Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Rok publikowania, trzysta postów. Zasięgi przyzwoite, komentarze się zdarzają, a w skrzynce cisza. Nikt nie dzwoni, nikt nie zaprasza, nikt nie pyta o współpracę.
Pierwszy odruch to zwiększyć częstotliwość. Skoro codziennie nie działa, to może dwa razy dziennie. To leczenie objawu, nie przyczyny, bo problemem prawie nigdy nie jest liczba publikacji.
Problemem jest to, że po roku czytania Twoich treści nikt nie potrafi w jednym zdaniu powiedzieć, w czym jesteś dobry.
Z tego artykułu dowiesz się:
Regularność rozwiązuje jeden problem: sprawia, że algorytm i ludzie o Tobie pamiętają. To dużo, ale to dopiero wejściówka.
Marka osobista powstaje wtedy, gdy w cudzej głowie tworzy się skrót: „to jest ten od X". Bez tego skrótu jesteś kimś, kogo treści przewijają się w feedzie i nic za sobą nie ciągną. Codzienna publikacja bez tematu przewodniego produkuje rozpoznawalność twarzy, nie kompetencji.
Test jest brutalnie prosty. Zapytaj trzech znajomych z branży, w czym się specjalizujesz. Jeśli dostaniesz trzy różne odpowiedzi albo jedną ogólną w rodzaju „no, marketing", masz odpowiedź, dlaczego telefon milczy.
Ludzie nie polecają osób, które publikują dużo. Polecają osoby, o których wiedzą, do jakiego problemu je wywołać.
Sprawdziłem to na sobie w sposób, którego nie planowałem. Prowadziłem ze sceny ponad trzysta trzydzieści wydarzeń i za każdym razem po zejściu podchodzą ludzie z tym samym typem pytania: chcą rozwinąć jedną rzecz, którą powiedziałem na marginesie. Nigdy nie jest to teza, która brzmiała najefektowniej. Zawsze konkret, który ktoś przełożył na własną sytuację. W treściach pisanych działa dokładnie ten sam mechanizm, tylko bez informacji zwrotnej, więc łatwiej się pomylić.
Treść obecnościowa mówi: jestem, widzicie mnie, mam zdanie. Komentarz do branżowego newsa, refleksja z konferencji, cytat z podsumowaniem. Łatwo ją produkować, bo materiał dostarcza świat zewnętrzny.
Treść ekspercka mówi: zrobiłem to i wiem, jak to działa. Pokazuje mechanizm, liczby, decyzję i jej konsekwencję. Trudniej ją produkować, bo materiał musisz mieć z własnej pracy.
Proporcje w większości profili są odwrócone: dziewięćdziesiąt procent obecności, dziesięć procent konkretu. Odwróć je, a przy tej samej liczbie postów zmieni się to, co ludzie o Tobie myślą.
Praktyczny wyróżnik: jeśli Twój post mógłby napisać ktokolwiek inny z branży, jest obecnościowy. Jeśli mógł go napisać wyłącznie ktoś, kto przez to przeszedł. Jest ekspercki.
Najtrudniejsza część, bo wymaga rezygnacji. Chcesz mówić o marketingu, sprzedaży, zarządzaniu zespołem i jeszcze o AI, bo o wszystkim masz coś do powiedzenia. I dokładnie dlatego nikt nie wie, po co ma do Ciebie napisać.
Wybierz jedno pole na najbliższe sześć miesięcy. Kryteria są trzy:
Zawężenie nie odcina Cię od reszty tematów. Odcina Cię od bycia niczyim wyborem.
Z własnej pracy. Żadna inna osoba nie ma dostępu do tego materiału, bo składa się on z twoich własnych przeżyć zawodowych.
Trzy miejsca, w których materiał leży bez wykorzystania:
Jeśli prowadzisz projekty, masz materiał na rok bez sięgania po jeden branżowy raport. Tematy leżą w twojej codzienności, która wydaje ci się zbyt zwyczajna, żeby o niej pisać.
Najszybciej sprawdzisz to poza ekranem. Jedno wystąpienie na branżowej konferencji weryfikuje pozycję eksperta w dwadzieścia minut, a jak zdobyć pierwsze zaproszenie, rozpisałem w tekście o tym, że dwadzieścia minut na scenie robi więcej niż rok postowania.
Zasięgi i polubienia mówią o tym, jak treść radzi sobie w feedzie. Nie mówią nic o tym, czy zbliżasz się do celu, dla którego to robisz.
Mierz cztery rzeczy, wszystkie odroczone w czasie:
Wszystkie cztery poruszają się miesiącami, nie tygodniami. Dlatego ocena marki osobistej po dwóch tygodniach publikowania jest bez sensu. Mierzysz wtedy wyłącznie kaprys algorytmu.
Jeśli budujesz widoczność wokół wydarzeń, przyda Ci się też tekst o tym, jak promować wydarzenie w social mediach, oraz o roli storytellingu, bo mechanika opowiadania jest w obu przypadkach ta sama.
Najczęstszy scenariusz porzucenia wygląda tak: przez trzy tygodnie idzie świetnie, potem wypada tydzień na projekcie, potem drugi, a wracać jest coraz trudniej. Winą obarcza się motywację, choć zawiodła organizacja.
Dwie rzeczy to naprawiają. Pierwsza to własny bank tematów. Plik, do którego wrzucasz jedno zdanie za każdym razem, gdy klient zadaje pytanie albo gdy coś w projekcie idzie nie tak. Po miesiącu masz trzydzieści punktów wyjścia i nigdy nie siadasz do pustej kartki.
Druga to pisanie partiami. Godzina raz w tygodniu, w której powstają trzy wpisy, działa lepiej niż piętnaście minut dziennie, bo pisanie ma koszt rozruchu i płacisz go wtedy raz zamiast pięć razy.
Zaplanuj też, co robisz w tygodniach gorszych. Jedna krótka odpowiedź na pytanie z banku podtrzyma rytm lepiej niż milczenie i wyrzuty sumienia. Marka osobista rzadko przegrywa przez słabą treść. Przegrywa przez przerwy, po których nikt nie wraca.
Algorytm daje zasięg, spotkanie daje dowód. Trzydzieści minut rozmowy przy jednym stole robi dla wiarygodności więcej niż kwartał publikowania, bo rozmówca widzi, jak myślisz pod presją pytania, a nie jak redagujesz post. Dlatego w praktyce najszybciej rosną te marki osobiste, które łączą regularną publikację z obecnością w miejscach, gdzie są ludzie z branży.
Nie chodzi od razu o własną konferencję. Prowadzę w Poznaniu cykliczne Czwartkowe Spotkania Social Media i to właśnie powtarzalność kameralnego formatu, a nie skala, zbudowała wokół nich środowisko. Własne, małe wydarzenie cykliczne daje trzy rzeczy naraz: powód do kontaktu z ludźmi, których chcesz znać, materiał na treści przez kolejny miesiąc i pozycję gospodarza zamiast pozycji kolejnego komentatora w kanale. Jak zaprojektować taki format, żeby nie skończył się na jednej edycji, opisałem w tekście o tym, dlaczego większość spotkań nie buduje relacji.
Regularność jest kosztem wejścia, nie przewagą. Przewagą jest jedno pole, praktyka zamiast komentarza i cierpliwość, żeby mówić o tej samej rzeczy dłużej, niż wydaje się to atrakcyjne.
Buduję widoczność ekspertów przez doświadczenia biznesowe. Sceny, wystąpienia i wydarzenia, które robią dla marki osobistej więcej niż kolejny kwartał postowania. Jeśli chcesz to poukładać u siebie, odezwij się.
Dwa–trzy razy w tygodniu, jeśli utrzymasz to przez pół roku, dają więcej niż codzienna seria porzucona po sześciu tygodniach. Częstotliwość dobierz do tempa, w którym jesteś w stanie produkować konkret, a nie do tego, co polecają poradniki.
Nie trzeba. Trzeba pokazywać sposób myślenia. Wątki prywatne działają wtedy, gdy niosą wniosek zawodowy. Same w sobie budują sympatię, nie kompetencję.
Ustal, co jest realnie objęte poufnością, a co tylko wydaje się wrażliwe. Mechanizmy, wnioski i sposób pracy prawie zawsze da się opisać bez nazw klientów i liczb. Firma zwykle obawia się wycieku danych, nie tego, że ktoś zna się na swojej robocie.
Pierwsze zapytania pojawiają się zwykle po kilku miesiącach konsekwentnego mówienia o jednym temacie. Wcześniej rosną zasięgi i komentarze, co bywa mylące, bo wygląda jak wynik, a jeszcze nim nie jest.
Dopiero wtedy, gdy wiesz, które treści przynoszą zapytania. Promowanie postów, zanim masz to rozpoznane, kupuje Ci zasięg wśród ludzi, którzy i tak nic z tym nie zrobią.
Nudne tematy mają najmniejszą konkurencję i najbardziej zdesperowanych odbiorców. Ktoś, kto szuka wiedzy o rozliczaniu kosztów albo o logistyce, nie ma z czego wybierać. I zapamiętuje pierwszą osobę, która mu to zrozumiale wytłumaczy.
Da się, choć w B2B trudniej. Alternatywy to newsletter, podcast i scena. Z tym że wszystkie wymagają więcej pracy na jednostkę uwagi. Najczęściej to nie kwestia kanału, tylko tego, czy masz jedno pole i konkret do powiedzenia.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.