Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Z tego artykułu dowiesz się: dlaczego Łódź jest najlepszym adresem dla zespołu rozsianego po całej Polsce, co naprawdę kosztuje wigilia w hali pofabrycznej, które typy obiektów pasują do jakiej wielkości zespołu, kiedy rezerwować termin i jak nie zapłacić drugi raz za to samo wnętrze.
W skrócie: Łódź ma dwie przewagi, których nie ma żadne inne miasto w Polsce: największy w kraju zasób wnętrz pofabrycznych i położenie, do którego z każdej strony jedzie się podobnie długo. Rezerwuj w październiku, sprawdź, czy cena obejmuje wynajem przestrzeni czy tylko catering, i policz osobno ogrzewanie, bo grudzień w hali weryfikuje wszystko.
Dwie rozmowy z tego samego tygodnia. W pierwszej firma z Warszawy szuka miejsca na spotkanie dla stu osób z czterech oddziałów: Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków. W drugiej łódzka firma produkcyjna chce zrobić wigilię w dawnej przędzalni, bo „to będzie robić wrażenie”.
Obie trafiły do Łodzi z zupełnie różnych powodów i obie miały rację. Ten tekst jest o tym, kiedy to miasto faktycznie jest dobrym wyborem i co trzeba w nim policzyć inaczej niż gdzie indziej. Ogólną kolejność decyzji opisuję w poradniku o wigilii firmowej w pięciu krokach.
Dla firm z zespołem rozsianym po kraju. Łódź leży w środku Polski i ma bezpośrednie połączenia kolejowe z większością dużych miast, więc czas dojazdu rozkłada się między oddziałami mniej więcej równo. To jedyne miasto, w którym nikt nie jedzie wyraźnie dłużej niż reszta.
Z mojego doświadczenia to argument, który przekonuje zarządy szybciej niż jakakolwiek prezentacja obiektu. Spotkanie w Warszawie oznacza, że ludzie z Wrocławia i Szczecina jadą po cztery godziny w jedną stronę. Spotkanie w Łodzi oznacza, że wszyscy jadą po dwie i wracają tego samego dnia.
Drugi powód jest jakościowy. Katalog obiektów konferencje.pl wskazuje w Łodzi sto trzydzieści jeden miejsc przyjmujących wigilie firmowe. To najwięcej poza Warszawą, a różnica nie polega tylko na liczbie, ale na typie: nigdzie indziej nie ma takiego zapasu wnętrz, których nie trzeba dekorować.
Wnętrze pofabryczne kusi tym, że robi robotę za scenografię. Ceglana ściana, stalowa konstrukcja, wysokość, której nie ma żadna sala hotelowa. Kłopot w tym, że przy wycenie trzeba doliczyć pozycje, których w hotelu po prostu nie ma.
Cztery pozycje, o których firmy zapominają przy hali:
Żadna z tych pozycji nie przekreśla pomysłu. Wszystkie razem potrafią jednak zrównać koszt z hotelem czterogwiazdkowym, o czym warto wiedzieć przed porównaniem ofert, a nie po. Logikę takiego kosztorysu rozpisuję przy budżecie na imprezę firmową.
Cztery typy miejsc, między którymi realnie wybieracie:
Reguła praktyczna jest prosta: jeśli zespół przyjeżdża z innych miast, wybierajcie obiekt z noclegiem. Piękna hala bez pokoi oznacza rozproszenie ludzi po mieście o pierwszej w nocy i rachunek za taksówki.
Realny wybór kończy się w październiku, przy dużych obiektach we wrześniu. Łódź ma tę przewagę, że zasób jest duży, więc panika jest tu mniej uzasadniona niż w Krakowie. Ale najciekawsze przestrzenie, czyli te kilkanaście naprawdę charakterystycznych wnętrz pofabrycznych, znikają pierwsze i bywają zarezerwowane z rocznym wyprzedzeniem.
Trzy terminy, które otwierają kalendarz:
Ostatnia opcja w Łodzi działa szczególnie dobrze, bo styczniowy termin zdejmuje presję z zespołów produkcyjnych, które w grudniu mają szczyt zleceń.
Pięć pytań, które przy hali znaczą więcej niż przy hotelu:
Odpowiedzi warto mieć w mailu. Ustalenia z rozmowy telefonicznej w październiku w grudniu nie istnieją.
Jeżeli ludzie poświęcają cały dzień na dojazd, sam wieczór z kolacją jest marnowaniem okazji. Przy zespole zjeżdżającym się raz w roku to często jedyny moment, kiedy wszyscy są w jednym miejscu.
Działa dołożenie do programu jednego elementu, który wymaga współpracy ludzi z różnych oddziałów, i zrobienie tego przed kolacją, kiedy wszyscy jeszcze są w pełni sił. Pomysły na taki format zebrałem przy alternatywach dla klasycznej kolacji, a przebieg wieczoru rozpisuję w scenariuszu godzina po godzinie.
Pierwsza: czy zespół nocuje, bo to rozstrzyga wybór obiektu i połowę budżetu. Druga: czy wnętrze ma być bohaterem wieczoru, czy tłem, bo od tego zależy, ile trzeba dołożyć do techniki. Trzecia: co dzieje się przed kolacją, bo to jedyny moment, w którym ludzie z różnych miast mają szansę ze sobą porozmawiać.
Przy hotelach i restauracjach pojedyncze terminy bywają dostępne jeszcze w listopadzie, zwłaszcza na początku tygodnia. Przy charakterystycznych wnętrzach pofabrycznych realny termin decyzji to wrzesień, bo tych przestrzeni jest kilkanaście, a chętnych znacznie więcej. Dochodzi też czas na uzgodnienia techniczne: hala wymaga wizji lokalnej z osobą odpowiedzialną za technikę, a to trzeba zmieścić w kalendarzu obu stron.
Nie ma publicznych danych cenowych w podziale na miasta, więc każda podana tu liczba byłaby przepisaniem czyjejś jednej oferty. Według analiz portalu Briefly dotyczących świątecznych imprez firmowych za rok dwa tysiące dwudziesty trzeci średni koszt na osobę w Polsce zamykał się w okolicach dwustu złotych. Przy hali pofabrycznej trzeba do tego doliczyć wynajem przestrzeni, ogrzewanie, technikę i catering z zewnątrz, więc suma potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż przy hotelu.
Wszystkie trzy to dawne tereny przemysłowe, ale zachowują się inaczej. Kompleksy handlowo-rozrywkowe mają gotowe zaplecze i sąsiedztwo restauracji, więc są wygodne logistycznie i mniej kameralne. Przestrzenie mniejsze i bardziej surowe dają silniejszy charakter i wymagają więcej pracy przy technice. Kryterium jest wielkość grupy i to, czy wieczór ma być raczej kolacją z programem, czy wydarzeniem z własną scenografią.
Rzadko. Jeśli cały zespół siedzi w jednym mieście, dowożenie ludzi do innego dokłada koszt i ryzyko bez korzyści. Łódź wygrywa wtedy, kiedy zespół jest rozproszony albo kiedy chodzi o konkretne wnętrze, którego w macierzystym mieście nie ma. Samo „bo tanio” nie jest wystarczającym powodem, bo różnicę zjada transport.
Przy zespole miejscowym wystarczy zaplanować koniec przed ostatnim kursem komunikacji i podać to w zaproszeniu. Przy zespole przyjezdnym bez noclegu trzeba mieć zorganizowany transport powrotny, bo połączenia kolejowe późnym wieczorem są rzadsze. Najgorszy wariant to zostawienie tej kwestii uczestnikom, bo wtedy część wyjdzie dwie godziny przed końcem, a część zapłaci za taksówkę i zapamięta głównie to.
Da się, ale wymaga to świadomej pracy przestrzenią. Trzydzieści osób w hali na czterysta czuje się niekomfortowo, niezależnie od tego, jak ładna jest ceglana ściana. Rozwiązaniem jest wydzielenie fragmentu przestrzeni, zbudowanie ścianek albo wybór mniejszego obiektu o podobnym charakterze. Samo ustawienie stołów w rogu wielkiej hali daje efekt odwrotny do zamierzonego.
Format dzienny w sobotę, najlepiej w obiekcie, który sam w sobie jest atrakcją. Dawna fabryka z historią działa tu wyjątkowo dobrze, bo daje temat do rozmowy i coś do obejrzenia. Jak zmienia się konstrukcja wydarzenia, kiedy na sali są dzieci, opisałem osobno przy spotkaniu świątecznym z rodzinami.
Świadomie nie podaję widełek cenowych dla Łodzi. Rozrzut między kolacją w hotelu a wydarzeniem w hali z pełną techniką jest tak duży, że jedna liczba wprowadzałaby w błąd.
Pojedźcie tam w grudniu, po zmroku, bez ogrzewania. Jeśli po dwudziestu minutach nadal uważacie, że to dobre miejsce na wieczór dla stu osób, macie właściwy obiekt. Jeśli marzniecie, wiecie już, jaka pozycja pojawi się w kosztorysie.
Organizujesz spotkanie świąteczne w Łodzi albo szukasz miejsca dla zespołu zjeżdżającego się z kilku miast? Napisz, ilu jest ludzi i skąd przyjeżdżają, a powiem, czy to miasto jest w Waszym przypadku dobrym wyborem. Jeśli dopiero rozstrzygacie format, zacznijcie od tekstu o tym, czy robić wigilię, czy imprezę świąteczną.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.