Event Marketing Institute Sp. z o.o.
Iwonicka 3, 60-473 Poznań
NIP 7812066079
REGON 527890052
KRS 0001090243
REGON 527890052
KRS 0001090243
© 2024 Kalewski copy
culpa laborum laborum laboris Lorem elit ea ut est commodo incididunt tempor ex exercitation nostrud

Dlaczego zabudowa rzadko decyduje o wyniku targów, co dokładnie robię przy przygotowaniu wystawcy, jak wygląda rytm pracy od ósmego tygodnia przed halą, jakie role trzeba rozpisać na stoisku, którą jedną liczbę warto pokazać zarządowi i czego nie robię.
Dwa stoiska obok siebie, ten sam metraż, zbliżony budżet. Na pierwszym dwie osoby z agencji hostess rozdają ulotki i proszą o wizytówki. Na drugim piętnastoosobowy zespół z firmy ma rozpisane role i scenariusze rozmów, a w kalendarzu spotkania umówione trzy tygodnie wcześniej. Z zewnątrz wygląda to podobnie. Trzy tygodnie później jedna firma ma listę umówionych spotkań, a druga pudełko wizytówek i pytanie zarządu, co z tego wyszło.
To jest projekt, który rzeczywiście prowadziłem. Ten sam metraż, ten sam koszt zabudowy, zupełnie inny wynik po demontażu.
Raport Polskiej Izby Przemysłu Targowego „Targi w Polsce w 2024 roku" podaje sto dwadzieścia dziewięć imprez targowych, siedemnaście tysięcy siedemset wystawców i milion trzysta osiemdziesiąt tysięcy zwiedzających. Wobec roku poprzedniego wszystkie trzy liczby wzrosły.
Z raportu Polskiej Organizacji Turystycznej „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce 2025" wynika, że targi to zaledwie pięć procent wydarzeń biznesowych, a odpowiadają za ponad cztery i pół miliona uczestników i trwają najdłużej ze wszystkich formatów.
Dla wystawcy oznacza to jedno: targi są najgęstszym punktem styku, jaki można kupić za pieniądze, i jednocześnie najdroższą pozycją w kalendarzu marketingowym. Dlatego marnowanie ich boli najbardziej.
Pięć elementów zakresu
Zabudowy nie projektuję i nie sprzedaję. Pracuję nad tym, co dzieje się wokół niej.
Osiem tygodni przed
Lista firm, z którymi chcecie rozmawiać, i cel liczbowy zaakceptowany przez sprzedaż. To jest wiersz, który wypada najczęściej i bez którego reszta jest logistyką.
Sześć tygodni przed
Pierwsza fala zaproszeń do klientów i prospektów, z propozycją konkretnej godziny, a nie z zaproszeniem „wpadnij na stoisko".
Cztery tygodnie przed
Skład zespołu zamknięty, role rozpisane, kalendarz spotkań zaczyna się zapełniać.
Dwa tygodnie przed
Próba rozmowy handlowej z zespołem i ustalenie sposobu zapisu kontaktów, żeby dane nie lądowały w notatniku jednej osoby.
Tydzień przed
Przypomnienia do umówionych, ostateczna lista spotkań, podział dyżurów. Żadnych nowych pomysłów.
Pełny mechanizm rozpisałem w tekście o tym, kiedy targi są składką na branżę, a kiedy procesem sprzedażowym.
Koszt jednego zakwalifikowanego kontaktu. Cały budżet targowy podzielony przez liczbę rozmów, które przeszły do etapu następnego kroku. Nie przez liczbę wizytówek.
Ta liczba da się porównać z kosztem kontaktu z innych kanałów, da się porównać rok do roku i da się poprawić bez zwiększania budżetu, bo mianownik zależy od przygotowania, a nie od metrażu.
Uczciwie: pierwsza taka kalkulacja zwykle wypada źle. Wartość nie leży w wyniku pierwszego pomiaru, tylko w tym, że od tego momentu jest z czym porównywać.
Nie projektuję i nie buduję stoisk, nie wynajmuję powierzchni i nie dostarczam hostess.
Nie prowadzę też projektów, w których firma chce wyłącznie „być widoczna", bo do tego nie jestem potrzebny.
Pracuję tam, gdzie ktoś chce policzyć wynik i jest gotowy zdjąć własnych ludzi z bieżącej pracy na czas targów.
Punktem wyjścia jest liczba równoległych rozmów, jakie chcecie prowadzić, pomnożona przez dwa, żeby zapewnić zmiany i przerwy. Ważniejsze od liczby jest to, czy te osoby znają produkt i mają prawo umówić spotkanie bez konsultacji z centralą.
Nie. Agencja od zabudowy odpowiada za to, jak stoisko wygląda i czy stoi na czas. Ja odpowiadam za to, ile rozmów się na nim odbędzie i co się z nimi stanie po demontażu. Te dwie rzeczy nie konkurują ze sobą i często pracują równolegle.
Osiem tygodni przed targami przy średniej skali udziału. Krócej też się da, ale wtedy odpada kampania zapraszająca, czyli ta część, która najmocniej wpływa na wynik. Rezerwacja powierzchni bywa konieczna nawet rok wcześniej i nie należy jej mylić z przygotowaniem.
To dobry moment, żeby ustawić pomiar od początku, zamiast odtwarzać go później z pamięci handlowców. Przy pierwszym udziale warto wziąć mniejsze stoisko i większy budżet na przygotowanie rozmów, a nie odwrotnie.
Jeżeli taki jest zakres, tak. Część firm potrzebuje mnie wyłącznie na etapie przygotowania i próby z zespołem, część chce mieć kogoś na miejscu przez wszystkie dni. Oba warianty działają i różnią się kosztem.
Roboczy standard to czterdzieści osiem godzin od rozmowy, z odwołaniem do jej konkretnej treści. Człowiek, który rozmawiał z pięcioma dostawcami jednego dnia, pamięta te rozmowy przez chwilę. Firma, która odzywa się po dwóch tygodniach, wchodzi w rozmowę, której druga strona już nie pamięta.
Weź ostatnią edycję targów, na których byliście, i policz, ile spotkań handlowych odbyło się w ciągu trzech miesięcy po nich z osobami poznanymi w hali. Jeżeli tej liczby nie da się ustalić, mamy o czym rozmawiać.
Napisz do mnie nazwę targów, termin i to, ilu ludzi możecie realnie wystawić na stoisko. Na tej podstawie powiem, czy jestem wam potrzebny.


Osiem tygodni: tydzień na ustalenie celu, sześć tygodni naboru zgłoszeń i tydzień na selekcję oraz próby.
Tak, ale poniżej pięćdziesięciu osób zmienia się mechanika. Nie ma sensu robić selekcji, bo zgłoszą się prawie wszyscy chętni. Zamiast konkursu robi się wieczór prezentacji.
Nie wiesz od czego zacząć?