Wydarzenia
Strefa networkingu na I Love Marketing & Technology 2026: dwa dni, które potwierdziły kierunek

Strefa networkingu na I Love Marketing & Technology 2026: dwa dni, które potwierdziły kierunek

W skrócie: dwa dni, pięć scen, setki rozmów i pierwsza w historii festiwalu wydzielona strefa networkingu, którą jako Event Marketing Institute przygotowaliśmy i prowadziliśmy. I ❤ BLIND miał zapełnione sloty codziennie do dwunastej, Speed Match przeszedł kilka pełnych rund, a uczestnicy pytali, kiedy następny raz. Poniżej: co działało, co nas zaskoczyło, komu dziękujemy i dlaczego ten kierunek warto rozwijać.

Dlaczego ten festiwal był dla mnie inny

Na I Love Marketing jeżdżę co roku z jednego powodu: żeby spotkać ludzi, z którymi przez resztę roku wymieniam wiadomości, a nie uściski dłoni. W tym roku pierwszy raz byłem tam jako gospodarz. Z zespołem Event Marketing Institute, partnera merytorycznego festiwalu, opiekowaliśmy się strefą networkingu, która debiutowała na #ILOVEMKT. Pierwszy raz na tym festiwalu była przestrzeń, w której można było usiąść, odetchnąć od pięciu scen i spokojnie porozmawiać z kimś, kogo jeszcze nie znasz. Cztery formaty, które w niej działały, opisałem przed festiwalem w zapowiedzi Networking Zone. Tu piszę o tym, co z tego wyszło.

Rozmów z wystawcami, organizatorami, prelegentami i uczestnikami było tyle, że nie dam rady ich policzyć. Najwięcej jednak działo się w naszych czterech kątach i o tym jest ten tekst.

I ❤ BLIND: budki, które zrobiły największą furorę

Podejrzewaliśmy, że randki w ciemno zadziałają. Nie podejrzewaliśmy, że aż tak. Praktycznie codziennie do godziny 12 wszystkie sloty były zajęte. Ludzie wychodzili zza kotary i mówili o przeżyciu: że to coś całkowicie nowego i świeżego, że żałują, że trwa tak krótko, że chcą wejść jeszcze raz. Kilka osób rzeczywiście wróciło.

Mechanika jest prosta. Zapisujesz się w punkcie strefy na jeden z dziesięciominutowych slotów na dwóch stanowiskach i wchodzisz za kotarę. Po drugiej stronie siedzi ekspert, którego nie widzisz i o którym wiesz tylko tyle, że jest z bloku PR, marketingu albo e-commerce. Dziesięć minut rozmowy bez tytułów, logotypów i wizytówek na stole. Dopiero potem dowiadujesz się, z kim rozmawiałeś. Znika cały rytuał „kim jesteś i co sprzedajesz”, a zostaje rozmowa o twoim problemie.

Speed Match: kilkanaście osób w czasie jednej przerwy

Obok budek działał Speed Match, czyli szybkie randki networkingowe. Kilka pełnych rund przez dwa dni, kilkanaście nowych osób w czasie krótszym niż jedna przerwa kawowa. Zasada z karty na stoliku: na sygnał osoba, która podeszła druga, przechodzi do następnego stolika. Sygnał dawał handpan stojący na środku strefy. Pełnił rolę gongu i przy okazji przyciągał wzrok. Sporo osób podchodziło tylko po to, żeby zapytać, po co on tam stoi, i to był dobry początek rozmowy.

Informacja zwrotna powtarzała się w jednym punkcie: dobrze, że w tak krótkim czasie można poznać tylu ciekawych ludzi, i szkoda, że na swobodną rozmowę po rundzie zostaje tak mało czasu.

Walka z przerwą kawową

Trzeba to powiedzieć uczciwie: konferencja z pięcioma równoległymi scenami to trudne środowisko dla networkingu. Przerwa jest krótka, a trzeba w niej zmieścić kawę, łazienkę, przewietrzenie głowy i decyzję, na którą scenę iść dalej. Strefa networkingu konkuruje o te kilkanaście minut z całą resztą programu. Wiedzieliśmy o tym, planując formaty, i mimo to część propozycji po prostu nie zdążyła zostać odkryta przez wszystkich.

Ta trudność nie zmienia oceny. Był to pierwszy krok w przesuwaniu suwaka priorytetów w stronę moderowanego networkingu. Dla dwóch grup w szczególności: osób, które przyjeżdżają na konferencję i nikogo nie znają, oraz osób, które chciałyby kogoś poznać, ale networking nie przychodzi im naturalnie i zwyczajnie się wstydzą. Freeman w raporcie o networkingu z lipca 2025 roku policzył, że 51 procent uczestników uznaje udany networking za wystarczający powód, żeby wrócić na wydarzenie, a jednocześnie blisko jedna trzecia osób w wieku 23–46 lat twierdzi, że obecne formaty networkingu odbierają wartość albo podnoszą poziom stresu. Janet Dell, CEO Freeman, ujęła to w tym samym raporcie jednym zdaniem: networking od lat jest podstawą wydarzeń na żywo, ale dzisiejsza publiczność ma inne oczekiwania. Nasza strefa była odpowiedzią na tę drugą liczbę.

Networking jako nowa umiejętność

Strefa pokazała nam coś jeszcze. Dla sporej części uczestników, zwłaszcza z pokolenia Z, networking jest umiejętnością, której nikt ich nie nauczył. Dlatego mocnym elementem strefy była edukacja: pokazanie, jak to się robi. Na stolikach leżały ściągi z pytaniami otwierającymi rozmowę i prostymi zasadami, a my byliśmy obok, żeby pomóc wejść w pierwszą wymianę zdań. Osoby, które na początku stały z boku, po jednej rundzie siadały do kolejnej.

Czwartym formatem był Color Code. Na wejściu wybierasz kolor, który mówi, kim jesteś w tej rozmowie (ekspert, osoba z branży, start kariery, pomysł na biznes, praca z ludźmi, AI i sprzedaż online), i nosisz go przy identyfikatorze. Widzisz swój kolor albo ten, którego szukasz, i podchodzisz. Zdejmuje najtrudniejsze pięć sekund networkingu, czyli pretekst, żeby w ogóle zacząć.

Jak zaprosić, nie nagabując

Największe wyzwanie organizacyjne nie było techniczne. Było komunikacyjne: jak sprawić, żeby uczestnicy wiedzieli, gdzie jesteśmy i dlaczego warto przyjść, a jednocześnie nie być nachalnym i nikogo nie zaczepiać na siłę. Rozwiązaniem okazały się wizytówki z kodem QR. Formalnie zaproszenie na randkę w ciemno, w praktyce zaproszenie do całej strefy. Wręczane w rozmowie, bez przerywania komuś drogi na scenę.

Dookoła strefy ustawiliśmy też Hot Tables: stoliki dla tych, którzy chcieli networkować we własnym gronie, usiąść ze znajomymi, z którymi dawno się nie widzieli, bez formatu, bez gongu, bez moderacji. Networking to też odnawianie relacji, a one wymagają miejsca tak samo jak nowe znajomości.

Dziękuję zespołowi

Przez dwa dni strefa działała dzięki ludziom, którzy stali w niej od rana do wieczora, przestawiali krzesła, pilnowali slotów, wprowadzali uczestników do budek i uśmiechali się, kiedy po dziesiątej rundzie uśmiechać się już nie chciało. Jakub Frontczak, Zuzanna Wiśniewska, Weronika Kałużna, Przemysław Kubiak, Kacper Wołoszczyk, Magdalena Sladek, Ewelina Toboła. To była wasza strefa. Dziękuję.

Znajome twarze

Osobna radość: spotkać tych, z którymi widujemy się na eventach w całej Polsce i którzy robią świetną robotę. Daria Mohammad, Maciej Sznitowski, Paweł Jaczewski, któremu gratulujemy wygranej na scenie Marketing, Karol Stróż, cały zespół Sherbi, Mateusz i Alicja Stillo. Nie ma tu miejsca, żeby wymienić wszystkich, z którymi rozmawialiśmy przez dwa dni i na afterparty, ale mamy szaloną wdzięczność za to, że to się udało i że byliście w tym z nami.

Co dalej

Czujemy dużą satysfakcję, że jako Event Marketing Institute staliśmy się częścią I Love Marketing & Technology i dołożyliśmy od siebie pierwsze ziarno networkingu na tym festiwalu. Usłyszeliśmy wiele ciepłych słów za to, że stawiamy właśnie na to i że taka przestrzeń, czas i warunki do spokojnej rozmowy są potrzebne. Mamy też listę wniosków na kolejną edycję, w dużej części spisaną z rozmów z uczestnikami: dłuższe rundy, więcej stanowisk I ❤ BLIND i wyraźniejsze oznaczenie strefy od strony scen. Jedno jest pewne: kierunek jest właściwy i trzeba go rozwijać.

Kto siedział po drugiej stronie kotary

Za kotarą I ❤ BLIND siedzieli eksperci z bloków PR, marketingu i e-commerce, którzy zgodzili się wejść w tę zabawę. Dziękujemy za odwagę i czas. Pełną listę nazwisk dopiszemy w tym miejscu, gdy zbierzemy zgody wszystkich. Gratulujemy też uczestnikom, którzy odważyli się dołączyć do tego eksperymentu.

Dlaczego strefy networkingu są warte miejsca w programie

Konferencje od lat mierzą się z tym samym paradoksem: ludzie przyjeżdżają po kontakty, a wyjeżdżają z notatkami z prelekcji. Spotkanie kilkuset osób w jednej hali nie buduje relacji samo z siebie, pisałem o tym w tekście dlaczego firmowe eventy nie budują relacji. Relację buduje projekt: format, który obniża próg wejścia, moderacja, która zdejmuje niezręczność pierwszej minuty, i przestrzeń, w której rozmowa ma szansę trwać dłużej niż wymiana wizytówek. Jak taki projekt rozpisać krok po kroku, opisałem w artykule jak zaprojektować networking na wydarzeniu. Strefa na I Love Marketing pokazała, że przy dobrym projekcie uczestnicy sami ustawiają się w kolejce do rozmowy.

Organizujesz konferencję i chcesz, żeby networking był jej programem, a nie przerwą między punktami programu? Zobacz, jak przygotowujemy strefę networkingową na konferencji.

Źródła

Główne źródła:

  • Freeman, Networking Trends Report „Unpacking XLNC: How to Architect Serendipity and Connect People in Meaningful Ways”, lipiec 2025: odsetek uczestników wracających dla networkingu, odsetek osób 23–46 lat oceniających formaty networkingu jako stresujące, cytat Janet Dell.
  • Event Marketing Institute, obserwacje zespołu z dwóch dni pracy Networking Zone, 28–29 października 2026: obłożenie slotów, liczba rund, informacja zwrotna uczestników.
  • sprawny.marketing, program festiwalu I Love Marketing & Technology, Poznań, 2026: liczba scen i format festiwalu.

‍

Pytania

FAQ

Czym była strefa networkingu na I Love Marketing & Technology 2026?

Wydzieloną przestrzenią festiwalu w Poznań Congress Center, prowadzoną przez Event Marketing Institute jako partnera merytorycznego. Działały w niej cztery formaty: I ❤ BLIND (dziesięciominutowa rozmowa w ciemno z ekspertem), Speed Match (szybkie rundy przy numerowanych stolikach), Color Code (kolorowe oznaczenia roli w rozmowie) i Hot Tables (stoliki do rozmów we własnym gronie).

Na czym polega I ❤ BLIND?

Zapisujesz się w punkcie strefy na dziesięciominutowy slot i siadasz za kotarą. Po drugiej stronie czeka ekspert z bloku PR, marketingu albo e-commerce, którego nie widzisz i którego nazwiska nie znasz. Rozmawiacie o twoim problemie, a kim był rozmówca, dowiadujesz się po zakończeniu rozmowy.

Który format strefy cieszył się największym zainteresowaniem?

I ❤ BLIND. Praktycznie codziennie do godziny 12 wszystkie sloty na obu stanowiskach były zajęte, a część uczestników wracała na drugą rozmowę. Speed Match przeszedł kilka pełnych rund przez dwa dni festiwalu.

Czy strefa networkingu wróci na kolejnej edycji festiwalu?

Decyzja należy do organizatora, sprawny.marketing. Zapełnione sloty i informacja zwrotna uczestników wskazują, że kierunek warto rozwijać. Lista zmian na kolejną edycję jest spisana: dłuższe rundy, więcej stanowisk I ❤ BLIND i wyraźniejsze oznaczenie strefy od strony scen.

Było pomocne? Podaj dalej
→ Zobacz pozostałe wydarzenia

Zobacz również

ZGARNIJ BONUSY!

Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.

Dziękujemy! Zapisaliśmy Cię do Newslettera
Ups! Coś poszło nie tak