Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Podczas jednego z pierwszych spotkań z klientem usłyszałem, że galę jubileuszową dla trzystu osób zrobią sami, z pomocą asystentek zarządu.
Zapytałem, kto podejmie decyzję, jeśli nagłośnienie padnie piętnaście minut przed przemówieniem prezesa.
Zapadła cisza.
Ta cisza nie była brakiem wiedzy. Była brakiem obsady. Nikt nie miał przypisanej roli na moment, w którym scenariusz przestaje działać — a właśnie w takich momentach rozstrzyga się, czy wydarzenie zadziała, czy tylko się odbędzie.
Z tego artykułu dowiesz się:

Współpraca z agencją rzadko jest układem zero-jedynkowym, w którym klient odcina się od wydarzenia i czeka na kurtynę. To spektrum.
W praktyce outsourcing polega na przeniesieniu odpowiedzialności logistycznej i kryzysowej. Kupujesz nie tyle wykonanie, ile kogoś, kto stoi w kulisach z gotową decyzją.
Różnicę widać najlepiej po tym, czym zajmuje się Twój zespół w tygodniu przed wydarzeniem. Przy współpracy zewnętrznej pracuje nad uczestnikami, celem i komunikacją. Przy modelu wewnętrznym negocjuje stawki za wynajem krzeseł, sprawdza ridery i w dniu gali biega za cateringiem.
Pełny rachunek tej różnicy — marże agencji, ukryte koszty etatów i realne widełki budżetów — rozłożyłem w osobnej analizie kosztów i opłacalności. Tutaj zajmiemy się tym, czego tamten tekst nie robi: samą decyzją i jej wdrożeniem. Krok po kroku.
Decyzja zawsze leży na przecięciu czterech wymiarów. Zanim podzielisz zadania na kwartał, zbierz przy jednym stole trzy osoby: właściciela budżetu, osobę odpowiedzialną za realizację (marketing lub HR) i sponsora wydarzenia po stronie zarządu. Pół godziny wystarczy — pod warunkiem, że każdy zaznacza odpowiedzi niezależnie, zanim zaczniecie dyskutować. Inaczej matryca zmienia się w głosowanie za opinią najstarszego stopniem.
Matryca nie podejmie decyzji za Ciebie. Pokazuje tylko, w ilu wymiarach jesteś po jednej stronie. Trzy wskazania na cztery to zwykle wystarczająca odpowiedź. A remis dwa do dwóch nie jest błędem narzędzia — jest wskazaniem na model hybrydowy, o którym za chwilę.
Jubileusz dla trzystu osób — cztery wskazania na agencję. Wróćmy do klienta z początku tekstu. Zespół bez event managera, format jednorazowy o najwyższej wadze wizerunkowej, na sali zarząd i kluczowi kontrahenci, a jedyną „wolną mocą” są asystentki, które tego wieczoru mają własne zadania. Każde kryterium wskazuje na zewnątrz. Upieranie się przy organizacji własnej nie jest tu oszczędnością, tylko przeniesieniem ryzyka na ludzi, którzy nie mają narzędzi, żeby je udźwignąć.

Cykl śniadań biznesowych na 25 osób — cztery wskazania na zespół. Stała sala, sprawdzony catering, agenda powtarzana co miesiąc, własna checklista po czterech edycjach. Organizacja własnymi siłami jest tu naturalnym wyborem, a agencja byłaby zbędnym ogniwem — robicie ten format częściej niż niejeden wykonawca. Warunek jest jeden: zespół musi mieć odrobioną próbę. Własne procedury i stałą bazę dostawców, nie improwizację.
Konferencja na 120 osób z transmisją hybrydową — remis dwa do dwóch. Zespół ma doświadczoną koordynatorkę, format mieści się poniżej progu wielkiej skali, ale transmisja na żywo nie wybacza awarii, a firma świadomie wycenia czas ludzi. Dwa wskazania do środka, dwa na zewnątrz. To klasyczny kandydat na model hybrydowy: merytoryka w środku, produkcja i reżyseria na zewnątrz.
Przy dużych organizacjach to najczęstszy układ — i najczęściej psuty brakiem jasnej granicy. Podział, który działa, wygląda tak:
Warunek brzegowy: po Twojej stronie stoi jedna osoba z realną decyzyjnością, a nie komitet. Agencja, która w kryzysie musi czekać na maila „do wiadomości” pięciu osób, nie jest w stanie wykonać swojej części umowy.
Zanim podpiszesz umowę, zadaj dwa pytania kontrolne. Pierwsze: co robicie własnymi zasobami, a co podzlecacie dalej — pośrednik podnajmuje wszystko i do każdej faktury dokłada swoją część, firma z własnym sprzętem i ekipą omija ten łańcuszek. Drugie: co byście zaproponowali, gdybyście tego nie mieli u siebie — bo bywa, że agencja obudowana magazynem wciska to, co ma na stanie, zamiast tego, czego wymaga projekt. Odpowiedzi na te dwa pytania mówią o przyszłym kosztorysie więcej niż procent marży.

Najmocniejszy argument w całej tej decyzji nie dotyczy pieniędzy. Dotyczy prowadzenia na żywo. Awaria sprzętu, podwykonawca, który nie dojechał, obsunięty harmonogram — to wymaga decyzji w ciągu minut. Zespół bez doświadczenia zaczyna wtedy szukać winnego. Ekipa z warsztatem po prostu przechodzi do scenariusza awaryjnego, który ma spisany od tygodni.
Niezależnie od modelu, tę rolę obsadza się tak samo:
Ten podpunkt załatwia też najtrudniejszą rozmowę z zarządem. Kiedy pada „zróbmy to sami, będzie taniej”, nie licytuj się na kwoty. Pokaż listę powyżej i zapytaj, kto ją obsadza. Cisza po tym pytaniu kończy dyskusję szybciej niż każdy arkusz.
Demontaż kończy produkcję. Nie kończy procesu.

Bez względu na model, o zwrocie z tego budżetu rozstrzyga to, co dzieje się następnego dnia rano. Zespół, który przez trzy dni gasił pożary na produkcji, nie ma następnego dnia siły na nic poza odespaniem. Zdjęcie logistyki nie służy wygodzie. Służy temu, żeby ktokolwiek miał jeszcze zasoby na właściwą część pracy — tę, która zaczyna się, kiedy goście już wyszli.
Zanim uznasz wydarzenie za zamknięte, sprawdź cztery rzeczy w ciągu 48 godzin:
Wróćmy do tamtego stołu i do ciszy po moim pytaniu. Nie chodziło o to, żeby ten klient wynajął agencję. Chodziło o to, żeby ktoś przy tym stole miał tę rolę przypisaną — z nazwiskiem, decyzyjnością i planem na moment, w którym scenariusz się sypie. Można ją kupić na zewnątrz. Można obsadzić wewnątrz. Nie można jej zostawić pustej.
Chcesz przejść tę matrycę dla konkretnego wydarzenia w Twojej firmie? Zobacz, jak pracuję przy strategii i organizacji eventów firmowych.
Twarda liczba nie istnieje, ale próg, po którym ryzyko operacyjne przewyższa oszczędność, przebiega zwykle w okolicach stu osób. Przy 150–200 uczestnikach i złożonej agendzie własny zespół musiałby oddać projektowi cały kwartał.
Tak i przy dużych organizacjach to najczęstszy układ. Cel, koncepcja i komunikacja wewnętrzna zostają u Ciebie, produkcja i odpowiedzialność techniczna idą na zewnątrz. Warunek: po Twojej stronie stoi jedna osoba z realną decyzyjnością.
Zbierz właściciela budżetu, osobę realizującą i sponsora z zarządu. Każdy niezależnie zaznacza wskazania w czterech kryteriach: zasoby, skala, ryzyko, priorytet budżetowy. Trzy zgodne wskazania dają odpowiedź, remis dwa do dwóch kieruje w stronę modelu hybrydowego.
O trzy rzeczy: co realizujecie własnymi zasobami, jak wygląda kosztorys po rozbiciu na koszty netto i wynagrodzenie oraz kto konkretnie prowadzi wydarzenie na miejscu. Trzecie pytanie bywa najbardziej odkrywcze.
Nie licytuj się na kwoty. Pokaż listę obsady roli decydenta: nazwisko w scenariuszu, zakres decyzji bez eskalacji, spisane warianty awaryjne. Pytanie, kto to obsadza w dniu wydarzenia, zwykle kończy dyskusję szybciej niż arkusz kosztów.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.