Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Strategia, której nie da się wdrożyć, jest prezentacją. Ułożymy pozycjonowanie, kalendarz działań i sposób pomiaru.

Strategia, której nie da się wdrożyć w poniedziałek, jest prezentacją. Mnie interesuje dokument, z którego wynika, co robicie w marcu, kto za to odpowiada i po czym poznacie, że zadziałało.
Pracuję na marketingu B2B, w którym wydarzenia, treści i relacje mają wspólny cel. Trzy osobne budżety i trzy osobne raporty to objaw, że go brakuje.
Dwie liczby ustawiają kontekst tej rozmowy. Raport „Event marketing 2024/2025” przygotowany przez MeetingPlanner.pl z instytutem IQS podaje, że ponad 80 procent firm korzysta z event marketingu, o 12 punktów procentowych więcej wobec 2023 roku, a 37 procent wskazuje budowanie relacji z partnerami biznesowymi jako pierwszy cel wydarzenia. Kolejna edycja tego badania pokazuje rozjazd budżetów: 38 procent firm je zwiększyło, 36 procent zmniejszyło. Z mojej praktyki wynika, że o stronie tego podziału rzadko decyduje kondycja firmy. Decyduje to, czy ktoś potrafił pokazać zarządowi, co z tych działań wyszło.
Zaczynam od różnicy między tym, co firma o sobie mówi, a tym, czego ludzie przy niej doświadczają.
Co sprawdzam:
Ten etap potrafi skończyć projekt, zanim się zacznie. Czasem wychodzi z niego wniosek, że firma potrzebuje nie strategii, a decyzji właścicielskiej. Mówię to wprost.
Bez tego każdy kolejny dokument jest listą pomysłów.
Ustalamy, za czym firma stoi, do kogo mówi i kogo komunikacja ma odpychać. Marka bez tarcia nie ma pozycji. Z tego powstaje obietnica, którą można przeżyć na konkretnym wydarzeniu, zamiast odczytać ją ze slajdu.
Każde działanie dostaje funkcję: sprzedaż, relacja, kultura, wizerunek, rekrutacja.
Kalendarz układam wokół wydarzeń, bo one wyznaczają rytm roku i produkują materiał dla pozostałych kanałów. Wycinamy pozycje, które istnieją z jednego powodu: były w zeszłym roku. O tym, jak wydarzenie pracuje dalej po dniu realizacji, napisałem w tekście o pętli eventowej zamiast kropki w kalendarzu.
Co liczymy przed, w trakcie i do 90 dni po.
Rozdzielam trzy poziomy: output, outcome i impact. Pierwszy to liczby wykonania, drugi to zmiana zachowania, trzeci to efekt biznesowy. Mieszanie ich w jednym raporcie jest najczęstszym powodem, dla którego zarząd przestaje wierzyć w marketing. Rozpisałem to w tekstach o różnicy między output, outcome i impact oraz o tym, dlaczego zarząd nie kupuje doświadczenia.
Dokument, który dodaje działania i niczego nie odbiera, nie jest strategią. Jest listą życzeń. W projektach, przy których pracowałem, najtrudniejsza rozmowa dotyczyła tego, co przestajemy robić, i dopiero po niej plan zaczynał się spinać z budżetem i z liczbą ludzi w zespole.
Eurocash, Microsoft, Santander, MAPEI, Parker Hannifin, Phoenix Contact, Impel, Pekabex, Grupa Topex, Dovista, Wojskowe Zakłady Lotnicze, PGZ Stocznia Wojenna, Proxin Development, WeNet, WSB Merito, KAEM, Polpharma, Carlsberg, Netguru, Blum.
Projekt dzielimy na cztery etapy i kończymy go dokumentem, który zespołu używa w codziennej pracy. Etapy rozpisałem poniżej.
Zasady ogólne:
Gdy potrzebujesz najpierw sprawdzić to, co macie, zacznij od audytu wydarzeń B2B.
Napisz, co ma się zmienić w Twojej firmie w ciągu roku i kto będzie to wdrażał. Na tej podstawie powiem, jaki zakres ma sens i ile to kosztuje. Kontakt: hello@kalewski.com, telefon 530 335 006.

Agencja reklamowa zwykle planuje komunikację i kampanie. Ja zaczynam od celu biznesowego i od punktów, w których ludzie realnie spotykają firmę: wydarzeń, spotkań, targów, rozmów handlowych, procesu rekrutacji. Komunikacja wchodzi później i niesie to, co się wydarzyło. Dlatego w moim dokumencie znajdziesz kalendarz wydarzeń z przypisanymi funkcjami, a nie plan publikacji.
Od czterech do dwunastu tygodni. Krótszy termin oznacza węższy audyt i pracę na danych, które firma już ma. Dłuższy pojawia się wtedy, gdy potrzebne są wywiady z klientami, przegląd kilku rynków albo warsztaty z kilkoma zespołami. Termin ustalamy na starcie i trzymam go, bo plan oddany po terminie trafia w środek roku budżetowego i traci połowę zastosowania.
Tak, jeżeli rekrutacja i retencja są jednym z celów. Wtedy w kalendarzu pojawiają się działania wewnętrzne: wydarzenia dla pracowników, programy, w których zespół dostaje rolę, oraz sposób wykorzystania materiału z tych wydarzeń w komunikacji rekrutacyjnej. Raport Enpulse i Nais z 2026 roku podaje, że 57 procent badanych nie czuje się docenianych w pracy, o 8 punktów procentowych więcej rok do roku. To liczba, która zmienia układ priorytetów w takim planie.
Wasz zespół. Dokument piszę tak, żeby dało się z niego pracować bez mojej obecności: zadania mają właścicieli i terminy, a pomiar ma gotowe definicje. Mogę towarzyszyć wdrożeniu w modelu godzinowym albo prowadzić wybrane projekty jako zewnętrzny event manager. Obie drogi są równie dobre, zależy od tego, ile macie rąk do pracy.
Tak. Wydarzenie jest narzędziem, nie warunkiem wejścia. Część projektów kończy się planem, w którym wydarzeń własnych prawie nie ma, a są obecności na cudzych scenach, targi, spotkania z klientami i treści eksperckie. Gdy z audytu wyjdzie, że event nie jest właściwym narzędziem dla Waszego celu, napiszę to w dokumencie.
Rozdzielamy trzy poziomy. Output to liczby wykonania: frekwencja, zasięg, liczba rozmów. Outcome to zmiana zachowania: umowione spotkania, wejścia do procesu, powroty klientów. Impact to efekt biznesowy liczony w cyklu, który ma Wasza sprzedaż, czasem dziewięćdziesięciu dni, czasem roku. Przy długim cyklu podajemy wpływ pośredni i mówimy o tym wprost, bo raport obiecujący za dużo wysadza wiarygodność przy pierwszym pytaniu z finansów.
Nie wiesz od czego zacząć?