Blog

Publikujesz codziennie i nic z tego nie wynika. Problemem nie jest regularność

Rok publikowania, trzysta postów. Zasięgi przyzwoite, komentarze się zdarzają, a w skrzynce cisza. Nikt nie dzwoni, nikt nie zaprasza, nikt nie pyta o współpracę.

Pierwszy odruch to zwiększyć częstotliwość. Skoro codziennie nie działa, to może dwa razy dziennie. To leczenie objawu, nie przyczyny, bo problemem prawie nigdy nie jest liczba publikacji.

Problemem jest to, że po roku czytania Twoich treści nikt nie potrafi w jednym zdaniu powiedzieć, w czym jesteś dobry.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego regularność jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym;
  • czym różni się treść ekspercka od treści obecnościowej;
  • jak wybrać jedno pole, na którym chcesz być rozpoznawalny;
  • po czym poznać, że content faktycznie pracuje, bez patrzenia na lajki.

Dlaczego sama regularność nie buduje marki osobistej?

Regularność rozwiązuje jeden problem: sprawia, że algorytm i ludzie o Tobie pamiętają. To dużo, ale to dopiero wejściówka.

Marka osobista powstaje wtedy, gdy w cudzej głowie tworzy się skrót: „to jest ten od X". Bez tego skrótu jesteś kimś, kogo treści przewijają się w feedzie i nic za sobą nie ciągną. Codzienna publikacja bez tematu przewodniego produkuje rozpoznawalność twarzy, nie kompetencji.

Test jest brutalnie prosty. Zapytaj trzech znajomych z branży, w czym się specjalizujesz. Jeśli dostaniesz trzy różne odpowiedzi albo jedną ogólną w rodzaju „no, marketing", masz odpowiedź, dlaczego telefon milczy.

Ludzie nie polecają osób, które publikują dużo. Polecają osoby, o których wiedzą, do jakiego problemu je wywołać.

Czym różni się treść ekspercka od treści obecnościowej?

Sprawdziłem to na sobie w sposób, którego nie planowałem. Prowadziłem ze sceny ponad trzysta trzydzieści wydarzeń i za każdym razem po zejściu podchodzą ludzie z tym samym typem pytania: chcą rozwinąć jedną rzecz, którą powiedziałem na marginesie. Nigdy nie jest to teza, która brzmiała najefektowniej. Zawsze konkret, który ktoś przełożył na własną sytuację. W treściach pisanych działa dokładnie ten sam mechanizm, tylko bez informacji zwrotnej, więc łatwiej się pomylić.

Treść obecnościowa mówi: jestem, widzicie mnie, mam zdanie. Komentarz do branżowego newsa, refleksja z konferencji, cytat z podsumowaniem. Łatwo ją produkować, bo materiał dostarcza świat zewnętrzny.

Treść ekspercka mówi: zrobiłem to i wiem, jak to działa. Pokazuje mechanizm, liczby, decyzję i jej konsekwencję. Trudniej ją produkować, bo materiał musisz mieć z własnej pracy.

Proporcje w większości profili są odwrócone: dziewięćdziesiąt procent obecności, dziesięć procent konkretu. Odwróć je, a przy tej samej liczbie postów zmieni się to, co ludzie o Tobie myślą.

Praktyczny wyróżnik: jeśli Twój post mógłby napisać ktokolwiek inny z branży, jest obecnościowy. Jeśli mógł go napisać wyłącznie ktoś, kto przez to przeszedł. Jest ekspercki.

Jak wybrać jedno pole, na którym chcesz być rozpoznawalny?

Najtrudniejsza część, bo wymaga rezygnacji. Chcesz mówić o marketingu, sprzedaży, zarządzaniu zespołem i jeszcze o AI, bo o wszystkim masz coś do powiedzenia. I dokładnie dlatego nikt nie wie, po co ma do Ciebie napisać.

Wybierz jedno pole na najbliższe sześć miesięcy. Kryteria są trzy:

  • Masz w tym praktykę. Nie zainteresowanie, tylko przepracowane projekty, z których pamiętasz szczegóły i pomyłki.
  • Ktoś za to płaci, jeśli temat nie ma po drugiej stronie budżetu, budujesz hobby, nie markę.
  • Wytrzymasz z nim pół roku. Po dwóch miesiącach każdy temat się nudzi. Wyróżnia się ten, kto mówi o jednej rzeczy dłużej, niż jest to wygodne.

Zawężenie nie odcina Cię od reszty tematów. Odcina Cię od bycia niczyim wyborem.

Skąd brać materiał, jeśli nie z newsów branżowych?

Z własnej pracy. Żadna inna osoba nie ma dostępu do tego materiału, bo składa się on z twoich własnych przeżyć zawodowych.

Trzy miejsca, w których materiał leży bez wykorzystania:

  • Pytania klientów. To, co słyszysz na trzecim spotkaniu, jest dokładnie tym, czego szuka reszta rynku. Odpowiedź, którą właśnie napisałeś w mailu, jest gotowym postem.
  • Decyzje, które podjąłeś inaczej niż podręcznik. Wraz z uzasadnieniem i tym, co z tego wyszło.
  • Rzeczy, które nie zadziałały. Najrzadszy typ treści w polskim internecie i jednocześnie najbardziej wiarygodny.

Jeśli prowadzisz projekty, masz materiał na rok bez sięgania po jeden branżowy raport. Tematy leżą w twojej codzienności, która wydaje ci się zbyt zwyczajna, żeby o niej pisać.

Najszybciej sprawdzisz to poza ekranem. Jedno wystąpienie na branżowej konferencji weryfikuje pozycję eksperta w dwadzieścia minut, a jak zdobyć pierwsze zaproszenie, rozpisałem w tekście o tym, że dwadzieścia minut na scenie robi więcej niż rok postowania.

Jak mierzyć, czy content faktycznie pracuje?

Zasięgi i polubienia mówią o tym, jak treść radzi sobie w feedzie. Nie mówią nic o tym, czy zbliżasz się do celu, dla którego to robisz.

Mierz cztery rzeczy, wszystkie odroczone w czasie:

  • Zapytania. Ile osób napisało do Ciebie w sprawie współpracy w ostatnim kwartale i czy w wiadomości powołują się na konkretną treść.
  • Jakość rozmów. Czy trafiają do Ciebie zapytania z Twojego pola, czy przypadkowe.
  • Zaproszenia. Na podcasty, panele, prelekcje. To najczystszy sygnał, że rynek przypisał Ci temat.
  • Skrót w cudzych ustach, jak Cię przedstawiają, kiedy nie ma Cię w pokoju.

Wszystkie cztery poruszają się miesiącami, nie tygodniami. Dlatego ocena marki osobistej po dwóch tygodniach publikowania jest bez sensu. Mierzysz wtedy wyłącznie kaprys algorytmu.

Jeśli budujesz widoczność wokół wydarzeń, przyda Ci się też tekst o tym, jak promować wydarzenie w social mediach, oraz o roli storytellingu, bo mechanika opowiadania jest w obu przypadkach ta sama.

Jak zaplanować publikowanie, żeby nie wypalić się po miesiącu?

Najczęstszy scenariusz porzucenia wygląda tak: przez trzy tygodnie idzie świetnie, potem wypada tydzień na projekcie, potem drugi, a wracać jest coraz trudniej. Winą obarcza się motywację, choć zawiodła organizacja.

Dwie rzeczy to naprawiają. Pierwsza to własny bank tematów. Plik, do którego wrzucasz jedno zdanie za każdym razem, gdy klient zadaje pytanie albo gdy coś w projekcie idzie nie tak. Po miesiącu masz trzydzieści punktów wyjścia i nigdy nie siadasz do pustej kartki.

Druga to pisanie partiami. Godzina raz w tygodniu, w której powstają trzy wpisy, działa lepiej niż piętnaście minut dziennie, bo pisanie ma koszt rozruchu i płacisz go wtedy raz zamiast pięć razy.

Zaplanuj też, co robisz w tygodniach gorszych. Jedna krótka odpowiedź na pytanie z banku podtrzyma rytm lepiej niż milczenie i wyrzuty sumienia. Marka osobista rzadko przegrywa przez słabą treść. Przegrywa przez przerwy, po których nikt nie wraca.

Gdzie w tym wszystkim są spotkania na żywo?

Algorytm daje zasięg, spotkanie daje dowód. Trzydzieści minut rozmowy przy jednym stole robi dla wiarygodności więcej niż kwartał publikowania, bo rozmówca widzi, jak myślisz pod presją pytania, a nie jak redagujesz post. Dlatego w praktyce najszybciej rosną te marki osobiste, które łączą regularną publikację z obecnością w miejscach, gdzie są ludzie z branży.

Nie chodzi od razu o własną konferencję. Prowadzę w Poznaniu cykliczne Czwartkowe Spotkania Social Media i to właśnie powtarzalność kameralnego formatu, a nie skala, zbudowała wokół nich środowisko. Własne, małe wydarzenie cykliczne daje trzy rzeczy naraz: powód do kontaktu z ludźmi, których chcesz znać, materiał na treści przez kolejny miesiąc i pozycję gospodarza zamiast pozycji kolejnego komentatora w kanale. Jak zaprojektować taki format, żeby nie skończył się na jednej edycji, opisałem w tekście o tym, dlaczego większość spotkań nie buduje relacji.

Co zrobić z tym w przyszłym tygodniu

Regularność jest kosztem wejścia, nie przewagą. Przewagą jest jedno pole, praktyka zamiast komentarza i cierpliwość, żeby mówić o tej samej rzeczy dłużej, niż wydaje się to atrakcyjne.

Zapamiętaj!

  • Jeśli trzy osoby z branży opiszą Cię trzema różnymi zdaniami, nie masz jeszcze marki osobistej.
  • Odwróć proporcje: mniej komentowania cudzych newsów, więcej własnych mechanizmów i pomyłek.
  • Mierz zapytania i zaproszenia, nie zasięgi. Pierwsze płacą rachunki, drugie robią dobrze.

Buduję widoczność ekspertów przez doświadczenia biznesowe. Sceny, wystąpienia i wydarzenia, które robią dla marki osobistej więcej niż kolejny kwartał postowania. Jeśli chcesz to poukładać u siebie, odezwij się.

FAQ. Najczęściej zadawane pytania

Ile razy w tygodniu publikować, żeby budować markę osobistą?

Dwa–trzy razy w tygodniu, jeśli utrzymasz to przez pół roku, dają więcej niż codzienna seria porzucona po sześciu tygodniach. Częstotliwość dobierz do tempa, w którym jesteś w stanie produkować konkret, a nie do tego, co polecają poradniki.

Czy trzeba pokazywać twarz i życie prywatne?

Nie trzeba. Trzeba pokazywać sposób myślenia. Wątki prywatne działają wtedy, gdy niosą wniosek zawodowy. Same w sobie budują sympatię, nie kompetencję.

Co zrobić, gdy pracodawca nie chce, żebym publikował?

Ustal, co jest realnie objęte poufnością, a co tylko wydaje się wrażliwe. Mechanizmy, wnioski i sposób pracy prawie zawsze da się opisać bez nazw klientów i liczb. Firma zwykle obawia się wycieku danych, nie tego, że ktoś zna się na swojej robocie.

Jak długo czeka się na pierwsze efekty?

Pierwsze zapytania pojawiają się zwykle po kilku miesiącach konsekwentnego mówienia o jednym temacie. Wcześniej rosną zasięgi i komentarze, co bywa mylące, bo wygląda jak wynik, a jeszcze nim nie jest.

Czy warto inwestować w reklamę własnych treści?

Dopiero wtedy, gdy wiesz, które treści przynoszą zapytania. Promowanie postów, zanim masz to rozpoznane, kupuje Ci zasięg wśród ludzi, którzy i tak nic z tym nie zrobią.

Co jeśli mój temat jest nudny?

Nudne tematy mają najmniejszą konkurencję i najbardziej zdesperowanych odbiorców. Ktoś, kto szuka wiedzy o rozliczaniu kosztów albo o logistyce, nie ma z czego wybierać. I zapamiętuje pierwszą osobę, która mu to zrozumiale wytłumaczy.

Czy da się budować markę osobistą bez LinkedIna?

Da się, choć w B2B trudniej. Alternatywy to newsletter, podcast i scena. Z tym że wszystkie wymagają więcej pracy na jednostkę uwagi. Najczęściej to nie kwestia kanału, tylko tego, czy masz jedno pole i konkret do powiedzenia.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak