Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
Warsztaty na Waszych projektach i materiałach. Grupy 3 do 8 osób, online albo u Was, z gotowymi narzędziami.

Wiedza nie zostaje po prelekcji. Zostaje po tym, jak ktoś jej użył, zobaczył efekt i wrócił do firmy z planem na poniedziałek.
Dlatego szkolenia prowadzę na Waszych projektach. Grupa od trzech do ośmiu osób, online albo u Was, dużo ćwiczeń i gotowe narzędzia zamiast slajdów do odesłania.
Dostęp do szkoleń w firmach bywa nierówny, choć na papierze wygląda inaczej. Raport „(Nie)widzialni pracownicy” przygotowany przez HRM Institute w 2026 roku podaje, że 23 procent pracowników deklaruje brak równego dostępu do szkoleń z kompetencji miękkich, a 21 procent do szkoleń technologicznych, przy czym ponad 80 procent pracodawców twierdzi, że dostęp jest równy. Tylko 15 procent firm sprawdza udział w szkoleniach według wieku. Z drugiej strony szkolenia działają jako argument rekrutacyjny: Grant Thornton w raporcie „Oferty pracy w Polsce” z lutego 2026 roku notuje je jako benefit w 52 procentach ogłoszeń. Firma obiecuje rozwój na etapie rekrutacji, a potem rozdziela go nierówno i nie mierzy. To różnica, którą widzę w rozmowach z HR od kilku lat.
Dla marketingu, HR i zespołów mieszanych.
Sprawdza się, gdy zespół organizuje wydarzenia dobrze, ale nie potrafi powiedzieć, co z nich wyszło. Pracujemy na metodzie: cel, mechanika, ślad, pomiar.
Program obejmuje:
Dla osób, które prowadzą kilka wydarzeń równolegle.
Sprawdza się, gdy jedno wydarzenie nie jest problemem, a cztery naraz powodują, że wszystko przechodzi przez jedną osobę i jej skrzynkę.
Program obejmuje:
O tym, jak wybierać i wdrażać szkolenie, żeby nie zostało po nim tylko segregator, napisałem w tekście o wyborze szkolenia menedżerskiego.
Dla zarządów i ekspertów, którzy mają reprezentować firmę na scenie.
Sprawdza się, gdy firma wysyła ludzi na konferencje branżowe, a oni czytają trzydzieści slajdów i schodzą przy grzecznych oklaskach.
Program obejmuje:
Najbardziej praktyczny z moich programów, oparty na symulacjach.
Sprawdza się, gdy robicie wydarzenia o dużej skali albo imprezy masowe i chcecie przetrenować reakcję na żywo. Sama lektura procedury tego nie da.
Rozkładamy Wasze realne wydarzenie na punkty, w których może się zawalić, przypisujemy ryzykom właścicieli, a potem rozgrywamy scenariusze pod presją czasu: awaria techniczna, ewakuacja, załamanie pogody w plenerze, dostawca, który nie przyjechał, incydent trafiający do internetu. Procedura, której nikt nie przećwiczył, w kryzysie nie istnieje.
Z moich warsztatów ludzie wychodzą z plikami, których używają na następnym projekcie: szablonem briefu, kosztorysem, harmonogramem, rejestrem ryzyk i checklistami dnia wydarzenia. Reszta to rozmowa, która ma sens tylko wtedy, gdy ma gdzie wylądować. Rozwinięciem tego podejścia są gry biznesowe i szkoleniowe, w których zespół ćwiczy decyzje na symulacji.
Uczę tego, co robię. Napisałem też pierwszą w Polsce książkę dla event managerów, wydaną w 2025 roku, i wykładam na WSB Merito w Poznaniu. O tym, dlaczego sama wiedza rzadko jest rezultatem spotkania, napisałem w tekście o tym, że wiedza nie jest rezultatem eventu.
Szkolenie zaczyna się od diagnozy, a kończy na sesji kontrolnej po kilku tygodniach. Etapy rozpisałem poniżej.
Zasady ogólne:
Napisz, kto ma się szkolić i co dziś nie działa w Waszych wydarzeniach. Na tej podstawie przygotuję program i wycenę. Kontakt: hello@kalewski.com, telefon 530 335 006.

Od trzech do ośmiu. Przy mniejszej grupie brakuje ścierania się pomysłów, przy większej znika ćwiczenie i indywidualny feedback, a zostaje prelekcja. Gdy chcecie przeszkolić więcej osób, dzielimy je na grupy i powtarzamy dzień szkoleniowy, albo robimy prelekcję dla całego zespołu i warsztat dla wąskiej grupy, która będzie wdrażać zmiany.
Tak, w formie online prowadzę bloki warsztatowe w sesjach po trzy godziny, bo ośmiogodzinne spotkanie przed ekranem nie działa. Praca na dokumentach uczestników wychodzi online nawet lepiej, bo wszyscy mają pliki pod ręką. Symulacje kryzysowe i ćwiczenia sceniczne prowadzę na miejscu, bo tam liczy się reakcja w czasie rzeczywistym i obserwacja grupy.
Tak, i to jest część, na której mi zależy najbardziej. Wychodzicie z szablonem briefu, kosztorysem, harmonogramem, rejestrem ryzyk, checklistami dnia wydarzenia i ramą pomiaru. To pliki do użycia na następnym projekcie, nie slajdy do odesłania mailem. Narzędzia zostają u Was bez ograniczeń i możecie je dostosować do swoich procesów.
Mam zestaw bloków i z nich buduję program pod Waszą sytuację po diagnozie. Gotowego modułu nie wysyłam, bo zespół, który prowadzi dwa duże wydarzenia rocznie, potrzebuje czegoś innego od zespołu z dwudziestoma mniejszymi projektami. Diagnoza bywa najciekawszą częścią całego zlecenia, bo pokazuje różnicę między tematem z zapytania a realnym problemem.
Ostatni blok każdego dnia poświęcam na plan: kto, co i do kiedy robi po powrocie. Przy cyklach od dwóch dni dokładam sesję kontrolną po kilku tygodniach, na której sprawdzamy postępy. Gdy potrzebujecie kogoś do prowadzenia pierwszego projektu po szkoleniu, możemy to ułożyć w modelu godzinowym jako wsparcie zewnętrznego event managera.
Tak, to jeden z programów. Pracuję z zarządami i ekspertami, którzy mają reprezentować firmę na konferencjach branżowych. Ćwiczymy strukturę wystąpienia, otwarcie, pracę z głosem i tempem, udział w panelu oraz odpowiadanie na trudne pytania z sali. Zajęcia prowadzę z kamerą i indywidualnym feedbackiem, co bywa niewygodne i w tym ćwiczeniu ma być niewygodne.
Nie wiesz od czego zacząć?