Blog

Szkolenie menedżerskie, po którym coś zostaje

Z tego artykułu dowiesz się: dlaczego wiedza ze szkolenia znika w ciągu kilku tygodni, ile polskich firm w ogóle szkoli swoich ludzi i jak bardzo różni się to między małymi a dużymi organizacjami, czym różni się temat zamówiony od tematu potrzebnego, jak wygląda blok wdrożeniowy i sesja kontrolna, co mierzyć na czterech poziomach oceny, kiedy szkolenie jest najdroższym sposobem nierozwiązania problemu i co powinno znaleźć się w briefie, żeby oferty dało się porównać.

Poniedziałek, dziewiąta rano, dwa tygodnie po dwudniowym warsztacie. Segregator leży na półce za plecami. Kalendarz ten sam, ludzie ci sami, procedury te same, przełożony wie o szkoleniu tyle, że trwało dwa dni. W skrzynce czterdzieści maili z weekendu.

Nic z tego, co zadziało się na sali, nie ma tu punktu zaczepienia. Warsztat nie był słaby, on się po prostu kończył w chwili, gdy uczestnik wyszedł z sali. A wszystko, co miało się zmienić, miało się zmienić właśnie tutaj.

Za rok ta sama firma zamawia kolejny program, bo poprzedni „się podobał". Ten tekst jest o tym, co trzeba dołożyć, żeby przestać płacić za dwa dni dobrego samopoczucia.

Ile polskich firm w ogóle szkoli swoich ludzi?

Zanim o skuteczności, warto zobaczyć skalę, bo ona sporo tłumaczy.

Z badania Głównego Urzędu Statystycznego dotyczącego ustawicznego szkolenia zawodowego w przedsiębiorstwach, obejmującego rok 2020, wynika, że szkolenia prowadziło czterdzieści i dziewięć dziesiątych procent objętych badaniem firm, czyli około czterdziestu czterech i pół tysiąca przedsiębiorstw.

Rozstrzał między klasami wielkości jest ogromny. Wśród firm małych, zatrudniających od dziesięciu do czterdziestu dziewięciu osób, szkoliło trzydzieści pięć i pół procent. Wśród średnich pięćdziesiąt dziewięć i pół procent. Wśród dużych, powyżej dwustu pięćdziesięciu pracowników, osiemdziesiąt dwa i pół procent. W sektorze finansowym i ubezpieczeniowym siedemdziesiąt dziewięć i trzy dziesiąte procent.

Jedna liczba z tego badania jest ważniejsza od pozostałych: ponad siedemdziesiąt jeden procent przedsiębiorstw prowadziło szkolenia w formie nauki na stanowisku pracy.

To znaczy, że najpowszechniejszą formą rozwoju w polskich firmach nie jest sala szkoleniowa, tylko praca pod okiem kogoś, kto już umie. Warsztat zewnętrzny jest dodatkiem do tego procesu, a nie jego zamiennikiem. Traktowanie go jako samodzielnego narzędzia zmiany jest pierwszym błędem, jaki popełnia zamawiający.

Dlaczego wiedza ze szkolenia wyparowuje

Zapominanie nowego materiału nie jest wadą uczestników ani trenera. Jest normalnym zachowaniem pamięci, opisanym po raz pierwszy przez Hermanna Ebbinghausa w badaniach nad krzywą zapominania z końca dziewiętnastego wieku. Największy ubytek następuje w pierwszych dniach po nauce, jeśli nie ma powtórzenia ani zastosowania.

W kontekście firmowym dochodzi drugi mechanizm, poważniejszy od pierwszego. Uczestnik wraca do środowiska, które nie zmieniło się ani o milimetr. Nowe zachowanie wymaga wysiłku, stare działa automatycznie, a presja bieżących zadań rozstrzyga sprawę do końca pierwszego tygodnia.

Badacze zajmujący się transferem szkolenia do praktyki, w tym Timothy Baldwin i Kevin Ford w przeglądzie opublikowanym w „Personnel Psychology" w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym ósmym roku, wskazywali trzy grupy czynników: cechy uczestnika, projekt szkolenia i środowisko pracy.

Tu jedna uwaga porządkowa, bo mit powtarzany jest w branży od lat. Krążąca liczba mówiąca, że do praktyki przechodzi dziesięć procent treści szkoleniowych, nie ma solidnego umocowania w tych badaniach i nie warto jej powtarzać. Kierunek wniosku pozostaje jednak niezmienny i jest niewygodny dla zamawiającego: środowisko pracy waży co najmniej tyle, co samo szkolenie.

Niewygodny, bo przenosi część odpowiedzialności z dostawcy na organizację. I jednocześnie dobry, bo oznacza, że na wynik da się wpłynąć bez zmiany trenera.

Temat, który zamówiłeś, rzadko jest tematem, którego potrzebujesz

Zapytania przychodzą zwykle w formie tematu: komunikacja, delegowanie, zarządzanie zespołem rozproszonym, informacja zwrotna. Temat jest odpowiedzią, a nie pytaniem. Warto cofnąć się o krok i zapytać, jakie zachowanie ma się w firmie zmienić.

Przykład, który powtarza się najczęściej. Firma zamawia szkolenie z komunikacji, bo „ludzie się nie dogadują". Po dwóch rozmowach okazuje się, że menedżerowie nie mają ustalonego rytmu spotkań ze swoimi zespołami, więc informacja krąży przypadkiem. Deficytu kompetencji tu nie ma, jest brak procesu. Szkolenie z komunikacji przejdzie dobrze i niczego nie naprawi.

Trzy pytania przed wyborem tematu

  • Co konkretnie robią dziś twoi menedżerowie, czego nie powinni robić? Odpowiedz zachowaniem, nie nazwą kompetencji.
  • Skąd wiesz, że to problem umiejętności, a nie procesu, narzędzia albo motywacji? Szkolenie leczy tylko pierwszą z tych czterech rzeczy.
  • Co się stanie, jeśli nic z tym nie zrobicie przez rok? Odpowiedź pokazuje realny priorytet i realny budżet.

Jeżeli na pierwsze pytanie nie ma konkretnej odpowiedzi, program zostanie zamówiony pod objaw. Trener zrobi swoją robotę, uczestnicy ocenią ją wysoko, a problem zostanie w firmie na kolejny rok.

Trzy warstwy dobrego programu

Szkolenie, po którym coś zostaje, ma trzy warstwy i żadna nie zastępuje pozostałych.

Warstwa wiedzy

Modele, narzędzia, język do nazwania zjawisk. Najłatwiejsza do dostarczenia i najmniej trwała. Sama w sobie nie zmienia zachowań, ale bez niej uczestnik nie ma czym myśleć o problemie.

Warstwa ćwiczenia

Praca na własnych przypadkach uczestników, nie na przykładach z podręcznika. Menedżer, który ćwiczy trudną rozmowę na sytuacji ze swojego zespołu, wychodzi z gotowym scenariuszem. Ten, kto ćwiczy na wymyślonym przykładzie, wychodzi z ogólną świadomością.

Różnica jest widoczna już na sali. Przy własnym przypadku ludzie się spierają, przy wymyślonym grzecznie wykonują polecenie.

Warstwa wdrożenia

Konkretne zadanie do wykonania w firmie w ciągu najbliższych tygodni, z przypisanym właścicielem, terminem i sposobem sprawdzenia. Tę warstwę wycina się najczęściej, bo wydłuża projekt i wymaga zaangażowania po stronie klienta.

Jest jednocześnie jedyną, która przekłada się na zmianę mierzalną w organizacji. Reszta jest przygotowaniem do niej.

Blok wdrożeniowy: jak to wygląda w praktyce

Sposób, który stosuję w warsztatach wyjazdowych i który przenosi się na szkolenia stacjonarne, jest niewygodny dla wszystkich stron i dlatego działa.

Ostatnie dwie godziny programu nie są podsumowaniem. Są sesją planowania. Każdy uczestnik zapisuje jedno zadanie, które wdroży w swoim obszarze, termin i sposób sprawdzenia. Zadanie musi być na tyle małe, żeby dało się je zrobić w cztery tygodnie, i na tyle konkretne, żeby ktoś inny mógł ocenić, czy zostało wykonane. „Będę lepiej komunikować się z zespołem" nie przechodzi. „Wprowadzę cotygodniowe piętnastominutowe spotkanie statusowe z każdą z trzech osób" przechodzi.

Lista zadań zostaje spisana i trafia do przełożonych uczestników. To jest moment, w którym wychodzi, czy organizacja traktuje program poważnie. Jeżeli przełożeni nie chcą jej dostać, wiadomo, jak skończy się wdrożenie.

Po sześciu tygodniach odbywa się sesja kontrolna. Dwie godziny, zdalnie, w tej samej grupie. Każdy mówi, co zrobił, co nie wyszło i dlaczego. Nie ma oceniania, jest przegląd przeszkód.

Ta sesja robi trzy rzeczy naraz. Wymusza wykonanie zadania przed terminem, bo nikt nie chce być jedynym, który nic nie zrobił. Pokazuje wzorce blokad wspólne dla całej organizacji, co bywa cenniejsze niż samo szkolenie. I przypomina treści w momencie, w którym pamięć naturalnie już je gubi, czyli dokładnie tam, gdzie Ebbinghaus umieścił największy ubytek.

Koszt tej sesji jest ułamkiem kosztu programu. Efekt w postaci realnie wdrożonych zmian jest nieporównywalnie większy.

Co mierzyć i po jakim czasie

Ankieta wypełniana na koniec dnia szkoleniowego mierzy nastrój i sympatię do trenera. Jest przydatna operacyjnie i bezużyteczna jako dowód efektu.

Najsensowniejszą ramą pozostaje model czterech poziomów Donalda Kirkpatricka: reakcja, wiedza, zachowanie, wynik dla organizacji. W praktyce warto rozłożyć pomiar na trzy momenty.

KiedyCo mierzyszCzego to dowodzi
bezpośrednio poocena zajęć, poczucie przydatności, deklaracja zastosowaniajakość realizacji, nie efekt
po czterech do sześciu tygodniwykonanie zadań wdrożeniowych, przeszkody, samoocena zmianytransfer do praktyki
po trzech do sześciu miesięcywskaźniki po stronie zespołów: rotacja, wyniki, jakość informacji zwrotnejwpływ na organizację

Trzeci poziom wymaga uczciwości. Pojedynczy program rzadko da się połączyć ze wskaźnikiem biznesowym w sposób, który obroni się przed dyrektorem finansowym, bo w tym samym czasie działa kilkanaście innych czynników. Zamiast udawać precyzję, warto rzetelnie mierzyć poziom drugi i traktować go jako główny dowód. Sposób prowadzenia takiego pomiaru opisałem w tekście o ewaluacji i mierzeniu efektu.

Co powinien zawierać brief na szkolenie menedżerskie

Zapytanie złożone z tematu, liczby uczestników i budżetu daje oferty, których nie da się porównać. Dobry brief ma pięć elementów.

Pięć elementów briefu

  • Zachowanie do zmiany, opisane konkretnie, razem z tym, jak wygląda dziś.
  • Kontekst organizacyjny: struktura, wielkość zespołów, ostatnie zmiany, poprzednie szkolenia i ich efekt.
  • Poziom uczestników: doświadczenie menedżerskie w latach, wielkość podległych zespołów, dobrowolność udziału.
  • Sposób sprawdzenia efektu: co i kiedy będziecie mierzyć.
  • Zakres wdrożenia: czy przewidujecie sesję kontrolną i czy przełożeni uczestników są włączeni w proces.

Ostatni punkt najlepiej odsiewa dostawców. Firma szkoleniowa, która ucieszy się z pytania o wdrożenie, myśli o efekcie. Ta, która potraktuje je jako komplikację, sprzedaje dni szkoleniowe.

Kiedy szkolenie nie jest odpowiedzią

Powiem to wprost, choć rzadko mówi to ktoś, kto szkolenia prowadzi. Są sytuacje, w których program rozwojowy jest najdroższym możliwym sposobem nierozwiązania problemu.

Cztery sytuacje, w których odradzam szkolenie

  • Problemem jest brak procesu albo narzędzia. Menedżer, który nie ma gdzie zapisać zadań zespołu, nie potrzebuje warsztatu z delegowania.
  • Problemem jest konkretna osoba. Program dla dwudziestu ludzi zamówiony po to, żeby jedna z nich zrozumiała komunikat, jest kosztowną formą unikania rozmowy.
  • Problemem jest obciążenie pracą albo struktura wynagrodzeń. Żaden warsztat z zarządzania sobą w czasie nie naprawi zespołu, w którym brakuje dwóch etatów.
  • Decyzja już zapadła, a szkolenie ma ją firmować. Uczestnicy wyczuwają to w pierwszej godzinie i przestają się angażować.

W każdej z tych sytuacji uczciwa odpowiedź dostawcy brzmi: to nie jest temat na szkolenie. Prowadząc zajęcia na uczelni i warsztaty dla zespołów widzę, że najlepiej ocenianymi projektami bywają te, w których zakres został na wstępie zawężony albo przeformułowany.

Warsztat wyjazdowy: kiedy ma przewagę nad salą w biurze

Wyjazd sam z siebie nie poprawia efektywności nauki. Poprawiają ją dwie rzeczy, które przy wyjeździe pojawiają się przy okazji.

Pierwsza to odcięcie od bieżących zadań i jest marnowana najczęściej. Grupa jedzie sto kilometrów od biura i przez cały dzień odbiera telefony z pracy. Bez wyraźnej umowy o niedostępności wyjazd staje się drogim sposobem na zrobienie tego samego, co dałoby się zrobić w sali konferencyjnej. Reszta zależy od tego, jak zaplanujesz warsztaty od strony organizacyjnej.

Druga jest niedoceniana. Wieczór na wyjeździe szkoleniowym nie jest doklejoną integracją, tylko częścią programu, w której zapadają ustalenia nieformalne. Warto go zaprojektować, a nie zostawiać barowi hotelowemu. Wspólne zadanie, kolacja z ustaloną mechaniką rozmów albo krótka sesja o wnioskach z dnia dają więcej niż kolejny moduł merytoryczny.

Czy szkolenia menedżerskie mają jeszcze sens?

Moja prognoza, oparta na danych i na tym, co widzę u klientów: sens ma coraz mniej programów, ale te, które go mają, będą coraz lepiej rozliczane.

Argument za jest w liczbach GUS. Osiemdziesiąt dwa i pół procent dużych firm szkoli, więc rynek istnieje i jest dojrzały. Jednocześnie ponad siedemdziesiąt jeden procent przedsiębiorstw uczy na stanowisku pracy, czyli kompetencja przekazywana jest wewnętrznie. Zewnętrzny warsztat musi więc wnosić coś, czego nie ma w firmie: perspektywę spoza organizacji, przypadki z innych branż i kogoś, kto może powiedzieć rzeczy niewygodne.

Argument za zmianą formy jest równie mocny. Programy jednorazowe przegrywają z rozłożonymi w czasie, bo między spotkaniami uczestnik ma szansę czegoś spróbować. Dostawcy, którzy sprzedają dni szkoleniowe, będą pod presją tych, którzy sprzedają efekt razem ze sposobem jego sprawdzenia.

Przegrają na tym firmy, które co roku zamawiają ten sam temat u innego dostawcy, dziwiąc się, że nic się nie zmienia.

Co z tego wynika dla twojej firmy

Program rozwojowy działa na tyle, na ile zaprojektowano to, co dzieje się po nim. Sala, trener i materiały są warunkiem koniecznym i niewystarczającym. Warstwa wdrożeniowa kosztuje ułamek budżetu i decyduje o całej reszcie.

Zapamiętaj!

  • W polskich firmach dominuje nauka na stanowisku pracy, więc warsztat zewnętrzny jest dodatkiem do procesu, nie jego zamiennikiem.
  • Środowisko pracy waży w transferze wiedzy co najmniej tyle, co samo szkolenie.
  • Temat zamówiony pod objaw daje dobre oceny i zero zmiany.
  • Blok wdrożeniowy i sesja kontrolna po sześciu tygodniach kosztują ułamek programu.
  • Głównym dowodem efektu jest liczba wdrożonych zmian, nie wyliczony na siłę zwrot z inwestycji.

FAQ: szkolenia menedżerskie

Ile powinno trwać szkolenie menedżerskie?

Dwa dni to zwykle maksimum, jakie ma sens jednorazowo. Lepsze wyniki daje podział na krótsze bloki rozłożone w czasie, z zadaniem wdrożeniowym pomiędzy nimi. Dwa spotkania po dniu, w odstępie miesiąca, przekładają się na praktykę znacznie lepiej niż dwa dni z rzędu, bo pomiędzy nimi uczestnik ma szansę czegoś spróbować i wrócić z pytaniem.

Czy przełożeni uczestników powinni brać udział w szkoleniu?

W samym szkoleniu zwykle nie, bo obecność szefa zmienia dynamikę grupy i ogranicza szczerość. W procesie wokół szkolenia zdecydowanie tak. Przełożony powinien znać zakres, dostać listę zadań wdrożeniowych swojego zespołu i wiedzieć, kiedy odbywa się sesja kontrolna. Bez tego wdrożenie nie ma zaczepienia w organizacji.

Jak wybrać firmę szkoleniową?

Zapytaj o trzy rzeczy: jak pracują na przypadkach uczestników, co przewidują po zakończeniu programu i kiedy ostatnio odradzili klientowi szkolenie. Trzecie pytanie jest najlepszym testem. Dostawca, który nigdy nikomu niczego nie odradził, sprzedaje dni, a nie efekt.

Czy szkolenia mają sens przy małym zespole menedżerskim?

Przy zespole poniżej pięciu menedżerów program grupowy bywa nieefektywny, bo brakuje różnorodności przypadków, a te są głównym paliwem warsztatu. Lepiej sprawdzają się sesje indywidualne albo dołączenie do grupy otwartej, w której uczestnicy z innych firm wnoszą perspektywę spoza waszej organizacji.

Co zrobić, jeśli po poprzednim szkoleniu nic nie zostało?

Zacznij od diagnozy, nie od zamówienia kolejnego. Sprawdź, czy problem tkwił w doborze tematu, w braku warstwy wdrożeniowej, czy w środowisku pracy, które nie pozwoliło nowym zachowaniom przetrwać. Powtórzenie tego samego programu u innego dostawcy naprawia najrzadszą z tych trzech przyczyn.

Czy da się zmierzyć zwrot z inwestycji w szkolenie?

Rzetelnie i w sposób odporny na pytania działu finansowego: rzadko. Na wskaźniki biznesowe wpływa w tym samym czasie zbyt wiele rzeczy. Da się natomiast wiarygodnie zmierzyć poziom drugi, czyli wykonane zadania wdrożeniowe i zmianę zachowań, i to jest liczba, którą warto pokazywać zarządowi.

Czy udział w szkoleniu powinien być obowiązkowy?

Dla menedżerów zwykle tak, bo to część roli, ale obowiązek dotyczy obecności, nie zaangażowania. Tego drugiego nie da się zarządzić. Jedyne, co realnie działa, to sensowny dobór tematu i informacja, po co ten program powstał i co po nim nastąpi.

Źródła

  • Główny Urząd Statystyczny, „Charakterystyka ustawicznego szkolenia zawodowego w przedsiębiorstwach", dane za rok 2020 (badanie SU-2). Odsetek przedsiębiorstw prowadzących szkolenia ogółem i w podziale na klasy wielkości, udział sektora finansowego i ubezpieczeniowego, udział szkoleń prowadzonych na stanowisku pracy.
  • Hermann Ebbinghaus, „Über das Gedächtnis" (1885). Krzywa zapominania jako opis tempa ubytku nowego materiału przy braku powtórzenia i zastosowania.
  • Timothy T. Baldwin, J. Kevin Ford, „Transfer of Training: A Review and Directions for Future Research", „Personnel Psychology" (1988). Trzy grupy czynników wpływających na transfer szkolenia do praktyki. W tekście zaznaczono, że popularna liczba mówiąca o dziesięciu procentach transferu nie ma umocowania w tej pracy.
  • Donald L. Kirkpatrick, model czterech poziomów oceny efektów szkolenia (reakcja, wiedza, zachowanie, wynik dla organizacji), rozwinięty w „Evaluating Training Programs".
  • Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, „Bilans Kapitału Ludzkiego", cykliczny monitoring kompetencji i uczenia się dorosłych w Polsce, wykorzystany jako tło dla obrazu rynku szkoleń.
  • Pozostałe ustalenia, w tym opis bloku wdrożeniowego i sesji kontrolnej, pochodzą z praktyki szkoleniowej autora.

Zrób jedną rzecz przed zamówieniem kolejnego programu

Wróć do ostatniego szkolenia, za które zapłaciliście, i zapytaj trzech uczestników, co konkretnie zmienili w swojej pracy po powrocie. Nie o wrażenia, o zmiany. Jeżeli usłyszysz odpowiedzi ogólne, przyczyną zwykle nie jest trener, tylko brak warstwy, której nikt nie zamówił.

Zanim wyślesz kolejne zapytanie, dopisz do niego dwa zdania: jakie zachowanie ma się zmienić i kiedy sprawdzicie, czy się zmieniło. Te dwa zdania zmieniają charakter ofert bardziej niż zmiana dostawcy.

Chcesz to przegadać przed wysłaniem zapytania? Napisz, jakie zachowanie ma się zmienić i ilu menedżerów to dotyczy. Więcej o projektowaniu doświadczeń biznesowych.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe artykuły

Przeczytaj również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak