Blog

Piknik firmowy i family day: jak zrobić to dobrze

Z tego artykułu dowiesz się: czym różni się piknik firmowy od family day i dlaczego to nie jest różnica w nazwie, jak ułożyć program w strefach zamiast wokół sceny, co zrobić z pogodą, jak wygląda bezpieczeństwo przy dzieciach i jak policzyć budżet, który nie rozjedzie się przy dwóch razy większej frekwencji.

W skrócie: Family day to nie piknik z doproszonymi rodzinami. To inne wydarzenie, z innym programem, inną logistyką i innym profilem ryzyka. Jeżeli zapraszacie dzieci, przeprojektujcie cały dzień, a nie dostawcie dmuchańca z boku. I miejcie prawdziwy plan B na pogodę, bo w polskim czerwcu to nie jest formalność.

Pierwsza scena: łąka za miastem, scena, konferansjer, konkursy dla dorosłych. Z boku dmuchany zamek. Dzieci po czterdziestu minutach mają dość, rodzice stoją przy zamku zamiast rozmawiać z ludźmi z innych działów, a o piętnastej połowa rodzin wraca do domów.

Druga scena: ten sam teren, bez sceny. Cztery strefy, każda z animatorem, jedzenie w trzech punktach, kąt dla najmłodszych z cieniem i leżakami. Dorośli rozmawiają, bo dzieci mają zajęcie, które trwa dłużej niż kwadrans.

Różnica nie była w budżecie. Była w założeniu, dla kogo jest ten dzień.

Piknik firmowy czy family day?

Krótka odpowiedź: piknik jest dla zespołu, family day dla zespołu i jego rodzin. To dwa różne cele, więc i dwa różne wydarzenia.

Piknik firmowy ma z reguły cel zespołowy: przemieszanie działów, nieformalna rozmowa, wspólne doświadczenie w luzie. Można go zrobić w tygodniu, można zakończyć wieczorem, można podać alkohol.

Family day ma cel inny: pokazać rodzinom, gdzie i z kim pracuje ich bliski, i zbudować przywiązanie przez osoby, które na co dzień są poza firmą. To jest narzędzie employer brandingu, nie integracji zespołowej, i działa zupełnie inaczej.

Najczęstszy błąd polega na tym, że firma chce obu rzeczy naraz i dostaje żadnej. Dorośli nie zintegrują się głęboko, bo pilnują dzieci. Rodziny nie poczują się zaopiekowane, bo program był pisany dla pracowników.

Jak ułożyć program?

Na pikniku ludzie nie siedzą. To jedno zdanie ujmuje większość błędów programowych: scena z prowadzącym, do której wszyscy mają się zgromadzić, działa na pikniku gorzej niż w sali.

  • Strefy zamiast sceny. Cztery do sześciu stref, każda z własnym animatorem i własnym rytmem. Ludzie krążą, a nie czekają na kolejny punkt.
  • Jeden moment wspólny, krótki. Powitanie zarządu na pięć minut, ewentualnie jedno losowanie na koniec. Nic więcej ze sceny.
  • Aktywności międzypokoleniowe. To jest sedno family day. Zadanie, które rodzic robi z dzieckiem, buduje więcej niż dwie osobne atrakcje obok siebie.
  • Strefa spokoju. Cień, leżaki, miejsce dla najmłodszych i dla tych, którzy po prostu nie lubią tłumu. Brakuje jej na większości pikników i to widać po godzinie.
  • Mapa i program w ręce. Kartka albo tablica przy wejściu. Bez tego połowa gości nie dowie się, że trzecia strefa w ogóle istnieje.

Dmuchańce zajmują dzieci i to jest ich cała rola. Nie łączą nikogo z nikim. Jeżeli cały program opiera się na atrakcjach do wynajęcia, dostaniecie wesołe miasteczko z logo firmy, a nie wydarzenie.

Co z pogodą?

To jest jedyny punkt, przy którym nie ma kompromisu. Plan B nie może brzmieć „w razie deszczu przeniesiemy się pod namiot", jeżeli namiot jest na pięćdziesiąt osób, a gości będzie dwieście.

  • Zadaszenie dla pełnej frekwencji, nie dla połowy. To zwykle największa pojedyncza pozycja w budżecie piknikowym i najczęściej cięta jako pierwsza.
  • Twarda godzina decyzji o wariancie awaryjnym, ustalona z dostawcami na piśmie.
  • Podłoże. Po dwóch dniach deszczu łąka przestaje być terenem imprezowym, a wózek nie przejedzie.
  • Upał jest równie dużym ryzykiem co deszcz. Cień, woda i punkt medyczny to nie są dodatki.

Bezpieczeństwo, kiedy są dzieci

Family day zmienia profil ryzyka całego wydarzenia. Kilka rzeczy, które trzeba ustalić z obsługą terenu i z działem prawnym, zanim wyślecie zaproszenia.

  • Opaski identyfikacyjne z numerem telefonu opiekuna. Najprostsze i najskuteczniejsze rozwiązanie na zagubione dziecko.
  • Punkt spotkań ogłoszony na starcie. Jedno miejsce, widoczne, znane wszystkim dorosłym.
  • Opieka medyczna na miejscu. Przy wydarzeniu z dziećmi i atrakcjami ruchowymi to standard, nie luksus.
  • Liczba animatorów na liczbę dzieci. Zapytajcie dostawcę wprost i dostawcie do umowy. Jeden animator na dwadzieścioro dzieci wygląda inaczej w ofercie, a inaczej na trawie.
  • Zgody na utrwalenie i publikację wizerunku, w tym dzieci. To jest punkt, który trzeba ułożyć z osobą odpowiedzialną za ochronę danych w Waszej firmie, najlepiej jeszcze na etapie formularza zapisowego.
  • Alkohol. Przy family day część firm rezygnuje całkowicie, część ogranicza do piwa po godzinie, w której kończy się część dla dzieci. Decyzja jest Wasza, ale musi zapaść świadomie i być zakomunikowana wcześniej.

Dane, które się nie zgadzają

Nie ma dobrych, publicznych danych o rynku pikników firmowych w Polsce i nie będę udawał, że są. To, co mam, to obserwacje z realizacji, i jedna z nich regularnie zaskakuje klientów: frekwencja na family day liczy się inaczej niż na pikniku.

Przy zaproszeniu rodzin realny mnożnik wynosi zwykle między dwa a trzy razy liczba pracowników, którzy potwierdzą udział, a nie liczba zatrudnionych. To zmienia wszystko: jedzenie, toalety, zadaszenie i parking. Budżet liczony od liczby pracowników rozjedzie się w pierwszej godzinie.

Druga obserwacja: koszt na osobę jest na family day niższy niż na wieczornej gali, ale koszt całkowity często wyższy, właśnie przez liczbę osób. Zarządy, które patrzą tylko na stawkę jednostkową, bywają zaskoczone fakturą.

Kiedy to zrobić?

Family day w sobotę zabiera rodzinie weekend i część osób odbierze to jako koszt, nie jako prezent. Piątek po południu, z wcześniejszym zakończeniem pracy, działa często lepiej: firma daje czas, a nie zabiera.

Termin w kalendarzu rocznym też ma znaczenie. Czerwiec jest oczywisty i dlatego zatłoczony u dostawców. Wrzesień bywa lepszy pogodowo i wyraźnie tańszy, a przy family day ma dodatkową zaletę: dzieci są już po wakacjach i łatwiej zebrać rodziny w jednym miejscu.

Jak policzyć budżet?

Trzy pozycje, które w pikniku zjadają najwięcej i które najczęściej są niedoszacowane: zadaszenie, jedzenie i sanitariaty. Atrakcje są widoczne, więc dostają uwagę. Toalety są niewidoczne, dopóki nie ma do nich kolejki.

Pełną strukturę budżetu, z rezerwą i podziałem na kategorie, rozpisałem w tekście o planowaniu budżetu imprezy firmowej. Strukturę całego dnia integracyjnego, razem z tym, co robić między atrakcjami, rozpisałem w przewodniku po imprezie integracyjnej.

Trzy decyzje, które robią różnicę

Piknik firmowy i family day sprowadzają się do trzech decyzji: kto jest gościem i czy program jest pisany dla niego, strefy zamiast sceny oraz plan B na pełną frekwencję, a nie na połowę. Reszta, łącznie z atrakcjami, ustawia się wokół tych trzech.

Zapamiętaj!

  • Family day to inne wydarzenie niż piknik, nie piknik z doproszonymi rodzinami.
  • Na pikniku ludzie nie siedzą. Strefy z animatorami działają lepiej niż scena z programem.
  • Licz frekwencję jako dwa do trzech razy liczba potwierdzonych pracowników, nie liczba zatrudnionych.
  • Zadaszenie dla pełnej frekwencji. To najczęściej cięta pozycja i najczęściej żałowana.
  • Opaski z numerem telefonu opiekuna i ogłoszony punkt spotkań to minimum przy dzieciach.

FAQ: piknik firmowy i family day

Czym różni się piknik firmowy od family day?

Gościem i celem. Piknik jest dla zespołu i służy integracji. Family day jest dla zespołu i rodzin i służy budowaniu przywiązania do pracodawcy przez osoby spoza firmy. To wymaga innego programu i innej logistyki.

Ile osób przyjdzie na family day?

Zwykle dwa do trzech razy tyle, ile potwierdzi pracowników. Licz budżet od tej liczby, nie od liczby zatrudnionych i nie od liczby zaproszeń.

Sobota czy dzień roboczy?

Piątek po południu z wcześniejszym zakończeniem pracy działa często lepiej niż sobota, bo firma daje czas zamiast zabierać weekend. Sobota ma sens, jeżeli dojazd jest daleki i dzień ma trwać dłużej.

Czy na family day może być alkohol?

Może, ale decyzja powinna być świadoma i zakomunikowana z wyprzedzeniem. Część firm rezygnuje całkowicie, część otwiera bar dopiero po zakończeniu części dla dzieci.

Ilu animatorów potrzeba?

Zapytajcie dostawcę o proporcję animatorów do dzieci i zapiszcie ją w umowie. Deklaracja bez zapisu ma zwyczaj kurczyć się w dniu wydarzenia.

Co zrobić, jeżeli pada?

Nic, jeżeli nie przygotowaliście zadaszenia dla pełnej frekwencji i twardej godziny decyzji. To są dwie rzeczy, które trzeba mieć ustalone z dostawcami na piśmie, zanim zaczniecie sprzedaż wewnętrzną wydarzenia.

Czy warto zatrudnić prowadzącego?

Na pikniku rzadko potrzebny jest konferansjer w klasycznym sensie. Potrzebni są animatorzy w strefach i jedna osoba, która ogłasza dwa albo trzy komunikaty w ciągu dnia. Różnice między tymi rolami rozpisałem w tekście o mistrzu ceremonii i konferansjerze.

Źródła

  • Praktyka projektowa autora: pikniki firmowe i wydarzenia rodzinne realizowane dla firm w Polsce.
  • Brak publicznych, weryfikowalnych danych rynkowych dla tego formatu w Polsce. Podane proporcje frekwencji pochodzą z realizacji autora, nie z badań.

Planujesz piknik albo family day i chcesz, żeby to było wydarzenie, a nie wesołe miasteczko z logo? Napisz, ile osób, jaki teren i jaki cel, a powiem, jak bym ułożył strefy i gdzie leży ryzyko. Więcej o projektowaniu doświadczeń biznesowych.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak