Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
culpa laborum laborum laboris Lorem elit ea ut est commodo incididunt tempor ex exercitation nostrud

Czy wiesz: czym audyt wydarzenia różni się od ankiety zadowolenia, kiedy warto go zrobić, co dokładnie dostajesz, jak wygląda proces, ile to kosztuje w porównaniu z kosztem powtórzenia błędu i czego nie robię?
Firma organizuje to samo wydarzenie czwarty rok z rzędu. Frekwencja spadła o jedną trzecią, budżet został ten sam, a w ankiecie po evencie średnia ocena wyniosła cztery na pięć. Wszystko się zgadza i nikt nie wie, dlaczego ludzie przestali przychodzić.
Ankieta zadowolenia (NSP) mierzy "grzeczność uczestników." Czy było "fajnie i miło"
Audyt sprawdza, co się wydarzyło i czego nie powtarzać. To jest najtańszy moment na wychwycenie błędu, który w kolejnej edycji kosztuje pełny budżet.
Momenty, w których audyt zwraca się najszybciej
Najczęściej wchodzę w pierwszym i w ostatnim z tych momentów, bo tam decyzja jeszcze nie zapadła.
Cztery warstwy audytu:
Dokument na kilka stron z opisem stanu faktycznego, listą znalezisk uporządkowanych według kosztu ich powtórzenia oraz rekomendacjami na kolejną edycję. Do tego godzinne spotkanie omawiające, bo część wniosków brzmi inaczej powiedziana niż napisana.
Osobno dostajesz jedną rzecz, której zwykle nikt nie ma:
- listę pytań do zadania uczestnikom po kolejnym wydarzeniu. Dzięki niej następny pomiar zrobicie sami.
Materiały
Scenariusz, budżet, komunikacja do uczestników, wyniki ankiet, jeżeli były. Im więcej surowych materiałów, tym mniej zgadywania.
Spotkania przed, które mapuj najważniejsze elementy i wskie gardła realizacji.
Rozmowy
Trzy do pięciu rozmów: osoba odpowiedzialna, ktoś z zarządu i dwoje uczestników spoza zespołu organizującego.
Ta ostatnia grupa mówi rzeczy, których nie ma w żadnej ankiecie.
Analiza i dokument
Zestawienie tego, co zostało zaplanowane, z tym, co się wydarzyło, i z tym, co zostało miesiąc później.
Spotkanie omawiające
Godzina na przejście znalezisk i ustalenie, które z nich wchodzą do kolejnej edycji.
To jest usługa o najniższym progu wejścia z całej mojej oferty, bo nie wymaga ani budżetu produkcyjnego, ani decyzji o kolejnym wydarzeniu.
Zakres i wycenę składam pod projekt, bo audyt jednodniowego spotkania dla pięćdziesięciu osób to inna praca niż audyt konferencji dla ośmiuset.
Punkt odniesienia jest za to prosty: audyt kosztuje ułamek tego, co kosztuje powtórzenie tego samego błędu w kolejnej edycji. Jeżeli chcesz zacząć od czegoś mniejszego, wystarczy jedna konsultacja: sześćdziesiąt minut kosztuje dwieście pięćdziesiąt złotych netto.
Nie robię audytów, których celem jest znalezienie winnego. Nie oceniam pracy konkretnych osób i nie wchodzę w projekty, w których zamówienie brzmi „potrzebujemy dokumentu, który potwierdzi, że było dobrze". Audyt ma wartość tylko wtedy, gdy wolno mu wyjść niewygodnie.
Nie wystawiam laurek - ten dokument ma by realnym, zastanem stanem rzeczy, z konkretnym, konstruktywnym feedbackiem.
Ma, i to często większy. Po nieudanym wydarzeniu wszyscy i tak szukają przyczyn. Po udanym nikt nie sprawdza, czemu się udało, więc w kolejnej edycji łatwo wyciąć element, który decydował o całości.
Od zebrania materiałów do spotkania omawiającego zwykle dwa do trzech tygodni. Większość tego czasu zajmuje umówienie rozmów, nie analiza.
Nie trzeba i większość firm ich nie ma. Brak danych sam w sobie jest jednym z ustaleń audytu, a część informacji da się zrekonstruować z budżetu, scenariusza i pamięci uczestników.
Tak i to jest część, która wnosi najwięcej. Dwie rozmowy z ludźmi spoza zespołu organizującego mówią więcej niż dwieście wypełnionych ankiet, bo ankieta pyta o zadowolenie, a rozmowa o tym, co uczestnik zapamiętał i komu o tym opowiedział.
Nie z automatu. Część audytów kończy się wnioskiem, że firma poradzi sobie sama, tylko inaczej ułoży proces. Jeżeli tak wychodzi, mówię to wprost.
Co konkretnie zmieniło się w firmie miesiąc po nim. Jeżeli odpowiedź nie przychodzi, napisz do mnie nazwę wydarzenia, jego skalę i termin kolejnej edycji.


Tak, ale poniżej pięćdziesięciu osób zmienia się mechanika. Nie ma sensu robić selekcji, bo zgłoszą się prawie wszyscy chętni. Zamiast konkursu robi się wieczór prezentacji.
Osiem tygodni: tydzień na ustalenie celu, sześć tygodni naboru zgłoszeń i tydzień na selekcję oraz próby.
Nie wiesz od czego zacząć?