Izba Przemysłu Targowego, raport „Targi w Polsce w 2024 roku". Liczba imprez targowych, powierzchnia wynajęta netto, liczba wystawców, liczba zwiedzających oraz kierunek zmiany wobec roku poprzedniego. W tekście zaznaczono, że statystyka obejmuje wydarzenia raportowane przez zrzeszonych organizatorów, więc cały rynek jest większy.
  • Polska Organizacja Turystyczna, Poland Convention Bureau, „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce 2025", dane za rok 2024. Udział targów i wystaw w liczbie wydarzeń biznesowych, liczba uczestników tej kategorii oraz średnia długość trwania wydarzeń w podziale na formaty.
  • Pozostałe ustalenia, w tym kolejność decyzji przy pierwszej edycji, harmonogram promocji, cztery poziomy pomiaru i pakiet materiałów dla wystawcy, pochodzą z praktyki autora. Świadomie nie podano widełek kosztu organizacji targów, ponieważ rozstrzał między formatami uniemożliwia podanie wiarygodnego przedziału.

Sprawdź założenia, zanim zaczną kosztować

Jeżeli planujesz pierwszą edycję, najtańszym momentem na wychwycenie błędu jest ten, w którym nie masz jeszcze podpisanej umowy z obiektem. Umów konsultację jeden na jeden: sześćdziesiąt minut kosztuje dwieście pięćdziesiąt złotych netto, pakiet czterech spotkań osiemset pięćdziesiąt złotych. Zwykle wystarcza to, żeby wyłapać założenia, które później wracają jako kilkudziesięcioprocentowa różnica w budżecie.

Projektuję doświadczenia biznesowe i pracuję z organizatorami wydarzeń, którzy chcą, żeby druga edycja była łatwiejsza od pierwszej.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak