Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Kalendarz konferencji w Polsce puchnie z roku na rok, a doba dalej ma dwadzieścia cztery godziny. Wybór nie polega więc na tym, żeby zdążyć wszędzie, tylko na tym, żeby pojechać na kilka właściwych rzeczy zamiast na dziesięć przypadkowych.
To pierwszy odcinek cyklu, w którym co dwa tygodnie wybieram wydarzenia biznesowe warte kalendarza. Raz Poznań, raz Warszawa. Nie jest to spis wszystkiego, co się dzieje. To krótka lista rzeczy, na które sam bym pojechał albo na które jadę.
Każde wydarzenie ma tu skrót: kiedy, gdzie, dla kogo i dlaczego warto. Jeśli chcesz szczegółów. Program, prelegentów, bilety. Klikasz w tytuł i czytasz pełny opis.
W artykule znajdziesz:
Pięć pozycji. Cztery poznańskie i jedna warta wyjazdu do Warszawy. Kolejność nie jest chronologiczna. Układam je od strategii, przez branżę, po spotkanie, na które sam zapraszam.
Dla kogo: właściciele firm, zarządy, kadra C-level.
Jednodniowa konferencja zbudowana wokół jednego procesu: od zrozumienia rynku, przez decyzje strategiczne i model finansowy, po wdrożenie. Organizator, Scena Mistrzów, mówi wprost, że nie chodzi o kolejne spotkanie inspiracyjne.
Polecam ją osobom, które mają już firmę i konkretny problem strategiczny na biurku, a nie tym, które szukają motywacji. Format jednodniowy jest tu zaletą: cały wątek zamyka się w jednym dniu, bez rozmycia na trzy ścieżki równoległe.
Szczegóły programu i informacje o biletach: Strategy Summit Conference 2026 w Poznaniu.
Dla kogo: środowisko naukowe, jakościowcy, R&D, osoby od zrównoważonego rozwoju w produkcji.
Międzynarodowa konferencja o towaroznawstwie, jakości i zarządzaniu, w całości po angielsku, organizowana razem z 3. International Conference on Quality and Management Sciences. Wraca po długiej przerwie, w roku stulecia uczelni.
To najbardziej niszowa pozycja z całej piątki i świadomie ją tu zostawiam. Osobom od jakości, certyfikacji albo zrównoważonego łańcucha dostaw trzy dni w gronie międzynarodowym dają więcej niż dziesięć webinarów. Jeśli nie. Spokojnie pomijasz.
Program, opłaty i szczegóły rejestracji: 22. Sympozjum IGWT 2026 w Poznaniu.
Dla kogo: podcasterzy, twórcy wideo i contentu, marki budujące pozycję przez podcast.
Termin wypada już w październiku, ale trafia do wrześniowego zestawienia z prostego powodu: liczba miejsc na warsztatach jest ograniczona i zamykają się wcześniej niż sprzedaż biletów. Decyzję podejmuje się teraz.
Siódma edycja, jeden dzień, format bez nadęcia: sześć prelekcji, cztery warsztaty równoległe do wyboru i strefa sprzętowa PyrCaster PRO, w której da się dotknąć mikrofonu przed zakupem. Deklaruję konflikt interesów. Współtworzę to wydarzenie, odpowiadam za stronę, komunikację i partnerów.
Program dnia, warsztaty i bilety: PyrCaster 2026 w Poznaniu.
Dla kogo: marketing, zakupy marketingowe, osoby odpowiedzialne za gadżety, produkcję i materiały reklamowe.
Jedyna pozycja spoza Poznania w tym zestawieniu i jedyna o charakterze targowym. Największa w roku gęstość dostawców reklamy i gadżetów na metr kwadratowy, a przy okazji część konferencyjna z blokiem Connect & Knowledge.
Jedź, jeśli masz do porównania ofert więcej niż trzy albo szukasz nowych dostawców. Nie jedź po inspirację. To nie ten format. Umów spotkania przed przyjazdem, bo na miejscu rozmowa na stoisku rzadko wychodzi poza wymianę wizytówek.
Szczegóły: Festiwal Marketingu 2026 w Warszawie.
Dla kogo: marketing, social media, komunikacja. Od juniorów po osoby prowadzące własne działania.
Trzy wystąpienia i networking, wstęp bezpłatny po rejestracji. Znów deklaruję konflikt interesów: prowadzę to spotkanie i współtworzę poznańską odsłonę cyklu razem z Weroniką Kałużną, Jakubem Frontczakiem i Eweliną Tobołą.
Polecam je z innego powodu niż resztę tej listy. Czwartki są najtańszym sposobem, żeby regularnie widywać ludzi z branży w jednym mieście. A regularność w networkingu robi więcej niż jedna duża konferencja raz do roku.
Szczegóły, prelegenci i zapisy: 68. Czwartek Social Media w Poznaniu.
Trzy kryteria, w tej kolejności.
Nie oceniam po liczbie uczestników ani po budżecie produkcji. Widziałem spotkania na czterdzieści osób w knajpie, które dały uczestnikom więcej niż konferencje za kilkaset tysięcy złotych. Przy dwóch pozycjach z tej listy jestem po stronie organizatora i mówię o tym wprost, zamiast udawać dystans.
Trzy formaty, trzy różne mechaniki. Mylenie ich to najczęstszy powód rozczarowania. Wydarzenie mogło być dobre, a Ty pojechałeś po coś, czego ten format nie dowozi.
Konferencja to transfer wiedzy z jasną hierarchią: scena, publiczność, program. Jedziesz po uporządkowany obraz tematu i po prelegentów, do których w innych okolicznościach byś się nie dostał. Kontakty są tu produktem ubocznym, a nie głównym daniem.
Meetup i spotkania cykliczne działają odwrotnie. Merytoryka jest krótka, często trzy wystąpienia po dwadzieścia minut, a wartość leży w tym, co dzieje się przy stolikach. Jedno spotkanie rzadko coś zmienia. Dziesiąte z rzędu robi ogromną, bo ludzie zaczynają Cię kojarzyć.
Targi to rynek. Wystawcy sprzedają, odwiedzający porównują. Największa gęstość dostawców na metr kwadratowy w całym roku i najgorsze miejsce na pogłębioną rozmowę, jeśli nie umówisz jej wcześniej.
Do tego dochodzą formaty mieszane: konferencja z częścią targową, warsztat wewnątrz konferencji, kolacja branżowa doklejona do dnia głównego. Sprawdź w agendzie, co realnie dominuje, bo to ona, a nie nazwa wydarzenia, decyduje, jak spędzisz ten dzień.
Zacznij od pytania, na które łatwo odpowiedzieć źle: po co jadę? „Żeby być na bieżąco" nie jest celem. Celem jest jedna z trzech rzeczy. Konkretna wiedza, konkretni ludzie albo konkretna widoczność.
Jeśli jedziesz po wiedzę, czytaj agendę, nie listę nazwisk. Sprawdź, czy tematy są sformułowane jako problemy do rozwiązania, czy jako hasła. „Jak zbudowaliśmy proces X i co poszło nie tak" jest warte dnia. „Przyszłość branży w erze AI" zwykle nie.
Jeśli jedziesz po ludzi, sprawdź, kto przyjdzie, a nie kto wystąpi. Lista partnerów, profil poprzednich edycji, aktywność w wydarzeniu na LinkedInie. To lepsze źródła niż opis marketingowy. Trzy nazwiska, z którymi chcesz porozmawiać, wystarczą, żeby uzasadnić wyjazd.
Jeśli jedziesz po widoczność, licz się z tym, że sama obecność jej nie daje. Widoczność daje wystąpienie, panel, prowadzenie warsztatu albo choćby dobre pytanie z sali. Bilet w kieszeni to dopiero warunek wstępny.
Sprawdź jeszcze dwie rzeczy, które ludzie pomijają: czy wydarzenie odbywa się cyklicznie i która to edycja. Pierwsza edycja bywa świetna, ale jest loterią. Dwudziesta druga oznacza, że organizator wie, co robi, i że społeczność wokół wydarzenia realnie istnieje.
Bilet jest najmniejszą częścią rachunku i dlatego tak łatwo się nim zasugerować. Prawdziwy koszt to dzień Twojej pracy, dojazd, czasem nocleg, a przy wyjeździe zespołu. Wielokrotność tego wszystkiego.
Policz to raz, uczciwie, zanim zaczniesz się zastanawiać, czy bilet za dziewięćset złotych to dużo. Gdy dzień poza biurem kosztuje Cię więcej niż wejściówka, pytanie o cenę biletu przestaje być najważniejsze. Ważniejsze staje się, czy program uzasadnia oddanie całego dnia.
Przy wyjeździe zespołowym warto podzielić role. Trzy osoby na tej samej ścieżce to zmarnowany potencjał. Trzy osoby na trzech ścieżkach, z krótkim podsumowaniem następnego dnia, to gotowy przegląd rynku.
Wydarzenia bezpłatne rządzą się inną logiką. Nie płacisz biletem, płacisz uwagą. I dlatego darmowy meetup, na który chodzisz co miesiąc, potrafi zwrócić się lepiej niż płatna konferencja, na której byłeś raz i nie odezwałeś się do nikogo.
Większość osób przygotowuje się do konferencji w pociągu, przeglądając agendę. To za późno, żeby cokolwiek z niej wycisnąć poza wiedzą ze sceny.
Na tydzień przed zrób trzy rzeczy. Po pierwsze, wybierz maksymalnie trzy prelekcje, na których naprawdę chcesz być, i zaakceptuj, że reszty nie zobaczysz. Po drugie, wypisz nazwiska osób, z którymi chcesz zamienić kilka zdań. Po trzecie, napisz do nich. Jedno zdanie na LinkedInie w stylu „będę, chętnie zamienię kilka słów o X" działa zaskakująco dobrze, bo prawie nikt tego nie robi.
Na miejscu obowiązuje zasada, którą trudno polubić: sale dają mniej niż korytarz. Między czwartą prelekcją tego dnia a rozmową, która się właśnie zawiązała, wybierz rozmowę. Nagrania z sesji często pojawiają się później. Rozmowa nie.
Rób notatki tak, żeby dało się z nich później coś zrobić: nie „ciekawy case Y", tylko „zapytać Y o to, jak liczyli koszt kontaktu. Mail w środę". Notatka bez czasownika jest wspomnieniem, nie zadaniem.
Wyjazd po stronie wystawcy albo z celem sprzedażowym to zupełnie inna dyscyplina. Rozłożyłem ją w tekście o tym, jak zamienić udział w targach i konferencjach w leady.
Tu przepada większość wartości. Wracasz z dwudziestoma wizytówkami, w poniedziałek wchodzisz w bieżączkę i za trzy tygodnie żadna z nich nic Ci nie mówi.
Okno jest krótkie: dwadzieścia cztery do czterdziestu ośmiu godzin. W tym czasie rozmówca jeszcze pamięta, kim jesteś, i nie zdążył wrócić do swoich spraw. Wiadomość ma odnosić się do konkretu z rozmowy, nie do faktu, że się spotkaliście.
Podziel kontakty na trzy grupy jeszcze w drodze powrotnej. Te, z którymi chcesz umówić rozmowę. Piszesz od razu i proponujesz termin. Te, które warto obserwować. Zapraszasz do sieci z jednym zdaniem kontekstu. I resztę, do której po prostu nie wracasz, bo udawanie, że każdy kontakt jest ważny, kończy się tym, że żaden nie dostaje uwagi.
Osobno zapisz wnioski dla siebie: co z tego, co usłyszałeś, zmienia coś w Twojej pracy w ciągu najbliższego miesiąca. Jedna zmiana wdrożona jest warta więcej niż dwadzieścia stron notatek. Przy rozliczaniu udziału w wydarzeniach przed zarządem przyda Ci się też tekst o tym, jak mierzyć sukces wydarzenia.
Poznań ma tę zaletę, że wszystko jest blisko. Da się w jeden wieczór wpaść na spotkanie po pracy i wrócić do domu bez planowania wyjazdu, co przy Warszawie bywa osobnym projektem logistycznym.
Duże konferencje i targi ciążą w stronę Międzynarodowych Targów Poznańskich. To naturalny adres dla wydarzeń z ekspozycją i kilkoma tysiącami uczestników. Konferencje branżowe i biznesowe rozkładają się między hotelami z zapleczem konferencyjnym, na czele z Sheratonem przy Bukowskiej, a wydarzenia naukowe i eksperckie ciągną w stronę uczelni, głównie Uniwersytetu Ekonomicznego.
Drugi obieg jest ciekawszy. Spotkania cykliczne. Czwartki Social Media, LinkedIn Local, branżowe śniadania i mniejsze meetupy. Dzieją się w lokalach, food hallach i przestrzeniach coworkingowych. Tam poznaje się ludzi, z którymi potem realnie pracujesz.
Żeby mieć te terminy z wyprzedzeniem, najprościej trzymać się dwóch źródeł: kalendarzy społeczności na LinkedInie i tego cyklu. Po to go prowadzę.
Rytm jest prosty. Co dwa tygodnie jedno zestawienie: raz Poznań, raz Warszawa. Na miesiąc do przodu, żeby dało się jeszcze kupić bilet i poukładać kalendarz.
Każda pozycja ma tu skrót i link do pełnego opisu wydarzenia. Skrót jest po to, żebyś w minutę zdecydował, czy Cię to dotyczy. Pełny opis, żebyś nie musiał szukać programu i biletów po pięciu stronach.
Jeśli organizujesz wydarzenie biznesowe w Poznaniu lub Warszawie i uważasz, że powinno tu być, napisz. Nie sprzedaję miejsc w tym zestawieniu i nie planuję zacząć. Ale chętnie się dowiem o czymś, co przegapiłem.
Wrzesień w Poznaniu daje trzy różne opcje: dzień o strategii dla właścicieli i zarządów, trzy dni międzynarodowej konferencji o jakości i jeden wieczór z marketingową społecznością miasta. Nie trzeba być na wszystkich. Trzeba wiedzieć, po co jedzie się na tę jedną.
Projektuję doświadczenia biznesowe. A przy okazji jeżdżę, oglądam i oceniam cudze. Jeśli planujesz własne wydarzenie i chcesz, żeby ludzie wychodzili z niego z czymś trwalszym od torby gadżetów, odezwij się.
Z tych, które polecam: Strategy Summit Conference 9 września w Hotelu Sheraton, 22. Sympozjum IGWT od 9 do 11 września na Uniwersytecie Ekonomicznym oraz 68. Czwartek Social Media 17 września w Food Fyrtlu. Pełne opisy każdego z nich znajdziesz pod linkami w tekście.
Tak, i jest ich sporo. Spotkania cykliczne w rodzaju Czwartków Social Media czy LinkedIn Local są bezpłatne, wymagają tylko rejestracji, bo liczba miejsc jest ograniczona wielkością lokalu. Zapisy zwykle otwierają się na dwa-trzy tygodnie przed terminem i potrafią zniknąć w jeden dzień.
Jeśli potrzebujesz uporządkowanej wiedzy o temacie, którego nie znasz. Konferencja. Jeśli potrzebujesz ludzi w swoim mieście i chcesz, żeby zaczęli Cię kojarzyć. Meetup, ale nie jeden, tylko regularnie przez pół roku. Konferencja daje skok wiedzy, spotkania cykliczne dają sieć kontaktów.
Trzy źródła wystarczą: kalendarze społeczności branżowych na LinkedInie, portale z zapisami na spotkania oraz newslettery organizatorów cyklicznych wydarzeń. Reszta to poczta pantoflowa, dlatego regularne bywanie ma wartość samą w sobie: dowiadujesz się o rzeczach, których nie ma w żadnym kalendarzu.
Lepiej cztery przemyślane niż dwadzieścia przypadkowych. Praktyczny rozkład dla osoby pracującej w biznesie to jedna-dwie duże konferencje w roku plus jedno spotkanie cykliczne w miesiącu. Sufitem nie jest budżet, tylko liczba follow-upów, które realnie jesteś w stanie obsłużyć.
Warto, jeśli programu nie znajdziesz nigdzie indziej albo jeśli jedziesz po konkretne osoby, których nie spotkasz lokalnie. Nie warto, jeśli podobny temat wraca u Ciebie w mieście za kwartał. Wtedy dojazd i nocleg kupują Ci głównie zmęczenie.


W artykule znajdziesz: godzinowy scenariusz śniadania biznesowego na 90 minut, sposób liczenia kosztu na osobę obecną, a nie zaproszoną, oraz zasady rozsadzenia, które decydują o tym, czy goście w ogóle ze sobą porozmawiają.
Śniadanie biznesowe ma dwie przewagi nad konferencją: kosztuje mniej i kończy się przed dziewiątą, więc nikt nie traci dnia. Ma też słabość, której organizatorzy nie widzą, dopóki nie przeprowadzą trzeciego: dziewięćdziesiąt minut przy stole z obcymi ludźmi to czas, w którym rozmowa albo ruszy w pierwszym kwadransie, albo nie ruszy wcale.
Krótka odpowiedź: śniadanie biznesowe zorganizuj na 20 do 40 osób, w dziewięćdziesiąt minut, z jednym wystąpieniem do 20 minut i co najmniej 30 minutami rozmów przy stołach z zadanym pytaniem. Koszt licz na osobę obecną, nie zaproszoną, bo przy dwudziestoprocentowej nieobecności koszt jednostkowy rośnie o jedną czwartą. Rozsadzenie przygotuj z góry.
Pierwsze dwadzieścia minut decyduje o reszcie. Freeman i IMEX przebadali w 2025 roku ponad 2600 uczestników i organizatorów wydarzeń: 51 procent uczestników wraca na wydarzenia ze względu na networking, a 30 procent ma problem z rozpoczęciem rozmowy. Ludzie przychodzą po rozmowy i jednocześnie nie wiedzą, jak zacząć.
Dlatego przy wejściu ustaw dwie rzeczy: kartę z przypisanym stolikiem i jedno pytanie na kartce, na przykład „nad czym pracujesz w tym kwartale”. Moja opinia: takie pytanie otwiera rozmowę lepiej niż „czym się zajmujesz”, bo wymaga odpowiedzi zdaniem, nie nazwą stanowiska. Osoba przy drzwiach wita po imieniu i kieruje do stołu, a nie do bufetu.
Gospodarz mówi, po co ludzie się spotkali, jak wygląda plan i co się stanie o 8:15. Pięć minut, bez historii firmy i bez przedstawiania wszystkich sponsorów. Najważniejsza informacja to godzina zakończenia, bo ona uspokaja osoby z poranną rozmową o dziewiątej.
Jeśli prowadzisz wydarzenie sam, przećwicz ten fragment na głos z zegarem. Zasady prowadzenia dyskusji z sali opisałem w tekście o moderowaniu panelu.
Jedno, nie trzy. Prelegent dostaje temat zawężony do jednej decyzji, którą goście mogą podjąć w tym kwartale. Zalecam 45 minut rozmowy przygotowawczej z prowadzącym. Dwadzieścia minut kończy się wcześniej niż koncentracja, a zostawia miejsce na pytanie z sali.
Prelegent nie rozdaje materiałów i nie prezentuje oferty firmy. Po wystąpieniu prowadzący zadaje jedno pytanie, które stół będzie omawiał przez następne pół godziny. Zaplanowanie pytania razem z prelegentem to najważniejszy element programu.
Dla tego bloku goście przyszli. Przy każdym stole pięć lub sześć osób, jedno pytanie na kartce i prowadzący stołu, który dba o to, żeby wszyscy powiedzieli co najmniej jedno zdanie. Prowadzący stołu może być osobą z zespołu organizatora albo zaproszonym gościem, który wcześniej dostał trzy zdania instrukcji.
Rozsadzenie robi największą różnicę. Rozdziel osoby z tej samej firmy i osoby, które przyszły razem. Z moich obserwacji rozsadzenie czterdziestu gości zajmuje około pół godziny i zwiększa szansę, że ktoś wyjdzie z nowym kontaktem. Opis projektowania pierwszej rozmowy między uczestnikami znajdziesz w tekście o networkingu na wydarzeniu.
Każdy stół mówi jedno zdanie: co z rozmowy zabiera ze sobą. Prowadzący zbiera zdania i dopisuje kolejny krok, na przykład termin następnego śniadania albo listę uczestników, którzy zgodzili się na udostępnienie kontaktu. Dziesięć minut wystarczy, a zamknięcie daje poczucie, że spotkanie coś wyprodukowało.
Po zamknięciu zostaw piętnaście minut wolnych rozmów i kawy. Z moich obserwacji goście, którzy zaczęli dobrą rozmowę przy stole, chcą ją skończyć na stojąco, więc nie wyłączaj muzyki i nie zaczynaj sprzątania.
Koszt wydarzenia licz na osobę obecną. Scenariusz liczbowy, hipotetyczny: koszty stałe wynoszą 6 000 zł, zmienne 90 zł na zaproszonego, a zaproszonych jest 40. Przy pełnej frekwencji koszt na osobę wynosi 240 zł. Gdy przychodzi 30 osób, a catering zamówiono na 40, koszt na obecną osobę rośnie do 320 zł. Różnica wynosi jedną trzecią i wynika wyłącznie z nieobecności.
Jak ograniczać nieobecność, opisałem w tekście o no-show na wydarzeniu firmowym, a projekt rejestracji, który zmniejsza liczbę osób zapisanych bez zamiaru przyjścia, w tekście o rejestracji na wydarzenie. Nie znalazłem publicznie dostępnego benchmarku kosztu śniadania biznesowego w Polsce, więc powyższe kwoty to przykład struktury, nie cennik.
Mniejszą wersję tego formatu, od dwudziestu osób, opisałem w tekście o tym, jak zacząć budowę kapitału relacyjnego od dwudziestu osób.
Od 20 do 40. Poniżej dwudziestu trudno o różnorodność rozmów, powyżej czterdziestu trzeba drugiej osoby do prowadzenia stołów, a koszt koordynacji rośnie szybciej niż liczba gości.
To zależy od celu. Z moich obserwacji wydarzenie bezpłatne łatwiej zapełnić, ale ma wyższą nieobecność, a opłata, nawet symboliczna, zmniejsza liczbę osób zapisanych bez zamiaru przyjścia. Nie mam badania, które by to potwierdzało. Przy zaproszeniach indywidualnych płatność zwykle nie jest potrzebna.
Moja rada: raz w miesiącu lub raz na kwartał, w stałym dniu tygodnia. Rytm ważniejszy jest od jednego dobrego wydarzenia, bo goście wracają na format, który znają, a nie na pojedyncze spotkanie.
Planujesz cykl spotkań branżowych i chcesz zaprojektować format pod swoich gości? Umów konsultację 1:1 (250 zł netto za 60 minut, pakiet 850 zł) i przejdziemy przez scenariusz godzina po godzinie.

Z tekstu dowiesz się: co włożyć do welcome packa, żeby nowa osoba w poniedziałek rano wiedziała, gdzie siedzi, z kim zaczyna i co ma zrobić do piątku, oraz które elementy klasycznego pudełka z gadżetami możesz zostawić w szufladzie.
Scenariusz A. Poniedziałek, godzina dziewiąta. Nowa osoba dostaje karton: bluza z logo, kubek, notes, smycz, długopis. Laptop jeszcze jedzie od IT, opiekun jest na urlopie, a kalendarz na ten tydzień jest pusty. Karton zajmuje dziesięć minut. Resztę dnia spędza przy kawie z firmowego kubka.
Scenariusz B. Poniedziałek, godzina dziewiąta. Nowa osoba dostaje kopertę: kartkę z planem pierwszego tygodnia, imię i numer opiekuna, listę pięciu osób, z którymi spotka się do piątku, i jedno zdanie od przełożonego o tym, co ma być zrobione do końca miesiąca. Bluzy nie ma. Laptop stoi włączony.
Obie sceny są hipotetyczne, a różnica między nimi dotyczy pierwszego dnia w pracy, nie budżetu. Scenariusz B kosztuje mniej niż A i robi większą część roboty, której firma oczekuje od onboardingu.
Krótka odpowiedź: welcome pack powinien zawierać plan pierwszych trzydziestu dni, imię i kontakt opiekuna, listę osób do poznania, jedno zadanie na koniec pierwszego miesiąca i dostęp do narzędzi w dniu startu. Przedmioty z logo są dodatkiem, nie rdzeniem. Pierwszego dnia nowa osoba chce wiedzieć, co jej wolno i czego się od niej oczekuje.
Gallup podaje w publikacji o onboardingu z 2019 roku, że tylko 12 procent pracowników silnie zgadza się, że ich organizacja świetnie wdraża nowych pracowników. Dane dotyczą Stanów Zjednoczonych i nie sprawdzałem, czy w Polsce wynik jest podobny.
Ten sam materiał pokazuje, że gdy menedżer aktywnie uczestniczy w onboardingu, nowi pracownicy 3,4 raza częściej silnie zgadzają się, że ich onboarding był znakomity. Tekst Gallupa o wdrażaniu przy pracy zdalnej z 2021 roku wskazuje, że tylko 29 procent nowych pracowników czuje się w pełni przygotowanych i wspieranych w nowej roli. Według Gallupa osiągnięcie pełnej wydajności zajmuje nowej osobie zwykle około dwunastu miesięcy.
Wniosek dla welcome packa jest praktyczny. Wartość pakietu rośnie, gdy zawiera element, który angażuje przełożonego, a spada, gdy jest paczką od działu HR. Koszty, jakie firma ponosi, gdy ktoś odchodzi po kilku miesiącach, policzyłem w tekście o kosztach rotacji pracowników.
Pięć elementów wystarczy, żeby pierwszy tydzień miał strukturę:
Każdy z elementów odpowiada na jedno pytanie, które nowa osoba ma w głowie, ale rzadko zadaje: co mam robić, do kogo pójść, kogo poznać, po czym mnie ocenią i czy mogę zacząć pracę. Rozpisany proces onboardingu na pierwsze trzydzieści dni znajdziesz w tekście o onboardingu nowego pracownika.
Przedmioty z logo mogą być miłym dodatkiem, ale nie niosą informacji, której nowa osoba potrzebuje. Bluzę, kubek i długopis możesz wręczyć drugiego dnia, na kolejnym spotkaniu, albo wcale. Jeśli przedmiot ma sens, wybierz taki, którego ta osoba użyje w pracy: dobry notes, przydatny element wyposażenia stanowiska.
Moja opinia: im więcej przedmiotów w pierwszym pakiecie, tym mniej uwagi na rzeczy, które decydują o pierwszym miesiącu. Nie mam badania, które porównywałoby welcome packi z gadżetami i bez nich pod kątem retencji, więc to wniosek z logiki, nie z danych. Obietnicę, którą firma składała w ogłoszeniu, powinien potwierdzić pierwszy dzień. Jak przełożyć propozycję wartości dla pracownika na doświadczenie, opisałem osobno, a kandydatom na etapie rekrutacji poświęciłem tekst o candidate experience na wydarzeniu rekrutacyjnym.
Pakiet z przedmiotami mówi nowej osobie, że jest mile widziana. Pakiet z planem mówi jej, co ma robić, a to pierwsze pytanie, na które szuka odpowiedzi. Zacznij od planu, a przedmiot dołóż, jeśli zostanie budżet.
Nie ma ogólnej stawki. Sam plan na kartce kosztuje czas przełożonego i opiekuna, a przedmioty zależą od wyboru. Zacznij od czasu, który przełożony poświęci w pierwszym tygodniu, bo to on decyduje o wyniku.
Ma, i to większy. Pakiet wysłany przed startem może zawierać plan, kontakty i sprzęt, a nowa osoba nie widzi wtedy sali i ludzi. Plan i imię opiekuna zastępują to, co w biurze nowa osoba zobaczyłaby sama.
Przełożony i HR razem. HR odpowiada za dostępy i formalności, przełożony za plan, zadanie i listę osób. Pakiet przygotowany wyłącznie przez HR traci element, który według Gallupa wyraźnie podnosi ocenę onboardingu: udział menedżera.
Budujesz proces wdrożenia i chcesz przejść przez pierwsze trzydzieści dni własnego zespołu? Umów konsultację 1:1 (250 zł netto za 60 minut, pakiet 850 zł) i przynieś obecny plan onboardingu.

W skrócie: pięć promptów dla event managera, po jednym na etap projektu: brief, harmonogram wsteczny, zapytanie ofertowe, lista ryzyk i wiadomość po wydarzeniu. Każdy ma swoje miejsce w projekcie, zasadę kontroli wyniku i granicę tego, czego do narzędzia nie wolno wklejać.
Event manager w firmie rzadko ma za sobą dział, który sprawdzi jego brief. Według raportu Polskiej Organizacji Turystycznej i Poland Convention Bureau 79 procent wydarzeń korporacyjnych w Polsce firmy organizują same, więc za wiele z nich odpowiada jedna osoba z kalendarzem pełnym innych zadań. Narzędzie AI przydaje się takiej osobie najbardziej wtedy, gdy zadaje pytania, zanim zacznie odpowiadać.
Krótka odpowiedź: dobry prompt dla event managera zaczyna się od roli i celu, każe narzędziu zadawać pytania zamiast zgadywać i określa format wyniku. Poniższe pięć poleceń pokrywa cały projekt, od briefu po follow-up. Wynik każdego traktuj jako szkic do sprawdzenia, nie jako decyzję, bo narzędzie nie zna twojego budżetu, dostawców ani zarządu.
Do zewnętrznego narzędzia nie wklejaj danych osobowych uczestników: list gości, adresów e-mail, informacji o dietach i potrzebach zdrowotnych. Przekazanie danych osobowych dostawcy narzędzia wymaga podstawy prawnej i zwykle umowy powierzenia z art. 28 RODO. Kwestię sprawdź z inspektorem ochrony danych albo prawnikiem, bo nie jestem żadnym z nich.
Nie wklejaj też cudzych wycen, umów z dostawcami i dokumentów oznaczonych jako poufne. Do promptów wstawiaj opis sytuacji bez nazw, na przykład „sala na 300 osób, budżet orientacyjny, termin w marcu”. Wynik i tak wymaga weryfikacji każdej liczby i nazwy własnej, bo narzędzia potrafią podać wiarygodnie brzmiące dane, które nie istnieją.
Prompt: „Jesteś doświadczonym event managerem. Podam ci cel wydarzenia, liczbę uczestników, termin i budżet orientacyjny. Zadawaj mi po jednym pytaniu uzupełniającym, aż będziesz miał dość informacji, żeby napisać brief na jednej stronie. Nie zakładaj odpowiedzi, których ci nie podałem.”
Ten prompt odwraca zwykłą kolejność: to narzędzie pyta, a ty odpowiadasz. Pytania pokażą luki w twoim planie szybciej niż samodzielne wypełnianie szablonu. Co powinien zawierać brief, opisałem w tekście o dobrym briefie eventowym.
Kontrola: czy brief zawiera cel zapisany jako zmianę, a nie jako listę atrakcji? Gdy odpowiedź brzmi nie, wróć do pytań.
Prompt: „Wydarzenie odbywa się w dniu podanym poniżej. Zbuduj harmonogram wsteczny z podziałem na role: organizator, dostawcy, zarząd. Dla każdego zadania podaj termin i zależność od innego zadania. Zaznacz miejsca, w których jeden poślizg przesuwa całe wydarzenie.”
Harmonogram wsteczny pokazuje, które decyzje blokują kolejne. Narzędzie nie zna jednak czasu realizacji u twoich dostawców, więc terminy traktuj jako propozycję i zweryfikuj je z wykonawcami. Operacyjną stronę tego planu rozpisałem w osobnym tekście o logistyce wydarzenia.
Kontrola: czy przy każdym zadaniu stoi osoba i data, a nie sama nazwa działu?
Prompt: „Na podstawie poniższego briefu napisz zapytanie ofertowe do dostawcy cateringu. Zapytanie ma wymagać wyceny w trzech grupach: koszty niezależne od liczby uczestników, koszty zmienne i rezerwy. Ma też pytać o osobę prowadzącą projekt i o zasady zmiany liczby uczestników.”
Trzy grupy sprawiają, że oferty od różnych dostawców dają się porównać. Zapytanie bez takiej struktury zwraca dokumenty o różnym zakresie, których nie da się ułożyć obok siebie. Pełny układ zapytania opisałem w tekście o zapytaniu ofertowym na event.
Kontrola: czy na końcu masz oferty rozpisane w tej samej strukturze, tak żeby różnice cen dały się wyjaśnić zakresem?
Prompt: „Zakładam, że wydarzenie się nie udało. Podaj dziesięć najbardziej prawdopodobnych przyczyn dla tego briefu i do każdej jedną czynność zapobiegawczą oraz osobę odpowiedzialną.”
To odwrócona analiza ryzyka, w której zamiast pytać „co może pójść źle”, zakładasz porażkę i szukasz przyczyn. Odpowiedź narzędzia nie zastąpi twojego doświadczenia, ale zwykle dorzuca dwa lub trzy punkty, o których zapomniałeś, i porządkuje te, które znasz. Plan awaryjny na dzień wydarzenia znajdziesz w tekście o kryzysach na eventach.
Kontrola: czy każde ryzyko ma czynność zapobiegawczą i osobę, a nie sama nazwa ryzyka?
Prompt: „Napisz szkic wiadomości do uczestników wydarzenia wysłanej następnego dnia rano. Trzy zdania, jedno pytanie o to, co chcieliby zrobić inaczej, bez przesadnej wylewności. Podaj dwie wersje: formalną i bezpośrednią.”
Wiadomość po wydarzeniu to najczęściej pomijany krok, a narzędzie radzi sobie z nim dobrze, bo wymaga krótkiej, jasnej formy. Szkic przeczytaj w całości i dopisz odniesienie do konkretnej sytuacji z wydarzenia, bo ogólna wiadomość brzmi jak ogólna wiadomość.
Kontrola: czy wiadomość zawiera jedno pytanie i jeden następny krok, a nie podziękowania na pół strony?
Narzędzie robi za ciebie pierwszą wersję: pytania do briefu, szkielet harmonogramu, zapytanie, listę ryzyk i wiadomość. Decyzje zostają po twojej stronie: cel, kolejność, wybór wykonawcy, odpowiedzialność. Szerszy obraz roli AI w projektowaniu wydarzeń opisałem w tekście o tym, gdzie kończy się podpowiedź, a zaczyna decyzja, a przegląd zastosowań w osobnym tekście o AI w organizacji wydarzeń.
Wybór zależy od polityki twojej firmy dotyczącej danych i od tego, co narzędzie zapamiętuje. Nie podam rankingu, bo oferta zmienia się szybciej niż tekst na blogu. Sprawdź warunki przetwarzania danych i ustawienia prywatności u wybranego dostawcy przed pierwszym użyciem.
Napisze szkielet, ale liczby musisz wstawić sam, z ofert dostawców. Narzędzie nie zna cen u twoich wykonawców, a podane przez nie kwoty traktuj jak przykład formatu, nie jak wycenę.
Każdą liczbę, nazwę własną i datę sprawdź w źródle. Gdy narzędzie podaje badanie, odszukaj je u wydawcy. Odpowiedź bez możliwości weryfikacji potraktuj jako hipotezę.
Chcesz przejść przez swój projekt z kimś, kto zna oba końce stołu? Umów konsultację 1:1 (250 zł netto za 60 minut, pakiet 850 zł) i przynieś brief albo plan wydarzenia.
Dołącz do społeczności świadomych marketerów i otrzymaj pakiet bonusów za darmo! 🎉 Co 2 tygodnie wyślemy Ci też newsletter pełen konkretnych inspiracji z obszaru marketingu doświadczeń.