Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Sala wygląda świetnie. Wysokie okna, surowy beton, światło wpada dokładnie tam, gdzie trzeba. Podpisujesz umowę.
Prawdziwy test tej przestrzeni odbędzie się jednak w innym momencie — kiedy zadziała alarm albo padnie zasilanie. Wtedy przestaje mieć znaczenie, jak wygląda, a zaczyna mieć znaczenie, czy da się z niej wyjść i kto formalnie odpowiada za to, co się właśnie stało.
Organizatorzy eventów korporacyjnych zwykle zakładają, że za bezpieczeństwo odpowiada właściciel obiektu. Umowa najmu potrafi to założenie odwrócić w jednym akapicie.
Z tego artykułu dowiesz się:
Większość konferencji, szkoleń i gal jubileuszowych w hotelach i przestrzeniach loftowych nie spełnia kryteriów imprezy masowej. To zdejmuje z organizatora część formalnych wymogów, ale nie zdejmuje odpowiedzialności — przesuwa ją tylko na grunt prawa cywilnego i zapisów umowy z obiektem.
Najczęstszy błąd to podpisanie wzoru umowy przysłanego przez obiekt bez czytania części o odpowiedzialności. Właściciele budynków regularnie wprowadzają zapisy przerzucające odpowiedzialność za stan infrastruktury na najemcę. W praktyce oznacza to, że konsekwencje awarii przestarzałej instalacji elektrycznej albo braku atestów na punkty podwieszeń mogą spaść na Ciebie.
Zanim podpiszesz, ustal na piśmie cztery rzeczy:
Ostatni punkt bywa lekceważony, a to on wyznacza granicę odpowiedzialności. Protokół ze zdjęciami stanu sali przed montażem rozstrzyga późniejsze spory o zarysowaną podłogę równie skutecznie, jak spory o coś poważniejszego.
Ubezpieczenie OC organizatora to podstawowe narzędzie ograniczania ryzyka finansowego, nawet gdy przepisy go przy danym wydarzeniu nie wymuszają. Bez polisy roszczenia poszkodowanego uczestnika albo właściciela obiektu pokrywasz z majątku firmy.
Zweryfikuj polisę OC obiektu przed podpisaniem umowy i sprawdź, co dokładnie obejmuje. Dwie polisy, które wzajemnie się wykluczają w zakresie prac technicznych, są niewiele lepsze od braku polisy.
Bezprogowe wejścia, szerokie przejścia i sprawne windy to ułatwienie logistyczne i realizacja polityki inkluzywności. Są też czymś jeszcze: parametrem, który w sytuacji zagrożenia decyduje o tym, ile czasu zajmie opuszczenie budynku.
Podczas audytu lokalizacji sprawdź trasy ewakuacyjne pod kątem przejezdności, nie tylko szerokości na papierze. Dwa stopnie na korytarzu prowadzącym do wyjścia awaryjnego wystarczą, żeby zablokować wózek — a razem z nim wszystkich, którzy idą za nim.
Zaplanuj miejsce dla wózków w głównej strefie wydarzenia, nie z tyłu sali przy drzwiach technicznych. To pozornie drobna decyzja układu, która przy ewakuacji przekłada się na sekundy.
Osobna sprawa to dostępność informacyjna. Dźwiękowe systemy ostrzegawcze muszą łączyć komunikat głosowy z wyraźnym sygnałem wizualnym. Bez tego osoby głuche i niedosłyszące dowiedzą się o alarmie dopiero z reakcji tłumu, czyli w najgorszym możliwym momencie.
Przeszkolenie zespołu z obsługi osób o ograniczonej mobilności — w tym z użycia krzeseł ewakuacyjnych, które w wielu obiektach wiszą na klatkach schodowych i nikt nigdy ich nie zdejmował — leży po stronie organizatora. Szerzej o projektowaniu wydarzeń bez barier pisałem w tekście o eventach bez barier.
Uczestnik ocenia wydarzenie po gotowej scenie, świetle i multimediach. Ryzyko koncentruje się jednak tam, gdzie nikt nie patrzy — w fazie montażu i demontażu. Prace na wysokości, niezabezpieczone okablowanie, przekraczanie dopuszczalnych obciążeń stropów i pośpiech przy demontażu o drugiej w nocy to realne źródła wypadków.
Jako organizator odpowiadasz za weryfikację podwykonawców dostarczających światło, dźwięk i scenografię. Wymagaj aktualnych atestów na konstrukcje aluminiowe, certyfikatów trudnopalności materiałów scenograficznych i uprawnień od techników ingerujących w zasilanie obiektu.
Strefa montażu wymaga fizycznego wygrodzenia. Nie chodzi tylko o przypadkowych gości — częściej pod podwieszoną konstrukcją przechodzi ktoś z cateringu albo obsługi hotelowej, kto po prostu nie wie, że akurat tam nie należy wchodzić.
Podział odpowiedzialności za infrastrukturę techniczną warto rozpisać przed wejściem na obiekt:
Plan awaryjny to dokument operacyjny zespołu, nie grafika w hotelowym korytarzu. Musisz znać rozmieszczenie dróg ewakuacyjnych, wyznaczone miejsca zbiórki na zewnątrz i lokalizację sprzętu gaśniczego w wynajętej przestrzeni — a nie zakładać, że obsługa obiektu to ogarnie.
Najczęstszy błąd logistyczny jest banalny: zastawione wyjścia awaryjne. Puste case'y transportowe, zapasowe stoliki cateringowe, elementy scenografii odstawione „na chwilę". Drożność wyjść trzeba kontrolować przez cały czas trwania wydarzenia, a nie tylko przed wpuszczeniem gości.
W sytuacji zagrożenia panika bywa groźniejsza niż sam incydent. Przygotuj wcześniej krótkie, spokojne komunikaty i sprawdź, czy zespół potrafi w kilkanaście sekund przejąć system audio, wrzucić instrukcję na główne ekrany albo wysłać powiadomienie w aplikacji eventowej.
Plan awaryjny nie zapobiega awariom. Daje zespołowi gotowy algorytm decyzji w momencie, gdy nie ma czasu na ustalanie, kto chwyta za mikrofon, a kto otwiera wyjście ewakuacyjne.
Role przypisz imiennie przed startem montażu. Pracownicy obiektu, managerowie sal i podwykonawcy muszą wiedzieć, kto ze strony organizatora jest osobą decyzyjną upoważnioną do wydania nakazu opuszczenia budynku. Jeśli w krytycznym momencie trzeba to ustalać, jest już za późno.
Bezpieczeństwo traktowane jako formalność mści się przy pierwszej awarii — i wtedy okazuje się, że rozstrzygające są trzy rzeczy: zapisy umowy, drożność wyjść i to, czy ktoś wie, co robić.
Zanim zainwestujesz w scenografię i catering z górnej półki, sprawdź, czy w razie pożaru wyprowadzisz gości z tego budynku.
Projektuję doświadczenia biznesowe — razem z tą częścią, o której nikt nie chce rozmawiać, dopóki coś się nie wydarzy. Praktyczne podstawy organizacji zebrałem też w e-booku Event Management dla początkujących (i nie tylko).
Zwykle nie. Zamknięte wydarzenie dla zaproszonych gości rzadko spełnia kryteria imprezy masowej, które zależą m.in. od charakteru obiektu, liczby uczestników i dostępności wydarzenia. Przepisy prawa cywilnego i zapisy umowy z obiektem obowiązują natomiast zawsze.
Przepisy nie zawsze tego wymagają, ale brak polisy oznacza, że ewentualne roszczenia pokryjesz z majątku firmy. Przy wydarzeniach z techniką, cateringiem i kilkudziesięcioma uczestnikami koszt polisy jest niewspółmiernie niski wobec ryzyka.
Obowiązek egzekwowania dokumentów leży po stronie organizatora, który żąda ich od podwykonawcy przed wjazdem na obiekt. Obiekt ma prawo zażądać okazania tych samych dokumentów i część hoteli robi to rutynowo — warto mieć je w jednym pliku, a nie w czterech skrzynkach mailowych.
Zaplanuj wsparcie alternatywne: dedykowany personel asystujący, zmianę układu sali, przeniesienie części programu na poziom dostępny bez schodów. Ten fakt musi trafić do planu ewakuacji, a uczestnicy powinni wiedzieć o ograniczeniach przed przyjazdem, nie na miejscu.
Przed podpisaniem umowy, kiedy masz jeszcze pole negocjacyjne. Po podpisaniu wzoru przysłanego przez obiekt zostaje Ci proszenie o aneks, a to rozmowa z zupełnie innej pozycji. Przy większych projektach warto dać umowę do przeczytania prawnikowi — koszt jest ułamkiem budżetu produkcji.
Od wejścia ekipy na obiekt do końca demontażu. Statystycznie najgorszy moment to demontaż, kiedy zespół jest zmęczony, a case'y lądują w pierwszym wolnym miejscu — czyli najczęściej przy drzwiach ewakuacyjnych.
Skala procedur ma być proporcjonalna do ryzyka, ale trzy rzeczy nie zależą od wielkości wydarzenia: podpisana umowa z jasnym podziałem odpowiedzialności, drożne wyjścia i jedna osoba, która wie, że w razie czego decyduje. To da się ustalić w piętnaście minut także przy szkoleniu dla dwudziestu osób.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.