Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
W skrócie: Wieczór talentów to format, w którym pracownicy przestają być widownią i stają się treścią wydarzenia. Sześć tygodni zgłoszeń, dziesięciu laureatów, występy przed całą organizacją. Efekt nie zaczyna się na scenie, tylko na produkcji, gdy ludzie zaczynają o tym rozmawiać. Jedna edycja nie zmieni kultury. Cykl zmienia.
Bo najczęściej wygląda tak: dyplom, brawa, zdjęcie na intranet. Trzy minuty na scenie dla osoby, którą zarząd zna z nazwiska. Reszta sali klaszcze i czeka na obiad.
To nie jest docenianie. To ceremonia.
Docenianie zaczyna się wtedy, gdy firma oddaje ludziom coś, czego normalnie nie mają: przestrzeń, uwagę i decyzję o tym, co pokażą. Reszta to dekoracja wokół pustego środka.
Punkt wyjścia był banalny. Firma produkcyjna, kilkaset osób, doroczne spotkanie całej załogi. Standardowy scenariusz: przemówienie, catering, zespół coverowy, o dwudziestej trzeciej pierwsi wychodzą.
Zamiast zespołu coverowego postawiliśmy pytanie: kto z Was coś robi po godzinach?
Sześć tygodni na zgłoszenia. Formularz, plakaty na hali, informacja od brygadzistów. Zgłoszenia szły wolno przez pierwsze dwa tygodnie, potem ruszyły lawinowo, bo ludzie zaczęli namawiać się nawzajem. Dziesięciu laureatów wyszło na scenę przed całą organizacją.
Kolega z logistyki okazał się muzykiem. Ktoś z jakości tańczy od piętnastu lat. Operator maszyny rzeźbi w drewnie i przyniósł swoje prace.
To jest najważniejsza część i najczęściej pomijana.
Rozmowy ruszyły na produkcji sześć tygodni przed wydarzeniem. Ludzie pytali się nawzajem, czy się zgłaszają. Namawiali kolegów. Sprzeczali się, kto ma większe szanse. Zmiana zaczęła się w momencie, w którym pojawiło się pytanie, a nie w momencie, w którym zapaliły się światła na scenie.
Event trwał jeden wieczór. Mechanizm działał półtora miesiąca.
To rozróżnienie decyduje o tym, czy wydarzenie jest kosztem, czy narzędziem. Impreza się odbywa. Doświadczenie zostawia ślad.
Bony na rozwój pasji. Nie kubek z logo, nie karta podarunkowa do galerii handlowej.
Logika jest prosta: skoro firma prosi ludzi, żeby pokazali, co robią poza pracą, to nagroda musi w to samo miejsce wracać. Gadżet z logo mówi „dziękujemy, że wystąpiłeś dla nas". Bon na rozwój pasji mówi „róbcie to dalej".
Nagroda jest przedłużeniem idei albo jej zaprzeczeniem. Trzeciej opcji nie ma.
| Element | Co to znaczy w tym projekcie |
|---|---|
| Zmiana | Pracownicy przestają być widownią i stają się treścią wydarzenia |
| Mechanizm | Sześć tygodni zgłoszeń, selekcja, próby, występ przed całą organizacją |
| Ślad | Rozmowy między działami, które trwają po evencie. Materiał wideo na cały rok |
| Pomiar | Liczba zgłoszeń, udział zmian produkcyjnych, eNPS przed i po, powtarzalność w kolejnej edycji |
Bez ostatniego wiersza to jest anegdota. Z nim to jest projekt, który da się obronić przed zarządem.
Nie naprawi złego menedżera. Nie odwróci rotacji, jeśli ludzie odchodzą z powodu wynagrodzeń albo braku perspektyw. Nie zmieni kultury organizacji, jeśli zostanie jednorazowym wydarzeniem.
Jedna edycja buduje moment. Cykl buduje kulturę. Firmy, które robią to raz i sprawdzają w ankiecie, czy „coś się zmieniło", zwykle dochodzą do wniosku, że nie warto. Mają rację co do faktu i mylą się co do wniosku.
Jeśli szukasz punktu wyjścia w innym miejscu, zacznij od tego, gdzie w Twojej firmie leży luka między deklarowanymi wartościami a doświadczeniem pracownika.
Ten sam mechanizm działa przy integracji. Różnica polega na tym, że tam atrakcje najczęściej zastępują cel, zamiast mu służyć.
Zwykle mniej, niż firmy zakładają. Nie ma honorarium dla gwiazdy, jest za to więcej pracy przygotowawczej: komunikacja wewnętrzna, selekcja, próby, obsługa techniczna dziesięciu różnych występów.
Budżet przesuwa się z jednej pozycji artystycznej na proces. Efekt też się przesuwa: z trzech godzin na sześć tygodni.
Jeśli budżet jest punktem zapalnym w Twojej firmie, zacznij od rozpisania go na funkcje, nie na atrakcje.
Tak, przy czym poniżej pięćdziesięciu osób zmienia się mechanika. Nie ma sensu robić selekcji, bo zgłoszą się prawie wszyscy chętni. Zamiast konkursu robi się wieczór prezentacji.
To znaczy, że komunikacja nie dotarła albo ludzie nie ufają, że to bezpieczne. Oba problemy są ważniejsze niż sam event i warto je rozwiązać przed nim, nie po.
Nie prezes. Ktoś, kto potrafi zbudować bezpieczną atmosferę dla osoby, która pierwszy raz stoi na scenie. Prowadzący jest tu ważniejszy niż nagłośnienie.
Tak i to jest jeden z mocniejszych argumentów za tym formatem. Wymaga zgód uczestników zebranych przed występem, nie po.
Liczba zgłoszeń w podziale na działy, udział pracowników produkcyjnych, eNPS przed i po, liczba osób pytających o kolejną edycję. Cztery liczby wystarczą do rozmowy z zarządem.
Wpisać do kalendarza rocznego jako format, nie jako pomysł. Format ma właściciela, budżet i termin. Pomysł ma tylko entuzjazm.
Jeśli w Twojej firmie zbliża się spotkanie całej załogi i scenariusz wygląda jak w zeszłym roku, to jest moment na decyzję. Napisz, co ma się zmienić w Twoim zespole, a zaprojektujemy mechanizm, który to dowozi.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.